Rano obudziłam się nieco w lepszym nastroju. Przez noc się trochę uspokoiłam. Ale wciąż miałam lęki przed tym draniem. Wciąż pamiętam ten jego uścisk na szyi i jego groźby. Naprawdę nie wiem co mam zrobić z nim. Mam go już naprawdę dość. Wstałam po cichu z łóżka i wyszłam z pokoju. Zeszłam na dół i wyszłam na taras. Usiadłam w bujanym krześle i rozmyślałam co mogę z tym wszystkim zrobić. Po pierwsze nie mogłam się poddać. Musiałam z nim walczyć. Nawet mimo że się go bałam. Już nie jest tym człowiekiem którego kochałam kiedyś. Strasznie się zmienił. Po drugie miałam przy sobie Liam'a. Za co dziękowałam Bogu. Nie jestem sama z tym wszystkim. Mogłam też zadzwonić do ojca. Tylko co on może mi pomóc? W jaki sposób? Postanowiłam że jego w tą całą sytuację nie będę mieszała. Ale zadzwonić umówić się z nim mogę by pogadać. Wzięłam więc telefon z kieszeni piżamy i wykręciłam numer do ojca. Odebrał po trzecim sygnale.
-Halo.
-Cześć tato.-powiedziałam niepewnie.
Nie wiedziałam czy mogę tak do niego powiedzieć ale wolałam spróbować jak na to zareaguje.
-O cześć córeczko.-powiedział. Słyszałam po jego głosie że ucieszył się że powiedziałam do niego "Tato".
-Dzwonię do ciebie czy masz po południu czas. No wiesz, pogadać i ogólnie. Spotkalibyśmy się w jakiej kawiarni.
-W kawiarni powiadasz. Wiesz co mam lepszy pomysł. Może przyjedziesz do mnie na obiad. Poznasz moją partnerkę. Wspominała mi wczoraj że chciałaby cię poznać. Miałem do ciebie na dniach dzwonić.
-Czy ja wiem.-powiedziałam niepewnie.
Nie wiem czy jestem gotowa na to. Ale z drugiej strony to dobry pomysł.
-Jeśli chcesz możesz przyprowadzić swojego chłopaka, jak on miał na imię?
-Liam.-powiedziałam uśmiechając się.
-To przyjedź z Liam'em.
-To dobrze.-powiedziałam wreszcie zgadzając się.
-Wyśle ci adres w sms-ie.
-Dobrze tato.
-Bądź tak o 16. Myślę że się wyrobimy.
-Będę.
-To do zobaczenia córeczko.
-No cześć tato.
Rozłączyłam się i czekałam na sms'a od niego. Po chwili usłyszałam dźwięk sms'a. Odczytałam go i poszłam do kuchni. Wzięłam się za robienie jajecznicy. Zrobiłam naprawdę dużą porcję dla wszystkich. W miedzy czasie gdy wszystko szykowałam, większość już powstawała. Zjedli swoją porcję a ja poszłam do góry. Weszłam do pokoju i sprawdziłam czy Liam jeszcze śpi. Spał jak dziecko. Słodko wygląda jak śpi. Zrobiłam mu zdjęcie telefonem. Weszłam na telefonie na TT i wrzuciłam to zdjęcie z dopiskiem " Słodko wyglądasz gdy śpisz. Wczorajsza impreza dała ci w kość. Kocham cię. *.* "
Wzięłam z szafy strój na dzisiaj i poszłam do łazienki się przebrać. Przemyłam się szybko i ubrałam. Zrobiłam lekki makijaż i rozpuściłam włosy. Wyszłam z łazienki i poszłam do kuchni i nalałam sobie soku do szklanki. Wypiłam go cały i umyłam po sobie szklankę. Chciałam się już odwrócić gdy poczułam na szyi pocałunki. Poczułam w brzuchu miliony motyli. Zawsze tak reagowałam gdy ktoś całował moją szyję.
-Ja też cię kocham.-powiedział.
Skapnęłam się że przeczytał już post na TT.
Obróciłam się w jego stronę i pocałowałam go. Złapał mnie za pośladki i posadził mnie na kredensie. Całował mnie delikatnie z zarazem namiętnie. Jego ręce wędrowały po całym moim ciele. Zjechał pocałunkami na moją szyję. Jęknęłam z rozkoszy.
-Ej weźcie. Idźcie do siebie. A nie w kuchni.-powiedział Louis.
Odsunęłam się czym prędzej i zeskoczyłam z blatu. Czułam dosłownie jak mi się palą policzki ze wstydu. Złapałam Liam'a za rękę i pociągnęłam go do góry do pokoju.
-Mmmm dokańczamy.-powiedział ruszając brwiami na co ja wybuchłam śmiechem.
-Niestety nie kochanie. Muszę ci coś powiedzieć.
-A co skarbie?
-Dzwoniłam dzisiaj do ojca. I zaprosił nas na obiad.
-To pojedziemy jak chcesz.
-Wiem. Zgodziłam się już.
-Na która idziemy? Na 16.
-Dobrze.
-Ja wychodzę. Jadę do Sary.
-Wiesz że Niall się w niej zakochał.
-No co ty?-powiedziałam.
-Sam mi to powiedział jak rozmawialiśmy ostatnio.
-Może coś miedzy nimi będzie.
-Możliwe.-powiedział.
Wyszłam z pokoju kierując się na dół. Po drodze wzięłam swoją torebkę i kluczyki do auta Liam'a. Moje jeszcze nie wróciło z warsztatu. Wyszłam z domu. Napisałam jeszcze do Sary że jadę. Wychodząc z domu miałam oczywiście ochroniarza. Wsiadłam do samochodu, a on zaraz za mną. Ruszyłam powoli samochodem i pojechałam. Pod domem Sary byłam po 15 minutach. Wysiadłam szybko z wozu mówiąc:
-Nie czekaj na mnie.
-Mam rozkazy że mam pani nie opuszczać.
Westchnęłam zrezygnowana. Podeszłam do drzwi i zadzwoniłam dzwonkiem. Po chwili drzwi otworzyła mi moja przyjaciółka. Weszłam do środka zamykając za sobą drzwi. Weszliśmy do salonu i zaczęły się pytania.
-Co się wczoraj stało? Wystraszyłam się nie na żarty. Liam coś ci zrobił?
-Nie, Liam nic mi nie zrobił. To Mike.
-Że co? Przecież on nie może się z tobą kontaktować.
-Ale się skontaktował.
-Co chciał? Gadaj mi tu wszystko.
Opowiedziałam jej wszystko. Gdy wszystko jej opowiedziałam, przytuliła mnie.
-Jeju kochana, co on wyprawia?
-Nie wiem. Ale on mnie przeraża.
-Nie dziwię ci się. Co za drań. Viki ty weź na siebie uważaj.
-Będę. Mam nawet ochroniarza.
-Nie gadaj.-powiedziała.
-Nie spuszcza mnie z oka gdy gdzieś wychodzę.
-Zero prywatności.
-Dokładnie. A teraz mi mów co jest między tobą a Niall'em.
-A co ma być?
-Widziałam jak wczoraj na siebie patrzyliście i jak się żegnaliście.
-No zaprosił mnie dzisiaj na kawę.
-I co zgodziłaś się?-spytałam uśmiechnięta.
-No tak.
-To super.
-Może tak.
-Widać gołym okiem że na siebie lecicie.
-A co jeśli on tylko chce mnie przelecieć i zostawi mnie.
-Nie zostawi. Wiem że spodobałaś mu się.
-Zobaczymy.
-Idę dzisiaj na obiad do ojca.
-Zaprosił cię?
-Tak. Mnie i Liam'a.
-Może poznasz wreszcie jego partnerkę.
-Ona chciałaby mnie poznać.
-Skąd wiesz?
-Powiedział mi.
-To raczej dobrze.
Spojrzałam na zegarek. Dochodziła już 13. Ale ten czas u niej zleciał.
-Będę już wracała do domu.
-Spoko.
-I nie zapomnij mi zrelacjonować twojego spotkania z Niall'em.
-Nie zapomnę.
Pożegnałam się buziakiem w policzek i wyszłam z domu.
I oto mamy kolejny rozdział :) Miłego czytania :)
Muzyka
wtorek, 7 lipca 2015
piątek, 3 lipca 2015
Rozdział 16:
~Oczami Victori~
W klubie byliśmy tak około 20. Dziewczyny czekały na nas po wejściem. Przywitałam się z nimi.
-Hej.-powiedziałam witając się z każdą z osobna buziakiem w policzek. -Poznajcie moją przyjaciółkę Sarę. Sara poznaj Eleanor i Perrie.
-Hej miło was poznać.-powiedziała Sar.
-Mi ciebie również.-powiedziały równocześnie El i Pezz, na co wybuchnęły śmiechem.
Weszliśmy wszyscy do środka i usiedliśmy w jednym boksie. Usiadłam koło Liam'a. Kątem oka zauważyłam że Sara usiadła koło Niall'a. Nie wiem czemu ale cieszyło mnie to. Byłaby z nich piękna para. Louis przyniósł nam wszystkim po drinku. Sam nie pił bo ktoś musiał prowadzić samochód. Upiłam powoli z kieliszka. Miałam ochotę dzisiaj dobrze się bawić. Pociągnęłam Liam'a za rękę i ruszyliśmy na parkiet. Tańczyłam w rytm muzyki. Co chwile ocierałam się ciałem o Liam'a. Piosenka zmieniła się. Zarzuciłam ręce na jego szyję. Liam przyciągnął mnie bliżej do siebie tak że stykaliśmy się ciałami. Pocałowałam go. Odwzajemnił pocałunek.
-Kocham cię.-szepnął mi do ucha gdy się od siebie odsunęliśmy.
-Ja ciebie też.-powiedziałam i cmoknęłam go w policzek.
Gdy muzyka się skończyła zeszliśmy z parkietu by trochę odsapnąć. Doszliśmy do naszego stolika. Usiedliśmy sami bo wszyscy poszli tańczyć. Rozejrzałam się po parkiecie. Louis tańczył z El, Zayn z Pezz, Harry wyrwał jakąś laskę a Niall co mnie cieszyło tańczył z Sar. Może coś miedzy nimi zaiskrzy. Miałam taką nadzieję. Może w końcu zapomniała o tym nie udanym związku. Siedziałam z Liam'em przy stoliku. Zamówiłam sobie jeszcze jednego drinka. Nie zamierzałam dużo pić. Po trzecim czy może czwartym drinku miałam już dość. Wszyscy byli już wstawieni. Czułam się dziwnie. Tak jakby ktoś mnie obserwował. Rozejrzałam się wszędzie ale nikogo takiego nie widziałam. Może miałam już jakieś urojenia. Za dużo wypiłam i mam za dużą wyobraźnię.
-Idę się przewietrzyć.-powiedziałam.
-Iść z tobą?-zapytał się Liam.
-Nie trzeba. Zresztą siedź bo nie wiem czy ustoisz na nogach.
-Oj tam.
Wstałam z krzesła i ruszyłam na tyły klubu. Otworzyłam drzwi na zewnątrz i wyszłam. Oparłam się o pobliski murek. Stałam tam wciągając świeżego powietrza do płuc. Nie wiem ile czasu tak stałam, ale postanowiłam już wrócić do środka. Zrobiłam może z dwa kroki i się zatrzymałam. Przejście do środka zagradzał dobrze mi znany osobnik.
-Widzę że beze mnie się dobrze bawisz.-powiedział ochrypniętym głosem.
-Nie waż się do mnie zbliżać.-powiedziałam.-Wiesz że masz zakaz.
-Mam w dupie ten zakaz. Nic mi nie zrobią.
-Czego chcesz?
-Chcę żebyś wróciła do mnie. Żebyś zostawiła tego pajaca.
-Nigdy. Ty jesteś chory. Powinieneś się leczyć.
-Ja powinienem się leczyć? Ja się dobrze czuję.
Zrobił kilka kroków w moją stronę. Odsunęłam się czym prędzej pod ścianę.
-Nie uciekaj. Nic ci nie zrobię.
-Zostaw mnie w spokoju. Zadzwonię po policję.
-Zostawię cię jak do mnie wrócisz.
-Nigdy w życiu. Mike nie rozumiesz tego że ja nie chcę z tobą być. Nic już dla mnie nie znaczysz.
-To cię nie zostawię.
Zrobił jeszcze kilka kroków w moją stronę. Stanął dokładnie przede mną. Złapał mnie za ramię i ścisnął je. Próbowałam się wyrwać.
-Nie tak szybko.
-Puść mnie!!-Krzyknęłam. Przestraszyłam się go nie na żarty.
Zamiast mnie puścić drugą ręką złapał mnie za szyję i przygniótł do ściany. Wyrywałam się i zaczęłam krzyczeć. Lecz bez skutku. Za mocno mnie trzymał.
-Pamiętaj że to jeszcze nie koniec.-powiedział i czym prędzej odszedł. Zjechałam po murku w dół. Do oczu napłynęły mi łzy. Zbyt bardzo byłam roztrzęsiona by podnieść się z ziemi.
-Oczami Liam'a~
Siedzieliśmy przy stoliku. Victorii wciąż nie było. Chłopaki byli już dość pijani. Już dobre pół godziny minęło jak wyszła na zewnątrz.
-Idę jej szukać.
-Idę z tobą.-powiedział Louis
-Dobra.
Wyszliśmy na zewnątrz głównym wyjściem. Rozejrzałem się dookoła. Nigdzie jej nie widziałem. Po chwili usłyszałem krzyk. Rozpoznałem głos Victorii. Popatrzyłem na Louis'a. Czym prędzej ruszył za róg budynku. Poszedłem w jego ślady wyprzedzając go. Zobaczyłam ją siedząca przy murku i płaczącą. Szybko do niej podszedłem.
-Kochanie co się stało?- powiedziałem biorąc ją za ręce i próbując podnieść.
-On tu był.-powiedziała i zaczęła jeszcze bardziej szlochać.
-Kto?
-Mike.
Gdy to powiedziała jego imię od razu otrzeźwiałem.
-Co on ci zrobił?-powiedziałem wściekły.
-Przyszedł za mną z klubu. Musiał być w środku. Nie chcę teraz o tym rozmawiać. Możemy wrócić już do domu?-poprosiła.
-Oczywiście. Louis pójdziesz po resztę.
-Spoko.
Louis wszedł do środka. Wziąłem Victorię za ręce i pociągnąłem ją do góry. Objąłem ją w pasie i poprowadziłem do naszego samochodu. Przez ten cały czas ją uspokajałem. Doszliśmy do samochodu. Louisa i reszty jeszcze nie było. Oparłem się samochód i przytuliłem ją do siebie.
-Jestem już przy tobie. Nic ci nie grozi.-Szeptałem jej co chwilę.
~Oczami Victorii~
Stałam wtulona do Liam'a. Do oczu wciąż ciskały mi się łzy. Po chwili przybyli reszta towarzystwa. Gdy tylko Sara mnie zobaczyła w jakim jestem stanie podbiegła do mnie i mnie przytuliła.
-Co się stało?-powiedziała przestraszona.
-Jutro ci opowiem jak będę w stanie.
-Przyjdź jutro do mnie.-powiedziała.
-Dobrze.
Wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy. Odwieźliśmy Sar pod sam dom. Wychodząc pożegnała się z nami. Szczególnie z Niall'em. Wysiadła i ruszyliśmy do domu. Na miejscu od razu poszłam do łazienki. Umyłam się szybko i poszłam do pokoju. Położyłam się na łóżku i wszystkie wspomnienia powróciły. Do oczu napłynęły mi nowa fala łez. Szlochałam w poduszkę nie mogąc się uspokoić. Czy on nie może dać mi spokoju. Czy już tak zawsze będzie? Po chwili do pokoju wszedł Liam. Położył się koło mnie i zobaczył że płaczę.
-Ej kochanie. Już wszystko jest dobrze. Nie pozwolę by on ci coś zrobił.
-Co ja mu takiego zrobiłam? To on mnie zdradził, to przez niego się rozstaliśmy. To była jego wina.-powiedziałam roztrzęsionym głosem.
-To jego wina i nie zadręczaj się tak.
Przytulił mnie do siebie i nawet nie wiem kiedy usnęłam w jego ramionach.
I mamy kolejny rozdział :) miłego czytania :)
W klubie byliśmy tak około 20. Dziewczyny czekały na nas po wejściem. Przywitałam się z nimi.
-Hej.-powiedziałam witając się z każdą z osobna buziakiem w policzek. -Poznajcie moją przyjaciółkę Sarę. Sara poznaj Eleanor i Perrie.
-Hej miło was poznać.-powiedziała Sar.
-Mi ciebie również.-powiedziały równocześnie El i Pezz, na co wybuchnęły śmiechem.
Weszliśmy wszyscy do środka i usiedliśmy w jednym boksie. Usiadłam koło Liam'a. Kątem oka zauważyłam że Sara usiadła koło Niall'a. Nie wiem czemu ale cieszyło mnie to. Byłaby z nich piękna para. Louis przyniósł nam wszystkim po drinku. Sam nie pił bo ktoś musiał prowadzić samochód. Upiłam powoli z kieliszka. Miałam ochotę dzisiaj dobrze się bawić. Pociągnęłam Liam'a za rękę i ruszyliśmy na parkiet. Tańczyłam w rytm muzyki. Co chwile ocierałam się ciałem o Liam'a. Piosenka zmieniła się. Zarzuciłam ręce na jego szyję. Liam przyciągnął mnie bliżej do siebie tak że stykaliśmy się ciałami. Pocałowałam go. Odwzajemnił pocałunek.
-Kocham cię.-szepnął mi do ucha gdy się od siebie odsunęliśmy.
-Ja ciebie też.-powiedziałam i cmoknęłam go w policzek.
Gdy muzyka się skończyła zeszliśmy z parkietu by trochę odsapnąć. Doszliśmy do naszego stolika. Usiedliśmy sami bo wszyscy poszli tańczyć. Rozejrzałam się po parkiecie. Louis tańczył z El, Zayn z Pezz, Harry wyrwał jakąś laskę a Niall co mnie cieszyło tańczył z Sar. Może coś miedzy nimi zaiskrzy. Miałam taką nadzieję. Może w końcu zapomniała o tym nie udanym związku. Siedziałam z Liam'em przy stoliku. Zamówiłam sobie jeszcze jednego drinka. Nie zamierzałam dużo pić. Po trzecim czy może czwartym drinku miałam już dość. Wszyscy byli już wstawieni. Czułam się dziwnie. Tak jakby ktoś mnie obserwował. Rozejrzałam się wszędzie ale nikogo takiego nie widziałam. Może miałam już jakieś urojenia. Za dużo wypiłam i mam za dużą wyobraźnię.
-Idę się przewietrzyć.-powiedziałam.
-Iść z tobą?-zapytał się Liam.
-Nie trzeba. Zresztą siedź bo nie wiem czy ustoisz na nogach.
-Oj tam.
Wstałam z krzesła i ruszyłam na tyły klubu. Otworzyłam drzwi na zewnątrz i wyszłam. Oparłam się o pobliski murek. Stałam tam wciągając świeżego powietrza do płuc. Nie wiem ile czasu tak stałam, ale postanowiłam już wrócić do środka. Zrobiłam może z dwa kroki i się zatrzymałam. Przejście do środka zagradzał dobrze mi znany osobnik.
-Widzę że beze mnie się dobrze bawisz.-powiedział ochrypniętym głosem.
-Nie waż się do mnie zbliżać.-powiedziałam.-Wiesz że masz zakaz.
-Mam w dupie ten zakaz. Nic mi nie zrobią.
-Czego chcesz?
-Chcę żebyś wróciła do mnie. Żebyś zostawiła tego pajaca.
-Nigdy. Ty jesteś chory. Powinieneś się leczyć.
-Ja powinienem się leczyć? Ja się dobrze czuję.
Zrobił kilka kroków w moją stronę. Odsunęłam się czym prędzej pod ścianę.
-Nie uciekaj. Nic ci nie zrobię.
-Zostaw mnie w spokoju. Zadzwonię po policję.
-Zostawię cię jak do mnie wrócisz.
-Nigdy w życiu. Mike nie rozumiesz tego że ja nie chcę z tobą być. Nic już dla mnie nie znaczysz.
-To cię nie zostawię.
Zrobił jeszcze kilka kroków w moją stronę. Stanął dokładnie przede mną. Złapał mnie za ramię i ścisnął je. Próbowałam się wyrwać.
-Nie tak szybko.
-Puść mnie!!-Krzyknęłam. Przestraszyłam się go nie na żarty.
Zamiast mnie puścić drugą ręką złapał mnie za szyję i przygniótł do ściany. Wyrywałam się i zaczęłam krzyczeć. Lecz bez skutku. Za mocno mnie trzymał.
-Pamiętaj że to jeszcze nie koniec.-powiedział i czym prędzej odszedł. Zjechałam po murku w dół. Do oczu napłynęły mi łzy. Zbyt bardzo byłam roztrzęsiona by podnieść się z ziemi.
-Oczami Liam'a~
Siedzieliśmy przy stoliku. Victorii wciąż nie było. Chłopaki byli już dość pijani. Już dobre pół godziny minęło jak wyszła na zewnątrz.
-Idę jej szukać.
-Idę z tobą.-powiedział Louis
-Dobra.
Wyszliśmy na zewnątrz głównym wyjściem. Rozejrzałem się dookoła. Nigdzie jej nie widziałem. Po chwili usłyszałem krzyk. Rozpoznałem głos Victorii. Popatrzyłem na Louis'a. Czym prędzej ruszył za róg budynku. Poszedłem w jego ślady wyprzedzając go. Zobaczyłam ją siedząca przy murku i płaczącą. Szybko do niej podszedłem.
-Kochanie co się stało?- powiedziałem biorąc ją za ręce i próbując podnieść.
-On tu był.-powiedziała i zaczęła jeszcze bardziej szlochać.
-Kto?
-Mike.
Gdy to powiedziała jego imię od razu otrzeźwiałem.
-Co on ci zrobił?-powiedziałem wściekły.
-Przyszedł za mną z klubu. Musiał być w środku. Nie chcę teraz o tym rozmawiać. Możemy wrócić już do domu?-poprosiła.
-Oczywiście. Louis pójdziesz po resztę.
-Spoko.
Louis wszedł do środka. Wziąłem Victorię za ręce i pociągnąłem ją do góry. Objąłem ją w pasie i poprowadziłem do naszego samochodu. Przez ten cały czas ją uspokajałem. Doszliśmy do samochodu. Louisa i reszty jeszcze nie było. Oparłem się samochód i przytuliłem ją do siebie.
-Jestem już przy tobie. Nic ci nie grozi.-Szeptałem jej co chwilę.
~Oczami Victorii~
Stałam wtulona do Liam'a. Do oczu wciąż ciskały mi się łzy. Po chwili przybyli reszta towarzystwa. Gdy tylko Sara mnie zobaczyła w jakim jestem stanie podbiegła do mnie i mnie przytuliła.
-Co się stało?-powiedziała przestraszona.
-Jutro ci opowiem jak będę w stanie.
-Przyjdź jutro do mnie.-powiedziała.
-Dobrze.
Wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy. Odwieźliśmy Sar pod sam dom. Wychodząc pożegnała się z nami. Szczególnie z Niall'em. Wysiadła i ruszyliśmy do domu. Na miejscu od razu poszłam do łazienki. Umyłam się szybko i poszłam do pokoju. Położyłam się na łóżku i wszystkie wspomnienia powróciły. Do oczu napłynęły mi nowa fala łez. Szlochałam w poduszkę nie mogąc się uspokoić. Czy on nie może dać mi spokoju. Czy już tak zawsze będzie? Po chwili do pokoju wszedł Liam. Położył się koło mnie i zobaczył że płaczę.
-Ej kochanie. Już wszystko jest dobrze. Nie pozwolę by on ci coś zrobił.
-Co ja mu takiego zrobiłam? To on mnie zdradził, to przez niego się rozstaliśmy. To była jego wina.-powiedziałam roztrzęsionym głosem.
-To jego wina i nie zadręczaj się tak.
Przytulił mnie do siebie i nawet nie wiem kiedy usnęłam w jego ramionach.
I mamy kolejny rozdział :) miłego czytania :)
niedziela, 28 czerwca 2015
Rozdział 15
~Oczami Victorii~
Czas w pracy minął mi bardzo szybko. Wyszłam z kawiarni i skierowałam się do samochodu "mojego osobistego" ochroniarza. Zawiózł mnie wprost do domu. Weszłam do środka. Chłopcy już wrócili do domu. Podeszłam do Liam'a i przywitałam się buziakiem w policzek.
-Jak tam po wywiadzie?
-Ach te hieny jedne. Wszystko chcieli wiedzieć.
-To aż tak źle?
-Nie no może być.
Poszłam do kuchni i wzięłam się za przygotowanie obiadu. Postanowiłam że zrobię spaghetti. Przyrządzenie tego dania dania zajęło mi nie całe pół godziny. Gdy już wszystko zrobiłam zwołałam chłopaków.
-Chłopaki obiad.
-Oki już idziemy.-usłyszałam w odpowiedzi.
Poustawiałam talerze na stole. Położyłam szklanki i nalałam soku do dzbanka. W tym czasie co wszystko przygotowywałam chłopcy zdążyli usiąść przy stole. Usiadłam obok Liam'a i wzięłam się za jedzenie swojej porcji. Jadłam powoli. Gdy już wszyscy skończyli jeść pozbierałam wszystkie naczynia i wzięłam się za sprzątanie kuchni. Chłopaki poszli do salonu. Umyłam dokładnie wszystkie naczynia. Pozmiatałam podłogi. Wyczerpana usiadłam w salonie na kanapie koło Liam'a.
-Chłopaki co robimy? Jest jeszcze wcześnie.
-Może pójdziemy do klubu?-zaproponował Harry.
-Czemu nie.-powiedziałam.-Jutro mam wolne więc możemy zabalować. Może od razu ściągnę moją przyjaciółkę.
-Dobry pomysł-powiedział Harry oblizując wargi.
-Tylko sobie za dużo nie wyobrażaj Harry. To jest moja przyjaciółka.
-Wiem.
-A my ściągniemy resztę dziewczyn.
Poszłam czym prędzej na górę do pokoju i dopadłam się do mojego telefonu. Wystukałam numer telefonu Sary i odczekałam chwilę.
~Oczami Sary.~
Siedzę już od godziny przed telewizorem i gapię się w pusty ekran. Jak on mógł. Kolejna randka zawalona. Nie miałam ochoty na nic. Miałam jedynie ochotę się nad sobą użalać. Na kanapie leżało już pełno brudnych chusteczek. Co rusz wyciągałam z opakowania nowe. Do oczu napływały mi łzy. Usłyszałam że dzwoni mi telefon. Podniosłam telefon z blatu stolika i sprawdziłam kto dzwoni. Okazało się że dzwoni Victoria. Odebrałam i przyłożyłam telefon do ucha.
-Halo?-powiedziałam ochrypłym głosem z płaczu.
-Sara? Ty płaczesz?
-Nie.-skłamałam.
-Daj spokój. Przecież wiesz że mnie nie oszukasz. Słyszę po twoim głosie.
-No dobrze płaczę.
-Co się stało?
-Nie mam ochoty o tym gadać.
-Wiesz co zaraz będę u ciebie i masz mi wszystko opowiedzieć.
Nim zdążyłam cokolwiek powiedzieć rozłączyła się. Nie minęło może 10 minut a usłyszałam pukanie do drzwi. Wstałam z kanapy i poszłam otworzyć drzwi. Wpuściłam ją do środka. Przywitałam się z nią buziakiem w policzek i przeszliśmy do salonu.
-Więc opowiadaj co się stało?-powiedziała gdy tylko usiadłyśmy.
-Nie chcę o tym rozmawiać. Wszystko jest ok.
-Skarbie. Widzę przecież po twoich oczach. Całe zapuchnięte od płaczu.
Dobra jest. Chyba nie ma sensu nic ukrywać.
-No dobra. To wszystko przez chłopaka.
-Masz chłopaka?
-Miałam. Zerwał ze mną dzisiaj.
-Współczuję.
Przybliżyła się i przytuliła mnie. Nie zasłużyłam na taką przyjaciółkę.
-Co powiesz na imprezę?-zaproponowała.
-Nie wiem. Nie mam coś ochoty.
-No weź daj się namówić. Zapomnisz o tym dupku, a może poznasz kogoś innego.
-Liam ci pozwoli pójść na imprezę?
-Idzie z nami. A raczej idziemy całą paczką. Mam na myśli chłopaków i i ich dziewczyny. No i oczywiście będzie Niall.
-Czy ty próbujesz nas zeswatać?-powiedziałam podejrzliwie.
-No oczywiście że nie. Tylko proponuje byś poszła z nami. Rozerwiesz się trochę. Pobawisz przede wszystkim. To jak? Idziesz?
-Dobra, ale idę wyłącznie ze względu na ciebie. Trochę nie zręcznie się czuję przy tych twoich znajomych.
