Rano obudziłam się nieco w lepszym nastroju. Przez noc się trochę uspokoiłam. Ale wciąż miałam lęki przed tym draniem. Wciąż pamiętam ten jego uścisk na szyi i jego groźby. Naprawdę nie wiem co mam zrobić z nim. Mam go już naprawdę dość. Wstałam po cichu z łóżka i wyszłam z pokoju. Zeszłam na dół i wyszłam na taras. Usiadłam w bujanym krześle i rozmyślałam co mogę z tym wszystkim zrobić. Po pierwsze nie mogłam się poddać. Musiałam z nim walczyć. Nawet mimo że się go bałam. Już nie jest tym człowiekiem którego kochałam kiedyś. Strasznie się zmienił. Po drugie miałam przy sobie Liam'a. Za co dziękowałam Bogu. Nie jestem sama z tym wszystkim. Mogłam też zadzwonić do ojca. Tylko co on może mi pomóc? W jaki sposób? Postanowiłam że jego w tą całą sytuację nie będę mieszała. Ale zadzwonić umówić się z nim mogę by pogadać. Wzięłam więc telefon z kieszeni piżamy i wykręciłam numer do ojca. Odebrał po trzecim sygnale.
-Halo.
-Cześć tato.-powiedziałam niepewnie.
Nie wiedziałam czy mogę tak do niego powiedzieć ale wolałam spróbować jak na to zareaguje.
-O cześć córeczko.-powiedział. Słyszałam po jego głosie że ucieszył się że powiedziałam do niego "Tato".
-Dzwonię do ciebie czy masz po południu czas. No wiesz, pogadać i ogólnie. Spotkalibyśmy się w jakiej kawiarni.
-W kawiarni powiadasz. Wiesz co mam lepszy pomysł. Może przyjedziesz do mnie na obiad. Poznasz moją partnerkę. Wspominała mi wczoraj że chciałaby cię poznać. Miałem do ciebie na dniach dzwonić.
-Czy ja wiem.-powiedziałam niepewnie.
Nie wiem czy jestem gotowa na to. Ale z drugiej strony to dobry pomysł.
-Jeśli chcesz możesz przyprowadzić swojego chłopaka, jak on miał na imię?
-Liam.-powiedziałam uśmiechając się.
-To przyjedź z Liam'em.
-To dobrze.-powiedziałam wreszcie zgadzając się.
-Wyśle ci adres w sms-ie.
-Dobrze tato.
-Bądź tak o 16. Myślę że się wyrobimy.
-Będę.
-To do zobaczenia córeczko.
-No cześć tato.
Rozłączyłam się i czekałam na sms'a od niego. Po chwili usłyszałam dźwięk sms'a. Odczytałam go i poszłam do kuchni. Wzięłam się za robienie jajecznicy. Zrobiłam naprawdę dużą porcję dla wszystkich. W miedzy czasie gdy wszystko szykowałam, większość już powstawała. Zjedli swoją porcję a ja poszłam do góry. Weszłam do pokoju i sprawdziłam czy Liam jeszcze śpi. Spał jak dziecko. Słodko wygląda jak śpi. Zrobiłam mu zdjęcie telefonem. Weszłam na telefonie na TT i wrzuciłam to zdjęcie z dopiskiem " Słodko wyglądasz gdy śpisz. Wczorajsza impreza dała ci w kość. Kocham cię. *.* "
Wzięłam z szafy strój na dzisiaj i poszłam do łazienki się przebrać. Przemyłam się szybko i ubrałam. Zrobiłam lekki makijaż i rozpuściłam włosy. Wyszłam z łazienki i poszłam do kuchni i nalałam sobie soku do szklanki. Wypiłam go cały i umyłam po sobie szklankę. Chciałam się już odwrócić gdy poczułam na szyi pocałunki. Poczułam w brzuchu miliony motyli. Zawsze tak reagowałam gdy ktoś całował moją szyję.
-Ja też cię kocham.-powiedział.
Skapnęłam się że przeczytał już post na TT.
Obróciłam się w jego stronę i pocałowałam go. Złapał mnie za pośladki i posadził mnie na kredensie. Całował mnie delikatnie z zarazem namiętnie. Jego ręce wędrowały po całym moim ciele. Zjechał pocałunkami na moją szyję. Jęknęłam z rozkoszy.