-To super że idziesz. To szykuj się, o 20 będziemy po ciebie. Ja jadę do siebie.
-Dobrze.
Gdy tylko wyszła z domu skierowałam się na górę do swojego pokoju. Podeszłam do szafy i wyjęłam z niej moją ulubioną sukienkę.
Poszłam do łazienki i ubrałam ją. Poprawiłam makijaż i uczesałam się w koka. Miałam jeszcze dużo czasu więc usiadłam w salonie i włączyłam sobie telewizor. Jednocześnie rozmyślałam o tym jak to będzie. Co się wydarzy.
~Oczami Niall'a~
Gdy tylko usłyszałem potwierdzenie że będzie na imprezie przyjaciółka Victorii moje serce zaczęło bić o wiele szybciej niż zawsze. Victoria mi powiedziała że dopiero co z nią chłopak zerwał. Więc muszę być ostrożny wobec niej. Odkąd ją zobaczyłem po raz pierwszy coś we mnie drgnęło, tylko sam nie wiem co. Wtedy sobie poprzysięgałem że będzie moja. Że postaram się o to by była naprawdę szczęśliwa. Chcę ją uszczęśliwiać dawać jej wszystko co będzie chciała. Od czasu ostatniego spotkania nie widziałem się z nią. Zszedłem na dół. Wszyscy byli już gotowi do wyjścia. Więc nie czekając wsiedliśmy do samochodu i podjechaliśmy pod dom Sary. Victoria wypchnęła mnie z samochodu.
-Idź po nią.-powiedziała uśmiechając się.
-Czemu ja? To twoja przyjaciółka.
-No idź. Nie pożałujesz.
-Co ty kombinujesz?
-Nic.
Przewróciłem oczami i poszedłem ścieżka prowadzącą do domu Sary. Co ta Victoria kombinuje. Westchnąłem i zapukałem do drzwi. Po chwili otworzyłam mi drzwi.
-Cześć.-powiedziałem i mnie zatkało.
Jej widok zaparł mi wdech w płucach. Pięknie wygląda w tej sukience. W ogóle to cała jest piękna. Stałem patrząc się na nią nie mogąc nic powiedzieć. Odebrało mi mowę.
-Yyy.-powiedziała.-Cześć. A gdzie jest Victoria?
-W samochodzie.
-Rozumiem.
Sara zamknęła drzwi i skierowaliśmy się do samochodu. Wsiedliśmy i pojechaliśmy.
I mamy o to kolejny rozdział. Przepraszam że tak długo nie było rozdziału. Miłego czytania :)
Czas w pracy minął mi bardzo szybko. Wyszłam z kawiarni i skierowałam się do samochodu "mojego osobistego" ochroniarza. Zawiózł mnie wprost do domu. Weszłam do środka. Chłopcy już wrócili do domu. Podeszłam do Liam'a i przywitałam się buziakiem w policzek.
-Jak tam po wywiadzie?
-Ach te hieny jedne. Wszystko chcieli wiedzieć.
-To aż tak źle?
-Nie no może być.
Poszłam do kuchni i wzięłam się za przygotowanie obiadu. Postanowiłam że zrobię spaghetti. Przyrządzenie tego dania dania zajęło mi nie całe pół godziny. Gdy już wszystko zrobiłam zwołałam chłopaków.
-Chłopaki obiad.
-Oki już idziemy.-usłyszałam w odpowiedzi.
Poustawiałam talerze na stole. Położyłam szklanki i nalałam soku do dzbanka. W tym czasie co wszystko przygotowywałam chłopcy zdążyli usiąść przy stole. Usiadłam obok Liam'a i wzięłam się za jedzenie swojej porcji. Jadłam powoli. Gdy już wszyscy skończyli jeść pozbierałam wszystkie naczynia i wzięłam się za sprzątanie kuchni. Chłopaki poszli do salonu. Umyłam dokładnie wszystkie naczynia. Pozmiatałam podłogi. Wyczerpana usiadłam w salonie na kanapie koło Liam'a.
-Chłopaki co robimy? Jest jeszcze wcześnie.
-Może pójdziemy do klubu?-zaproponował Harry.
-Czemu nie.-powiedziałam.-Jutro mam wolne więc możemy zabalować. Może od razu ściągnę moją przyjaciółkę.
-Dobry pomysł-powiedział Harry oblizując wargi.
-Tylko sobie za dużo nie wyobrażaj Harry. To jest moja przyjaciółka.
-Wiem.
-A my ściągniemy resztę dziewczyn.
Poszłam czym prędzej na górę do pokoju i dopadłam się do mojego telefonu. Wystukałam numer telefonu Sary i odczekałam chwilę.
~Oczami Sary.~
Siedzę już od godziny przed telewizorem i gapię się w pusty ekran. Jak on mógł. Kolejna randka zawalona. Nie miałam ochoty na nic. Miałam jedynie ochotę się nad sobą użalać. Na kanapie leżało już pełno brudnych chusteczek. Co rusz wyciągałam z opakowania nowe. Do oczu napływały mi łzy. Usłyszałam że dzwoni mi telefon. Podniosłam telefon z blatu stolika i sprawdziłam kto dzwoni. Okazało się że dzwoni Victoria. Odebrałam i przyłożyłam telefon do ucha.
-Halo?-powiedziałam ochrypłym głosem z płaczu.
-Sara? Ty płaczesz?
-Nie.-skłamałam.
-Daj spokój. Przecież wiesz że mnie nie oszukasz. Słyszę po twoim głosie.
-No dobrze płaczę.
-Co się stało?
-Nie mam ochoty o tym gadać.
-Wiesz co zaraz będę u ciebie i masz mi wszystko opowiedzieć.
Nim zdążyłam cokolwiek powiedzieć rozłączyła się. Nie minęło może 10 minut a usłyszałam pukanie do drzwi. Wstałam z kanapy i poszłam otworzyć drzwi. Wpuściłam ją do środka. Przywitałam się z nią buziakiem w policzek i przeszliśmy do salonu.
-Więc opowiadaj co się stało?-powiedziała gdy tylko usiadłyśmy.
-Nie chcę o tym rozmawiać. Wszystko jest ok.
-Skarbie. Widzę przecież po twoich oczach. Całe zapuchnięte od płaczu.
Dobra jest. Chyba nie ma sensu nic ukrywać.
-No dobra. To wszystko przez chłopaka.
-Masz chłopaka?
-Miałam. Zerwał ze mną dzisiaj.
-Współczuję.
Przybliżyła się i przytuliła mnie. Nie zasłużyłam na taką przyjaciółkę.
-Co powiesz na imprezę?-zaproponowała.
-Nie wiem. Nie mam coś ochoty.
-No weź daj się namówić. Zapomnisz o tym dupku, a może poznasz kogoś innego.
-Liam ci pozwoli pójść na imprezę?
-Idzie z nami. A raczej idziemy całą paczką. Mam na myśli chłopaków i i ich dziewczyny. No i oczywiście będzie Niall.
-Czy ty próbujesz nas zeswatać?-powiedziałam podejrzliwie.
-No oczywiście że nie. Tylko proponuje byś poszła z nami. Rozerwiesz się trochę. Pobawisz przede wszystkim. To jak? Idziesz?
-Dobra, ale idę wyłącznie ze względu na ciebie. Trochę nie zręcznie się czuję przy tych twoich znajomych.
-To super że idziesz. To szykuj się, o 20 będziemy po ciebie. Ja jadę do siebie.
-Dobrze.
Gdy tylko wyszła z domu skierowałam się na górę do swojego pokoju. Podeszłam do szafy i wyjęłam z niej moją ulubioną sukienkę.
Poszłam do łazienki i ubrałam ją. Poprawiłam makijaż i uczesałam się w koka. Miałam jeszcze dużo czasu więc usiadłam w salonie i włączyłam sobie telewizor. Jednocześnie rozmyślałam o tym jak to będzie. Co się wydarzy.
~Oczami Niall'a~
Gdy tylko usłyszałem potwierdzenie że będzie na imprezie przyjaciółka Victorii moje serce zaczęło bić o wiele szybciej niż zawsze. Victoria mi powiedziała że dopiero co z nią chłopak zerwał. Więc muszę być ostrożny wobec niej. Odkąd ją zobaczyłem po raz pierwszy coś we mnie drgnęło, tylko sam nie wiem co. Wtedy sobie poprzysięgałem że będzie moja. Że postaram się o to by była naprawdę szczęśliwa. Chcę ją uszczęśliwiać dawać jej wszystko co będzie chciała. Od czasu ostatniego spotkania nie widziałem się z nią. Zszedłem na dół. Wszyscy byli już gotowi do wyjścia. Więc nie czekając wsiedliśmy do samochodu i podjechaliśmy pod dom Sary. Victoria wypchnęła mnie z samochodu.
-Idź po nią.-powiedziała uśmiechając się.
-Czemu ja? To twoja przyjaciółka.
-No idź. Nie pożałujesz.
-Co ty kombinujesz?
-Nic.
Przewróciłem oczami i poszedłem ścieżka prowadzącą do domu Sary. Co ta Victoria kombinuje. Westchnąłem i zapukałem do drzwi. Po chwili otworzyłam mi drzwi.
-Cześć.-powiedziałem i mnie zatkało.
Jej widok zaparł mi wdech w płucach. Pięknie wygląda w tej sukience. W ogóle to cała jest piękna. Stałem patrząc się na nią nie mogąc nic powiedzieć. Odebrało mi mowę.
-Yyy.-powiedziała.-Cześć. A gdzie jest Victoria?
-W samochodzie.
-Rozumiem.
Sara zamknęła drzwi i skierowaliśmy się do samochodu. Wsiedliśmy i pojechaliśmy.
I mamy o to kolejny rozdział. Przepraszam że tak długo nie było rozdziału. Miłego czytania :)
piątek, 19 czerwca 2015
Rozdział 14
~Oczami Liam'a~
Weszliśmy do gabinetu Paula i usiedliśmy w fotelach. Widzieliśmy po jego minie że nie jest szczególnie czymś zadowolony.
-Jest niedobrze.-powiedział.
-Ale o co chodzi dokładnie?-spytał Harry.
-Liam.-zaczął.-Wczoraj u was zjawia się Sophia a dzisiaj przyłapano was na całowaniu. Co z Victorią? O co tu chodzi?
-Po pierwsze-powiedziałem.-To Sophia mnie pocałowała a nie ja. A po drugie z Victorią wszystko sobie wyjaśniliśmy. Victoria wie jak to było.
-Media już do mnie wydzwaniają od samego rana. Chcą wiedzieć co się dzieje. Zmówiłem na jutro wywiad z nimi.
-No i pięknie. Jeszcze tego brakowało.
-Fani się zaczynają martwić.-kontynuował.-Chcę się wszystkiego dowiedzieć.
-Dobrze.
Opowiedziałem mu wszystko co wydarzyło się od wczoraj. O tym że Sophia przebiła opony w samochodzie Victorii.
-Paul chciałbym by Viki miała ochroniarza. Boję się o nią. Nie wiem do czego jeszcze Sophia może być zdolna.
-W porządku załatwię wszystko. Jutro przyśle ochroniarza.
-Dziękuję ci.
-A teraz jeszcze jedna rzecz. Za miesiąc zaczynacie trasę koncertową po USA.
-Jak długo będzie trwać?-spytałem.
-Około 3 miesiące.
-To będzie trzeba się przygotować.
-I jeszcze jedno. Za tydzień macie koncert tu w Londynie.
-Nie ma problemu.
-Narazie to wszystko na dzisiaj. Pamiętajcie jutro na 10.
-Dobrze.
Wyszliśmy z gabinetu. Wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy do domu.
~Oczami Victorii~
Chłopcy wrócili około 21. Leżałam już dawno na łóżku i przeglądałam neta. Po chwili do pokoju wszedł Liam i położył się koło mnie. Odłożyłam laptopa na miejsce.
-I jak tam?-Spytałam.
-Jutro przyślą do ciebie ochroniarza.
-Naprawdę nie musiałeś.
-Oj musiałem. Zwłaszcza że za miesiąc zaczynamy trasę koncertową.
-Och. Ile was nie będzie?
-Trzy miesiące. Tak około.
-Stęsknię się za tobą.-powiedziałam robiąc smutną minkę.
-Wiem ja za tobą też.
-I za tymi wariatami też.
-Oj te wariaty. Jakie by było życie bez nich.
-Żebyś wiedział.-zaśmiałam się.
Położyłam się na torsie Liam'a i nawet nie wiem kiedy zasnęłam. Rano obudziłam się przed 6. Wstałam po cichu z łóżka, podeszłam do szafy i wyjęłam z niej ciuchy na dzisiaj. W planach miałam dzisiaj tylko pracę. Wchodząc do łazienki poślizgnęłam się i upadłam. Ktoś kto kto kąpał się ostatni musiał wylać wodę aż na podłogę i nie wytarł po sobie. Ubiję ich normalnie. Wstałam i podeszłam do umywalki. Zrobiłam makijaż i uczesałam się w koński ogon. Ubrałam się w przygotowane ciuchy. Zeszłam na dół do kuchni. W kuchni siedzieli już Louis, Zayn i Harry.
-Kto z was kąpał się ostatni?
-Chyb ja.-powiedział Zayn.-A co?
-Mam cię ubić?-powiedziałam śmiejąc się.
-Ale za co? Co ja zrobiłem?
-Wylałeś na podłogę wodę i rano się poślizgnęłam na niej.
Wszyscy wybuchneli śmiechem.
-Sorry zapomniałem wytrzeć po sobie.
-Eh.
Nasypałam do miski moich ulubionych płatków. Usiadłam przy stole i zaczęłam wcinać swoje śniadanie. Jadłam powoli przeżuwając każdy kęs. Gdy już skończyłam umyłam po sobie miskę.
-Jakie plany macie na dzisiaj?-spytałam się chłopaków.
-Tylko wywiad o 10.
-Jaki wywiad?
-A co Liam nie powiedział ci?
-Widocznie zapomniał. Powiedział mi tylko o tej trasie koncertowej.
-Aha.
Wyszłam z kuchni, ubrałam buty i wyszłam z domu. Chciałam już wsiąść do samochodu ale zatrzymał mnie facet ubrań na czarno.
-Pani wybaczy ale odwiozę panią. Przydzielono mnie do pani ochrony.
-Rozumiem.
Wsiadłam do samochodu tego ochroniarza i pojechaliśmy.
~Oczami Liam'a~
Na 10 dojechaliśmy na miejsce. Weszliśmy do budynku. W sali byli już wszyscy zebrani. Usiedliśmy w fotelach i czekaliśmy na serię pytań. Trochę się tym wszystkim stresowałem. Nie wiedziałem jak to wszystko mam wyjaśnić. Zresztą Liam ogarnij się. Wszyscy usiedli na swoich miejscach. Kamery i obiektywy w naszą stronę. Poczułem się dosłownie tak jakbym pierwszy raz tak występował. Jakby to był mój pierwszy wywiad. Fotele nasze były poustawiane w pół księżyc. Na jednym z nich siedziała kobieta i to ona miała nam zadawać pytania, a raczej mi.
-No więc tak.-zaczęła.- Liam, doszły nas słuchy, że twoja była dziewczyna znów się koło ciebie kręci. Zastanawiamy się wszyscy czy do siebie wracacie? Co z Victorią? Czy jesteście dalej ze sobą?
Wziąłem głęboki wdech w płuca i odpowiedziałem.
-Nie wracam do Sophii. Nic mnie z nią już nie łączy. Nie rozstałem się z Victorią. Jesteśmy razem i nie zamierzamy się rozstać.
-Skoro nie wracasz do Sophii, to jakim cudem wytłumaczysz fakt że wczoraj pod jej domem się całowaliście. Co o tym sądzi Victoria jak się dowiedziała?
-To Sophia mnie pocałowała. Z Victorią sobie wszystko wyjaśniliśmy.
-A czemu cię pocałowała?
Westchnąłem. Miałem nadzieję że nie zada mi tego pytania.
-Bo ma nadzieje że do niej wrócę. Ale to jest wykluczone. Kocham Victorię. Jestem z nią szczęśliwy. A Sophia próbuje to zniszczyć. Nie może zrozumieć że już nas nic nie łączy. To ona mnie zraniła. To ona mnie zdradziła, a teraz próbuje zniszczyć mój związek!-powiedziałem.
Wybuchłem normalnie z tego wszystkiego. Troszkę za dużo tego powiedziałem niż powinienem. Od wczoraj jestem podminowany. Staram się tego wszystkiego nie okazywać, ale teraz już nie wytrzymałem i wybuchłem. Miałem ochotę się rozpłakać niczym małe dziecko, ale wiedziałem że nie mogę. Muszę być twardy. Nie mogę pokazać że jestem rozdarty.
-Rozumiemy cię dokładnie co przeżywasz. Wiedz że twoi fani są z tobą. A raczej z wami.-poprawiła się. - A co do waszej trasy koncertowej. Wypoczęliście dość długo od ostatniej trasy.
-Potrzebowaliśmy dużo odpoczynku.-powiedział Louis.
-Liam a co na to Victoria? Jak zareagowała na wieść że nie zobaczycie się przez 3 miesiące.
-Będziemy tęsknić za sobą. Ale to nic mamy przecież telefony i będziemy w kontakcie. Chcemy teraz jak najwięcej czasu ze sobą spędzić.
-Rozumiem. Na dzisiaj już myślę że wystarczy pytań. W takim razie dziękujemy.
Wstaliśmy czym prędzej z foteli i ruszyliśmy na zewnątrz. Chciałem jak najszybciej stąd wyjść.
Dedykuję ten rozdział Weronice Osa Stylinson. Dziękuję ci za to że dajesz mi siłę na to bym nie przestawała pisać. Sama już nie wierzę że to już 14 rozdział. :) w takim razie nie zanudzam i miłego czytania :)
Weszliśmy do gabinetu Paula i usiedliśmy w fotelach. Widzieliśmy po jego minie że nie jest szczególnie czymś zadowolony.
-Jest niedobrze.-powiedział.
-Ale o co chodzi dokładnie?-spytał Harry.
-Liam.-zaczął.-Wczoraj u was zjawia się Sophia a dzisiaj przyłapano was na całowaniu. Co z Victorią? O co tu chodzi?
-Po pierwsze-powiedziałem.-To Sophia mnie pocałowała a nie ja. A po drugie z Victorią wszystko sobie wyjaśniliśmy. Victoria wie jak to było.
-Media już do mnie wydzwaniają od samego rana. Chcą wiedzieć co się dzieje. Zmówiłem na jutro wywiad z nimi.
-No i pięknie. Jeszcze tego brakowało.
-Fani się zaczynają martwić.-kontynuował.-Chcę się wszystkiego dowiedzieć.
-Dobrze.
Opowiedziałem mu wszystko co wydarzyło się od wczoraj. O tym że Sophia przebiła opony w samochodzie Victorii.
-Paul chciałbym by Viki miała ochroniarza. Boję się o nią. Nie wiem do czego jeszcze Sophia może być zdolna.
-W porządku załatwię wszystko. Jutro przyśle ochroniarza.
-Dziękuję ci.
-A teraz jeszcze jedna rzecz. Za miesiąc zaczynacie trasę koncertową po USA.
-Jak długo będzie trwać?-spytałem.
-Około 3 miesiące.
-To będzie trzeba się przygotować.
-I jeszcze jedno. Za tydzień macie koncert tu w Londynie.
-Nie ma problemu.
-Narazie to wszystko na dzisiaj. Pamiętajcie jutro na 10.
-Dobrze.
Wyszliśmy z gabinetu. Wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy do domu.
~Oczami Victorii~
Chłopcy wrócili około 21. Leżałam już dawno na łóżku i przeglądałam neta. Po chwili do pokoju wszedł Liam i położył się koło mnie. Odłożyłam laptopa na miejsce.
-I jak tam?-Spytałam.
-Jutro przyślą do ciebie ochroniarza.
-Naprawdę nie musiałeś.
-Oj musiałem. Zwłaszcza że za miesiąc zaczynamy trasę koncertową.
-Och. Ile was nie będzie?
-Trzy miesiące. Tak około.
-Stęsknię się za tobą.-powiedziałam robiąc smutną minkę.
-Wiem ja za tobą też.
-I za tymi wariatami też.
-Oj te wariaty. Jakie by było życie bez nich.
-Żebyś wiedział.-zaśmiałam się.
Położyłam się na torsie Liam'a i nawet nie wiem kiedy zasnęłam. Rano obudziłam się przed 6. Wstałam po cichu z łóżka, podeszłam do szafy i wyjęłam z niej ciuchy na dzisiaj. W planach miałam dzisiaj tylko pracę. Wchodząc do łazienki poślizgnęłam się i upadłam. Ktoś kto kto kąpał się ostatni musiał wylać wodę aż na podłogę i nie wytarł po sobie. Ubiję ich normalnie. Wstałam i podeszłam do umywalki. Zrobiłam makijaż i uczesałam się w koński ogon. Ubrałam się w przygotowane ciuchy. Zeszłam na dół do kuchni. W kuchni siedzieli już Louis, Zayn i Harry.
-Kto z was kąpał się ostatni?
-Chyb ja.-powiedział Zayn.-A co?
-Mam cię ubić?-powiedziałam śmiejąc się.
-Ale za co? Co ja zrobiłem?
-Wylałeś na podłogę wodę i rano się poślizgnęłam na niej.
Wszyscy wybuchneli śmiechem.
-Sorry zapomniałem wytrzeć po sobie.
-Eh.
Nasypałam do miski moich ulubionych płatków. Usiadłam przy stole i zaczęłam wcinać swoje śniadanie. Jadłam powoli przeżuwając każdy kęs. Gdy już skończyłam umyłam po sobie miskę.
-Jakie plany macie na dzisiaj?-spytałam się chłopaków.
-Tylko wywiad o 10.
-Jaki wywiad?
-A co Liam nie powiedział ci?
-Widocznie zapomniał. Powiedział mi tylko o tej trasie koncertowej.
-Aha.
Wyszłam z kuchni, ubrałam buty i wyszłam z domu. Chciałam już wsiąść do samochodu ale zatrzymał mnie facet ubrań na czarno.
-Pani wybaczy ale odwiozę panią. Przydzielono mnie do pani ochrony.
-Rozumiem.
Wsiadłam do samochodu tego ochroniarza i pojechaliśmy.
~Oczami Liam'a~
Na 10 dojechaliśmy na miejsce. Weszliśmy do budynku. W sali byli już wszyscy zebrani. Usiedliśmy w fotelach i czekaliśmy na serię pytań. Trochę się tym wszystkim stresowałem. Nie wiedziałem jak to wszystko mam wyjaśnić. Zresztą Liam ogarnij się. Wszyscy usiedli na swoich miejscach. Kamery i obiektywy w naszą stronę. Poczułem się dosłownie tak jakbym pierwszy raz tak występował. Jakby to był mój pierwszy wywiad. Fotele nasze były poustawiane w pół księżyc. Na jednym z nich siedziała kobieta i to ona miała nam zadawać pytania, a raczej mi.
-No więc tak.-zaczęła.- Liam, doszły nas słuchy, że twoja była dziewczyna znów się koło ciebie kręci. Zastanawiamy się wszyscy czy do siebie wracacie? Co z Victorią? Czy jesteście dalej ze sobą?
Wziąłem głęboki wdech w płuca i odpowiedziałem.
-Nie wracam do Sophii. Nic mnie z nią już nie łączy. Nie rozstałem się z Victorią. Jesteśmy razem i nie zamierzamy się rozstać.
-Skoro nie wracasz do Sophii, to jakim cudem wytłumaczysz fakt że wczoraj pod jej domem się całowaliście. Co o tym sądzi Victoria jak się dowiedziała?
-To Sophia mnie pocałowała. Z Victorią sobie wszystko wyjaśniliśmy.
-A czemu cię pocałowała?
Westchnąłem. Miałem nadzieję że nie zada mi tego pytania.
-Bo ma nadzieje że do niej wrócę. Ale to jest wykluczone. Kocham Victorię. Jestem z nią szczęśliwy. A Sophia próbuje to zniszczyć. Nie może zrozumieć że już nas nic nie łączy. To ona mnie zraniła. To ona mnie zdradziła, a teraz próbuje zniszczyć mój związek!-powiedziałem.
Wybuchłem normalnie z tego wszystkiego. Troszkę za dużo tego powiedziałem niż powinienem. Od wczoraj jestem podminowany. Staram się tego wszystkiego nie okazywać, ale teraz już nie wytrzymałem i wybuchłem. Miałem ochotę się rozpłakać niczym małe dziecko, ale wiedziałem że nie mogę. Muszę być twardy. Nie mogę pokazać że jestem rozdarty.
-Rozumiemy cię dokładnie co przeżywasz. Wiedz że twoi fani są z tobą. A raczej z wami.-poprawiła się. - A co do waszej trasy koncertowej. Wypoczęliście dość długo od ostatniej trasy.
-Potrzebowaliśmy dużo odpoczynku.-powiedział Louis.
-Liam a co na to Victoria? Jak zareagowała na wieść że nie zobaczycie się przez 3 miesiące.
-Będziemy tęsknić za sobą. Ale to nic mamy przecież telefony i będziemy w kontakcie. Chcemy teraz jak najwięcej czasu ze sobą spędzić.
-Rozumiem. Na dzisiaj już myślę że wystarczy pytań. W takim razie dziękujemy.
Wstaliśmy czym prędzej z foteli i ruszyliśmy na zewnątrz. Chciałem jak najszybciej stąd wyjść.
Dedykuję ten rozdział Weronice Osa Stylinson. Dziękuję ci za to że dajesz mi siłę na to bym nie przestawała pisać. Sama już nie wierzę że to już 14 rozdział. :) w takim razie nie zanudzam i miłego czytania :)
sobota, 13 czerwca 2015
Rozdział 13
~Oczami Liam'a~
Wszedłem do domu zatrzaskując drzwi z hukiem. Nim zdążyłem zrobić dwa kroki od razu zlecieli się wszyscy. Brakowało tylko tu Viki. Pewnie była w pokoju.
-Liam co się stało? -spytał się Harry.
-Nic nie ważne.
-I tak się dowiemy prędzej czy później.
Westchnąłem. Mieli rację. Media będą teraz o tym trąbić.
-Pocałowała mnie przy paparazzi.
-Żartujesz chyba.
-Nie.
Opowiedziałem im wszystko od początku. Cały czas biły mi się myśli to co ona mi powiedziała. Nie mogłem zrozumieć co kierowało Sophią.
-Liam cokolwiek się będzie działo zawsze będziemy za wami.-powiedział Louis.-Od tego są przyjaciele.
-Dzięki wielkie.-powiedziałem.-Idę do siebie.
Wszedłem schodami na górę. Skierowałem swoje kroki do mojego pokoju. Wszedłem do środka. Victoria siedziała na łóżku z laptopem na kolanach. Widziałem po jej oczach że płakała. Podszedłem powoli do niej.
~Oczami Victorii~
Siedziałam na łóżku z laptopem i wpatrywałam się w zdjęcie, które ktoś umieścił na TT. Na zdjęciu znajdował się Liam z Sophią jak się całują. Zdjęcie było z dzisiejszą datą. Do oczu napłynęły mi łzy. Kilka łez spłynęło po moim policzku. Liam nie zrobiłby mi takiego czegoś. Byłam tak zszokowana widokiem tego zdjęcia, że nie zauważyłam że Liam wrócił. Ocknęłam się dopiero wtedy kiedy dotknął mojego ramienia.
-Płaczesz.-powiedział. Nie zabrzmiało to jak pytanie, tylko stwierdzenie.
-Wcale nie.-powiedziałam wycierając policzki od łez.
-Przecież widzę. Mogę wiedzieć jaki jest tego powód?
Obróciłam tylko laptopa w jego stronę nie odzywając się. Spojrzał się na zdjęcie.
-Skarbie to jest nieporozumienie. To ona mnie pocałowała. Ja od razu się wyrwałem. Nie masz powodu do zmartwień. Nigdy cię nie skrzywdzę.
-Czemu ona nam to robi?
-Nie wiem. Próbuje chyba mnie skompromitować.
-I co mówiła?
Opowiedział mi wszystko ze szczegółami. Byłam lekko zszokowana jego opowieścią.
-Ona nie da nam spokoju prawda?
-Nie wiem. Ale do czasu póki co załatwię ci ochronę tak na wszelki wypadek.
-Liam naprawdę nie musisz tego robić.
-Nie chcę by ci krzywdę zrobiła. Kocham cię. Ty jesteś dla mnie najważniejsza na świecie.
W oczach stanęły mi łzy.
-A czemu tym razem płaczesz?-spytał się.
-Wzruszyły mnie twoje słowa. Wciąż jeszcze nie mogę uwierzyć że kocha mnie taki wspaniały człowiek jak ty.
-Miło mi to słyszeć.
Pocałował mnie delikatnie a zarazem namiętnie.
-To idziemy na ten basen?
-A po co? Przecież tu jest basen.
-No tak.
-To ja idę założyć strój.
Wstałam z łóżka odkładając laptopa na miejsce i podeszłam do szafy. Wyjęłam z niej mój jedyny strój. Poszłam szybko do łazienki i przebrałam się. Związałam włosy w koka. Zmyłam makijaż. Zeszłam w szlafroku na dół. Liam już czekał na mnie przy basenie.
-To jak gotowa?-spytał gdy ściągałam szlafrok.
-Czy ja wiem.-powiedziałam drocząc się.-czy to dobry pomysł.
-Nie ma już odwrotu.-powiedział łapiąc mnie za ręce i przyciągając do siebie.
Nim się obejrzałam wylądowaliśmy już w wodzie. Pierwszy kontakt z wodą poraził mnie zimnem. Po pewnym czasie się przyzwyczaiłam.
-Ubije cię.-powiedziałam wynurzając się z wody.
-Za co? -powiedział śmiejąc się.
-Oj ty wiesz już za co.
Ochlapałam go wodą. Pożałowałam że to zrobiłam. Liam złapał mnie w pasie i zanurzył mnie w wodzie. Puścił mnie i wypłynęłam na powierzchnię.
-Nie wybaczę ci tego.-powiedziałam śmiejąc się.
-Oj skarbie. Proszę.-powiedział robiąc słodkie oczka.
-No nie wiem.
-Proszę.
-Pod jednym warunkiem. Robisz dzisiaj kolację.
-Dobrze.
Podpłynął blisko mnie i mnie pocałował. Odsunęłam się troszkę i złapałam go za ramiona i wepchnęłam go pod wodę. Śmiejąc się podpłynęłam szybko do brzegu. Nie zdążyłam nawet doznać ręką drabinki a poczułam silne ramiona wokół swojej talii. Przyparł mnie do ścianki basenu i pocałował delikatnie moją szyję.
-Misiek.-powiedziałam.
-Słucham cię skarbie.-powiedział między pocałunkami.
-Chłopcy mogą wyjrzeć przez okno.
-To sobie popatrzą.-powiedział uśmiechając się.
-Oj skarbie.
Odsunęłam się troszkę i wyszłam z wody. Podeszłam do leżaka i wzięłam ręcznik. Wytarłam się do sucha i włożyłam szlafrok. Weszłam do domu, poszłam do łazienki się przebrać. Gdy się już przebrałam zeszłam na dół. Zastałam Liam'a w kuchni. Zjadłam kanapki które przygotował. Po zjedzeniu kanapek przeszliśmy do salonu gdzie siedzieli reszta chłopaków. Po chwili zadzwonił telefon Louis'a. Odebrał go. Rozmawiał z kimś i się rozłączył.
-Chłopaki Paul nas woła do siebie.
-Eh.-powiedział Liam.-Powiedział co chce?
-Powiedział że dowiemy się na miejscu.
-To musimy jechać.
Chłopcy wstali i ubrali buty.
-Niedługo będziemy z powrotem skarbie.-powiedział Liam.
Pocałowałam go i wyszli.
Przepraszam że tak długo nie było rozdziału. Nie mam czasem kiedy pisać rozdziału postaram się to zmienić. Piszę je tylko dlatego że mam wierne dwie czytelniczki, którym bardzo dziękuję. :)
Wszedłem do domu zatrzaskując drzwi z hukiem. Nim zdążyłem zrobić dwa kroki od razu zlecieli się wszyscy. Brakowało tylko tu Viki. Pewnie była w pokoju.
-Liam co się stało? -spytał się Harry.
-Nic nie ważne.
-I tak się dowiemy prędzej czy później.
Westchnąłem. Mieli rację. Media będą teraz o tym trąbić.
-Pocałowała mnie przy paparazzi.
-Żartujesz chyba.
-Nie.
Opowiedziałem im wszystko od początku. Cały czas biły mi się myśli to co ona mi powiedziała. Nie mogłem zrozumieć co kierowało Sophią.
-Liam cokolwiek się będzie działo zawsze będziemy za wami.-powiedział Louis.-Od tego są przyjaciele.
-Dzięki wielkie.-powiedziałem.-Idę do siebie.
Wszedłem schodami na górę. Skierowałem swoje kroki do mojego pokoju. Wszedłem do środka. Victoria siedziała na łóżku z laptopem na kolanach. Widziałem po jej oczach że płakała. Podszedłem powoli do niej.
~Oczami Victorii~
Siedziałam na łóżku z laptopem i wpatrywałam się w zdjęcie, które ktoś umieścił na TT. Na zdjęciu znajdował się Liam z Sophią jak się całują. Zdjęcie było z dzisiejszą datą. Do oczu napłynęły mi łzy. Kilka łez spłynęło po moim policzku. Liam nie zrobiłby mi takiego czegoś. Byłam tak zszokowana widokiem tego zdjęcia, że nie zauważyłam że Liam wrócił. Ocknęłam się dopiero wtedy kiedy dotknął mojego ramienia.
-Płaczesz.-powiedział. Nie zabrzmiało to jak pytanie, tylko stwierdzenie.
-Wcale nie.-powiedziałam wycierając policzki od łez.
-Przecież widzę. Mogę wiedzieć jaki jest tego powód?
Obróciłam tylko laptopa w jego stronę nie odzywając się. Spojrzał się na zdjęcie.
-Skarbie to jest nieporozumienie. To ona mnie pocałowała. Ja od razu się wyrwałem. Nie masz powodu do zmartwień. Nigdy cię nie skrzywdzę.
-Czemu ona nam to robi?
-Nie wiem. Próbuje chyba mnie skompromitować.
-I co mówiła?
Opowiedział mi wszystko ze szczegółami. Byłam lekko zszokowana jego opowieścią.
-Ona nie da nam spokoju prawda?
-Nie wiem. Ale do czasu póki co załatwię ci ochronę tak na wszelki wypadek.
-Liam naprawdę nie musisz tego robić.
-Nie chcę by ci krzywdę zrobiła. Kocham cię. Ty jesteś dla mnie najważniejsza na świecie.
W oczach stanęły mi łzy.
-A czemu tym razem płaczesz?-spytał się.
-Wzruszyły mnie twoje słowa. Wciąż jeszcze nie mogę uwierzyć że kocha mnie taki wspaniały człowiek jak ty.
-Miło mi to słyszeć.
Pocałował mnie delikatnie a zarazem namiętnie.
-To idziemy na ten basen?
-A po co? Przecież tu jest basen.
-No tak.
-To ja idę założyć strój.
Wstałam z łóżka odkładając laptopa na miejsce i podeszłam do szafy. Wyjęłam z niej mój jedyny strój. Poszłam szybko do łazienki i przebrałam się. Związałam włosy w koka. Zmyłam makijaż. Zeszłam w szlafroku na dół. Liam już czekał na mnie przy basenie.
-To jak gotowa?-spytał gdy ściągałam szlafrok.
-Czy ja wiem.-powiedziałam drocząc się.-czy to dobry pomysł.
-Nie ma już odwrotu.-powiedział łapiąc mnie za ręce i przyciągając do siebie.
Nim się obejrzałam wylądowaliśmy już w wodzie. Pierwszy kontakt z wodą poraził mnie zimnem. Po pewnym czasie się przyzwyczaiłam.
-Ubije cię.-powiedziałam wynurzając się z wody.
-Za co? -powiedział śmiejąc się.
-Oj ty wiesz już za co.
Ochlapałam go wodą. Pożałowałam że to zrobiłam. Liam złapał mnie w pasie i zanurzył mnie w wodzie. Puścił mnie i wypłynęłam na powierzchnię.
-Nie wybaczę ci tego.-powiedziałam śmiejąc się.
-Oj skarbie. Proszę.-powiedział robiąc słodkie oczka.
-No nie wiem.
-Proszę.
-Pod jednym warunkiem. Robisz dzisiaj kolację.
-Dobrze.
Podpłynął blisko mnie i mnie pocałował. Odsunęłam się troszkę i złapałam go za ramiona i wepchnęłam go pod wodę. Śmiejąc się podpłynęłam szybko do brzegu. Nie zdążyłam nawet doznać ręką drabinki a poczułam silne ramiona wokół swojej talii. Przyparł mnie do ścianki basenu i pocałował delikatnie moją szyję.
-Misiek.-powiedziałam.
-Słucham cię skarbie.-powiedział między pocałunkami.
-Chłopcy mogą wyjrzeć przez okno.
-To sobie popatrzą.-powiedział uśmiechając się.
-Oj skarbie.
Odsunęłam się troszkę i wyszłam z wody. Podeszłam do leżaka i wzięłam ręcznik. Wytarłam się do sucha i włożyłam szlafrok. Weszłam do domu, poszłam do łazienki się przebrać. Gdy się już przebrałam zeszłam na dół. Zastałam Liam'a w kuchni. Zjadłam kanapki które przygotował. Po zjedzeniu kanapek przeszliśmy do salonu gdzie siedzieli reszta chłopaków. Po chwili zadzwonił telefon Louis'a. Odebrał go. Rozmawiał z kimś i się rozłączył.
-Chłopaki Paul nas woła do siebie.
-Eh.-powiedział Liam.-Powiedział co chce?
-Powiedział że dowiemy się na miejscu.
-To musimy jechać.
Chłopcy wstali i ubrali buty.
-Niedługo będziemy z powrotem skarbie.-powiedział Liam.
Pocałowałam go i wyszli.
Przepraszam że tak długo nie było rozdziału. Nie mam czasem kiedy pisać rozdziału postaram się to zmienić. Piszę je tylko dlatego że mam wierne dwie czytelniczki, którym bardzo dziękuję. :)
piątek, 5 czerwca 2015
Rozdział 12:
Rano obudziłam się po 6. Wciąż byłam wtulona do Liam'a. Leżało mi się przyjemnie. Ale no cóż jak trzeba wstać to trzeba. Chciałam wstać lecz Liam miał inne plany. Przewrócił się na w moją stronę i przygniótł mnie ręką. Próbowałam się wyrwać lecz bez skutku. Westchnęłam. Poczułam że Liam się zaśmiał.
-Ej.-powiedziałam.
-Słucham cię skarbie.-powiedział opierając głowę na ręce.
-Muszę się szykować do pracy.
-A nie możesz zostać? Zadzwonisz że się rozchorowałaś.
-Kuszące ale nie mogę. Pracuję tam tylko 2 miesiące. Nie chcę pracy stracić.
-Wiem. Popołudniu możemy pojechać na basen.
-Tylko najpierw pojadę do mieszkania swojego.
-Zapomniałaś czegoś wziąć?
-Nie. Sprzedaję mieszkanie i znalazłam kupca. Jestem z nim dzisiaj umówiona, żeby pokazać wszystko.
-Rozumiem. Tylko wróć szybko.
-Obiecuję jak najszybciej.
Pocałowałam go a on wykorzystał to i przybliżył mnie jeszcze bliżej. Przesunął się tak że leżałam pod nim. Zjechał pocałunkami na moją szyję.
-Liam skarbie. Wiem że jesteś napalony itd ale naprawdę muszę do pracy.
-Wiem. Ale jest dopiero 6.20. Zdążysz.-powiedział między pocałunkami.
-Wiem skarbie. Ale muszę wstać bo potem mi się nie będzie chciało.
-To raczej dobrze-powiedział uśmiechając się łobuzersko.
-Czasami jesteś niemożliwy.
-Wiem.
Wyplątałam się jakoś z jego uścisku i zeszłam z łóżka. Podeszłam do szafy i wyjęłam z niej ciuchy na dzisiaj. Weszłam do łazienki. Przemyłam się szybko i ubrałam na siebie przyszykowane ubranie. Zrobiłam lekki makijaż i związałam włosy w koński ogon. Zeszłam na dół do kuchni. W kuchni siedział już Louis i Harry.
-Hej.-powiedziałam.
-Hej. Ktoś tu jest chyba rannym ptaszkiem. Tak wczesna godzina i nie może spać?
-Praca.-uściśliłam w jednym słowie.
-Aha.
Zrobiłam sobie kawę i dwie kanapki. Dosiadłam się do chłopaków. Popijałam swoją kawę powoli. Zjadłam swoje kanapki i poszłam usiąść jeszcze przed telewizorem. Włączyłam go i przeskakiwałam z kanału na kanał szukając czegoś ciekawego. Nie leciało nic ciekawego więc wyłączyłam go. Spojrzałam na zegarek. Dochodziła już 7.40. Wstałam z kanapy i poszłam na przedpokój ubrać buty i kurtkę. Dałam Liam'owi buziaka w policzek i wyszłam z domu. Wsiadłam do samochodu i ruszyłam do pracy. Po 10 minutach byłam na miejscu. Zaparkowałam w swoim stałym miejscu i wysiadłam. Weszłam do budynku i skierowałam się do szatni. Przebrałam się i weszłam na salę. Miałam dzisiaj dużo więcej roboty niż zawsze. Ludzi dzisiaj mieliśmy od groma. Co jakiś czułam na sobie czyiś wzrok. Sprzątałam akurat swój stolik po ostatnim kliencie, gdy podeszła do mnie blond farbowana dziewczyna.
-Ty jesteś Victoria Miller, prawda?
-Zależy kto pyta.
-Jestem Sophia Smith. Dziewczyna Liam'a.
-A więc ty jesteś tą kretynką która myśli że może wszystko.
-Nie mów do mnie kretynka.-powiedziała uśmiechając się do mnie krzywo.
-Sorry ale musisz zrozumieć że Liam jest już zajęty. On ma już dziewczynę czyli mnie.
-To jeszcze nic straconego. Prędzej czy później i tak będziemy dalej parą.
-Jeśli myślisz że zdołasz nas rozdzielić to się grubo mylisz. Zrozum że Liam nie będzie z tobą.
-Mylisz się. Liam dalej mnie kocha. Ty jesteś jedynie zauroczeniem.
-Czy ty siebie słyszysz co ty mówisz? Ty masz coś jednak z głową. A teraz wybacz ale mam pracę więc żegnam.
-I tak się mnie tak łatwo nie pozbędziesz.-powiedziała.
-Zobaczymy.
Wyszłam na zaplecze. Oparłam się plecami o ścianę. Co ona sobie myśli? Liam miał co do niej rację. Ona nie zna skrupułów. Nie mogłam pozwolić sobie na to by ona wyprowadziła mnie z równowagi. Wyszłam z powrotem na sale, ale już jej nie było. Wzięłam się dalej za swoją robotę. Reszta czasu mineła mi bez niespodzianek. Wyszłam z pracy i skierowałam się do samochodu. Wsiadając do samochodu zauważyłam że mam przebitą oponę. No i pięknie. Co ja mam teraz zrobić? Wyjęłam telefon i zadzwoniłam do Liam'a. Odebrał po 3 sygnałach.
-Halo.-powiedział.
-Liam możesz przyjechać po mnie do pracy?
-A coś się stało?
-Ktoś mi opony przebił.
-Żartujesz? Już jadę do ciebie?
-Dobrze będę czekać.
Obeszłam dookoła cały samochód by sprawdzić czy nie ma jeszcze innych zniszczeń. Zauważyłam że mam dwie opony przebite, rysy na lakierze. Po 10 minutach przyjechał mój ukochany. Wysiadł z samochodu i podszedł do mnie. Obejrzał dokładnie samochód.
-To wygląda jakby ktoś jakimś narzędziem przebił. Domyślasz się może kto to zrobił?
-Jak to kto?
-Sophia?
-Była tu dzisiaj.
-Co chciała.
Opowiedziałam mu wszystko to co mi powiedziała. Przytulił mnie gdy tylko skończyłam mówić.
-Pogadam z nią żeby zostawiła nas w spokoju.
-A co z samochodem?
-Zadzwonię po pomoc drogową. Zabiorą samochód do naprawy.
-Chyba nie ma wyboru.
-A na którą jesteś umówiona?
-Za pół godziny mam być.
-Zdążysz.
Liam wyjął telefon i wykręcił numer do pomocy drogowej. Po 10 minutach czekania przyjechali. Zabrali moje auto a Liam zawiózł mnie do mojego starego mieszkania.
-Będę tu czekał na ciebie.
-Dobrze.
Facet z którym się wczoraj umówiłam stał już przed domem. Wysiadłam czym prędzej i udałam się w jego stronę.
-Dzień dobry.-powiedziałam.-To ja byłam z panem umówiona.
-Witam. -Powiedział ściskając mi rękę na powitanie.
-To zapraszam pana do środka pokaże co i jak i omówimy wszystko.
Weszliśmy do domu.
-Tu po lewej ma pan kuchnię.-Wskazałam na drzwi po lewej mojej stronie. -Jest całkowicie umeblowana.
-Rozumiem.
Przeszliśmy do kolejnego pomieszczenia.
-Tu jest salon z wejściem na taras.
-Dobrze. Ładne to mieszkanie.
Pokazałam wszystkie pomieszczenia po kolei. Gdy wszystko już zwiedziliśmy przeszliśmy do salonu.
-A mogę spytać czemu pani sprzedaje to mieszkanie? Coś z nim jest nie tak?
-Nie wszystko jest z nim w porządku. Po prostu zamieszkałam z chłopakiem i nie mam potrzeby już tu przebywania.
-Rozumiem. Bo nie chciałbym mieć później jakichkolwiek problemów. Pani rozumie o co mi chodzi. Mam dwójkę dzieci i zależy mi na tym by wszystko było w porządku.
-Ależ oczywiście rozumiem. Nie musi pan mieć żadnych obaw. Mieszkanie było niedawno remontowane. Ale jeśli panu nie pasuje taki czy inny kolor ścian to może pan kolor zmienić.
-Rozumiem. To ja może się zdecyduję na to mieszkanie.
-Dziękuję.
Podałam facetowi numer konta na który ma wpłacić daną kwotę za mieszkanie. W drodze powrotnej do domu milczałam. Dojechaliśmy na miejsce. Wysiedliśmy i ruszyliśmy do domu. Weszliśmy do domu i zaraz się na nas rzucili.
-I jak tam samochód?-Spytał się Niall.
-Koła do wymiany i lakier to samo.
-Kto tak załatwił ci auto.
-Podejrzewamy że to Sophia. Była dzisiaj u niej w pracy.
-Żartujecie?
-Nie.
-I co teraz?
-Pojadę zaraz z nią pogadać by dała nam już spokój.
Liam wziął kluczyki do auta i wyszedł. Poszłam na górę do pokoju i rzuciłam się na łóżko.
~Oczami Liam'a~
Po 15 minutach jazdy dojechałem na miejsce. Wysiadłem z auta zatrzaskując drzwiczki troszkę mocniej niż by wypadało. Podszedłem do drzwi i zapukałem do nich. Po chwili otworzyła mi Sophia.
-Liam. Cóż za miła niespodzianka.
-Musimy pogadać.
-Wejdź. Nie będziemy przecież rozmawiać w drzwiach.
Wszedłem do środka.
-Napijesz się herbaty?-zapytała.
-Nie, dzięki.
-Liam kochanie. Nie bądź taki skromny.-Powiedziała przybliżając się do mnie.
Chciała już mnie pocałować ale odepchnąłem ją od siebie.
-Opanuj się dobrze? Nie jesteśmy już razem.
-Wiem ale nie jest to nic straconego. Możemy przecież jeszcze do siebie wrócić.
-Sądzę że nie. My nie mamy do czego wracać. I proszę byś nie nachodziła Victorii.
-Co już się na mnie poskarżyła?
-Zniszczyłaś jej samochód?
-A nawet jeśli to co? Nie udowodnicie mi tego.
-My może nie, ale policja owszem. Uwierz mi szybko dojdą do tego kto to zrobił.
-Jakiś ty waleczny się zrobił? Ale wierz mi, groźby na mnie nie działają.
-Ja ci nie grożę, ja cię ostrzegam, że jeśli nie zostawisz nas w spokoju to wystąpimy o zakaz zbliżania się.
-Liam skarbie. I tak mnie się nie pozbędziesz.
-Nie mów do mnie skarbie. Kocham Victorię.
-Mnie też kochasz.
-Kochałem. I teraz tego żałuję.
-Nie mów tak.
-Zrozum wreszcie że miedzy nami koniec. I nic już między nami nie będzie.
-Nie potrafię.
-To może powinnaś pójść do specjalisty.
-Nie dzięki. Nie zrezygnuję tak łatwo.
-Musisz iść w uparte?
-Muszę. Bo cię kocham i będę o ciebie walczyła.
-Było o tym wcześniej myśleć zanim zaczęłaś mnie zdradzać.
-Ile mam cię za to przepraszać?
-Ty masz mnie nie przepraszać tylko dać już nam spokój.
-Liam proszę.
-Nie.-powiedziałem otwierając drzwi od jej domu.
Przed domem stało z 10 paparazzi. Chciałem już zamknąć za sobą drzwi. Sophia złapała mnie za rękę i przytrzymała mnie. Nim zdążyłem się odsunąć przybliżyła się i mnie pocałowała. Czym prędzej się odsunąłem.
-Nie rób tego więcej.-powiedziałem wściekły.
Jak może tak się zachowywać. Wsiadłem do auta i ruszyłem do domu. Jestem strasznie wściekły na nią. Całuje mnie publicznie i to jeszcze przed paparazzi. Co pomyśli sobie o tym Viki?
Proszę kolejny rozdział :) mam nadzieję że wam się spodoba :)
-Ej.-powiedziałam.
-Słucham cię skarbie.-powiedział opierając głowę na ręce.
-Muszę się szykować do pracy.
-A nie możesz zostać? Zadzwonisz że się rozchorowałaś.
-Kuszące ale nie mogę. Pracuję tam tylko 2 miesiące. Nie chcę pracy stracić.
-Wiem. Popołudniu możemy pojechać na basen.
-Tylko najpierw pojadę do mieszkania swojego.
-Zapomniałaś czegoś wziąć?
-Nie. Sprzedaję mieszkanie i znalazłam kupca. Jestem z nim dzisiaj umówiona, żeby pokazać wszystko.
-Rozumiem. Tylko wróć szybko.
-Obiecuję jak najszybciej.
Pocałowałam go a on wykorzystał to i przybliżył mnie jeszcze bliżej. Przesunął się tak że leżałam pod nim. Zjechał pocałunkami na moją szyję.
-Liam skarbie. Wiem że jesteś napalony itd ale naprawdę muszę do pracy.
-Wiem. Ale jest dopiero 6.20. Zdążysz.-powiedział między pocałunkami.
-Wiem skarbie. Ale muszę wstać bo potem mi się nie będzie chciało.
-To raczej dobrze-powiedział uśmiechając się łobuzersko.
-Czasami jesteś niemożliwy.
-Wiem.
Wyplątałam się jakoś z jego uścisku i zeszłam z łóżka. Podeszłam do szafy i wyjęłam z niej ciuchy na dzisiaj. Weszłam do łazienki. Przemyłam się szybko i ubrałam na siebie przyszykowane ubranie. Zrobiłam lekki makijaż i związałam włosy w koński ogon. Zeszłam na dół do kuchni. W kuchni siedział już Louis i Harry.
-Hej.-powiedziałam.
-Hej. Ktoś tu jest chyba rannym ptaszkiem. Tak wczesna godzina i nie może spać?
-Praca.-uściśliłam w jednym słowie.
-Aha.
Zrobiłam sobie kawę i dwie kanapki. Dosiadłam się do chłopaków. Popijałam swoją kawę powoli. Zjadłam swoje kanapki i poszłam usiąść jeszcze przed telewizorem. Włączyłam go i przeskakiwałam z kanału na kanał szukając czegoś ciekawego. Nie leciało nic ciekawego więc wyłączyłam go. Spojrzałam na zegarek. Dochodziła już 7.40. Wstałam z kanapy i poszłam na przedpokój ubrać buty i kurtkę. Dałam Liam'owi buziaka w policzek i wyszłam z domu. Wsiadłam do samochodu i ruszyłam do pracy. Po 10 minutach byłam na miejscu. Zaparkowałam w swoim stałym miejscu i wysiadłam. Weszłam do budynku i skierowałam się do szatni. Przebrałam się i weszłam na salę. Miałam dzisiaj dużo więcej roboty niż zawsze. Ludzi dzisiaj mieliśmy od groma. Co jakiś czułam na sobie czyiś wzrok. Sprzątałam akurat swój stolik po ostatnim kliencie, gdy podeszła do mnie blond farbowana dziewczyna.
-Ty jesteś Victoria Miller, prawda?
-Zależy kto pyta.
-Jestem Sophia Smith. Dziewczyna Liam'a.
-A więc ty jesteś tą kretynką która myśli że może wszystko.
-Nie mów do mnie kretynka.-powiedziała uśmiechając się do mnie krzywo.
-Sorry ale musisz zrozumieć że Liam jest już zajęty. On ma już dziewczynę czyli mnie.
-To jeszcze nic straconego. Prędzej czy później i tak będziemy dalej parą.
-Jeśli myślisz że zdołasz nas rozdzielić to się grubo mylisz. Zrozum że Liam nie będzie z tobą.
-Mylisz się. Liam dalej mnie kocha. Ty jesteś jedynie zauroczeniem.
-Czy ty siebie słyszysz co ty mówisz? Ty masz coś jednak z głową. A teraz wybacz ale mam pracę więc żegnam.
-I tak się mnie tak łatwo nie pozbędziesz.-powiedziała.
-Zobaczymy.
Wyszłam na zaplecze. Oparłam się plecami o ścianę. Co ona sobie myśli? Liam miał co do niej rację. Ona nie zna skrupułów. Nie mogłam pozwolić sobie na to by ona wyprowadziła mnie z równowagi. Wyszłam z powrotem na sale, ale już jej nie było. Wzięłam się dalej za swoją robotę. Reszta czasu mineła mi bez niespodzianek. Wyszłam z pracy i skierowałam się do samochodu. Wsiadając do samochodu zauważyłam że mam przebitą oponę. No i pięknie. Co ja mam teraz zrobić? Wyjęłam telefon i zadzwoniłam do Liam'a. Odebrał po 3 sygnałach.
-Halo.-powiedział.
-Liam możesz przyjechać po mnie do pracy?
-A coś się stało?
-Ktoś mi opony przebił.
-Żartujesz? Już jadę do ciebie?
-Dobrze będę czekać.
Obeszłam dookoła cały samochód by sprawdzić czy nie ma jeszcze innych zniszczeń. Zauważyłam że mam dwie opony przebite, rysy na lakierze. Po 10 minutach przyjechał mój ukochany. Wysiadł z samochodu i podszedł do mnie. Obejrzał dokładnie samochód.
-To wygląda jakby ktoś jakimś narzędziem przebił. Domyślasz się może kto to zrobił?
-Jak to kto?
-Sophia?
-Była tu dzisiaj.
-Co chciała.
Opowiedziałam mu wszystko to co mi powiedziała. Przytulił mnie gdy tylko skończyłam mówić.
-Pogadam z nią żeby zostawiła nas w spokoju.
-A co z samochodem?
-Zadzwonię po pomoc drogową. Zabiorą samochód do naprawy.
-Chyba nie ma wyboru.
-A na którą jesteś umówiona?
-Za pół godziny mam być.
-Zdążysz.
Liam wyjął telefon i wykręcił numer do pomocy drogowej. Po 10 minutach czekania przyjechali. Zabrali moje auto a Liam zawiózł mnie do mojego starego mieszkania.
-Będę tu czekał na ciebie.
-Dobrze.
Facet z którym się wczoraj umówiłam stał już przed domem. Wysiadłam czym prędzej i udałam się w jego stronę.
-Dzień dobry.-powiedziałam.-To ja byłam z panem umówiona.
-Witam. -Powiedział ściskając mi rękę na powitanie.
-To zapraszam pana do środka pokaże co i jak i omówimy wszystko.
Weszliśmy do domu.
-Tu po lewej ma pan kuchnię.-Wskazałam na drzwi po lewej mojej stronie. -Jest całkowicie umeblowana.
-Rozumiem.
Przeszliśmy do kolejnego pomieszczenia.
-Tu jest salon z wejściem na taras.
-Dobrze. Ładne to mieszkanie.
Pokazałam wszystkie pomieszczenia po kolei. Gdy wszystko już zwiedziliśmy przeszliśmy do salonu.
-A mogę spytać czemu pani sprzedaje to mieszkanie? Coś z nim jest nie tak?
-Nie wszystko jest z nim w porządku. Po prostu zamieszkałam z chłopakiem i nie mam potrzeby już tu przebywania.
-Rozumiem. Bo nie chciałbym mieć później jakichkolwiek problemów. Pani rozumie o co mi chodzi. Mam dwójkę dzieci i zależy mi na tym by wszystko było w porządku.
-Ależ oczywiście rozumiem. Nie musi pan mieć żadnych obaw. Mieszkanie było niedawno remontowane. Ale jeśli panu nie pasuje taki czy inny kolor ścian to może pan kolor zmienić.
-Rozumiem. To ja może się zdecyduję na to mieszkanie.
-Dziękuję.
Podałam facetowi numer konta na który ma wpłacić daną kwotę za mieszkanie. W drodze powrotnej do domu milczałam. Dojechaliśmy na miejsce. Wysiedliśmy i ruszyliśmy do domu. Weszliśmy do domu i zaraz się na nas rzucili.