-Ej weźcie. Idźcie do siebie. A nie w kuchni.-powiedział Louis.
Odsunęłam się czym prędzej i zeskoczyłam z blatu. Czułam dosłownie jak mi się palą policzki ze wstydu. Złapałam Liam'a za rękę i pociągnęłam go do góry do pokoju.
-Mmmm dokańczamy.-powiedział ruszając brwiami na co ja wybuchłam śmiechem.
-Niestety nie kochanie. Muszę ci coś powiedzieć.
-A co skarbie?
-Dzwoniłam dzisiaj do ojca. I zaprosił nas na obiad.
-To pojedziemy jak chcesz.
-Wiem. Zgodziłam się już.
-Na która idziemy? Na 16.
-Dobrze.
-Ja wychodzę. Jadę do Sary.
-Wiesz że Niall się w niej zakochał.
-No co ty?-powiedziałam.
-Sam mi to powiedział jak rozmawialiśmy ostatnio.
-Może coś miedzy nimi będzie.
-Możliwe.-powiedział.
Wyszłam z pokoju kierując się na dół. Po drodze wzięłam swoją torebkę i kluczyki do auta Liam'a. Moje jeszcze nie wróciło z warsztatu. Wyszłam z domu. Napisałam jeszcze do Sary że jadę. Wychodząc z domu miałam oczywiście ochroniarza. Wsiadłam do samochodu, a on zaraz za mną. Ruszyłam powoli samochodem i pojechałam. Pod domem Sary byłam po 15 minutach. Wysiadłam szybko z wozu mówiąc:
-Nie czekaj na mnie.
-Mam rozkazy że mam pani nie opuszczać.
Westchnęłam zrezygnowana. Podeszłam do drzwi i zadzwoniłam dzwonkiem. Po chwili drzwi otworzyła mi moja przyjaciółka. Weszłam do środka zamykając za sobą drzwi. Weszliśmy do salonu i zaczęły się pytania.
-Co się wczoraj stało? Wystraszyłam się nie na żarty. Liam coś ci zrobił?
-Nie, Liam nic mi nie zrobił. To Mike.
-Że co? Przecież on nie może się z tobą kontaktować.
-Ale się skontaktował.
-Co chciał? Gadaj mi tu wszystko.
Opowiedziałam jej wszystko. Gdy wszystko jej opowiedziałam, przytuliła mnie.
-Jeju kochana, co on wyprawia?
-Nie wiem. Ale on mnie przeraża.
-Nie dziwię ci się. Co za drań. Viki ty weź na siebie uważaj.
-Będę. Mam nawet ochroniarza.
-Nie gadaj.-powiedziała.
-Nie spuszcza mnie z oka gdy gdzieś wychodzę.
-Zero prywatności.
-Dokładnie. A teraz mi mów co jest między tobą a Niall'em.
-A co ma być?
-Widziałam jak wczoraj na siebie patrzyliście i jak się żegnaliście.
-No zaprosił mnie dzisiaj na kawę.
-I co zgodziłaś się?-spytałam uśmiechnięta.
-No tak.
-To super.
-Może tak.
-Widać gołym okiem że na siebie lecicie.
-A co jeśli on tylko chce mnie przelecieć i zostawi mnie.
-Nie zostawi. Wiem że spodobałaś mu się.
-Zobaczymy.
-Idę dzisiaj na obiad do ojca.
-Zaprosił cię?
-Tak. Mnie i Liam'a.
-Może poznasz wreszcie jego partnerkę.
-Ona chciałaby mnie poznać.
-Skąd wiesz?
-Powiedział mi.
-To raczej dobrze.
Spojrzałam na zegarek. Dochodziła już 13. Ale ten czas u niej zleciał.
-Będę już wracała do domu.
-Spoko.
-I nie zapomnij mi zrelacjonować twojego spotkania z Niall'em.
-Nie zapomnę.
Pożegnałam się buziakiem w policzek i wyszłam z domu.