-I jak tam samochód?-Spytał się Niall.
-Koła do wymiany i lakier to samo.
-Kto tak załatwił ci auto.
-Podejrzewamy że to Sophia. Była dzisiaj u niej w pracy.
-Żartujecie?
-Nie.
-I co teraz?
-Pojadę zaraz z nią pogadać by dała nam już spokój.
Liam wziął kluczyki do auta i wyszedł. Poszłam na górę do pokoju i rzuciłam się na łóżko.
~Oczami Liam'a~
Po 15 minutach jazdy dojechałem na miejsce. Wysiadłem z auta zatrzaskując drzwiczki troszkę mocniej niż by wypadało. Podszedłem do drzwi i zapukałem do nich. Po chwili otworzyła mi Sophia.
-Liam. Cóż za miła niespodzianka.
-Musimy pogadać.
-Wejdź. Nie będziemy przecież rozmawiać w drzwiach.
Wszedłem do środka.
-Napijesz się herbaty?-zapytała.
-Nie, dzięki.
-Liam kochanie. Nie bądź taki skromny.-Powiedziała przybliżając się do mnie.
Chciała już mnie pocałować ale odepchnąłem ją od siebie.
-Opanuj się dobrze? Nie jesteśmy już razem.
-Wiem ale nie jest to nic straconego. Możemy przecież jeszcze do siebie wrócić.
-Sądzę że nie. My nie mamy do czego wracać. I proszę byś nie nachodziła Victorii.
-Co już się na mnie poskarżyła?
-Zniszczyłaś jej samochód?
-A nawet jeśli to co? Nie udowodnicie mi tego.
-My może nie, ale policja owszem. Uwierz mi szybko dojdą do tego kto to zrobił.
-Jakiś ty waleczny się zrobił? Ale wierz mi, groźby na mnie nie działają.
-Ja ci nie grożę, ja cię ostrzegam, że jeśli nie zostawisz nas w spokoju to wystąpimy o zakaz zbliżania się.
-Liam skarbie. I tak mnie się nie pozbędziesz.
-Nie mów do mnie skarbie. Kocham Victorię.
-Mnie też kochasz.
-Kochałem. I teraz tego żałuję.
-Nie mów tak.
-Zrozum wreszcie że miedzy nami koniec. I nic już między nami nie będzie.
-Nie potrafię.
-To może powinnaś pójść do specjalisty.
-Nie dzięki. Nie zrezygnuję tak łatwo.
-Musisz iść w uparte?
-Muszę. Bo cię kocham i będę o ciebie walczyła.
-Było o tym wcześniej myśleć zanim zaczęłaś mnie zdradzać.
-Ile mam cię za to przepraszać?
-Ty masz mnie nie przepraszać tylko dać już nam spokój.
-Liam proszę.
-Nie.-powiedziałem otwierając drzwi od jej domu.
Przed domem stało z 10 paparazzi. Chciałem już zamknąć za sobą drzwi. Sophia złapała mnie za rękę i przytrzymała mnie. Nim zdążyłem się odsunąć przybliżyła się i mnie pocałowała. Czym prędzej się odsunąłem.
-Nie rób tego więcej.-powiedziałem wściekły.
Jak może tak się zachowywać. Wsiadłem do auta i ruszyłem do domu. Jestem strasznie wściekły na nią. Całuje mnie publicznie i to jeszcze przed paparazzi. Co pomyśli sobie o tym Viki?
Proszę kolejny rozdział :) mam nadzieję że wam się spodoba :)
piątek, 29 maja 2015
Rozdział 11:
Chodziłam po pokoju zastanawiając się co to za dziewczyna. I dlaczego akurat chciała rozmawiać z Liam'em. Czy byli kiedyś parą? Co ich łączyło? Te pytania cały czas chodziły mi po głowie. Po 10 minutach czekania do pokoju wszedł Liam.
-Coś się stało?-zapytałam.
-Nic takiego.
-Na pewno?
-Okłamywać cię nie będę.
-To ja myślę. Więc co to za dziewczyna?
-Sophie to moja była dziewczyna.
A więc moje podejrzenia się sprawdzają.
-Rozumiem.
-Nie masz powodu do obaw kochanie. Między mną a nią jest już wszystko dawno skończone.
-Wierzę ci skarbie.
-Ona zniszczyła nas związek.
-A co zrobiła? Jeśli nie chcesz mówić to nie mów zrozumiem.
-Masz prawo wiedzieć.-powiedział wzdychając.-Zdradziła mnie i to jeszcze na moich oczach.
-Współczuję.-powiedziałam przytulając go.
-Nie ma czego. Ona widocznie była pomyłką.
-Opowiedz mi dokladnie jak to się stało?
-Byliśmy wtedy na randce w restauracji. Jedliśmy kolację i dostała sms-a. Powiedziała że musi skoczyć do toalety. Wyszła a ja nie wiem czemu poszedłem za nią. Zamiast pójść do toalety stała przed nią i całowała się z jakimś typem. Zamurowało mnie wtedy. Zamierzałem się jej wtedy oświadczyć. Nie czekając nawet na nią, zapłaciłem tylko za kolację i wyszedłem. Dzwoniła potem do mnie, ale nie odbierałem. Byłem wściekły na nią że tak mnie potraktowała. Z jednej strony byłem zły na nią a z drugiej mnie zraniła.
-Twoja intuicja ci podpowiedziała widocznie że masz za nią iść. Ona zachowała się podle wobec ciebie.
-Kochałem ją.-powiedział.- Ale to już nie ma znaczenia. Mam teraz ciebie. Ty pojawiłaś się w moim życiu i je poprzewracałaś do góry nogami. Kocham cię nawet nie wiesz jak bardzo.
-Ja ciebie też kocham skarbie.-powiedziałam.-I niech zgadnę że chciała do ciebie wrócić?
-No dokładnie. Ale przepędziłem ją. Mam nadzieję że już więcej nas nie nawiedzi. A w ogóle to skąd wiesz że chciała do mnie wrócić? Podsłuchiwałaś?-Spytał oskarżycielskim tonem.
-Nie skąd. Poprostu zgaduję. Większość kobiet chce wrócić do byłych jeśli to z ich winy rozpadł się związek.
-Sprytna jesteś.
-Po prostu kobieca intuicja.-powiedziałam.
-Jak mówisz, że kobieca intuicja to musisz wiedzieć, że ona będzie próbowała nas rozłączyć. Będzie próbowała wszystkiego. Jeśli będzie próbowała ci coś wmówić, to nie wierz jej.
-Będzie aż próbowała być taka wredna?
-Tak. Zbyt dobrze ją znam.
-Nie martw się. W jej słowa na pewno nie uwierzę.
-Cieszę się.
-Spotkałam wczoraj mojego ojca.-powiedziałam.
-Myślałem że nie utrzymujesz z nim kontaktu.
-Spotkałam go na cmentarzu.
-A co on tam robił?
-Odwiedzał mamę. Z początku go nie poznałam.
-I jak pogodziliście się?
-Można powiedzieć że tak. Powiedział że chce cię poznać.
-Mnie?
-No tak. Powiedział, że chce wiedzieć z kim spotyka się jego córka.-powiedziałam śmiejąc się.
-Mam się bać?-powiedział żartując sobie.
-Nie, raczej nie.
-Raczej?-Uśmiechnął się.
-Wiesz nie znam go jeszcze na tyle dobrze. Pamiętam tylko jego przebłyski z dzieciństwa.
-Ważne że jest już jest miedzy wami dobrze.
-Chyba tak.
-Będzie dobrze.-powiedział.
Teraz to on mnie przytulił i pocałował mnie w czółko.
-To skoro zapakowaliśmy moje rzeczy.-powiedziałam.-To należało by je teraz rozpakować.
-Święte słowa.-Powiedział.-Zrobiłem wczoraj dla ciebie miejsce w szafie.
-Dzięki. Dla mnie czy na moje ciuchy?-zażartowałam.
-Wiesz może być i dla ciebie.
Przewróciłam oczami. Zeszliśmy na dół i skierowaliśmy się schodami do garażu. Wzięliśmy na razie tylko walizki. Zanieśliśmy je na górę. Rozpakowałam je tak szybko jak to było możliwe. Po skończeniu usiadłam na łóżku.
-Wiesz co, te kartony to może lepiej nich zostaną w garażu. Bo nie zmieszczą się tu wszystkie rzeczy.
-Skoro tak chcesz. Przełożymy je tylko z samochodów do jakiegoś kąta.
-Spoko.
Zeszłam na dół do kuchni i nalałam sobie soku z lodówki. Opróżniłam szklankę jednym haustem. Spojrzałam na zegarek wiszący na ścianie. Dochodziła 20. Jak ten czas dzisiaj zleciał. Zajrzałam do salonu. Na kanapie siedzieli Liam, Harry, Niall i Louis. Zayn pewnie poszedł wcześniej spać albo siedział w swoim pokoju. Usiadłam na podłodze opierając się plecami o nogi Liam'a. W telewizji leciał jakiś mecz. Nie zbyt wiedziałam kto z kim gra, bo niezbyt mnie interesowała piłka nożna. Po chwili namysłu stwierdziłam że nie ma sensu siedzieć i słuchać komentatora. Wstałam i skierowałam się na górę. Weszłam do łazienki i wzięłam szybki prysznic. Poszłam do pokoju. Usiadłam jeszcze przy laptopie. Weszłam na stronkę na której dodałam ogłoszenie że sprzedam dom. Miałam już jedną osobę zainteresowaną kupnem. Odpisałam czym najprędzej. Umówiłam się z tą osobą na jutro że oprowadzę go po całym domostwie. Nawet nie wiedziałam że tak szybko mi zejdzie sprzedaż. Myślałam że troszkę dłużej to zajmie. Weszłam jeszcze na Skype i zauważyłam że Sara jest dostępna. Zamiast zadzwonić do niej po prostu wyslalam jej wiadomość.
-"Hej."-Napisałam.
-"A ty co już na kompie? xD"
-"A nic. Sprawdzałam czy już ktoś jest chętny do kupna mojego domu."
-"I jak rezultaty?"
-"Jest jeden koleś zainteresowany."
-"No to nieźle. Szybko ci poszła sprzedaż."
-"Jeszcze się tak nie ciesz. Może jeszcze zrezygnować."
-"Racja."
-"Dobra teraz nie ważny jest mój dom. Chciałam cię o coś zapytać?"
-"A o co?"
-"Coś jest między tobą a Niall'em?"-wypaliłam.
-"A co ma być? Fajny jest nie powiem. Ale wątpię by był mną zainteresowany."
-"Widziałam jak na ciebie patrzy. Chyba wpadłaś mu w oko."
-"Nie przesadzaj."
-"Nawet jak siedzieliście na tarasie w trójkę, nie zauważyłaś że rozmawiał głównie z tobą?"
-"Nie zwróciłam na to uwagi."
-"Oj kochana."
-"Co?"
-"Nic nic. "
-"To ja będę uciekać, te twoje pakowanie zmęczyło mnie troszkę."
-" No mnie też. A jeszcze jutro do pracy. To buziaki, pa."
Rozłączyłam się i zamknęłam laptopa. Odłożyłam go na miejsce i położyłam się. Po chwili do pokoju wszedł Liam i położył się koło mnie. Przytuliłam się do jego torsu. Wtulona tak zasnęłam szybko.
I mamy już kolejny rozdział :) dziękuję tym osobom które czytają mojego bloga. Jesteście inspiracją bym nie przestała pisać. :) Jeśli są jakieś błędy czy coś to przepraszam ale piszę na komórce i mogę nie zauważyć. :)
-Coś się stało?-zapytałam.
-Nic takiego.
-Na pewno?
-Okłamywać cię nie będę.
-To ja myślę. Więc co to za dziewczyna?
-Sophie to moja była dziewczyna.
A więc moje podejrzenia się sprawdzają.
-Rozumiem.
-Nie masz powodu do obaw kochanie. Między mną a nią jest już wszystko dawno skończone.
-Wierzę ci skarbie.
-Ona zniszczyła nas związek.
-A co zrobiła? Jeśli nie chcesz mówić to nie mów zrozumiem.
-Masz prawo wiedzieć.-powiedział wzdychając.-Zdradziła mnie i to jeszcze na moich oczach.
-Współczuję.-powiedziałam przytulając go.
-Nie ma czego. Ona widocznie była pomyłką.
-Opowiedz mi dokladnie jak to się stało?
-Byliśmy wtedy na randce w restauracji. Jedliśmy kolację i dostała sms-a. Powiedziała że musi skoczyć do toalety. Wyszła a ja nie wiem czemu poszedłem za nią. Zamiast pójść do toalety stała przed nią i całowała się z jakimś typem. Zamurowało mnie wtedy. Zamierzałem się jej wtedy oświadczyć. Nie czekając nawet na nią, zapłaciłem tylko za kolację i wyszedłem. Dzwoniła potem do mnie, ale nie odbierałem. Byłem wściekły na nią że tak mnie potraktowała. Z jednej strony byłem zły na nią a z drugiej mnie zraniła.
-Twoja intuicja ci podpowiedziała widocznie że masz za nią iść. Ona zachowała się podle wobec ciebie.
-Kochałem ją.-powiedział.- Ale to już nie ma znaczenia. Mam teraz ciebie. Ty pojawiłaś się w moim życiu i je poprzewracałaś do góry nogami. Kocham cię nawet nie wiesz jak bardzo.
-Ja ciebie też kocham skarbie.-powiedziałam.-I niech zgadnę że chciała do ciebie wrócić?
-No dokładnie. Ale przepędziłem ją. Mam nadzieję że już więcej nas nie nawiedzi. A w ogóle to skąd wiesz że chciała do mnie wrócić? Podsłuchiwałaś?-Spytał oskarżycielskim tonem.
-Nie skąd. Poprostu zgaduję. Większość kobiet chce wrócić do byłych jeśli to z ich winy rozpadł się związek.
-Sprytna jesteś.
-Po prostu kobieca intuicja.-powiedziałam.
-Jak mówisz, że kobieca intuicja to musisz wiedzieć, że ona będzie próbowała nas rozłączyć. Będzie próbowała wszystkiego. Jeśli będzie próbowała ci coś wmówić, to nie wierz jej.
-Będzie aż próbowała być taka wredna?
-Tak. Zbyt dobrze ją znam.
-Nie martw się. W jej słowa na pewno nie uwierzę.
-Cieszę się.
-Spotkałam wczoraj mojego ojca.-powiedziałam.
-Myślałem że nie utrzymujesz z nim kontaktu.
-Spotkałam go na cmentarzu.
-A co on tam robił?
-Odwiedzał mamę. Z początku go nie poznałam.
-I jak pogodziliście się?
-Można powiedzieć że tak. Powiedział że chce cię poznać.
-Mnie?
-No tak. Powiedział, że chce wiedzieć z kim spotyka się jego córka.-powiedziałam śmiejąc się.
-Mam się bać?-powiedział żartując sobie.
-Nie, raczej nie.
-Raczej?-Uśmiechnął się.
-Wiesz nie znam go jeszcze na tyle dobrze. Pamiętam tylko jego przebłyski z dzieciństwa.
-Ważne że jest już jest miedzy wami dobrze.
-Chyba tak.
-Będzie dobrze.-powiedział.
Teraz to on mnie przytulił i pocałował mnie w czółko.
-To skoro zapakowaliśmy moje rzeczy.-powiedziałam.-To należało by je teraz rozpakować.
-Święte słowa.-Powiedział.-Zrobiłem wczoraj dla ciebie miejsce w szafie.
-Dzięki. Dla mnie czy na moje ciuchy?-zażartowałam.
-Wiesz może być i dla ciebie.
Przewróciłam oczami. Zeszliśmy na dół i skierowaliśmy się schodami do garażu. Wzięliśmy na razie tylko walizki. Zanieśliśmy je na górę. Rozpakowałam je tak szybko jak to było możliwe. Po skończeniu usiadłam na łóżku.
-Wiesz co, te kartony to może lepiej nich zostaną w garażu. Bo nie zmieszczą się tu wszystkie rzeczy.
-Skoro tak chcesz. Przełożymy je tylko z samochodów do jakiegoś kąta.
-Spoko.
Zeszłam na dół do kuchni i nalałam sobie soku z lodówki. Opróżniłam szklankę jednym haustem. Spojrzałam na zegarek wiszący na ścianie. Dochodziła 20. Jak ten czas dzisiaj zleciał. Zajrzałam do salonu. Na kanapie siedzieli Liam, Harry, Niall i Louis. Zayn pewnie poszedł wcześniej spać albo siedział w swoim pokoju. Usiadłam na podłodze opierając się plecami o nogi Liam'a. W telewizji leciał jakiś mecz. Nie zbyt wiedziałam kto z kim gra, bo niezbyt mnie interesowała piłka nożna. Po chwili namysłu stwierdziłam że nie ma sensu siedzieć i słuchać komentatora. Wstałam i skierowałam się na górę. Weszłam do łazienki i wzięłam szybki prysznic. Poszłam do pokoju. Usiadłam jeszcze przy laptopie. Weszłam na stronkę na której dodałam ogłoszenie że sprzedam dom. Miałam już jedną osobę zainteresowaną kupnem. Odpisałam czym najprędzej. Umówiłam się z tą osobą na jutro że oprowadzę go po całym domostwie. Nawet nie wiedziałam że tak szybko mi zejdzie sprzedaż. Myślałam że troszkę dłużej to zajmie. Weszłam jeszcze na Skype i zauważyłam że Sara jest dostępna. Zamiast zadzwonić do niej po prostu wyslalam jej wiadomość.
-"Hej."-Napisałam.
-"A ty co już na kompie? xD"
-"A nic. Sprawdzałam czy już ktoś jest chętny do kupna mojego domu."
-"I jak rezultaty?"
-"Jest jeden koleś zainteresowany."
-"No to nieźle. Szybko ci poszła sprzedaż."
-"Jeszcze się tak nie ciesz. Może jeszcze zrezygnować."
-"Racja."
-"Dobra teraz nie ważny jest mój dom. Chciałam cię o coś zapytać?"
-"A o co?"
-"Coś jest między tobą a Niall'em?"-wypaliłam.
-"A co ma być? Fajny jest nie powiem. Ale wątpię by był mną zainteresowany."
-"Widziałam jak na ciebie patrzy. Chyba wpadłaś mu w oko."
-"Nie przesadzaj."
-"Nawet jak siedzieliście na tarasie w trójkę, nie zauważyłaś że rozmawiał głównie z tobą?"
-"Nie zwróciłam na to uwagi."
-"Oj kochana."
-"Co?"
-"Nic nic. "
-"To ja będę uciekać, te twoje pakowanie zmęczyło mnie troszkę."
-" No mnie też. A jeszcze jutro do pracy. To buziaki, pa."
Rozłączyłam się i zamknęłam laptopa. Odłożyłam go na miejsce i położyłam się. Po chwili do pokoju wszedł Liam i położył się koło mnie. Przytuliłam się do jego torsu. Wtulona tak zasnęłam szybko.
I mamy już kolejny rozdział :) dziękuję tym osobom które czytają mojego bloga. Jesteście inspiracją bym nie przestała pisać. :) Jeśli są jakieś błędy czy coś to przepraszam ale piszę na komórce i mogę nie zauważyć. :)
środa, 27 maja 2015
Rozdział 10
Otworzyłam drzwi Sarze.
-Hej-powiedziałam.- Wejdź.
Wpuściłam ją do środka. Przeszliśmy od razu do salonu.
-Chcesz herbaty?-zapytałam się przyjaciółki.
-Pewnie. I opowiadaj co się stało.
-Skąd wiesz że akurat coś się stało?
-Znamy się nie od dziś kochana.
-To ja i wiem.
Przeszłam do kuchni i wstawiłam czajnik. Nasypałam cukru do kubków i dodałam torebkę herbaty. Gdy woda się zagotowała zalałam oba kubki. Zaniosłam je do salonu i usiadłam na kanapie przy Sarze.
-Opowiadaj.
-Eh. No dobra.
Wzięłam głęboki wdech.
-Przeprowadzam się.-powiedziałam.
-Co?-powiedziała.-Gdzie? Chyba nie za miasto? Co będzie wtedy z Liam'em?
-Spokojnie. Przeprowadzam się do niego.
-No co ty?-powiedziała zaskoczona.
-No prawdę ci mówię. Sama byłam zaskoczona jego propozycją, ale się zgodziłam.
-To super. To znak, że zależy mu na tobie i to bardzo.
Uśmiechnęłam się do niej.
-Kiedy się do niego wprowadzasz?
-Jutro będę się pakowała.
-Pomóc ci może?
-A wiesz w sumie możesz. Liam też przyjedzie mi pomóc. Będziecie mieli się okazję poznać.
-No ja myślę. Już tyle jesteście ze sobą a jeszcze go nie poznałam.
-Wiem.
-A robiliście już to?
-Ale co?
-No wiesz o czym mówię.
Pomyślałam chwilę i mnie olśniło.
-A to. Tak.-powiedziałam odwracając głowę w inną stronę.
-I jak było?
-No jak mogło być? Normalnie. Nie będę ci przecież opowiadać co i jak.
-Wiem wiem, ale jestem ciekawa.
-To poskrom tą swoją ciekawość.
Westchnęłam zrezygnowana.
-Jest jeszcze coś.-powiedziałam.
-Co?
-Nie zgadniesz kogo widziałam na cmentarzu dzisiaj.
-Kogo?-spytała.
-Mojego ojca.
-Że co niby?
-Nawet mnie nie poznał.-powiedziałam wściekła na to wspomnienie.
-Nie widział cię tyle czasu.
-To nie jest wytłumaczenie
-A co powiedział?
-Że chce to wszystko mi wynagrodzić. Że chce to wszystko naprawić. Tyle czasu go nie widziałam a on nagle się pojawia i co? Myśli że wszystko będzie dobrze?
-Może przemyślał swoje błędy.
-Nie obchodzi mnie to już.
-Oj kochana zbyt dużo czasu może minęło ale myślę że powinnaś dać mu szansę. W końcu jest twoim ojcem.
-Wiem że nim jest. Ale to nie jest takie proste. Ja praktycznie nic o nim nie wiem.
-To spotkaj się z nim i umów. Wtedy sobie z nim pogadasz.
-Wiesz zastanowię się jeszcze nad tym.
To była trudna decyzja w moim życiu. Kiedyś pragnęłam go poznać. Ale teraz nie mam zbytnio ochoty na to.
Z zamyśleń wyrwał mnie dzwonek do drzwi.
-Spodziewałaś się kogoś?-spytała się mnie Sara.
-Nikogo.
Wstałam z kanapy i podeszłam do drzwi. Otworzyłam je a w drzwiach stał mój dawno nie widziany tatuś.
-Czego chcesz?-powiedziałam chamsko.
-Chcę pogadać.
-Dobra masz 10 minut.
Wpuściłam go do salonu.
-Sara to jest właśnie mój ojciec.
-Dzień dobry.-powiedział do niej.
-Dzień Dobry. Viki ja będę leciała. Nie chcę wam przeszkadzać.
I wyszła z salonu.
-To o czym chcesz rozmawiać?-spytałam.-O tym jaki jesteś wspaniałym ojcem? Bo ja myślę że nie ma takiej potrzeby.
-Skarnie, wiem że jesteś zła i masz do tego prawo. Ale daj mi to dokładnie wytłumaczyć.
-To słucham.
-Po wypadku było mi strasznie trudno się pozbierać. Byłem załamany że twoja mama nie żyje. Strasznie ją kochałem. Ty byłaś jeszcze mała i nie wiedziałem czy sobie poradzę z tobą. Z wychowaniem ciebie. Więc postanowiliśmy z twoją ciotką że zamieszkasz z nią. A ja miałem się troszkę pozbierać po tym wszystkim.
-A jak się pozbierałeś to czemu nie wróciłeś?
-Bałem się. Bałem się że mnie nie poznasz. Że będziesz się mnie bała.
-Czekałam na ciebie całe dnie. Co wieczór siedziałam przy oknie i czekałam jak przyjdziesz.
Do oczu napłynęły mi łzy. Nie mogłam w to uwierzyć.
-Wiem kochanie i przepraszam cię za to.
-Nie mogę w to wszystko uwierzyć. To jest zbyt trudne.
-Proszę cię córeczko. Zostałaś mi tylko ty.
-Dobrze postaram się.
-Dziękuję. Może teraz nie masz ochoty mnie bardziej poznać, to może na kiedy indziej się umówimy?
-Jutro się wyprowadzam z tego mieszkania.-powiedziałam.
-Och. A gdzie będziesz teraz mieszkała?
-U mojego chłopaka.
-Masz chłopaka?
-No mam. Coś taki zdziwiony?
-Nie nic. Cieszę się że ci się w życiu układa.
-Więc jak będziemy gdzieś się kiedyś spotykali to tylko gdzieś na mieście.
-W porządku.-powiedział.
-Może teraz póki tu jeszcze nic nie spakowałam napijemy się herbaty?
Uśmiechnął się na moją propozycję.
-Z chęcią.
Przeszłam do kuchni. Wlałam wody do czajnika i wstawiłam ją. Dodałam herbaty do kubków. Gdy woda już się zagotowała zalałam je i zaniosłam do salonu. Usiadłam na kanapie a ojciec zaraz za mną.
-Więc co porabiałeś jak cię nie było?
-Próbowałem zapomnieć o tym wypadku. Pracowałem dużo.
-Znalazłeś sobie jakąś inną?
-Nikt nie zastąpi twojej mamy, ale jest jedna taka.
-Jesteś z nią szczęśliwy?
-Na tyle by o wszystkim zapomnieć.
-Przepraszam że na ciebie tak naskoczyłam. Ale byłam naprawdę zażenowana wszystkim.
-Nic się nie stało córeczko.
-Postaram się od teraz naprawdę poprawić i lepiej cię poznać.
-A ja ciebie. I musisz mnie poznać z tym twoim chłopakiem. Jak to tak, żeb ojciec nie wiedział z kim jego córka się spotyka.
-Spokojnie, wszystko w swoim czasie. Tylko musisz wiedzieć jedno. To nie jest zwykły chłopak.
-Czyli?
-Jest piosenkarzem. Śpiewa w zespole.
-Czyli jest sławny.
-No dokładnie.
-Jak wy się poznaliście?
-To długa historia.
-Chętnie jej wysłucham.
Westchnęłam. Opowiedziałam mu mniej więcej szczegółowo. Słuchał mnie uważnie.
-I tak po prostu się w tobie zakochał?
-Tak.
-Kochasz go?
-Tak. Jest teraz dla mnie wszystkim.
-To dobrze.
Siedzieliśmy w ciszy. Patrzyłam się w okno pustymi oczami.
-Ja będę już wracał.-powiedział.
-Mieszkasz w Londynie?-spytałam.
-Pod Londynem. Jakieś 15 km.
-Aha.
-Masz tu mój numer. Jak będziesz potrzebowała mojej pomocy to dzwoń.
-Mhm.
-To do zobaczenia córeczko.-powiedział i wyszedł.
Po jego wizycie nadal byłam lekko zdenerwowana. Umyłam brudne naczynia i ogarnęłam trochę. Zrobiłam zdjęcia kuchni, salonu i innych pomieszczeń. Musiałam mieć jakieś żeby móc wystawić dom na sprzedaż. Wrzuciłam wszystkie zdjęcia do neta i podpisałam je wszystkie. Po skończeniu weszłam jeszcze na tt. Odkąd fani Liam'a dowiedzieli się że jestem z Liam'em przybywało mi follow'ów. Co jakiś czas nawet pisali do mnie. Niektórzy że mnie wspierają i że życzą mi szczęścia, a niektórzy mnie hejtują. Starałam się nie przejmować tymi bredniami co o mnie wypisują. Zamknęłam laptopa i poszłam się wykąpać. Weszłam do wanny. Położyłam się tak że była tylko głowa na powierzchni. Leżałam tak dłuższy czas. Umyłam się porządnie i wyszłam. Wytarłam się do sucha. Poszłam do pokoju i położyłam się na łóżku. Leżąc tak, zasnęłam.
***
Rano obudziłam się około 9. Wstałam i poszłam do łazienki się ubrać. Ubrałam się robiąc od razu mały makijaż. Zeszłam na dół do kuchni. Zrobiłam sobie kawy. Czekał mnie dzisiaj ciężki dzień. Pakowanie się jest ciężką pracą. Dopiłam ostatni łyk kawy i usłyszałam pukanie do drzwi. Podeszłam do drzwi i otworzyłam je. W drzwiach stał uśmiechnięty Liam a za nim stali Louis i Niall.
-Hej skarbie.-powiedział.-Przyprowadziłem nam pomocników.
-Oj nie trzeba było. Przyjdzie mi jeszcze pomóc moja przyjaciółka.
-Im więcej rąk do pomocy tym lepiej.-powiedział Niall.
Weszli do środka. Liam przywitał się ze mną długim pocałunkiem.
-Tęskniłem za tobą.-Szepnął mi do ucha.
-Ja za tobą też. Sara powinna być też lada chwila.
Przeszliśmy na razie do salonu. Ledwo usiadłam na kanapie a usłyszałam dzwonek do drzwi.
Wstałam i podeszłam by je otworzyć.
-Hej Sara.-powiedziałam ściskając ją na powitanie.
-Hej.
Przeszliśmy do salonu. Chłopacy wstali z kanapy.
-To jest moja przyjaciółka Sara.-powiedziałam.-Saro poznaj mojego chłopaka Liam'a.
Sara uśmiechnęła się nie pewnie.
-Cześć-powiedziała.
-Cześć miło cię wreszcie poznać.
-Wzajemnie.
-A to są Liam'a przyjaciele.-powiedziałam.-Louis i Niall.
-Hej.
Niall podszedł do Sary i pocałował ją w dłoń. Sara zarumieniła się. Uśmiechnęłam się.
-To co. Bierzemy się za robotę?
-Tak jest pani kapitan.-zażartował Liam.
Przewróciłam oczami. Rozdałam im wcześniej uszykowane kartony i powiedziałam co mają do nich pakować. Sama poszłam do swojego pokoju i wyciągnęłam z pod łóżka z dwie walizki. Spakowałam do nich zawartość mojej szafy. Zajęło mi to z co najmniej dwie godziny. Po spakowaniu tych walizek, zniosłam ja na dół i postawiłam je koło drzwi.
-Jak wam idzie?-spytałam.
-Nie najgorzej-powiedziała Sara.-Więcej tego nie miałaś?
-Nie.-powiedziałam śmiejąc się. - Idę jeszcze z góry popakować.
*** 4 godziny później.
Otarłam pot z głowy i usiadłam na kanapie. Liam usiadł koło mnie. Oparłam się głową o jego ramię.
-No i skończone.-powiedział.
-Jakbym sama pakowała to bym do jutra nie skończyła. Dziękuję ci.-powiedziałam.
-Ależ nie masz za co.-powiedział i pocałował mnie czule.
Odwróciłam się do reszty, ale się ulotnili gdzieś.
-A oni gdzie?-spytałam.
-Pewnie poszli się dotlenić.
-Pakujemy do Auta?
-Pewnie.
-To ja pójdę ich poszukać.
Wyszłam na taras i cała trójka siedziała przy stoliku. Niall cały czas rozmawiał z Sarą. Muszę się później jej wypytać czy czasem między nimi coś jest.
-Będziemy pakowali już do auta.-powiedziałam.
-Dobrze już idziemy.
Weszłam z powrotem do środka i wzięłam się za noszenie kartonów. Wszystko oczywiście nie zmieściło się w jednym aucie. Wpakowaliśmy to jeszcze do drugiego. Ze wszystkim włącznie zajęło nam to wszystko 7 godzin. Nawet niezły czas.
-To ja będę leciała.-powiedziała Sara.
-Dzięki wielkie.-powiedziałam.
-Nie ma za co.
Uścisnęłyśmy się na pożegnanie. Sara odeszła a my wsiedliśmy do samochodów i odjechaliśmy. Pod domem czekała nas trochę skomplikowana sprawa. Stało tam co najmniej dziesięciu paparazzi. No i świetnie. Trochę nam to minie zanim ich wszystkich ominiemy. Na całe szczęście chłopacy mieli garaż połączony z domem, to nie będzie takie sporego zamieszania. Ochroniarz próbowali utorować dla nas przejazd. Wjechaliśmy do garażu i zamknęliśmy go. Przyszliśmy od razu schodami na górę.
-Chłopaki co się dzieje przed domem?-spytała się Liam.
Z salonu wyszedł Zayn.
-Liam jest problem.-powiedział Zayn szeptem.
-Czyli?
-W salonie jest Sophia.
-Że co?
-Jaka Sophia?-spytałam się.
-Później ci wyjaśnię.-powiedział Liam. -Co ona tu robi?
-Sam chciałbym to wiedzieć. Powiedziała że chce z tobą pogadać.
-Dobra załatwię to wszystko i po sprawię.-powiedział i zwrócił się do mnie. - Skarbie idź na górę a ja zaraz do ciebie dołączę.
-Ale czemu?
-Bo to sprawa między mną a nią.
-Skoro tak mówisz.
Liam wszedł do salonu. A ja poszłam do góry.
~Oczami Liam'a~
Wszedłem do salonu. Siedziała na kanapie. Gdy mnie tylko zobaczyła od razu podniosła się i chciała mnie do siebie przytulić. Odepchnąłem jej ręce.
-Liam.-powiedziała.
-Czego ty chcesz?
-Chciałam cię przeprosić. Wiem że cię zraniłam ale daj mi szansę.
-Zapomnij. Nigdy nie dam ci już szansy.
-Proszę.
-Twoje prośby nie zmienią tego co zrobiłaś.
-Wiem. Nie mogli byśmy spróbować chociaż.
-Nie. Zresztą mam już dziewczynę.
-Coś tam słyszałam. Możesz przecież z nią zerwać.
-Ty chyba jesteś nie poważna.-powiedziałem.
-Ona nie zasługuje na ciebie.
-Jest o wiele więcej warta od ciebie.
-Liam nie mów tak
-Mówię prawdę. A teraz jak możesz to wyjdź stąd.
-Liam.
-Wyjdź!-powiedziałem po raz ostatni.
Wziąłem ją pod rękę i wyprowadziłem ją na zewnątrz.
-Nie przychodź tu więcej. -powiedziałem i zawołałem jednego z ochroniarzy.-Wyprowadź ją dalej.
Skinął głową.
-Liam, proszę.
-Zapomnij.
Próbowała mnie złapać za rękę ale ja cofnąłem się i zniknąłem za drzwiami.
I mamy kolejny rozdział :) Mam nadzieję że wam się spodoba :)
-Hej-powiedziałam.- Wejdź.
Wpuściłam ją do środka. Przeszliśmy od razu do salonu.
-Chcesz herbaty?-zapytałam się przyjaciółki.
-Pewnie. I opowiadaj co się stało.
-Skąd wiesz że akurat coś się stało?
-Znamy się nie od dziś kochana.
-To ja i wiem.
Przeszłam do kuchni i wstawiłam czajnik. Nasypałam cukru do kubków i dodałam torebkę herbaty. Gdy woda się zagotowała zalałam oba kubki. Zaniosłam je do salonu i usiadłam na kanapie przy Sarze.
-Opowiadaj.
-Eh. No dobra.
Wzięłam głęboki wdech.
-Przeprowadzam się.-powiedziałam.
-Co?-powiedziała.-Gdzie? Chyba nie za miasto? Co będzie wtedy z Liam'em?
-Spokojnie. Przeprowadzam się do niego.
-No co ty?-powiedziała zaskoczona.
-No prawdę ci mówię. Sama byłam zaskoczona jego propozycją, ale się zgodziłam.
-To super. To znak, że zależy mu na tobie i to bardzo.
Uśmiechnęłam się do niej.
-Kiedy się do niego wprowadzasz?
-Jutro będę się pakowała.
-Pomóc ci może?
-A wiesz w sumie możesz. Liam też przyjedzie mi pomóc. Będziecie mieli się okazję poznać.
-No ja myślę. Już tyle jesteście ze sobą a jeszcze go nie poznałam.
-Wiem.
-A robiliście już to?
-Ale co?
-No wiesz o czym mówię.
Pomyślałam chwilę i mnie olśniło.
-A to. Tak.-powiedziałam odwracając głowę w inną stronę.
-I jak było?
-No jak mogło być? Normalnie. Nie będę ci przecież opowiadać co i jak.
-Wiem wiem, ale jestem ciekawa.
-To poskrom tą swoją ciekawość.
Westchnęłam zrezygnowana.
-Jest jeszcze coś.-powiedziałam.
-Co?
-Nie zgadniesz kogo widziałam na cmentarzu dzisiaj.
-Kogo?-spytała.
-Mojego ojca.
-Że co niby?
-Nawet mnie nie poznał.-powiedziałam wściekła na to wspomnienie.
-Nie widział cię tyle czasu.
-To nie jest wytłumaczenie
-A co powiedział?
-Że chce to wszystko mi wynagrodzić. Że chce to wszystko naprawić. Tyle czasu go nie widziałam a on nagle się pojawia i co? Myśli że wszystko będzie dobrze?
-Może przemyślał swoje błędy.
-Nie obchodzi mnie to już.
-Oj kochana zbyt dużo czasu może minęło ale myślę że powinnaś dać mu szansę. W końcu jest twoim ojcem.
-Wiem że nim jest. Ale to nie jest takie proste. Ja praktycznie nic o nim nie wiem.
-To spotkaj się z nim i umów. Wtedy sobie z nim pogadasz.
-Wiesz zastanowię się jeszcze nad tym.
To była trudna decyzja w moim życiu. Kiedyś pragnęłam go poznać. Ale teraz nie mam zbytnio ochoty na to.
Z zamyśleń wyrwał mnie dzwonek do drzwi.
-Spodziewałaś się kogoś?-spytała się mnie Sara.
-Nikogo.
Wstałam z kanapy i podeszłam do drzwi. Otworzyłam je a w drzwiach stał mój dawno nie widziany tatuś.
-Czego chcesz?-powiedziałam chamsko.
-Chcę pogadać.
-Dobra masz 10 minut.
Wpuściłam go do salonu.
-Sara to jest właśnie mój ojciec.
-Dzień dobry.-powiedział do niej.
-Dzień Dobry. Viki ja będę leciała. Nie chcę wam przeszkadzać.
I wyszła z salonu.
-To o czym chcesz rozmawiać?-spytałam.-O tym jaki jesteś wspaniałym ojcem? Bo ja myślę że nie ma takiej potrzeby.
-Skarnie, wiem że jesteś zła i masz do tego prawo. Ale daj mi to dokładnie wytłumaczyć.
-To słucham.
-Po wypadku było mi strasznie trudno się pozbierać. Byłem załamany że twoja mama nie żyje. Strasznie ją kochałem. Ty byłaś jeszcze mała i nie wiedziałem czy sobie poradzę z tobą. Z wychowaniem ciebie. Więc postanowiliśmy z twoją ciotką że zamieszkasz z nią. A ja miałem się troszkę pozbierać po tym wszystkim.
-A jak się pozbierałeś to czemu nie wróciłeś?
-Bałem się. Bałem się że mnie nie poznasz. Że będziesz się mnie bała.
-Czekałam na ciebie całe dnie. Co wieczór siedziałam przy oknie i czekałam jak przyjdziesz.
Do oczu napłynęły mi łzy. Nie mogłam w to uwierzyć.
-Wiem kochanie i przepraszam cię za to.
-Nie mogę w to wszystko uwierzyć. To jest zbyt trudne.
-Proszę cię córeczko. Zostałaś mi tylko ty.
-Dobrze postaram się.
-Dziękuję. Może teraz nie masz ochoty mnie bardziej poznać, to może na kiedy indziej się umówimy?
-Jutro się wyprowadzam z tego mieszkania.-powiedziałam.
-Och. A gdzie będziesz teraz mieszkała?
-U mojego chłopaka.
-Masz chłopaka?
-No mam. Coś taki zdziwiony?
-Nie nic. Cieszę się że ci się w życiu układa.
-Więc jak będziemy gdzieś się kiedyś spotykali to tylko gdzieś na mieście.
-W porządku.-powiedział.
-Może teraz póki tu jeszcze nic nie spakowałam napijemy się herbaty?
Uśmiechnął się na moją propozycję.
-Z chęcią.
Przeszłam do kuchni. Wlałam wody do czajnika i wstawiłam ją. Dodałam herbaty do kubków. Gdy woda już się zagotowała zalałam je i zaniosłam do salonu. Usiadłam na kanapie a ojciec zaraz za mną.
-Więc co porabiałeś jak cię nie było?
-Próbowałem zapomnieć o tym wypadku. Pracowałem dużo.
-Znalazłeś sobie jakąś inną?
-Nikt nie zastąpi twojej mamy, ale jest jedna taka.
-Jesteś z nią szczęśliwy?
-Na tyle by o wszystkim zapomnieć.
-Przepraszam że na ciebie tak naskoczyłam. Ale byłam naprawdę zażenowana wszystkim.
-Nic się nie stało córeczko.
-Postaram się od teraz naprawdę poprawić i lepiej cię poznać.
-A ja ciebie. I musisz mnie poznać z tym twoim chłopakiem. Jak to tak, żeb ojciec nie wiedział z kim jego córka się spotyka.
-Spokojnie, wszystko w swoim czasie. Tylko musisz wiedzieć jedno. To nie jest zwykły chłopak.
-Czyli?
-Jest piosenkarzem. Śpiewa w zespole.
-Czyli jest sławny.
-No dokładnie.
-Jak wy się poznaliście?
-To długa historia.
-Chętnie jej wysłucham.
Westchnęłam. Opowiedziałam mu mniej więcej szczegółowo. Słuchał mnie uważnie.
-I tak po prostu się w tobie zakochał?
-Tak.
-Kochasz go?
-Tak. Jest teraz dla mnie wszystkim.
-To dobrze.
Siedzieliśmy w ciszy. Patrzyłam się w okno pustymi oczami.
-Ja będę już wracał.-powiedział.
-Mieszkasz w Londynie?-spytałam.
-Pod Londynem. Jakieś 15 km.
-Aha.
-Masz tu mój numer. Jak będziesz potrzebowała mojej pomocy to dzwoń.
-Mhm.
-To do zobaczenia córeczko.-powiedział i wyszedł.
Po jego wizycie nadal byłam lekko zdenerwowana. Umyłam brudne naczynia i ogarnęłam trochę. Zrobiłam zdjęcia kuchni, salonu i innych pomieszczeń. Musiałam mieć jakieś żeby móc wystawić dom na sprzedaż. Wrzuciłam wszystkie zdjęcia do neta i podpisałam je wszystkie. Po skończeniu weszłam jeszcze na tt. Odkąd fani Liam'a dowiedzieli się że jestem z Liam'em przybywało mi follow'ów. Co jakiś czas nawet pisali do mnie. Niektórzy że mnie wspierają i że życzą mi szczęścia, a niektórzy mnie hejtują. Starałam się nie przejmować tymi bredniami co o mnie wypisują. Zamknęłam laptopa i poszłam się wykąpać. Weszłam do wanny. Położyłam się tak że była tylko głowa na powierzchni. Leżałam tak dłuższy czas. Umyłam się porządnie i wyszłam. Wytarłam się do sucha. Poszłam do pokoju i położyłam się na łóżku. Leżąc tak, zasnęłam.
***
Rano obudziłam się około 9. Wstałam i poszłam do łazienki się ubrać. Ubrałam się robiąc od razu mały makijaż. Zeszłam na dół do kuchni. Zrobiłam sobie kawy. Czekał mnie dzisiaj ciężki dzień. Pakowanie się jest ciężką pracą. Dopiłam ostatni łyk kawy i usłyszałam pukanie do drzwi. Podeszłam do drzwi i otworzyłam je. W drzwiach stał uśmiechnięty Liam a za nim stali Louis i Niall.
-Hej skarbie.-powiedział.-Przyprowadziłem nam pomocników.
-Oj nie trzeba było. Przyjdzie mi jeszcze pomóc moja przyjaciółka.
-Im więcej rąk do pomocy tym lepiej.-powiedział Niall.
Weszli do środka. Liam przywitał się ze mną długim pocałunkiem.
-Tęskniłem za tobą.-Szepnął mi do ucha.
-Ja za tobą też. Sara powinna być też lada chwila.
Przeszliśmy na razie do salonu. Ledwo usiadłam na kanapie a usłyszałam dzwonek do drzwi.
Wstałam i podeszłam by je otworzyć.
-Hej Sara.-powiedziałam ściskając ją na powitanie.
-Hej.
Przeszliśmy do salonu. Chłopacy wstali z kanapy.
-To jest moja przyjaciółka Sara.-powiedziałam.-Saro poznaj mojego chłopaka Liam'a.
Sara uśmiechnęła się nie pewnie.
-Cześć-powiedziała.
-Cześć miło cię wreszcie poznać.
-Wzajemnie.
-A to są Liam'a przyjaciele.-powiedziałam.-Louis i Niall.
-Hej.
Niall podszedł do Sary i pocałował ją w dłoń. Sara zarumieniła się. Uśmiechnęłam się.
-To co. Bierzemy się za robotę?
-Tak jest pani kapitan.-zażartował Liam.
Przewróciłam oczami. Rozdałam im wcześniej uszykowane kartony i powiedziałam co mają do nich pakować. Sama poszłam do swojego pokoju i wyciągnęłam z pod łóżka z dwie walizki. Spakowałam do nich zawartość mojej szafy. Zajęło mi to z co najmniej dwie godziny. Po spakowaniu tych walizek, zniosłam ja na dół i postawiłam je koło drzwi.
-Jak wam idzie?-spytałam.
-Nie najgorzej-powiedziała Sara.-Więcej tego nie miałaś?
-Nie.-powiedziałam śmiejąc się. - Idę jeszcze z góry popakować.
*** 4 godziny później.
Otarłam pot z głowy i usiadłam na kanapie. Liam usiadł koło mnie. Oparłam się głową o jego ramię.
-No i skończone.-powiedział.
-Jakbym sama pakowała to bym do jutra nie skończyła. Dziękuję ci.-powiedziałam.
-Ależ nie masz za co.-powiedział i pocałował mnie czule.
Odwróciłam się do reszty, ale się ulotnili gdzieś.
-A oni gdzie?-spytałam.
-Pewnie poszli się dotlenić.
-Pakujemy do Auta?
-Pewnie.
-To ja pójdę ich poszukać.
Wyszłam na taras i cała trójka siedziała przy stoliku. Niall cały czas rozmawiał z Sarą. Muszę się później jej wypytać czy czasem między nimi coś jest.
-Będziemy pakowali już do auta.-powiedziałam.
-Dobrze już idziemy.
Weszłam z powrotem do środka i wzięłam się za noszenie kartonów. Wszystko oczywiście nie zmieściło się w jednym aucie. Wpakowaliśmy to jeszcze do drugiego. Ze wszystkim włącznie zajęło nam to wszystko 7 godzin. Nawet niezły czas.
-To ja będę leciała.-powiedziała Sara.
-Dzięki wielkie.-powiedziałam.
-Nie ma za co.
Uścisnęłyśmy się na pożegnanie. Sara odeszła a my wsiedliśmy do samochodów i odjechaliśmy. Pod domem czekała nas trochę skomplikowana sprawa. Stało tam co najmniej dziesięciu paparazzi. No i świetnie. Trochę nam to minie zanim ich wszystkich ominiemy. Na całe szczęście chłopacy mieli garaż połączony z domem, to nie będzie takie sporego zamieszania. Ochroniarz próbowali utorować dla nas przejazd. Wjechaliśmy do garażu i zamknęliśmy go. Przyszliśmy od razu schodami na górę.
-Chłopaki co się dzieje przed domem?-spytała się Liam.
Z salonu wyszedł Zayn.
-Liam jest problem.-powiedział Zayn szeptem.
-Czyli?
-W salonie jest Sophia.
-Że co?
-Jaka Sophia?-spytałam się.
-Później ci wyjaśnię.-powiedział Liam. -Co ona tu robi?
-Sam chciałbym to wiedzieć. Powiedziała że chce z tobą pogadać.
-Dobra załatwię to wszystko i po sprawię.-powiedział i zwrócił się do mnie. - Skarbie idź na górę a ja zaraz do ciebie dołączę.
-Ale czemu?
-Bo to sprawa między mną a nią.
-Skoro tak mówisz.
Liam wszedł do salonu. A ja poszłam do góry.
~Oczami Liam'a~
Wszedłem do salonu. Siedziała na kanapie. Gdy mnie tylko zobaczyła od razu podniosła się i chciała mnie do siebie przytulić. Odepchnąłem jej ręce.
-Liam.-powiedziała.
-Czego ty chcesz?
-Chciałam cię przeprosić. Wiem że cię zraniłam ale daj mi szansę.
-Zapomnij. Nigdy nie dam ci już szansy.
-Proszę.
-Twoje prośby nie zmienią tego co zrobiłaś.
-Wiem. Nie mogli byśmy spróbować chociaż.
-Nie. Zresztą mam już dziewczynę.
-Coś tam słyszałam. Możesz przecież z nią zerwać.
-Ty chyba jesteś nie poważna.-powiedziałem.
-Ona nie zasługuje na ciebie.
-Jest o wiele więcej warta od ciebie.
-Liam nie mów tak
-Mówię prawdę. A teraz jak możesz to wyjdź stąd.
-Liam.
-Wyjdź!-powiedziałem po raz ostatni.
Wziąłem ją pod rękę i wyprowadziłem ją na zewnątrz.
-Nie przychodź tu więcej. -powiedziałem i zawołałem jednego z ochroniarzy.-Wyprowadź ją dalej.
Skinął głową.
-Liam, proszę.
-Zapomnij.
Próbowała mnie złapać za rękę ale ja cofnąłem się i zniknąłem za drzwiami.
I mamy kolejny rozdział :) Mam nadzieję że wam się spodoba :)
czwartek, 21 maja 2015
Rozdział 9
*Rozdział może zawierać treści +18. Czytasz na własną odpowiedzialność.
Rano obudziłam się przed 6. Wstałam z łóżka i skierowałam swoje kroki do łazienki. Wzięłam szybki prysznic, wysuszyłam głowę i uczesałam się. Zrobiłam lekki makijaż. Wyszłam z łazienki i poszłam do kuchni. Za śniadanie miałam kubek kawy i batonika zbożowego. Zastanawiałam się przez chwilę co ja będę po południu robić. Liam ma próbę po południu. Teraz idę do pracy. Może odwiedzę mamę na cmentarzu. Dawno u niej nie byłam. Miałam 6 lat jak mama umarła. Była ze mną na zakupach. Jak wracaliśmy samochodem. Ja siedziałam zapiętą w foteliku. Mama nie miała zapiętych pasów. Pijany kierowca uderzył w nas z dużą prędkością. Pamiętam tylko tyle że po tym uderzeniu krzyki przechodniów. Sama byłam w tedy przerażona. Od tych wspomnień do oczu napłynęły mi łzy. Tato załamał się i oddalił się ode mnie. Oddał mnie pod opiekę mojej cioci. Od tamtej pory go nie widziałam. Nie miałam pojęcia gdzie on jest. Nie dawał o sobie znaku życia. Z zamyśleń wyrwał wyrwał mnie dzwonek telefonu.
-Halo.-powiedziałam.
-Witam pani Victorio. Z tej strony Max.
-Dzień dobry.
-Dzwonię w sprawie, że przez dwa dni może pani mieć wolne. Na razie nie potrzebuję ludzi do pracy.
-Czyli mam dzisiaj nie przychodzić?
-Tak. Dzisiaj i jutro.
-Dobrze.-powiedziałam.
-Pojutrze pani może przyjść już normalnie do pracy.
-Oczywiście.
-To do zobaczenia.-powiedział i rozłączył się.
Teraz to nie miałam co robić. Nie chciało mi się siedzieć pół dnia przed telewizorem. Była godzina 7. Postanowiłam że pojadę do Liam'a i zrobię mu niespodziankę. Poszłam na górę do pokoju i wyjęłam z szafy inny zestaw ubrań. Przebrałam się. Rozpuściłam włosy i je rozczesałam. Zeszłam na dół i założyłam buty. Wyszłam z domu i pojechałam w kierunku domu Liam'a. Dojechałam tam po 10 minutach. Wysiadłam i zapukałam do drzwi. Po chwili otworzył mi Harry.
-Hej.-powiedziałam.
-Hej. Liam jeszcze śpi.
-Tak jak myślałam.
Wpuścił mnie do środka i skierowałam się na górę. Weszłam po cichu do jego pokoju. Liam leżał rozłożony na łóżku w samych bokserkach. Wyglądał słodko kiedy spał. Podeszłam bliżej i szepnęłam mu do ucha.
-Wstawaj leniuszku.
Nie zareagował. Użyłam innej metody. Położyłam się ostrożnie tak by go nie zbudzić. Przejechałam palcem po jego klatce piersiowej. Drgnął. Uśmiechnęłam się. Pomalowałam go w policzek. Otworzył oczy i uśmiechnął się.
-Mógłbym mieć taką pobudkę codziennie.-powiedział i pociągnął mnie do siebie. Wylądowałam dosłownie na nim.
Liam nie pozwolił mi się wyprostować przyciągnął mnie jeszcze bliżej i wpił się w moje usta. Z początku całował mnie delikatnie. Głaskał mnie po policzku. Poddałam się całkowicie tej rozkoszy. Całował mnie coraz namiętniej. Wplotłam swoje palce w jego włosy i lekko je pociągnęłam. Jęknął. Przesunął ręką wzdłuż moich pleców w dół. Zjechał nią na moje pośladki. Ścisnął je. Przewrócił mnie tak że teraz ja leżałam pod nim. Zjechał pocałunkami na moją szyję. Jęknęłam. Pragnęłam go teraz bardzo. Poczułam na swoich biodrach jego erekcję. Zdjął moją koszulkę i zjechał pocałunkami na mój biust. Zdjął mój biustonosz. Wpił się w moje sutki ustami i ssał je delikatnie. Przez ten cały czas wiłam się pod nim z rozkoszy. Ręką zjechał w dół i rozpiął mi spodnie. Zdjął mi je delikatnie razem z majtkami. Zjechał ustami z moich piersi i całował mój brzuch. Zjechał jeszcze niżej i całował mnie w moją łechtaczkę. Poczułam nawet dotyk jego języka. Jęknęłam. Gdy skończył przewróciłam go na plecy i usiadłam na nim okrakiem. Całowałam go w klatkę i schodziłam powoli w dół. W między czasie zdjęłam mu bokserki. Zjechałam na ręką na dół i wzięłam go do ręki. Bawiłam się nim przez chwilę. Wzięłam go do buzi i robiłam ruchy w góra dół. Czułam że Liam się wije pode mną tak jak ja pod nim. Liam przewrócił mnie na plecy i położył się na mnie. Pocałował mnie delikatnie ale namiętnie. Poczułam że wszedł we mnie. Poruszał się delikatnie i powoli, a potem coraz szybciej. Jęczałam pod nim, od czasu do czasu krzycząc jego imię. Po ciele rozeszło mi się przyjemne ciepło. Liam zakończył swoje ruchy i poczułam jak we mnie wtryskuje się płyn. Liam położył się obok ciężko oddychając.
-Kocham cię najmocniej na świecie.-powiedział przyciągając mnie do siebie.
Położyłam głowę mu na ramieniu.
-Ja ciebie też kocham. I to bardzo.
Pocałował mnie w czoło. Czułam się naprawdę szczęśliwa. Leżeliśmy w ciszy przytuleni do siebie.
-Jakie masz plany na dzisiaj?-spytał mnie.
-Zamierzałam iść na cmentarz do mamy.
-Och. Przykro mi skarbie. Nie wiedziałem.
-Nie jest mi łatwo się do tego przyznać.
-Rozumiem. Jak zginęła?
Wzięłam głęboki wdech. Opowiedziałam mu o wszystkim. Liam przytulił mnie mocniej do siebie pocieszając mnie. Leżeliśmy w ciszy przez jakiś czas.
-Pora wstawać.- powiedziałam w końcu.
-A tak miło się leży.
-Wiem. Ale będzie jeszcze czas na leniuchowanie.
-Co chcesz przez to powiedzieć?-powiedział.-przemyślałaś już to sobie?
-Nie wiem sama. Z jednej strony będzie miło z tobą mieszkać i tymi wariatami. Z drugiej mam lekkie obawy.
-Jakie obawy masz kochanie?
-Czuję lęk. Ale sama nie wiem przed czym.
-Nie masz się czego bać. Będę zawsze przy tobie.
-Wierzę.
-To zgódź się. Kocham cię. Chcę się budzić koło ciebie.
-To miło.-Powiedziałam.
Zastanowiłam się chwilę nad tym.
-No dobrze.-powiedziałam w końcu.-Przeprowadzę się do ciebie.
-Dziękuję kochanie.
Pocałował mnie namiętnie.
-Wstawajmy.-powiedziałam.
-No dobrze.
Wstałam i założyłam na siebie ciuchy. Poszłam szybko do łazienki i poprawiłam na szybkiego włosy. Zeszłam na dół. Liam w tym czasie zdążył się też ubrać. Siedział w raz z resztą towarzystwa w kuchni. Usiadłam mu na kolanach.
-To jutro się będę pakować.-powiedziałam.
-Wyjeżdżasz gdzieś?-spytał się Harry.
-Nie. Przeprowadzam się do was.
-O to miło. Przyda tu się ręka kobiety.
-Pomogę ci się pakować.-powiedział Liam.
-To przyjedź jutro tak około 10.
-W porządku.
-Ja będę na razie uciekać. O ile się nie mylę macie za niedługo próbę. A ja mam plany na popołudnie.
-A co masz w planach-spytał się Louis.
-Odwiedzę mamę na cmentarzu.