I oto mamy kolejny rozdział :) Miłego czytania :)
Muzyka
wtorek, 7 lipca 2015
piątek, 3 lipca 2015
Rozdział 16:
~Oczami Victori~
W klubie byliśmy tak około 20. Dziewczyny czekały na nas po wejściem. Przywitałam się z nimi.
-Hej.-powiedziałam witając się z każdą z osobna buziakiem w policzek. -Poznajcie moją przyjaciółkę Sarę. Sara poznaj Eleanor i Perrie.
-Hej miło was poznać.-powiedziała Sar.
-Mi ciebie również.-powiedziały równocześnie El i Pezz, na co wybuchnęły śmiechem.
Weszliśmy wszyscy do środka i usiedliśmy w jednym boksie. Usiadłam koło Liam'a. Kątem oka zauważyłam że Sara usiadła koło Niall'a. Nie wiem czemu ale cieszyło mnie to. Byłaby z nich piękna para. Louis przyniósł nam wszystkim po drinku. Sam nie pił bo ktoś musiał prowadzić samochód. Upiłam powoli z kieliszka. Miałam ochotę dzisiaj dobrze się bawić. Pociągnęłam Liam'a za rękę i ruszyliśmy na parkiet. Tańczyłam w rytm muzyki. Co chwile ocierałam się ciałem o Liam'a. Piosenka zmieniła się. Zarzuciłam ręce na jego szyję. Liam przyciągnął mnie bliżej do siebie tak że stykaliśmy się ciałami. Pocałowałam go. Odwzajemnił pocałunek.
-Kocham cię.-szepnął mi do ucha gdy się od siebie odsunęliśmy.
-Ja ciebie też.-powiedziałam i cmoknęłam go w policzek.
Gdy muzyka się skończyła zeszliśmy z parkietu by trochę odsapnąć. Doszliśmy do naszego stolika. Usiedliśmy sami bo wszyscy poszli tańczyć. Rozejrzałam się po parkiecie. Louis tańczył z El, Zayn z Pezz, Harry wyrwał jakąś laskę a Niall co mnie cieszyło tańczył z Sar. Może coś miedzy nimi zaiskrzy. Miałam taką nadzieję. Może w końcu zapomniała o tym nie udanym związku. Siedziałam z Liam'em przy stoliku. Zamówiłam sobie jeszcze jednego drinka. Nie zamierzałam dużo pić. Po trzecim czy może czwartym drinku miałam już dość. Wszyscy byli już wstawieni. Czułam się dziwnie. Tak jakby ktoś mnie obserwował. Rozejrzałam się wszędzie ale nikogo takiego nie widziałam. Może miałam już jakieś urojenia. Za dużo wypiłam i mam za dużą wyobraźnię.
-Idę się przewietrzyć.-powiedziałam.
-Iść z tobą?-zapytał się Liam.
-Nie trzeba. Zresztą siedź bo nie wiem czy ustoisz na nogach.
-Oj tam.
Wstałam z krzesła i ruszyłam na tyły klubu. Otworzyłam drzwi na zewnątrz i wyszłam. Oparłam się o pobliski murek. Stałam tam wciągając świeżego powietrza do płuc. Nie wiem ile czasu tak stałam, ale postanowiłam już wrócić do środka. Zrobiłam może z dwa kroki i się zatrzymałam. Przejście do środka zagradzał dobrze mi znany osobnik.
-Widzę że beze mnie się dobrze bawisz.-powiedział ochrypniętym głosem.
-Nie waż się do mnie zbliżać.-powiedziałam.-Wiesz że masz zakaz.
-Mam w dupie ten zakaz. Nic mi nie zrobią.
-Czego chcesz?
-Chcę żebyś wróciła do mnie. Żebyś zostawiła tego pajaca.
-Nigdy. Ty jesteś chory. Powinieneś się leczyć.
-Ja powinienem się leczyć? Ja się dobrze czuję.
Zrobił kilka kroków w moją stronę. Odsunęłam się czym prędzej pod ścianę.
-Nie uciekaj. Nic ci nie zrobię.
-Zostaw mnie w spokoju. Zadzwonię po policję.
-Zostawię cię jak do mnie wrócisz.