-Przepraszam.-powiedział.-Nie wiedziałem.
-Nic się nie stało. Zresztą skąd miałeś wiedzieć. Nie chwalę się zbytnio tym.
Wstałam z kolan Liam'a.
-To ja lecę.-powiedziałam i pocałowałam go.
-Pa.-powiedział uśmiechając się do mnie.
Wyszłam z domu i wsiadłam do samochodu. Pojechałam od razu na cmentarz. Przed wejściem na cmentarz kupiłam lampkę. Wzięłam też wiązankę świeżych kwiatów. Wchodząc na cmentarz skręciłam w alejkę gdzie był grób mojej mamy. Z daleka zauważyłam jakiegoś faceta w średnim wieku. Stał przy grobie mojej matki. Podeszłam bliżej.
-Przepraszam nie będę przeszkadzać?-spytałam się.
-Nie. -powiedział nie patrząc w moją stronę.
Patrzył się cały czas w grób. Nie znałam tego faceta. Ale z kogoś mi przypominał. Tylko nie mogę sobie przypomnieć kogo.
Zapaliłam lampkę i położyłam ją na grobie.
Usłyszałam szept mężczyzny.
-Dlaczego tak wyszło kochanie.
Nagle mnie olśniło kto stał przede mną.
Nie. To nie może być prawda. To nie może być on.
-Tato?-powiedziałam niepewnie.
Spojrzał na mnie wreszcie. Przyglądał mi się chwilę i znieruchomiał. Był w szoku.
-Victoria?
-A kogo się spodziewałeś?-powiedziałam.
-Jesteś taka podobna do matki.-powiedział.
-To nie nowość. Dlaczego?
Teraz gdy mam go przed sobą mogę mu wykrzyczeć to co o nim przez cały czas myślałam.
-Co dlaczego.
-Dlaczego mnie zostawiłeś? Dlaczego mnie oddałeś do ciotki w tedy kiedy ciebie najbardziej potrzebowałam.
-Nie wiedziałem co robię. Byłem załamany. Przepraszam.-powiedział.
-Tyle lat cię nie widziałam. Nie dawałeś znaku życia. Każdego roku czekałam na ciebie jak wrócisz. Ale noc takiego się nie wydarzyło.
-Wiem i przepraszam. Chciałbym to teraz jakoś naprawić.
-Ciekawe jak?
-Wiem że jesteś na mnie wściekła. Ale daj mi szanse.
-Nie.
-Proszę. -powiedział.
-Myślisz że po 13 latach jak się pojawisz to będzie wszystko okej? Nie, nie będzie okej.
Odeszłam czym prędzej nie mogąc więcej tego słuchać. Pobiegłam do samochodu. Wsiadłam do auta i ruszyłam czym prędzej nim emocje mi by nie pozwoliły prowadzić. Nim bym się rozkleiła. Pod domem już na to sobie mogłam pozwolić. Wysiadłam z łzami w oczach. Otworzyłam drzwi od domu. Weszłam i rozejrzałam się po domu. Jutro będę musiała się pożegnać z domem. Będę musiała sprzedać ten dom. Bo po co mam płacić za niego czynsz skoro w nim nie mieszkam. Usiadłam na kanapie i patrzyłam się tępo w pusty ekran telewizora. Wyjęłam telefon z kieszeni i napisałam sms-a do Sary.
-"Przyjdziesz do mnie?"
-"Oki będę za 20 minut."
Schowałam telefon i schowałam twarz w dłoniach. Kilka łez poleciało mi po policzku. Wszystko zepsuł. Zostawił mnie i odszedł. I on chce żeby było teraz tak jak zawsze. Nie ma o tym mowy.
I oto mamy kolejny rozdział. Mam nadzieję że wam się spodoba :) miłego czytania.
P.S. Wiem troszkę jest zboczony. No nie troszkę ale bardzo.
Rano obudziłam się przed 6. Wstałam z łóżka i skierowałam swoje kroki do łazienki. Wzięłam szybki prysznic, wysuszyłam głowę i uczesałam się. Zrobiłam lekki makijaż. Wyszłam z łazienki i poszłam do kuchni. Za śniadanie miałam kubek kawy i batonika zbożowego. Zastanawiałam się przez chwilę co ja będę po południu robić. Liam ma próbę po południu. Teraz idę do pracy. Może odwiedzę mamę na cmentarzu. Dawno u niej nie byłam. Miałam 6 lat jak mama umarła. Była ze mną na zakupach. Jak wracaliśmy samochodem. Ja siedziałam zapiętą w foteliku. Mama nie miała zapiętych pasów. Pijany kierowca uderzył w nas z dużą prędkością. Pamiętam tylko tyle że po tym uderzeniu krzyki przechodniów. Sama byłam w tedy przerażona. Od tych wspomnień do oczu napłynęły mi łzy. Tato załamał się i oddalił się ode mnie. Oddał mnie pod opiekę mojej cioci. Od tamtej pory go nie widziałam. Nie miałam pojęcia gdzie on jest. Nie dawał o sobie znaku życia. Z zamyśleń wyrwał wyrwał mnie dzwonek telefonu.
-Halo.-powiedziałam.
-Witam pani Victorio. Z tej strony Max.
-Dzień dobry.
-Dzwonię w sprawie, że przez dwa dni może pani mieć wolne. Na razie nie potrzebuję ludzi do pracy.
-Czyli mam dzisiaj nie przychodzić?
-Tak. Dzisiaj i jutro.
-Dobrze.-powiedziałam.
-Pojutrze pani może przyjść już normalnie do pracy.
-Oczywiście.
-To do zobaczenia.-powiedział i rozłączył się.
Teraz to nie miałam co robić. Nie chciało mi się siedzieć pół dnia przed telewizorem. Była godzina 7. Postanowiłam że pojadę do Liam'a i zrobię mu niespodziankę. Poszłam na górę do pokoju i wyjęłam z szafy inny zestaw ubrań. Przebrałam się. Rozpuściłam włosy i je rozczesałam. Zeszłam na dół i założyłam buty. Wyszłam z domu i pojechałam w kierunku domu Liam'a. Dojechałam tam po 10 minutach. Wysiadłam i zapukałam do drzwi. Po chwili otworzył mi Harry.
-Hej.-powiedziałam.
-Hej. Liam jeszcze śpi.
-Tak jak myślałam.
Wpuścił mnie do środka i skierowałam się na górę. Weszłam po cichu do jego pokoju. Liam leżał rozłożony na łóżku w samych bokserkach. Wyglądał słodko kiedy spał. Podeszłam bliżej i szepnęłam mu do ucha.
-Wstawaj leniuszku.
Nie zareagował. Użyłam innej metody. Położyłam się ostrożnie tak by go nie zbudzić. Przejechałam palcem po jego klatce piersiowej. Drgnął. Uśmiechnęłam się. Pomalowałam go w policzek. Otworzył oczy i uśmiechnął się.
-Mógłbym mieć taką pobudkę codziennie.-powiedział i pociągnął mnie do siebie. Wylądowałam dosłownie na nim.
Liam nie pozwolił mi się wyprostować przyciągnął mnie jeszcze bliżej i wpił się w moje usta. Z początku całował mnie delikatnie. Głaskał mnie po policzku. Poddałam się całkowicie tej rozkoszy. Całował mnie coraz namiętniej. Wplotłam swoje palce w jego włosy i lekko je pociągnęłam. Jęknął. Przesunął ręką wzdłuż moich pleców w dół. Zjechał nią na moje pośladki. Ścisnął je. Przewrócił mnie tak że teraz ja leżałam pod nim. Zjechał pocałunkami na moją szyję. Jęknęłam. Pragnęłam go teraz bardzo. Poczułam na swoich biodrach jego erekcję. Zdjął moją koszulkę i zjechał pocałunkami na mój biust. Zdjął mój biustonosz. Wpił się w moje sutki ustami i ssał je delikatnie. Przez ten cały czas wiłam się pod nim z rozkoszy. Ręką zjechał w dół i rozpiął mi spodnie. Zdjął mi je delikatnie razem z majtkami. Zjechał ustami z moich piersi i całował mój brzuch. Zjechał jeszcze niżej i całował mnie w moją łechtaczkę. Poczułam nawet dotyk jego języka. Jęknęłam. Gdy skończył przewróciłam go na plecy i usiadłam na nim okrakiem. Całowałam go w klatkę i schodziłam powoli w dół. W między czasie zdjęłam mu bokserki. Zjechałam na ręką na dół i wzięłam go do ręki. Bawiłam się nim przez chwilę. Wzięłam go do buzi i robiłam ruchy w góra dół. Czułam że Liam się wije pode mną tak jak ja pod nim. Liam przewrócił mnie na plecy i położył się na mnie. Pocałował mnie delikatnie ale namiętnie. Poczułam że wszedł we mnie. Poruszał się delikatnie i powoli, a potem coraz szybciej. Jęczałam pod nim, od czasu do czasu krzycząc jego imię. Po ciele rozeszło mi się przyjemne ciepło. Liam zakończył swoje ruchy i poczułam jak we mnie wtryskuje się płyn. Liam położył się obok ciężko oddychając.
-Kocham cię najmocniej na świecie.-powiedział przyciągając mnie do siebie.
Położyłam głowę mu na ramieniu.
-Ja ciebie też kocham. I to bardzo.
Pocałował mnie w czoło. Czułam się naprawdę szczęśliwa. Leżeliśmy w ciszy przytuleni do siebie.
-Jakie masz plany na dzisiaj?-spytał mnie.
-Zamierzałam iść na cmentarz do mamy.
-Och. Przykro mi skarbie. Nie wiedziałem.
-Nie jest mi łatwo się do tego przyznać.
-Rozumiem. Jak zginęła?
Wzięłam głęboki wdech. Opowiedziałam mu o wszystkim. Liam przytulił mnie mocniej do siebie pocieszając mnie. Leżeliśmy w ciszy przez jakiś czas.
-Pora wstawać.- powiedziałam w końcu.
-A tak miło się leży.
-Wiem. Ale będzie jeszcze czas na leniuchowanie.
-Co chcesz przez to powiedzieć?-powiedział.-przemyślałaś już to sobie?
-Nie wiem sama. Z jednej strony będzie miło z tobą mieszkać i tymi wariatami. Z drugiej mam lekkie obawy.
-Jakie obawy masz kochanie?
-Czuję lęk. Ale sama nie wiem przed czym.
-Nie masz się czego bać. Będę zawsze przy tobie.
-Wierzę.
-To zgódź się. Kocham cię. Chcę się budzić koło ciebie.
-To miło.-Powiedziałam.
Zastanowiłam się chwilę nad tym.
-No dobrze.-powiedziałam w końcu.-Przeprowadzę się do ciebie.
-Dziękuję kochanie.
Pocałował mnie namiętnie.
-Wstawajmy.-powiedziałam.
-No dobrze.
Wstałam i założyłam na siebie ciuchy. Poszłam szybko do łazienki i poprawiłam na szybkiego włosy. Zeszłam na dół. Liam w tym czasie zdążył się też ubrać. Siedział w raz z resztą towarzystwa w kuchni. Usiadłam mu na kolanach.
-To jutro się będę pakować.-powiedziałam.
-Wyjeżdżasz gdzieś?-spytał się Harry.
-Nie. Przeprowadzam się do was.
-O to miło. Przyda tu się ręka kobiety.
-Pomogę ci się pakować.-powiedział Liam.
-To przyjedź jutro tak około 10.
-W porządku.
-Ja będę na razie uciekać. O ile się nie mylę macie za niedługo próbę. A ja mam plany na popołudnie.
-A co masz w planach-spytał się Louis.
-Odwiedzę mamę na cmentarzu.
-Przepraszam.-powiedział.-Nie wiedziałem.
-Nic się nie stało. Zresztą skąd miałeś wiedzieć. Nie chwalę się zbytnio tym.
Wstałam z kolan Liam'a.
-To ja lecę.-powiedziałam i pocałowałam go.
-Pa.-powiedział uśmiechając się do mnie.
Wyszłam z domu i wsiadłam do samochodu. Pojechałam od razu na cmentarz. Przed wejściem na cmentarz kupiłam lampkę. Wzięłam też wiązankę świeżych kwiatów. Wchodząc na cmentarz skręciłam w alejkę gdzie był grób mojej mamy. Z daleka zauważyłam jakiegoś faceta w średnim wieku. Stał przy grobie mojej matki. Podeszłam bliżej.
-Przepraszam nie będę przeszkadzać?-spytałam się.
-Nie. -powiedział nie patrząc w moją stronę.
Patrzył się cały czas w grób. Nie znałam tego faceta. Ale z kogoś mi przypominał. Tylko nie mogę sobie przypomnieć kogo.
Zapaliłam lampkę i położyłam ją na grobie.
Usłyszałam szept mężczyzny.
-Dlaczego tak wyszło kochanie.
Nagle mnie olśniło kto stał przede mną.
Nie. To nie może być prawda. To nie może być on.
-Tato?-powiedziałam niepewnie.
Spojrzał na mnie wreszcie. Przyglądał mi się chwilę i znieruchomiał. Był w szoku.
-Victoria?
-A kogo się spodziewałeś?-powiedziałam.
-Jesteś taka podobna do matki.-powiedział.
-To nie nowość. Dlaczego?
Teraz gdy mam go przed sobą mogę mu wykrzyczeć to co o nim przez cały czas myślałam.
-Co dlaczego.
-Dlaczego mnie zostawiłeś? Dlaczego mnie oddałeś do ciotki w tedy kiedy ciebie najbardziej potrzebowałam.
-Nie wiedziałem co robię. Byłem załamany. Przepraszam.-powiedział.
-Tyle lat cię nie widziałam. Nie dawałeś znaku życia. Każdego roku czekałam na ciebie jak wrócisz. Ale noc takiego się nie wydarzyło.
-Wiem i przepraszam. Chciałbym to teraz jakoś naprawić.
-Ciekawe jak?
-Wiem że jesteś na mnie wściekła. Ale daj mi szanse.
-Nie.
-Proszę. -powiedział.
-Myślisz że po 13 latach jak się pojawisz to będzie wszystko okej? Nie, nie będzie okej.
Odeszłam czym prędzej nie mogąc więcej tego słuchać. Pobiegłam do samochodu. Wsiadłam do auta i ruszyłam czym prędzej nim emocje mi by nie pozwoliły prowadzić. Nim bym się rozkleiła. Pod domem już na to sobie mogłam pozwolić. Wysiadłam z łzami w oczach. Otworzyłam drzwi od domu. Weszłam i rozejrzałam się po domu. Jutro będę musiała się pożegnać z domem. Będę musiała sprzedać ten dom. Bo po co mam płacić za niego czynsz skoro w nim nie mieszkam. Usiadłam na kanapie i patrzyłam się tępo w pusty ekran telewizora. Wyjęłam telefon z kieszeni i napisałam sms-a do Sary.
-"Przyjdziesz do mnie?"
-"Oki będę za 20 minut."
Schowałam telefon i schowałam twarz w dłoniach. Kilka łez poleciało mi po policzku. Wszystko zepsuł. Zostawił mnie i odszedł. I on chce żeby było teraz tak jak zawsze. Nie ma o tym mowy.
I oto mamy kolejny rozdział. Mam nadzieję że wam się spodoba :) miłego czytania.
P.S. Wiem troszkę jest zboczony. No nie troszkę ale bardzo.
wtorek, 19 maja 2015
Rozdział 8.
*Dwa miesiące później.
Minęły dwa miesiąc od tego włamania. Policja zatrzymała Mike'a , postawili mu zarzut pobicia i włamania. Tydzień temu miał sprawę w sądzie. Sąd skazał go na 8 lat w zawieszeniu na 10 lat. Ustanowił też zakaz zbliżania się do mnie i do moich bliskich. Taki wyrok mnie zadowalał. Pracowałam dalej jako kelnerka. Mój związek z Liam'em rozkwitł. Jestem z nim taka szczęśliwa jak nigdy dotąd. Z miesiąc temu media dowiedział się o naszym związku. Dla mnie była to nowość widzieć siebie na okładkach czasopism. Szykuję się właśnie na naszą wspólną randkę. Zabierał mnie do restauracji. Ubieram ma siebie moją ulubioną kieckę. Czerwoną z falbankami i odsłoniętymi ramionami. Do tego czerwone baleriny. Spięłam włosy w warkocza. Zrobiłam delikatny makijaż. Zeszłam na dół. Liam czekał na mnie przy drzwiach. Podeszłam do niego i przywitałam się z nim buziakiem.
-Ślicznie wyglądasz.-powiedział.
-Dziękuję.-powiedziałam rumieniąc się.
Ubrałam sweterek i wyszliśmy. Pod restauracją już tłum paparazzi. Zawsze tak było jak gdzieś razem wychodziliśmy. Już powoli się do tego przyzwyczajałam. Szliśmy powoli trzymając się za ręce. Doszliśmy do drzwi. Liam otworzył je i przytrzymał je dla mnie. Weszliśmy do środka. Recepcjonistka wskazała nam nasz stolik. Usiedliśmy i zamówiliśmy na początek po szklance coli.
-Jak ci minął dzień w pracy?-spytał się.
-Jak zwykle nie miała się kogo przyczepić.
-Zazdrości ci pewnie.
-Nie ma czego.
-Ależ ma skarbie. Spotykasz się z jednym z sławnych piosenkarzy. Każda by chciała ze mną być. Ja wybrałem ciebie.
-Czasami się zastanawiam dlaczego ja.
-Chcesz wiedzieć dlaczego?
Kiwnęłam głową.
-Dlatego że jesteś inteligentną dziewczyną. Jesteś bystra. Nigdy się nie poddajesz. A przede wszystkim jesteś piękna. Kocham twój uśmiech. Zakochałem się w tobie, gdy cię wtedy pierwszy raz zobaczyłem. Kocham cię i będę cię kochał.
To co powiedział wzruszyło mnie. Do oczu napłynęły mi łzy.
-To samo ja czuję do ciebie.
Kelnerka przyniosła nam cole.
-Coś może już podać?-spytała się uprzejmie uśmiechając się do Liam'a. Nawet tak mi się wydawało puściła do niego oczko.
Przewróciłam oczami.
-Dla mnie poproszę spaghetti.-powiedziałam zwracając na siebie uwagę.
Spojrzała na mnie niechętnie. I zapisała to o co prosiłam.
-Dla mnie to samo.-powiedział cały czas patrząc się na mnie.
Schlebiało mi to nie powiem. Nie interesował się innymi dziewczynami jak był ze mną. I za to go właśnie kochałam. Dziewczyna odeszła ze spuszczoną głową. Nie wiem czemu ale zachciało mi się śmiać.
-Biedna dziewczyna.-powiedziałam.
-Czemu?
-Robiła wszystko byś na nią zwrócił uwagę.
-Serio? Nie zwróciłem uwagi.
-Szkoda że jej nie widziałeś.-Zaśmiałam się.
Trochę mi się jej żal zrobiło.
Po 10 minutach czekania dziewczyna przyniosła nasze zamówienia. Tym razem tylko położyła nasze talerze i odeszła. Wzięłam widelec i wzięłam się za jedzenie. Jedliśmy w milczeniu. Po chwili podeszła do nas dziewczynka. Na oko miała jakieś 7 lat.
-Mogę prosić autograf?-spytała się Liam'a.
Liam uśmiechnął się do dziewczynki.
-Jak masz na imię?-Spytał się.
-Laura.
Podpisał jej się w notesiku i odeszła.
-Dzieci to potrafią być słodkie.-powiedziałam.
-To prawda.-powiedział.-Dzieci to największy skarb jaki może być.
Dokończyliśmy jedzenie do końca.
-Jest jeszcze wcześnie. Może podjedziemy jeszcze gdzieś?-spytał.
-A gdzie proponujesz?
-Hm-zastanowił się.-Chyba już wiem.
-To gdzie.-powiedziałam.
-To będzie niespodzianka.
Zaciekawił mnie tym. Wstaliśmy z krzesełek i ruszyliśmy w stronę drzwi. Wychodząc przed restauracją zebrało się sporo fanek. Ledwo przecisnęliśmy się do samochodu. Liam otworzył mi drzwi jak na dżentelmena i wsiadłam i zapięłam pasy. Liam odpalił silnik i wyjechaliśmy. Jechaliśmy jakieś 10 minut. Na miejscu okazało się że zawiózł mnie do wesołego miasteczka.
-Skąd wiedziałeś że lubię wesołe miasteczko.-powiedziałam ciesząc się niczym małe dziecko.
Liam zaśmiał się z mojej reakcji. Zapłaciliśmy za bilet wstępu i weszliśmy do środka. Skierowaliśmy się w stronę ławeczki. Były akurat dwa miejsca wolne. Usiedliśmy i zapięli nam pasy. Przez cały czas trzymałam się Liam'a za rękę. Ławka zaczęła najpierw robić małe obroty i powolne, a potem coraz szybciej i szybciej. W uszach szumiał mi wiatr. W żołądku to miałam istne tornado. Na całe szczęście nie zrobiłam z siebie totalnej idiotki i nie zwymiotowałam. Po 5 minutach kręcenia ławka się zatrzymała. Czym prędzej z niej zeszłam.
-I jak wrażenia?-spytał się.
-Bardzo kręcąco.-stwierdziłam.
Zaśmiał się. Pocałował mnie w policzek. Objął mnie w pasie i ruszyliśmy do samochodu. Nie miałam już ochoty na wesołe miasteczko. Pojechaliśmy jeszcze do nich do domu. Weszliśmy do środka. W salonie siedzieli Louis z Zayn'em. Oglądali jakiś kabaret. Dołączyliśmy się do nich. Usiedliśmy z Liam'em na kanapie.
-Witam nasze gołąbeczki.-powiedział Louis śmiejąc się.
-Cicho.-powiedziałam wystawiając mu język niczym pięciolatka.
-I znowu o was pełno w telewizji.
-Nic nowego.-stwierdził Liam.-Troszke minie czasu zanim się przyzwyczają do tego że mam dziewczynę.
-"I oto mamy kolejną sławną parę. Pan Liam Payne znalazł sobie piękna dziewczynę."-powiedział Zayn udając tego faceta z telewizji. Wszyscy wybuchliśmy śmiechem.
Siedzieliśmy tak przed telewizorem z jakieś dwie godziny. W tym czasie zdążyliśmy obejrzeć film.
-Ja będę już lecieć.-powiedziałam.
-Odwiozę cię. -powiedział Liam.
Wyszliśmy na dwór. Wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy.
*Pod domem.
-Kochanie.-powiedział.
-Tak?
-Tak ostatnio myślałem czy nie chciałabyś z nami zamieszkać?
Zaniemówiłam. Czy on mówi serio? Chce bym zamieszkała z nim i czterema jego przyjaciółmi. Z tą decyzją musiałabym się zastanowić.
-Liam.-powiedziałam.-To jest decyzja do przemyślenia.
-Rozumiem.
-Daj mi czas żebym to przemyślała.
-Dam ci tyle czasu ile chcesz.
-Dziękuję.
-Kocham cię.-powiedział zbliżając swoją twarz do mojej.
-Ja ciebie też kocham.-powiedziałam.
Wpił się w moje usta. Całował mnie namiętnie . Wplątałam palce w jego włosy. Oderwawszy się ode mnie splótł nasze palce. Wziął nasze ręce do góry i pocałował moją rękę.
-Chciałbym żebyś przemyślała moją propozycję.
-Przemyśle.
-Będę czekał na twoją odpowiedź.-Powiedział Liam.
-A chłopaki będą mieli coś przeciwko?-spytałam.
-Nie będą mieli. Lubią cię.
-Zastanowię się. Jutro się widzimy?
-Jutro mam próbę po południu. A ty jak się nie mylę masz pracę z rana.
-Mam mam.
-To widzimy się pojutrze. Będziesz miała dużo czasu do namysłu.
-No pa.-powiedziałam całując go ostatni raz.
Wysiadłam z samochodu i weszłam do domu. Skierowałam się na górę do łazienki. Wzięłam szybki prysznic i położyłam się do łóżka. Leżałam rozmyślając o dzisiejszym dniu. Liam jest taki kochany. Zawsze mogę na niego liczyć. Kocham go bardzo i może ten pomysł z zamieszkaniem razem nie jest zły. Sama już nie wiem. Zastanowię się dokładnie jutro nad tym.
Zamknęłam oczy i odpłynęłam.
No to mamy kolejny rozdział :) Jak myślicie zgodzi się zamieszkać razem.? Miłego czytania :)
Minęły dwa miesiąc od tego włamania. Policja zatrzymała Mike'a , postawili mu zarzut pobicia i włamania. Tydzień temu miał sprawę w sądzie. Sąd skazał go na 8 lat w zawieszeniu na 10 lat. Ustanowił też zakaz zbliżania się do mnie i do moich bliskich. Taki wyrok mnie zadowalał. Pracowałam dalej jako kelnerka. Mój związek z Liam'em rozkwitł. Jestem z nim taka szczęśliwa jak nigdy dotąd. Z miesiąc temu media dowiedział się o naszym związku. Dla mnie była to nowość widzieć siebie na okładkach czasopism. Szykuję się właśnie na naszą wspólną randkę. Zabierał mnie do restauracji. Ubieram ma siebie moją ulubioną kieckę. Czerwoną z falbankami i odsłoniętymi ramionami. Do tego czerwone baleriny. Spięłam włosy w warkocza. Zrobiłam delikatny makijaż. Zeszłam na dół. Liam czekał na mnie przy drzwiach. Podeszłam do niego i przywitałam się z nim buziakiem.
-Ślicznie wyglądasz.-powiedział.
-Dziękuję.-powiedziałam rumieniąc się.
Ubrałam sweterek i wyszliśmy. Pod restauracją już tłum paparazzi. Zawsze tak było jak gdzieś razem wychodziliśmy. Już powoli się do tego przyzwyczajałam. Szliśmy powoli trzymając się za ręce. Doszliśmy do drzwi. Liam otworzył je i przytrzymał je dla mnie. Weszliśmy do środka. Recepcjonistka wskazała nam nasz stolik. Usiedliśmy i zamówiliśmy na początek po szklance coli.
-Jak ci minął dzień w pracy?-spytał się.
-Jak zwykle nie miała się kogo przyczepić.
-Zazdrości ci pewnie.
-Nie ma czego.
-Ależ ma skarbie. Spotykasz się z jednym z sławnych piosenkarzy. Każda by chciała ze mną być. Ja wybrałem ciebie.
-Czasami się zastanawiam dlaczego ja.
-Chcesz wiedzieć dlaczego?
Kiwnęłam głową.
-Dlatego że jesteś inteligentną dziewczyną. Jesteś bystra. Nigdy się nie poddajesz. A przede wszystkim jesteś piękna. Kocham twój uśmiech. Zakochałem się w tobie, gdy cię wtedy pierwszy raz zobaczyłem. Kocham cię i będę cię kochał.
To co powiedział wzruszyło mnie. Do oczu napłynęły mi łzy.
-To samo ja czuję do ciebie.
Kelnerka przyniosła nam cole.
-Coś może już podać?-spytała się uprzejmie uśmiechając się do Liam'a. Nawet tak mi się wydawało puściła do niego oczko.
Przewróciłam oczami.
-Dla mnie poproszę spaghetti.-powiedziałam zwracając na siebie uwagę.
Spojrzała na mnie niechętnie. I zapisała to o co prosiłam.
-Dla mnie to samo.-powiedział cały czas patrząc się na mnie.
Schlebiało mi to nie powiem. Nie interesował się innymi dziewczynami jak był ze mną. I za to go właśnie kochałam. Dziewczyna odeszła ze spuszczoną głową. Nie wiem czemu ale zachciało mi się śmiać.
-Biedna dziewczyna.-powiedziałam.
-Czemu?
-Robiła wszystko byś na nią zwrócił uwagę.
-Serio? Nie zwróciłem uwagi.
-Szkoda że jej nie widziałeś.-Zaśmiałam się.
Trochę mi się jej żal zrobiło.
Po 10 minutach czekania dziewczyna przyniosła nasze zamówienia. Tym razem tylko położyła nasze talerze i odeszła. Wzięłam widelec i wzięłam się za jedzenie. Jedliśmy w milczeniu. Po chwili podeszła do nas dziewczynka. Na oko miała jakieś 7 lat.
-Mogę prosić autograf?-spytała się Liam'a.
Liam uśmiechnął się do dziewczynki.
-Jak masz na imię?-Spytał się.
-Laura.
Podpisał jej się w notesiku i odeszła.
-Dzieci to potrafią być słodkie.-powiedziałam.
-To prawda.-powiedział.-Dzieci to największy skarb jaki może być.
Dokończyliśmy jedzenie do końca.
-Jest jeszcze wcześnie. Może podjedziemy jeszcze gdzieś?-spytał.
-A gdzie proponujesz?
-Hm-zastanowił się.-Chyba już wiem.
-To gdzie.-powiedziałam.
-To będzie niespodzianka.
Zaciekawił mnie tym. Wstaliśmy z krzesełek i ruszyliśmy w stronę drzwi. Wychodząc przed restauracją zebrało się sporo fanek. Ledwo przecisnęliśmy się do samochodu. Liam otworzył mi drzwi jak na dżentelmena i wsiadłam i zapięłam pasy. Liam odpalił silnik i wyjechaliśmy. Jechaliśmy jakieś 10 minut. Na miejscu okazało się że zawiózł mnie do wesołego miasteczka.
-Skąd wiedziałeś że lubię wesołe miasteczko.-powiedziałam ciesząc się niczym małe dziecko.
Liam zaśmiał się z mojej reakcji. Zapłaciliśmy za bilet wstępu i weszliśmy do środka. Skierowaliśmy się w stronę ławeczki. Były akurat dwa miejsca wolne. Usiedliśmy i zapięli nam pasy. Przez cały czas trzymałam się Liam'a za rękę. Ławka zaczęła najpierw robić małe obroty i powolne, a potem coraz szybciej i szybciej. W uszach szumiał mi wiatr. W żołądku to miałam istne tornado. Na całe szczęście nie zrobiłam z siebie totalnej idiotki i nie zwymiotowałam. Po 5 minutach kręcenia ławka się zatrzymała. Czym prędzej z niej zeszłam.
-I jak wrażenia?-spytał się.
-Bardzo kręcąco.-stwierdziłam.
Zaśmiał się. Pocałował mnie w policzek. Objął mnie w pasie i ruszyliśmy do samochodu. Nie miałam już ochoty na wesołe miasteczko. Pojechaliśmy jeszcze do nich do domu. Weszliśmy do środka. W salonie siedzieli Louis z Zayn'em. Oglądali jakiś kabaret. Dołączyliśmy się do nich. Usiedliśmy z Liam'em na kanapie.
-Witam nasze gołąbeczki.-powiedział Louis śmiejąc się.
-Cicho.-powiedziałam wystawiając mu język niczym pięciolatka.
-I znowu o was pełno w telewizji.
-Nic nowego.-stwierdził Liam.-Troszke minie czasu zanim się przyzwyczają do tego że mam dziewczynę.
-"I oto mamy kolejną sławną parę. Pan Liam Payne znalazł sobie piękna dziewczynę."-powiedział Zayn udając tego faceta z telewizji. Wszyscy wybuchliśmy śmiechem.
Siedzieliśmy tak przed telewizorem z jakieś dwie godziny. W tym czasie zdążyliśmy obejrzeć film.
-Ja będę już lecieć.-powiedziałam.
-Odwiozę cię. -powiedział Liam.
Wyszliśmy na dwór. Wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy.
*Pod domem.
-Kochanie.-powiedział.
-Tak?
-Tak ostatnio myślałem czy nie chciałabyś z nami zamieszkać?
Zaniemówiłam. Czy on mówi serio? Chce bym zamieszkała z nim i czterema jego przyjaciółmi. Z tą decyzją musiałabym się zastanowić.
-Liam.-powiedziałam.-To jest decyzja do przemyślenia.
-Rozumiem.
-Daj mi czas żebym to przemyślała.
-Dam ci tyle czasu ile chcesz.
-Dziękuję.
-Kocham cię.-powiedział zbliżając swoją twarz do mojej.
-Ja ciebie też kocham.-powiedziałam.
Wpił się w moje usta. Całował mnie namiętnie . Wplątałam palce w jego włosy. Oderwawszy się ode mnie splótł nasze palce. Wziął nasze ręce do góry i pocałował moją rękę.
-Chciałbym żebyś przemyślała moją propozycję.
-Przemyśle.
-Będę czekał na twoją odpowiedź.-Powiedział Liam.
-A chłopaki będą mieli coś przeciwko?-spytałam.
-Nie będą mieli. Lubią cię.
-Zastanowię się. Jutro się widzimy?
-Jutro mam próbę po południu. A ty jak się nie mylę masz pracę z rana.
-Mam mam.
-To widzimy się pojutrze. Będziesz miała dużo czasu do namysłu.
-No pa.-powiedziałam całując go ostatni raz.
Wysiadłam z samochodu i weszłam do domu. Skierowałam się na górę do łazienki. Wzięłam szybki prysznic i położyłam się do łóżka. Leżałam rozmyślając o dzisiejszym dniu. Liam jest taki kochany. Zawsze mogę na niego liczyć. Kocham go bardzo i może ten pomysł z zamieszkaniem razem nie jest zły. Sama już nie wiem. Zastanowię się dokładnie jutro nad tym.
Zamknęłam oczy i odpłynęłam.
No to mamy kolejny rozdział :) Jak myślicie zgodzi się zamieszkać razem.? Miłego czytania :)
niedziela, 17 maja 2015
Rozdział 7:
Rano obudziłam się przed 6. Liam jeszcze chrapał. Wstałam ostrożnie z łóżka i skierowałam się do łazienki. Spojrzałam na swoje odbicie w lustrze. Oczy miałam dalej popuchnięte od wczorajszego płaczu. Przez noc uspokoiłam się na tyle że mogę iść teraz do pracy. Przemyłam na szybko twarz. Przebrałam się w wczorajsze ubrania i zeszłam na dół do kuchni. W kuchni siedzieli już Harry i Louis. Gdy tylko weszłam spojrzeli się na mnie. Harry widząc mnie zdziwił się. Chyba nic mu nikt nie powiedział.
-A ty co tu robisz?-Spytał się.
-Nie mam zbytniej ochoty o tym mówić. Niech może Louis ci powie.
Wyszłam z kuchni i skierowałam się do salonu. Usiadłam na kanapie. Włączyłam telewizor i zaczęłam skakać między kanałami. Nie znalazłszy nic ciekawego wyłączyłam go. Po chwili do salonu wszedł Liam. Usiadł koło mnie i przyciągnął mnie do siebie.
-Jak się spało mojej księżniczce?-spytał się.
-Może być.-powiedziałam.
-Idziesz do pracy?
-Muszę.
-Dobrze zawiozę cię.
-Tylko zawieź mnie najpierw do domu. Muszę się przebrać.
-To chodźmy.
Wstaliśmy z kanapy. Liam poszedł na górę się przebrać. Czekałam na niego pod drzwiami. Po chwili zszedł na dół i wyszliśmy na dwór. Wsiedliśmy do samochodu i odjechaliśmy. Wchodząc do domu skierowałam się na górę. W sypialni miałam taki sam bałagan jak w salonie. Ciuchy z szafy miałam wszystkie na ziemi. Zauważyłam na swojej szafce nocnej kartkę. Podeszłam do niej i wzięłam tą kartkę. Pisało na niej: "I tak mnie się nie pozbędziesz."
Zeszłam czym prędzej na dół i pokazałam tą kartkę Liam'owi. Przeczytał ją i spojrzał się na mnie.
-Myślisz że to twój były?-spytał się.
-Tak myślę że to on.
-Weźmiemy tą kartkę na policję później.
-Taki też miałam zamiar.
Poszłam szybko na górę i wygrzebałam z tego bałaganu jakieś ubrania na dziś. Czuję że z tej randki nici będą. Będę musiała wsiąść się za sprzątanie dzisiaj. Pobiegłam szybko do łazienki bo miałam strasznie mało czasu teraz. W łazience zauważyłam że miałam taki sam bałagan a na lustrze ktoś napisał: "Dziwka". Czy ten koszmar się kiedyś skończy? Miałam już tego naprawdę dość. Przebrałam się w szybko i zeszłam na dół. Przy schodach napotkałam Liam'a. Wziął mnie w ramiona i przyciągnął mnie do siebie. Pocałował mnie najpierw policzek a potem przesunął ustami troszkę w bok i wpił się w moje usta. Całował mnie delikatnie. Oplotłam ręce wokół jego szyji.
Oderwawszy się od niego powiedziałam:.
-Kocham cię. Cieszę się że cię poznałam. Że jesteś ze mną.
-Ja ciebie również kocham. Będę tyle ile będziesz chciała.
Uśmiechnęłam się do niego i przytuliłam się do niego.
Powiedziałam mu o tym napisie na lustrze. Widziałam że go to wkurzyło.
-Niech ja go dorwę.
-Liam policja się nim zajmie.
-No ale jak tak można.
-Dobra chodźmy już bo się spóźnię do pracy.
-Dobrze. Ja mam teraz rano próbę. Później po ciebie przyjadę do pracy i pojedziemy na komisariat
-W porządku.-powiedziałam.
Wyszliśmy z domu. Wsiadłam do samochodu i ruszyliśmy. Pod kawiarnią byliśmy 5 minut przed 7. Pożegnałam się z Liam'em buziakiem i weszłam do środka. Weszłam do szatni i się przebrałam. Wyszłam z szatni i poszłam na salę. Praca szła mi naprawdę łatwo.
*Po pracy.
Wyszłam na zewnątrz i wsiadłam do samochodu. Pojechaliśmy od razu na komisariat. Wchodząc do środka podeszliśmy do informacji.
-Dzień dobry ja miałam się dzisiaj zgłosić.
-Pani nazwisko?
-Victoria Miller.
Pogrzebał w papierach i wyszukał mnie.
-Proszę przejść do pokoju nr 24 drugie piętro. Pani sprawę prowadzi detektyw Emil Ross.
Wskazał nam drogę do wind i pojechaliśmy na drugie piętro. Wysiedliśmy z windy i skierowaliśmy się do pokoju który nam wskazał policjant. Zapukałam do środka.
-Proszę.-usłyszałam
Weszłam do skromnego gabinetu.
-Zapraszam, proszę usiąść.
Usiedliśmy z Liam'em we wskazanych krzesłach.
-Mam kilka pytań do pani.
-Dobrze.
Wyciągnął dyktafon i notatnik. Czułam się tak jakby była podejrzaną.
-Czy wie może pani kto mógł się do pani włamać?
-Mogę podejrzewać jedynie mojego byłego. Rozstaliśmy się niedawno i nie może się jeszcze pozbierać. Zresztą zostawił mi na szafce kartkę.
-Jaką kartkę?
Wyjęłam tą kartkę z torebki i przekazałam detektywowi. Wziął ją i przeczytał.
-Po tym pani twierdzi że to on?
-Tak. Zresztą poznaję że to jego pismo.
-A gdzie pani była kiedy to się stało?
-Byłam na imprezie u mojego chłopaka.
-Pan także tam był?
-Oczywiście.-powiedział Liam.-Chyba nie jestem podejrzany?
-Oczywiście muszę sprawdzić wszystkie tropy.
-Rozumiem.-powiedział Liam.
-Kiedy się pani z nim rozstała?
-Nie cały tydzień temu.
-Czy od tamtej pory panią nachodził?
-Tak. Pobił nawet mojego aktualnego chłopaka.-Wskazałam na Liam'a.
-Czy zgłosili to państwo na policję?
-Nie.
-Dlaczego? Kiedy dokładnie pobił go? I w jakim sensie pobił?
-Dwa dni temu. Uderzył go pare razy z pięści w brzuch i po twarzy. Musiałam go odciągnąć żeby nie zrobił mu nic złego.
-Panią też bił?
-Mnie nie.
-A czemu się pani z nim rozstała?
-Przyłapałam go na zdradzie.
-Rozumiem. W drzwiach nie zauważono włamania. Czy mógłby mieć klucze?
-Możliwe. Mieszkaliśmy razem do czasu rozstania.
-A pan chce złożyć skargę na tego pana?-spytał
-Tak.-powiedział Liam.
Detektyw spisał dane Mike'a.
-Ściągniemy go do komendy i zatrzymamy.
-Dziękuję. Będę bardzo wdzięczna jeśli on da mi już spokój.
-Postaramy się go szybko złapać. To by było na tyle. Jeśli będziemy coś więcej wiedzieć damy pani znać.
-Dobrze.
-W razie gdyby coś się działo proszę ma pani moją wizytówkę.
-Dziękuję bardzo.
-W takim razie do widzenia.
-Do widzenia.
Wyszliśmy z gabinetu i skierowaliśmy się do wind. Naprawdę dziękowałam w duchu Liam'owi za to że ze mną pojechał. Wspierał mnie jak tylko mógł. Za to go właśnie pokochałam.
Dziękuję bardzo Emi Marii za to że daje mi tą motywację by pisać. Dedykuję ten rozdział tobie. Mam nadzieję że ci się spodoba. :)
-A ty co tu robisz?-Spytał się.
-Nie mam zbytniej ochoty o tym mówić. Niech może Louis ci powie.
Wyszłam z kuchni i skierowałam się do salonu. Usiadłam na kanapie. Włączyłam telewizor i zaczęłam skakać między kanałami. Nie znalazłszy nic ciekawego wyłączyłam go. Po chwili do salonu wszedł Liam. Usiadł koło mnie i przyciągnął mnie do siebie.
-Jak się spało mojej księżniczce?-spytał się.
-Może być.-powiedziałam.
-Idziesz do pracy?
-Muszę.
-Dobrze zawiozę cię.
-Tylko zawieź mnie najpierw do domu. Muszę się przebrać.
-To chodźmy.
Wstaliśmy z kanapy. Liam poszedł na górę się przebrać. Czekałam na niego pod drzwiami. Po chwili zszedł na dół i wyszliśmy na dwór. Wsiedliśmy do samochodu i odjechaliśmy. Wchodząc do domu skierowałam się na górę. W sypialni miałam taki sam bałagan jak w salonie. Ciuchy z szafy miałam wszystkie na ziemi. Zauważyłam na swojej szafce nocnej kartkę. Podeszłam do niej i wzięłam tą kartkę. Pisało na niej: "I tak mnie się nie pozbędziesz."
Zeszłam czym prędzej na dół i pokazałam tą kartkę Liam'owi. Przeczytał ją i spojrzał się na mnie.
-Myślisz że to twój były?-spytał się.
-Tak myślę że to on.
-Weźmiemy tą kartkę na policję później.
-Taki też miałam zamiar.
Poszłam szybko na górę i wygrzebałam z tego bałaganu jakieś ubrania na dziś. Czuję że z tej randki nici będą. Będę musiała wsiąść się za sprzątanie dzisiaj. Pobiegłam szybko do łazienki bo miałam strasznie mało czasu teraz. W łazience zauważyłam że miałam taki sam bałagan a na lustrze ktoś napisał: "Dziwka". Czy ten koszmar się kiedyś skończy? Miałam już tego naprawdę dość. Przebrałam się w szybko i zeszłam na dół. Przy schodach napotkałam Liam'a. Wziął mnie w ramiona i przyciągnął mnie do siebie. Pocałował mnie najpierw policzek a potem przesunął ustami troszkę w bok i wpił się w moje usta. Całował mnie delikatnie. Oplotłam ręce wokół jego szyji.
Oderwawszy się od niego powiedziałam:.
-Kocham cię. Cieszę się że cię poznałam. Że jesteś ze mną.
-Ja ciebie również kocham. Będę tyle ile będziesz chciała.
Uśmiechnęłam się do niego i przytuliłam się do niego.
Powiedziałam mu o tym napisie na lustrze. Widziałam że go to wkurzyło.
-Niech ja go dorwę.
-Liam policja się nim zajmie.
-No ale jak tak można.
-Dobra chodźmy już bo się spóźnię do pracy.
-Dobrze. Ja mam teraz rano próbę. Później po ciebie przyjadę do pracy i pojedziemy na komisariat
-W porządku.-powiedziałam.
Wyszliśmy z domu. Wsiadłam do samochodu i ruszyliśmy. Pod kawiarnią byliśmy 5 minut przed 7. Pożegnałam się z Liam'em buziakiem i weszłam do środka. Weszłam do szatni i się przebrałam. Wyszłam z szatni i poszłam na salę. Praca szła mi naprawdę łatwo.
*Po pracy.
Wyszłam na zewnątrz i wsiadłam do samochodu. Pojechaliśmy od razu na komisariat. Wchodząc do środka podeszliśmy do informacji.
-Dzień dobry ja miałam się dzisiaj zgłosić.
-Pani nazwisko?
-Victoria Miller.
Pogrzebał w papierach i wyszukał mnie.
-Proszę przejść do pokoju nr 24 drugie piętro. Pani sprawę prowadzi detektyw Emil Ross.
Wskazał nam drogę do wind i pojechaliśmy na drugie piętro. Wysiedliśmy z windy i skierowaliśmy się do pokoju który nam wskazał policjant. Zapukałam do środka.
-Proszę.-usłyszałam
Weszłam do skromnego gabinetu.
-Zapraszam, proszę usiąść.
Usiedliśmy z Liam'em we wskazanych krzesłach.
-Mam kilka pytań do pani.
-Dobrze.
Wyciągnął dyktafon i notatnik. Czułam się tak jakby była podejrzaną.
-Czy wie może pani kto mógł się do pani włamać?
-Mogę podejrzewać jedynie mojego byłego. Rozstaliśmy się niedawno i nie może się jeszcze pozbierać. Zresztą zostawił mi na szafce kartkę.
-Jaką kartkę?
Wyjęłam tą kartkę z torebki i przekazałam detektywowi. Wziął ją i przeczytał.
-Po tym pani twierdzi że to on?
-Tak. Zresztą poznaję że to jego pismo.
-A gdzie pani była kiedy to się stało?
-Byłam na imprezie u mojego chłopaka.
-Pan także tam był?
-Oczywiście.-powiedział Liam.-Chyba nie jestem podejrzany?
-Oczywiście muszę sprawdzić wszystkie tropy.
-Rozumiem.-powiedział Liam.
-Kiedy się pani z nim rozstała?
-Nie cały tydzień temu.
-Czy od tamtej pory panią nachodził?
-Tak. Pobił nawet mojego aktualnego chłopaka.-Wskazałam na Liam'a.
-Czy zgłosili to państwo na policję?
-Nie.
-Dlaczego? Kiedy dokładnie pobił go? I w jakim sensie pobił?
-Dwa dni temu. Uderzył go pare razy z pięści w brzuch i po twarzy. Musiałam go odciągnąć żeby nie zrobił mu nic złego.
-Panią też bił?
-Mnie nie.
-A czemu się pani z nim rozstała?
-Przyłapałam go na zdradzie.
-Rozumiem. W drzwiach nie zauważono włamania. Czy mógłby mieć klucze?
-Możliwe. Mieszkaliśmy razem do czasu rozstania.
-A pan chce złożyć skargę na tego pana?-spytał
-Tak.-powiedział Liam.
Detektyw spisał dane Mike'a.
-Ściągniemy go do komendy i zatrzymamy.
-Dziękuję. Będę bardzo wdzięczna jeśli on da mi już spokój.
-Postaramy się go szybko złapać. To by było na tyle. Jeśli będziemy coś więcej wiedzieć damy pani znać.
-Dobrze.
-W razie gdyby coś się działo proszę ma pani moją wizytówkę.
-Dziękuję bardzo.
-W takim razie do widzenia.
-Do widzenia.
Wyszliśmy z gabinetu i skierowaliśmy się do wind. Naprawdę dziękowałam w duchu Liam'owi za to że ze mną pojechał. Wspierał mnie jak tylko mógł. Za to go właśnie pokochałam.
Dziękuję bardzo Emi Marii za to że daje mi tą motywację by pisać. Dedykuję ten rozdział tobie. Mam nadzieję że ci się spodoba. :)
sobota, 16 maja 2015
Rozdział 6:
Weszliśmy do środka. Zanieśliśmy ciasto z sałatką do kuchni. Ciasto pokroiłam. A sałatkę przełożyłam do mniejszych miseczek. Przeszliśmy do salonu. W salonie znajdowali się chłopcy z jakimiś dziewczynami. Jedna brunetka, szczupła, średniego wzrostu. Druga blondynka, szczupła i nie zbyt miła. Takie bynajmniej odniosłam wrażenie. Podeszłam z Liam'em bliżej.
-Victoria.-powiedział Liam.-To jest Eleanor dziewczyna Louisa.
Wskazał na brunetkę.
-Hej.-powiedziałam nieśmiało.-Miło mi cię poznać.
-Mi ciebie również.
Wskazał teraz na blondynkę.
-A to jest Perrie, dziewczyna Zayn'a.
-Ciebie również miło poznać.
-Hej.-odpowiedziała.
Usiadłam na kanapie z Liam'em. Podżerałam co jakiś czas paluszki lub ciasto. W tle leciała muzyka. Liam co jakiś czas szeptał mi do ucha miłe słowa. Przez cały czas miał przewieszoną rękę przez oparcie fotela, by być cały czas obrócony w moją stronę.
-To wy jesteście razem czy nie?-spytał się Harry.
-Można powiedzieć że tak.-powiedział Liam uśmiechając się do mnie.
Uśmiechnęłam się też do niego.
-No to szczęścia wam życzymy.-powiedział Louis.
-Dzięki.-powiedziałam.
Impreza rozkręciła się dopiero po 21. Liam nie pił by móc mnie potem odwieźć do domu. Ja sama wypiłam tylko dwa piwa. Siedziałam cały czas wtulona do Liam'a. Dowiedziałam się że El pracuje jako modelka. Perrie jest piosenkarką, a Niall i Harry to są single. Ciasto oczywiście posmakowało. Nim się obejrzałam a znikło z talerza wszystko.
Leciała akurat wolna piosenka i Liam wyciągnął mnie na środek pokoju. Zaczęliśmy kołysać się w rytmie muzyki.
-Jak się bawisz?-szepnął mi do ucha.
-Fajnie jest.
-Cieszę się. Jak było dzisiaj w pracy?
-Przyjęli mnie. Podpisali ze mną umowę.
-To fajnie. Gratulacje nowej pracy.
-Dzięki.
Piosenka dobiegła końca.
-Idę przewietrzyć się trochę na dwór.-powiedziałam.
-Dobrze.-powiedział.-Tylko się nie przezięb.
-Dobrze proszę pana.-zaśmiałam się.
Dałam mu buziaka w policzek i wyszłam na taras. W domu było mi za gorąco. Usiadłam w fotelu i wdychałam świeże powietrze. Po chwili wyszła także El. Usiadła koło mnie.
-Gorąco prawda?-powiedziała.
-Gorąco.-potwierdziłam.
-Nawet nie wiedziałam że Liam ma dziewczynę. Że kogokolwiek poznał.
-Znamy się zaledwie pare dni.
-Jak się poznaliście?
-Wiesz narazie nie mam ochoty wspominać tego. Za dobrze się teraz bawię by psuć sobie humor.
-Przez Liam'a nie popsujesz sobie humoru. Powinnaś się cieszyć.
-Ależ cieszę się że go poznałam. Tylko to ma związek z moim eks.
-Z Eks?
-Dowiesz się w swoim czasie.
-Trzymam cię za słowo.
Dołączył do nas Liam. Podszedł do mnie wziął mnie za rękę i podniósł mnie do góry. Wstałam a on sam usiadł i posadził mnie sobie na kolanach.
-O czym tu plotkujecie?-powiedział gładząc ręką po moich plecach.
-A to takie babskie sprawy.-powiedziała El uśmiechając się.
-Plotkują sobie jak dwie stare baby.-powiedział Louis dołączając do nas. Wziął Elkę sobie na kolana. Po chwili impreza przeniosła się na zewnątrz. Harry był już tak wstawiony że postanowił kąpać się w basenie. A podejrzewałam że woda nie będzie wieczorem za ciepła.
-Harry będziesz potem chory.-powiedziałam.
-Oj raz się żyje.-powiedział czkając.
-Stary ogarnij się.-powiedział Zayn.
-Mam ochotę popływać.
-Chłopie poczekaj do jutra.-posiedział Louis śmiejąc się.
Z jednej strony jego zachowanie wydaje się śmieszne. Mimo naszych próśb wskoczył do wody w ubraniach.
-Liam skoczysz po ręczniki i koce?-spytałam się.
-Spoko.
Po chwili wrócił z tym o co go poprosiłam. Harry wyszedł z wody cały mokry i zziębnięty. Zimna woda go ocuciła. Czym prędzej wytarliśmy go i okryliśmy kocami. Zaprowadziliśmy go do salonu i posadziliśmy na kanapie. Oparł się o oparcie.
-Chyba to jednak był głupi pomysł.-powiedział szczękając zębami.
-To był mega głupi pomysł.-stwierdził Louis.-ale zabawny.
Eleanor dała mu kuksańca w bok i popatrzyła się na niego wzrokiem oskarżycielskim. Louis tylko wzruszył ramionami.
-Połóżcie go może już do łóżka zanim coś jeszcze głupiego wymyśli.-powiedziałam.
-Racja.-powiedział Niall.
Wziął go pod pachę razem z Zayn'em i poszli na górę po schodach.
-To koniec będzie już imprezki.-powiedział Louis.
-Spoko. I tak już jest późno.-powiedziałam.
-Jutro do pracy?-spytał się Liam.
-Tak. Na 7.
-To może cię już odwiozę.
-Dobrze.
Założyłam sweterek i wyszłam na zewnątrz z Liam'em. Wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy. Pod domem Liam wysiadł ze mną i odprowadził mnie pod drzwi. Odwróciłam się do niego by się pożegnać. Liam przyparł mnie do drzwi i wpił się w moje usta. Całował mnie z taką zachłannością że nie zdążałam za nim. Gdy już się ode mnie oderwał wtuliłam się w niego. Tak mi było miło przy nim tak stać. Czułam się przy nim sobą. Po prostu wspaniale. Cieszę się że dałam mu tą szansę.
-Przyjadę jutro po ciebie do pracy. Zabiorę cię gdzieś.
-To bądź tu u mnie w domu. Zostawię auto i pojedziemy.
-Dobrze.
-To do zobaczenia jutro.-powiedziałam.
-Pa.
Pocałował mnie jeszcze raz i odjechał. Weszłam do domu i aż stanęłam w drzwiach w przestrachu. Cały salon był poprzewracany do góry nogami. Nie chciałam nawet sprawdzać jak wyglądają inne pomieszczenia. Z łzami w oczach dopadłam telefonu i wykręciłam numer do Liam'a.
~Oczami Liam'a~
Dojechałem do domu. Otworzyłem drzwi i wszedłem do środka. W salonie było już posprzątane. Na kanapie siedział jeszcze tylko Zayn. Ściągłem buty i usłyszałem dzwonek mojego telefonu. Wyjąłem go z kieszeni spodni i odebrałem.
-Hej już się stęskniłaś?-powiedziałem uśmiechając się.
Usiadłem koło Zayn'a.
-Liam błagam przyjedź do mnie.-powiedziała z przerażeniem w głosie.
-Co się stało? -spytałem się.
-Ktoś się włamał do mnie do domu.
Słyszałem po jej głosie że płacze. Ledwo co ją zrozumiałem.
-Spokojnie. -powiedziałem. Powoli powtórz mi jeszcze raz co się stało.
-Ktoś się włamał do mnie do domu. Tak się boję.
-Już już wsiadam do auta a ty dzwoń po policję i czekaj na zewnątrz. Nie wchodź sama do środka.
-Dobrze.-powiedziała rozłączając się.
Wstałem z kanapy i ubrałem buty.
-Co się stało?-spytał się Zayn.
-Ktoś się włamał do domu Victorii.
-Co takiego?-powiedział zszokowany.-Jadę z tobą.
-Dobra.
Wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy.
~Oczami Victorii~
Zadzwoniłam tak jak prosił Liam na policję. Obiecali że przyjadą jak najprędzej. Wyszłam czym prędzej na zewnątrz i czekałam na policję, a w szczególności na Liam'a. Cała się trzęsłam. Pierwszy przyjechał Liam. Jak się okazało przyjechał z Zayn'em. Liam od razu podbiegł do mnie i mnie przytulił. Zaczęłam jeszcze bardziej płakać. Liam mnie pocieszał.
-Już spokojnie. Jestem przy tobie.-powiedział głaszcząc mnie cały czas po plecach.
Po chwili przyjechała policja. Wysiedli z radiowozu i podeszli do nas.
-Dobry wieczór.-powiedział wysoki i szczupły mężczyzna.-Otrzymaliśmy zgłoszenie o włamaniu.
-Tak.-powiedziałam roztrzęsionym głosem.-Ktoś się włamał do mnie do domu.
-Sprawdzimy czy sprawca wciąż jest jeszcze w środku.
-Dobrze.
Policjanci weszli do środka. Czekaliśmy na nich na zewnątrz. Byłam wciąż wtulona do Liam'a. Mężczyźni wyszli po 15 minutach.
-Wygląda na to że sprawca uciekł.
Ulżyło mi trochę.
-Będziemy mieli do państwa kilka pytań.
-A możemy poczekać z nimi do jutra? -spytał się Liam.-Moja dziewczyna jest teraz cała roztrzęsiona. Nie wiem czy da radę dzisiaj wszystko opowiedzieć.
-Oczywiście.-powiedział uprzejmie ten drugi policjant.-Niech pani przyjedzie złożyć zeznania jutro wtedy kiedy pani da radę. Zrobiliśmy zdjęcia do dowodów.
-Dobrze.-powiedziałam.
-I dobrze też radzę by ktoś z panią został na noc. Żeby nie była pani sama. Nie wiadomo czy sprawca może wrócić.
-Najlepiej będzie gdy zabierzemy ją do siebie.-powiedział Liam.