-Nigdy w życiu. Mike nie rozumiesz tego że ja nie chcę z tobą być. Nic już dla mnie nie znaczysz.
-To cię nie zostawię.
Zrobił jeszcze kilka kroków w moją stronę. Stanął dokładnie przede mną. Złapał mnie za ramię i ścisnął je. Próbowałam się wyrwać.
-Nie tak szybko.
-Puść mnie!!-Krzyknęłam. Przestraszyłam się go nie na żarty.
Zamiast mnie puścić drugą ręką złapał mnie za szyję i przygniótł do ściany. Wyrywałam się i zaczęłam krzyczeć. Lecz bez skutku. Za mocno mnie trzymał.
-Pamiętaj że to jeszcze nie koniec.-powiedział i czym prędzej odszedł. Zjechałam po murku w dół. Do oczu napłynęły mi łzy. Zbyt bardzo byłam roztrzęsiona by podnieść się z ziemi.
-Oczami Liam'a~
Siedzieliśmy przy stoliku. Victorii wciąż nie było. Chłopaki byli już dość pijani. Już dobre pół godziny minęło jak wyszła na zewnątrz.
-Idę jej szukać.
-Idę z tobą.-powiedział Louis
-Dobra.
Wyszliśmy na zewnątrz głównym wyjściem. Rozejrzałem się dookoła. Nigdzie jej nie widziałem. Po chwili usłyszałem krzyk. Rozpoznałem głos Victorii. Popatrzyłem na Louis'a. Czym prędzej ruszył za róg budynku. Poszedłem w jego ślady wyprzedzając go. Zobaczyłam ją siedząca przy murku i płaczącą. Szybko do niej podszedłem.
-Kochanie co się stało?- powiedziałem biorąc ją za ręce i próbując podnieść.
-On tu był.-powiedziała i zaczęła jeszcze bardziej szlochać.
-Kto?
-Mike.
Gdy to powiedziała jego imię od razu otrzeźwiałem.
-Co on ci zrobił?-powiedziałem wściekły.
-Przyszedł za mną z klubu. Musiał być w środku. Nie chcę teraz o tym rozmawiać. Możemy wrócić już do domu?-poprosiła.
-Oczywiście. Louis pójdziesz po resztę.
-Spoko.
Louis wszedł do środka. Wziąłem Victorię za ręce i pociągnąłem ją do góry. Objąłem ją w pasie i poprowadziłem do naszego samochodu. Przez ten cały czas ją uspokajałem. Doszliśmy do samochodu. Louisa i reszty jeszcze nie było. Oparłem się samochód i przytuliłem ją do siebie.
-Jestem już przy tobie. Nic ci nie grozi.-Szeptałem jej co chwilę.
~Oczami Victorii~
Stałam wtulona do Liam'a. Do oczu wciąż ciskały mi się łzy. Po chwili przybyli reszta towarzystwa. Gdy tylko Sara mnie zobaczyła w jakim jestem stanie podbiegła do mnie i mnie przytuliła.
-Co się stało?-powiedziała przestraszona.
-Jutro ci opowiem jak będę w stanie.
-Przyjdź jutro do mnie.-powiedziała.
-Dobrze.
Wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy. Odwieźliśmy Sar pod sam dom. Wychodząc pożegnała się z nami. Szczególnie z Niall'em. Wysiadła i ruszyliśmy do domu. Na miejscu od razu poszłam do łazienki. Umyłam się szybko i poszłam do pokoju. Położyłam się na łóżku i wszystkie wspomnienia powróciły. Do oczu napłynęły mi nowa fala łez. Szlochałam w poduszkę nie mogąc się uspokoić. Czy on nie może dać mi spokoju. Czy już tak zawsze będzie? Po chwili do pokoju wszedł Liam. Położył się koło mnie i zobaczył że płaczę.
-Ej kochanie. Już wszystko jest dobrze. Nie pozwolę by on ci coś zrobił.
-Co ja mu takiego zrobiłam? To on mnie zdradził, to przez niego się rozstaliśmy. To była jego wina.-powiedziałam roztrzęsionym głosem.
-To jego wina i nie zadręczaj się tak.
Przytulił mnie do siebie i nawet nie wiem kiedy usnęłam w jego ramionach.
I mamy kolejny rozdział :) miłego czytania :)
W klubie byliśmy tak około 20. Dziewczyny czekały na nas po wejściem. Przywitałam się z nimi.
-Hej.-powiedziałam witając się z każdą z osobna buziakiem w policzek. -Poznajcie moją przyjaciółkę Sarę. Sara poznaj Eleanor i Perrie.
-Hej miło was poznać.-powiedziała Sar.
-Mi ciebie również.-powiedziały równocześnie El i Pezz, na co wybuchnęły śmiechem.
Weszliśmy wszyscy do środka i usiedliśmy w jednym boksie. Usiadłam koło Liam'a. Kątem oka zauważyłam że Sara usiadła koło Niall'a. Nie wiem czemu ale cieszyło mnie to. Byłaby z nich piękna para. Louis przyniósł nam wszystkim po drinku. Sam nie pił bo ktoś musiał prowadzić samochód. Upiłam powoli z kieliszka. Miałam ochotę dzisiaj dobrze się bawić. Pociągnęłam Liam'a za rękę i ruszyliśmy na parkiet. Tańczyłam w rytm muzyki. Co chwile ocierałam się ciałem o Liam'a. Piosenka zmieniła się. Zarzuciłam ręce na jego szyję. Liam przyciągnął mnie bliżej do siebie tak że stykaliśmy się ciałami. Pocałowałam go. Odwzajemnił pocałunek.
-Kocham cię.-szepnął mi do ucha gdy się od siebie odsunęliśmy.
-Ja ciebie też.-powiedziałam i cmoknęłam go w policzek.
Gdy muzyka się skończyła zeszliśmy z parkietu by trochę odsapnąć. Doszliśmy do naszego stolika. Usiedliśmy sami bo wszyscy poszli tańczyć. Rozejrzałam się po parkiecie. Louis tańczył z El, Zayn z Pezz, Harry wyrwał jakąś laskę a Niall co mnie cieszyło tańczył z Sar. Może coś miedzy nimi zaiskrzy. Miałam taką nadzieję. Może w końcu zapomniała o tym nie udanym związku. Siedziałam z Liam'em przy stoliku. Zamówiłam sobie jeszcze jednego drinka. Nie zamierzałam dużo pić. Po trzecim czy może czwartym drinku miałam już dość. Wszyscy byli już wstawieni. Czułam się dziwnie. Tak jakby ktoś mnie obserwował. Rozejrzałam się wszędzie ale nikogo takiego nie widziałam. Może miałam już jakieś urojenia. Za dużo wypiłam i mam za dużą wyobraźnię.
-Idę się przewietrzyć.-powiedziałam.
-Iść z tobą?-zapytał się Liam.
-Nie trzeba. Zresztą siedź bo nie wiem czy ustoisz na nogach.
-Oj tam.
Wstałam z krzesła i ruszyłam na tyły klubu. Otworzyłam drzwi na zewnątrz i wyszłam. Oparłam się o pobliski murek. Stałam tam wciągając świeżego powietrza do płuc. Nie wiem ile czasu tak stałam, ale postanowiłam już wrócić do środka. Zrobiłam może z dwa kroki i się zatrzymałam. Przejście do środka zagradzał dobrze mi znany osobnik.
-Widzę że beze mnie się dobrze bawisz.-powiedział ochrypniętym głosem.
-Nie waż się do mnie zbliżać.-powiedziałam.-Wiesz że masz zakaz.
-Mam w dupie ten zakaz. Nic mi nie zrobią.
-Czego chcesz?
-Chcę żebyś wróciła do mnie. Żebyś zostawiła tego pajaca.
-Nigdy. Ty jesteś chory. Powinieneś się leczyć.
-Ja powinienem się leczyć? Ja się dobrze czuję.
Zrobił kilka kroków w moją stronę. Odsunęłam się czym prędzej pod ścianę.
-Nie uciekaj. Nic ci nie zrobię.
-Zostaw mnie w spokoju. Zadzwonię po policję.
-Zostawię cię jak do mnie wrócisz.
-Nigdy w życiu. Mike nie rozumiesz tego że ja nie chcę z tobą być. Nic już dla mnie nie znaczysz.
-To cię nie zostawię.
Zrobił jeszcze kilka kroków w moją stronę. Stanął dokładnie przede mną. Złapał mnie za ramię i ścisnął je. Próbowałam się wyrwać.
-Nie tak szybko.
-Puść mnie!!-Krzyknęłam. Przestraszyłam się go nie na żarty.
Zamiast mnie puścić drugą ręką złapał mnie za szyję i przygniótł do ściany. Wyrywałam się i zaczęłam krzyczeć. Lecz bez skutku. Za mocno mnie trzymał.
-Pamiętaj że to jeszcze nie koniec.-powiedział i czym prędzej odszedł. Zjechałam po murku w dół. Do oczu napłynęły mi łzy. Zbyt bardzo byłam roztrzęsiona by podnieść się z ziemi.
-Oczami Liam'a~
Siedzieliśmy przy stoliku. Victorii wciąż nie było. Chłopaki byli już dość pijani. Już dobre pół godziny minęło jak wyszła na zewnątrz.
-Idę jej szukać.
-Idę z tobą.-powiedział Louis
-Dobra.
Wyszliśmy na zewnątrz głównym wyjściem. Rozejrzałem się dookoła. Nigdzie jej nie widziałem. Po chwili usłyszałem krzyk. Rozpoznałem głos Victorii. Popatrzyłem na Louis'a. Czym prędzej ruszył za róg budynku. Poszedłem w jego ślady wyprzedzając go. Zobaczyłam ją siedząca przy murku i płaczącą. Szybko do niej podszedłem.
-Kochanie co się stało?- powiedziałem biorąc ją za ręce i próbując podnieść.
-On tu był.-powiedziała i zaczęła jeszcze bardziej szlochać.
-Kto?
-Mike.
Gdy to powiedziała jego imię od razu otrzeźwiałem.
-Co on ci zrobił?-powiedziałem wściekły.
-Przyszedł za mną z klubu. Musiał być w środku. Nie chcę teraz o tym rozmawiać. Możemy wrócić już do domu?-poprosiła.
-Oczywiście. Louis pójdziesz po resztę.
-Spoko.
Louis wszedł do środka. Wziąłem Victorię za ręce i pociągnąłem ją do góry. Objąłem ją w pasie i poprowadziłem do naszego samochodu. Przez ten cały czas ją uspokajałem. Doszliśmy do samochodu. Louisa i reszty jeszcze nie było. Oparłem się samochód i przytuliłem ją do siebie.
-Jestem już przy tobie. Nic ci nie grozi.-Szeptałem jej co chwilę.
~Oczami Victorii~
Stałam wtulona do Liam'a. Do oczu wciąż ciskały mi się łzy. Po chwili przybyli reszta towarzystwa. Gdy tylko Sara mnie zobaczyła w jakim jestem stanie podbiegła do mnie i mnie przytuliła.
-Co się stało?-powiedziała przestraszona.
-Jutro ci opowiem jak będę w stanie.
-Przyjdź jutro do mnie.-powiedziała.
-Dobrze.
Wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy. Odwieźliśmy Sar pod sam dom. Wychodząc pożegnała się z nami. Szczególnie z Niall'em. Wysiadła i ruszyliśmy do domu. Na miejscu od razu poszłam do łazienki. Umyłam się szybko i poszłam do pokoju. Położyłam się na łóżku i wszystkie wspomnienia powróciły. Do oczu napłynęły mi nowa fala łez. Szlochałam w poduszkę nie mogąc się uspokoić. Czy on nie może dać mi spokoju. Czy już tak zawsze będzie? Po chwili do pokoju wszedł Liam. Położył się koło mnie i zobaczył że płaczę.
-Ej kochanie. Już wszystko jest dobrze. Nie pozwolę by on ci coś zrobił.
-Co ja mu takiego zrobiłam? To on mnie zdradził, to przez niego się rozstaliśmy. To była jego wina.-powiedziałam roztrzęsionym głosem.
-To jego wina i nie zadręczaj się tak.
Przytulił mnie do siebie i nawet nie wiem kiedy usnęłam w jego ramionach.
I mamy kolejny rozdział :) miłego czytania :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