-To jest dobry pomysł.-odpowiedział policjant.
Spisali jeszcze dane Liam'a i Zayn'a i odjechali. Liam pomógł mi usiąść na miejscu pasażera. Zayn usiadł z tyłu. Liam usiadł za kierownicą i ruszyliśmy. Jechaliśmy w ciszy. Na miejscu Liam pomógł mi wysiąść i ruszyliśmy do domu. Wchodząc do domu zastaliśmy wszystkich domowników w salonie oprócz Harry'ego. Nawet dziewczyny jeszcze były. Gdy mnie zobaczyli zaczęli się dopytywać.
-Co się stało?-spytał się Louis i El.
-Później ci powiemy tylko niech się uspokoi troszkę.
Perrie przyniosła mi szklankę wody. Upiłam łyk i odłożyłam na stole.
Zayn opowiedział wszystkim co się stało. Dziewczyny same się przeraziły. Eleanor podeszła do mnie i mnie przytuliła.
-Wszystko będzie dobrze.-powiedziała.-złapią tego bandytę.
Siedzieliśmy jeszcze chwile.
-Chodź położysz się u mnie w pokoju spać. Musisz odpocząć.-powiedział Liam.
-A ty gdzie będziesz spać jak zabiorę ci lóżko?
-Ja się prześpię na kanapie.
-To jest twój pokój. Nie będę cię wyganiać. Zresztą chcę żebyś był ze mną. Boję się być sama w pokoju.
-Dobrze.
Wstaliśmy z kanapy i poszliśmy na górę. Weszliśmy do drugich drzwi po lewej stronie. Liam dał mi jakąś swoją koszulę do spania i spodenki. Wskazał mi gdzie jest łazienka. Weszłam i wzięłam rozluźniający prysznic. Czułam jak gorącą woda rozluźnia moje napięte mięśnie. Wychodząc z wanny wytarłam się porządnie i założyłam ubranie od Liam'a. Weszłam do jego pokoju. Liam leżał już na łóżku czekając na mnie. Weszłam pod kołdrę i położyłam się głową na jego torsie.
-Jak się czujesz?-spytał się.
-Już troszkę lepiej.
-To dobrze.
Pocałował mnie w czoło.
-Śpij dobrze kochanie.
-Dobranoc.
Wtulona w jego tors szybko odpłynęłam.
I oto mamy kolejny rozdział. Mam nadzieję że wam się spodoba. :) Miłego czytania. :)
-Victoria.-powiedział Liam.-To jest Eleanor dziewczyna Louisa.
Wskazał na brunetkę.
-Hej.-powiedziałam nieśmiało.-Miło mi cię poznać.
-Mi ciebie również.
Wskazał teraz na blondynkę.
-A to jest Perrie, dziewczyna Zayn'a.
-Ciebie również miło poznać.
-Hej.-odpowiedziała.
Usiadłam na kanapie z Liam'em. Podżerałam co jakiś czas paluszki lub ciasto. W tle leciała muzyka. Liam co jakiś czas szeptał mi do ucha miłe słowa. Przez cały czas miał przewieszoną rękę przez oparcie fotela, by być cały czas obrócony w moją stronę.
-To wy jesteście razem czy nie?-spytał się Harry.
-Można powiedzieć że tak.-powiedział Liam uśmiechając się do mnie.
Uśmiechnęłam się też do niego.
-No to szczęścia wam życzymy.-powiedział Louis.
-Dzięki.-powiedziałam.
Impreza rozkręciła się dopiero po 21. Liam nie pił by móc mnie potem odwieźć do domu. Ja sama wypiłam tylko dwa piwa. Siedziałam cały czas wtulona do Liam'a. Dowiedziałam się że El pracuje jako modelka. Perrie jest piosenkarką, a Niall i Harry to są single. Ciasto oczywiście posmakowało. Nim się obejrzałam a znikło z talerza wszystko.
Leciała akurat wolna piosenka i Liam wyciągnął mnie na środek pokoju. Zaczęliśmy kołysać się w rytmie muzyki.
-Jak się bawisz?-szepnął mi do ucha.
-Fajnie jest.
-Cieszę się. Jak było dzisiaj w pracy?
-Przyjęli mnie. Podpisali ze mną umowę.
-To fajnie. Gratulacje nowej pracy.
-Dzięki.
Piosenka dobiegła końca.
-Idę przewietrzyć się trochę na dwór.-powiedziałam.
-Dobrze.-powiedział.-Tylko się nie przezięb.
-Dobrze proszę pana.-zaśmiałam się.
Dałam mu buziaka w policzek i wyszłam na taras. W domu było mi za gorąco. Usiadłam w fotelu i wdychałam świeże powietrze. Po chwili wyszła także El. Usiadła koło mnie.
-Gorąco prawda?-powiedziała.
-Gorąco.-potwierdziłam.
-Nawet nie wiedziałam że Liam ma dziewczynę. Że kogokolwiek poznał.
-Znamy się zaledwie pare dni.
-Jak się poznaliście?
-Wiesz narazie nie mam ochoty wspominać tego. Za dobrze się teraz bawię by psuć sobie humor.
-Przez Liam'a nie popsujesz sobie humoru. Powinnaś się cieszyć.
-Ależ cieszę się że go poznałam. Tylko to ma związek z moim eks.
-Z Eks?
-Dowiesz się w swoim czasie.
-Trzymam cię za słowo.
Dołączył do nas Liam. Podszedł do mnie wziął mnie za rękę i podniósł mnie do góry. Wstałam a on sam usiadł i posadził mnie sobie na kolanach.
-O czym tu plotkujecie?-powiedział gładząc ręką po moich plecach.
-A to takie babskie sprawy.-powiedziała El uśmiechając się.
-Plotkują sobie jak dwie stare baby.-powiedział Louis dołączając do nas. Wziął Elkę sobie na kolana. Po chwili impreza przeniosła się na zewnątrz. Harry był już tak wstawiony że postanowił kąpać się w basenie. A podejrzewałam że woda nie będzie wieczorem za ciepła.
-Harry będziesz potem chory.-powiedziałam.
-Oj raz się żyje.-powiedział czkając.
-Stary ogarnij się.-powiedział Zayn.
-Mam ochotę popływać.
-Chłopie poczekaj do jutra.-posiedział Louis śmiejąc się.
Z jednej strony jego zachowanie wydaje się śmieszne. Mimo naszych próśb wskoczył do wody w ubraniach.
-Liam skoczysz po ręczniki i koce?-spytałam się.
-Spoko.
Po chwili wrócił z tym o co go poprosiłam. Harry wyszedł z wody cały mokry i zziębnięty. Zimna woda go ocuciła. Czym prędzej wytarliśmy go i okryliśmy kocami. Zaprowadziliśmy go do salonu i posadziliśmy na kanapie. Oparł się o oparcie.
-Chyba to jednak był głupi pomysł.-powiedział szczękając zębami.
-To był mega głupi pomysł.-stwierdził Louis.-ale zabawny.
Eleanor dała mu kuksańca w bok i popatrzyła się na niego wzrokiem oskarżycielskim. Louis tylko wzruszył ramionami.
-Połóżcie go może już do łóżka zanim coś jeszcze głupiego wymyśli.-powiedziałam.
-Racja.-powiedział Niall.
Wziął go pod pachę razem z Zayn'em i poszli na górę po schodach.
-To koniec będzie już imprezki.-powiedział Louis.
-Spoko. I tak już jest późno.-powiedziałam.
-Jutro do pracy?-spytał się Liam.
-Tak. Na 7.
-To może cię już odwiozę.
-Dobrze.
Założyłam sweterek i wyszłam na zewnątrz z Liam'em. Wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy. Pod domem Liam wysiadł ze mną i odprowadził mnie pod drzwi. Odwróciłam się do niego by się pożegnać. Liam przyparł mnie do drzwi i wpił się w moje usta. Całował mnie z taką zachłannością że nie zdążałam za nim. Gdy już się ode mnie oderwał wtuliłam się w niego. Tak mi było miło przy nim tak stać. Czułam się przy nim sobą. Po prostu wspaniale. Cieszę się że dałam mu tą szansę.
-Przyjadę jutro po ciebie do pracy. Zabiorę cię gdzieś.
-To bądź tu u mnie w domu. Zostawię auto i pojedziemy.
-Dobrze.
-To do zobaczenia jutro.-powiedziałam.
-Pa.
Pocałował mnie jeszcze raz i odjechał. Weszłam do domu i aż stanęłam w drzwiach w przestrachu. Cały salon był poprzewracany do góry nogami. Nie chciałam nawet sprawdzać jak wyglądają inne pomieszczenia. Z łzami w oczach dopadłam telefonu i wykręciłam numer do Liam'a.
~Oczami Liam'a~
Dojechałem do domu. Otworzyłem drzwi i wszedłem do środka. W salonie było już posprzątane. Na kanapie siedział jeszcze tylko Zayn. Ściągłem buty i usłyszałem dzwonek mojego telefonu. Wyjąłem go z kieszeni spodni i odebrałem.
-Hej już się stęskniłaś?-powiedziałem uśmiechając się.
Usiadłem koło Zayn'a.
-Liam błagam przyjedź do mnie.-powiedziała z przerażeniem w głosie.
-Co się stało? -spytałem się.
-Ktoś się włamał do mnie do domu.
Słyszałem po jej głosie że płacze. Ledwo co ją zrozumiałem.
-Spokojnie. -powiedziałem. Powoli powtórz mi jeszcze raz co się stało.
-Ktoś się włamał do mnie do domu. Tak się boję.
-Już już wsiadam do auta a ty dzwoń po policję i czekaj na zewnątrz. Nie wchodź sama do środka.
-Dobrze.-powiedziała rozłączając się.
Wstałem z kanapy i ubrałem buty.
-Co się stało?-spytał się Zayn.
-Ktoś się włamał do domu Victorii.
-Co takiego?-powiedział zszokowany.-Jadę z tobą.
-Dobra.
Wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy.
~Oczami Victorii~
Zadzwoniłam tak jak prosił Liam na policję. Obiecali że przyjadą jak najprędzej. Wyszłam czym prędzej na zewnątrz i czekałam na policję, a w szczególności na Liam'a. Cała się trzęsłam. Pierwszy przyjechał Liam. Jak się okazało przyjechał z Zayn'em. Liam od razu podbiegł do mnie i mnie przytulił. Zaczęłam jeszcze bardziej płakać. Liam mnie pocieszał.
-Już spokojnie. Jestem przy tobie.-powiedział głaszcząc mnie cały czas po plecach.
Po chwili przyjechała policja. Wysiedli z radiowozu i podeszli do nas.
-Dobry wieczór.-powiedział wysoki i szczupły mężczyzna.-Otrzymaliśmy zgłoszenie o włamaniu.
-Tak.-powiedziałam roztrzęsionym głosem.-Ktoś się włamał do mnie do domu.
-Sprawdzimy czy sprawca wciąż jest jeszcze w środku.
-Dobrze.
Policjanci weszli do środka. Czekaliśmy na nich na zewnątrz. Byłam wciąż wtulona do Liam'a. Mężczyźni wyszli po 15 minutach.
-Wygląda na to że sprawca uciekł.
Ulżyło mi trochę.
-Będziemy mieli do państwa kilka pytań.
-A możemy poczekać z nimi do jutra? -spytał się Liam.-Moja dziewczyna jest teraz cała roztrzęsiona. Nie wiem czy da radę dzisiaj wszystko opowiedzieć.
-Oczywiście.-powiedział uprzejmie ten drugi policjant.-Niech pani przyjedzie złożyć zeznania jutro wtedy kiedy pani da radę. Zrobiliśmy zdjęcia do dowodów.
-Dobrze.-powiedziałam.
-I dobrze też radzę by ktoś z panią został na noc. Żeby nie była pani sama. Nie wiadomo czy sprawca może wrócić.
-Najlepiej będzie gdy zabierzemy ją do siebie.-powiedział Liam.
-To jest dobry pomysł.-odpowiedział policjant.
Spisali jeszcze dane Liam'a i Zayn'a i odjechali. Liam pomógł mi usiąść na miejscu pasażera. Zayn usiadł z tyłu. Liam usiadł za kierownicą i ruszyliśmy. Jechaliśmy w ciszy. Na miejscu Liam pomógł mi wysiąść i ruszyliśmy do domu. Wchodząc do domu zastaliśmy wszystkich domowników w salonie oprócz Harry'ego. Nawet dziewczyny jeszcze były. Gdy mnie zobaczyli zaczęli się dopytywać.
-Co się stało?-spytał się Louis i El.
-Później ci powiemy tylko niech się uspokoi troszkę.
Perrie przyniosła mi szklankę wody. Upiłam łyk i odłożyłam na stole.
Zayn opowiedział wszystkim co się stało. Dziewczyny same się przeraziły. Eleanor podeszła do mnie i mnie przytuliła.
-Wszystko będzie dobrze.-powiedziała.-złapią tego bandytę.
Siedzieliśmy jeszcze chwile.
-Chodź położysz się u mnie w pokoju spać. Musisz odpocząć.-powiedział Liam.
-A ty gdzie będziesz spać jak zabiorę ci lóżko?
-Ja się prześpię na kanapie.
-To jest twój pokój. Nie będę cię wyganiać. Zresztą chcę żebyś był ze mną. Boję się być sama w pokoju.
-Dobrze.
Wstaliśmy z kanapy i poszliśmy na górę. Weszliśmy do drugich drzwi po lewej stronie. Liam dał mi jakąś swoją koszulę do spania i spodenki. Wskazał mi gdzie jest łazienka. Weszłam i wzięłam rozluźniający prysznic. Czułam jak gorącą woda rozluźnia moje napięte mięśnie. Wychodząc z wanny wytarłam się porządnie i założyłam ubranie od Liam'a. Weszłam do jego pokoju. Liam leżał już na łóżku czekając na mnie. Weszłam pod kołdrę i położyłam się głową na jego torsie.
-Jak się czujesz?-spytał się.
-Już troszkę lepiej.
-To dobrze.
Pocałował mnie w czoło.
-Śpij dobrze kochanie.
-Dobranoc.
Wtulona w jego tors szybko odpłynęłam.
I oto mamy kolejny rozdział. Mam nadzieję że wam się spodoba. :) Miłego czytania. :)
piątek, 15 maja 2015
Rozdział 5.
Rano obudziłam się o 6. Wstałam z łóżka i poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic. Umalowałam się delikatnie. Wyszłam z łazienki i poszłam na dół szybko zjeść śniadanie. Zrobiłam sobie kanapki. Zjadłam je popijając kawą. Brudne naczynia umyłam starannie. Spojrzałam na zegarek. Była dopiero 6.50. Sięgnęłam po telefon i wysłałam sms-a do Sary.
-"Śpisz?"
Czekałam tylko chwilę na odpowiedź.
-"Nie śpię już dawno. A co? Wybaczyłaś mi już?"
-"Dobrze wybaczam ci, bardzo mi ciebie brakuje. "
-"Mi ciebie tak samo."
-"Przyjdziesz dzisiaj po mnie do pracy?"
-"Jasne. Podaj adres."
Wysłałam jej adres i się pożegnałam. Ubrałam buty i wyszłam z domu. Nie chciałam się spóźnić pierwszego dnia pracy. Wsiadłam do samochodu i ruszyłam. Na miejsce dojechałam dwadzieścia minut przed czasem. Zaparkowałam na miejscu dla pracowników i wysiadłam. Weszłam do środka i weszłam za kontuar.
-Przepraszam ale to jest przejście dla pracowników.-powiedziała dziewczyna o blond włosach.
-Wiem, ja właśnie przyszłam do pracy.-powiedziałam spokojnie.
-Nie przypominam sobie by ktoś nowy miał być.
-No widzisz. Tak to już bywa jak ktoś jest niedoinformowany.-powiedziałam.
Blondynka spojrzała się na mnie wzrokiem zabójcy. Czułam że nie będzie się dobrze pracowało u boku z taką dziewczyną jak ona. Postanowiłam pójść na kompromis.
-Słuchaj mnie. Jestem tu dzisiaj pierwszy dzień, nie chcę mieć żadnych wrogów.-powiedziałam na spokojnie.
-A co mnie to.
-Trudno.
Chciałam dobrze. Przeszłam dalej do biura.
-Dzień dobry.-powiedziałam.
-Widzę że jest pani punktualnie. Dobry początek.-powiedział uśmiechając się.-Zaprowadzę panią do szatni i dam pani ubranie robocze.
-Dobrze.
Skierowaliśmy się korytarzykiem w prawo.
-Tu jest szatnia.-powiedział wchodząc do środka.-A tu ma pani swoje ubranie.
Podszedł do jednej z szafek i ją otworzył. Wyjął z niej moje ciuchy.
-Dobrze. I dziękuję. -powiedziałam.
-Jak się pani przebierze niech jeszcze pani do mnie zajrzy.
-Dobrze.
Wyszedł z szatni, a ja zaczęłam się przebierać. Przebrałam się w to:
Gdy się już przebrałam wyszłam z szatni i poszłam do biura.
-No wiec tak. Jak dzisiaj się pani dobrze spisze to jeszcze dzisiaj podpisze pani ze mną umowę.
-Dobrze proszę pana.
Wytłumaczył mi jeszcze na czym będą polegać moje obowiązki i jakie stoliki będę obsługiwać. Kiwnęłam głową na znak że zrozumiałam. Poszłam więc na salę. Zaczęłam od sprzątania stolika, który należał do mojego obowiązku. Zebrałam brudne naczynia i wytarłam ściereczką brudny stolik. Przez resztę pracy obsługiwałam naprawdę dużo osób. Ruch zwiększył się po południu więc miałam kupę roboty. Gdy nadszedł czas końca mojej zmiany poszłam do szatni się przebrać. Wychodząc z szatni zajrzałam do biura.
-Bardzo pięknie pani Miller. Jestem z pani zadowolony.
-Dziękuję.-powiedziałam rumieniąc się.
-Tu już przygotowałem umowę dla pani. Niech pani najpierw ją przeczyta a potem podpisze.
-Dobrze.
Usiadłam na krześle i zaczęłam czytać starannie by niczego nie przeoczyć. Po zakończeniu czytania podpisałam wyraźnie w miejscu gdzie był podpis. Oddałam umowę i sam podpisał. Oddał mi kopię.
-Tu ma pani grafik już na cały miesiąc.
-Dziękuję jeszcze raz.
-No to do zobaczenia jutro.-powiedział i uścisnął mi rękę.
-Do widzenia.
Wyszłam z biura i wyszłam na salę. W jednym z boksów zauważyłam moją przyjaciółkę. Podeszłam szybko do niej i przywitałam się z nią.
-Hej.-powiedziałam.
-Hej.-powiedziała.-Jeszcze raz cię za wszystko przepraszam.
-Tylko mi więcej tego nie rób.
-Dobrze. Nic nie będę robić.
-Napijemy się po kawie ok?
-Spoko.
Zamówiliśmy po kawie i po ciastku.
-Co tam u ciebie? Utrzymujesz z Mike'em kontakt?-spytała się.
-Nie. I nie mam zamiaru.
-To dobrze bo to dupek.
-Najgorszy ze wszystkich.
-Masz już może kogoś na oku?
-Nie wiem sama.
-To znaczy że jest ktoś.-powiedziała.-Opowiadaj.
-Ale co tu opowiadać?
-Jak się poznaliście?
-Eh.-powiedziałam.
Wiedziałam że tak będzie. Że nie da mi spokoju. Będzie wiercić mi dziurę w brzuchu dopóki jej nie powiem. Dlatego zaczęłam już sama mówić. Opowiedziałam jej wszystko ze szczegółami. Gdy dowiedziała się że Mike go pobił, wyklęła go. Za to ją zawsze lubiłam, za to że jest wyrozumiała i potrafiła wysłuchać człowieka.
-Wiesz jak on mógł. Obiecuje ci że on się więcej nie zbliży do ciebie.
-No mam nadzieję że nie zbliży się bo sama mam ochotę mu wkopać do dupy.
-A jak się nazywa ten twój nowy chłopak?
-Liam Payne. Ale to nie jest mój chłopak tylko przyjaciel.
-Ale przyjaciele się nie całują.
-To on mnie pocałował.
-To znaczy że mu się podobasz.-powiedziała uśmiechając się.- I co zamierzasz z tym zrobić?
-Nie wiem, niby leci na mnie a jak mnie porzuci? Jak mu się znudzę?
-A może mu się nie znudzisz? Może wam się ułoży? Spróbuj, nic ci nie zaszkodzi.
-Sama nie wiem.
-Podoba ci się?
-Tak.
-A co ci serce podpowiada?
-Żebym mu dała szansę, ale rozum co innego mi mówi.
-Nie słuchaj się rozsądku. Rób to co ci mówi serce.
Zastanowiłam się nad jej słowami. Może i miała rację. Zawsze potrafiła dobrze doradzić. Tak samo było z Mike'iem. Doradziła mi żebym się z nim umówiła i co z tego wyszło? Może teraz będzie inaczej. Może mi się tym razem uda.
-Mówią Liam Payne, nie masz chyba na myśli tego piosenkarza?
-No jego mam na myśli.
-Szczęściara.-stwierdziła.
Spojrzałam się na zegarek. Dochodziła 17.
-Wiesz co ja muszę już uciekać. Muszę jechać na zakupy. A na 20 jest impreza.
-Jaka impreza?-spytała się.
-Liam mnie zaprosił do siebie na impreze.
-No nie tak beze mnie będziesz się bawić?
-No nie poradzę już na to nic.
-To udanej zabawy.-powiedziała.-I daj jemu szansę.
-Zobaczymy. -powiedziałam uśmiechając się.
Wyszłyśmy z kawiarni. Sara pożegnała się ze mną standardowym pożegnaniem, czyli buziakiem w policzek. Poszłam czym prędzej do samochodu. Podjechałam do pobliskiego marketu. Weszłam do środka z wózkiem i wędrowałam miedzy półkami zastanawiając się co mam dokładnie kupić. Postanowiłam że przygotuję na szybkiego jakieś ciasto. Kupiłam najpotrzebniejsze składniki. Dokupiłam jeszcze produkty na jutro na obiad. Idąc do kasy napotkałam po drodze Louisa.
-O cześć.-powiedziałam
-O witam panią.-powiedział śmiejąc się.-Cóż za spotkanie.
-A no widzisz. Zakupy robię.
-To widać. Nakupowałaś tego tyle jakby sklepy wszystkie przez miesiąc były zamknięte.-zaśmiał się.
-Oj tam oj tam. Ciasto dzisiaj zrobię i przyniosę.
-To zrób duże bo jak Niall'owi po smakuje to zje wszystko.
-Nie ma problemu.-powiedziałam uśmiechając się.
-To do zobaczenia później.
-No do później.
Zapłaciłam za swoje zakupy i ruszyłam do samochodu. Zapakowałam je do bagażnika i ruszyłam do domu. Wchodząc do środka zaniosłam wszystkie zakupy do kuchni. Rozpakowałam je. Wzięłam się za przygotowanie ciasta. Wyjęłam potrzebne do niego składniki. Wrzuciłam je wszystkie do miski i zmiksowałam je. Wlałam otrzymaną masę do formy i wsadziłam do piekarnika. Nastawiłam czas i w tym czasie postanowiłam pójść się przyszykować. Postanowiłam że założę jedną z moich ulubionych sukienek. Niebieską do kolan z odkrytymi do połowy plecami. Poszłam do łazienki wzięłam szybki prysznic. Włożyłam sukienkę i pomalowałam się delikatnie. Związałam włosy w warkocza plecionego. Zeszłam na dół i usłyszałam piekarnik. Podeszłam do niego i wyjęłam ciasto. Zakryłam je folią aluminiową i wsadziłam do reklamówki. Po chwili usłyszałam dzwonek do drzwi. Spojrzałam na zegarek. Była dopiero 18.30. Kogo tu niesie. Podeszłam do drzwi i otworzyłam je. W drzwiach stał Liam. Trochę się zdziwiłam, bo impreza jest dopiero o 20.
-Cześć.-powiedziałam.- Wejdź. A co tak wcześnie?
-Przyjechałem tak wcześniej bo w domu już wszystko zrobione to pomyślałem że przyjdę ci pomóc.
-Dzięki za miłe chęci.-powiedziałam uśmiechając się.-ale ja już praktycznie wszystko zrobiłam.
-Oh.
-Zastanawiałam się jeszcze czy nie zrobić sałatki.
-Nawet dobry pomysł.
-To może nie przyjechałeś na darmo.-zaśmiałam się dając mu sójkę w bok.
-To do roboty.
Przeszliśmy do kuchni. Z lodówki wyjęłam pomidory, ogórki, cebulę, sałatę, majonez i inne potrzebne produkty.
-To pokrój pomidora w kostkę dobrze?-spytałam się.
-Tak jest pani profesor.-zaśmiał się.
Pokroiliśmy wszystkie składniki i wrzuciliśmy je do miski. Doprawiłam je solą i pieprzem. Wymieszałam to wszystko z majonezem i sałatka była gotowa. Owinęłam ją folią aluminiową i włożyłam do drugiej reklamówki. Odwróciłam się w stronę Liam'a. Liam przybliżył się do mnie bliżej.
-Wiem że nie jesteś pewnie gotowa jeszcze na nowy związek...
-Liam.-przerwałam mu.-Ja sobie to już przemyślałam.
-I co?
-Dobrze, dam tą szansę, możemy spróbować...
Nie zdążyłam nic więcej powiedzieć. Wpił się w moje usta całując je delikatnie. Odwzajemniłam tan pocałunek. Oderwałam się od niego i wtuliłam się w jego tors.
-Dziękuję że mi zaufałaś. Ja cię naprawdę nie skrzywdzę.
-Wiem. Jesteś całkiem inny niż Mike.
-A jak tam sprawa z twoją przyjaciółką?
-Wybaczyłam jej.
-Aha.
-Przemyślała to sobie i zrozumiała że źle zrobiła.
-Rozumiem.
-To jak jedziemy?
-Pewnie.
Komentarz=motywacja
Przepraszam że tak długo nie było rozdziału ale miałam dużo obowiązków. Mam nadzieję że wam się spodoba.
-"Śpisz?"
Czekałam tylko chwilę na odpowiedź.
-"Nie śpię już dawno. A co? Wybaczyłaś mi już?"
-"Dobrze wybaczam ci, bardzo mi ciebie brakuje. "
-"Mi ciebie tak samo."
-"Przyjdziesz dzisiaj po mnie do pracy?"
-"Jasne. Podaj adres."
Wysłałam jej adres i się pożegnałam. Ubrałam buty i wyszłam z domu. Nie chciałam się spóźnić pierwszego dnia pracy. Wsiadłam do samochodu i ruszyłam. Na miejsce dojechałam dwadzieścia minut przed czasem. Zaparkowałam na miejscu dla pracowników i wysiadłam. Weszłam do środka i weszłam za kontuar.
-Przepraszam ale to jest przejście dla pracowników.-powiedziała dziewczyna o blond włosach.
-Wiem, ja właśnie przyszłam do pracy.-powiedziałam spokojnie.
-Nie przypominam sobie by ktoś nowy miał być.
-No widzisz. Tak to już bywa jak ktoś jest niedoinformowany.-powiedziałam.
Blondynka spojrzała się na mnie wzrokiem zabójcy. Czułam że nie będzie się dobrze pracowało u boku z taką dziewczyną jak ona. Postanowiłam pójść na kompromis.
-Słuchaj mnie. Jestem tu dzisiaj pierwszy dzień, nie chcę mieć żadnych wrogów.-powiedziałam na spokojnie.
-A co mnie to.
-Trudno.
Chciałam dobrze. Przeszłam dalej do biura.
-Dzień dobry.-powiedziałam.
-Widzę że jest pani punktualnie. Dobry początek.-powiedział uśmiechając się.-Zaprowadzę panią do szatni i dam pani ubranie robocze.
-Dobrze.
Skierowaliśmy się korytarzykiem w prawo.
-Tu jest szatnia.-powiedział wchodząc do środka.-A tu ma pani swoje ubranie.
Podszedł do jednej z szafek i ją otworzył. Wyjął z niej moje ciuchy.
-Dobrze. I dziękuję. -powiedziałam.
-Jak się pani przebierze niech jeszcze pani do mnie zajrzy.
-Dobrze.
Wyszedł z szatni, a ja zaczęłam się przebierać. Przebrałam się w to:
Gdy się już przebrałam wyszłam z szatni i poszłam do biura.
-No wiec tak. Jak dzisiaj się pani dobrze spisze to jeszcze dzisiaj podpisze pani ze mną umowę.
-Dobrze proszę pana.
Wytłumaczył mi jeszcze na czym będą polegać moje obowiązki i jakie stoliki będę obsługiwać. Kiwnęłam głową na znak że zrozumiałam. Poszłam więc na salę. Zaczęłam od sprzątania stolika, który należał do mojego obowiązku. Zebrałam brudne naczynia i wytarłam ściereczką brudny stolik. Przez resztę pracy obsługiwałam naprawdę dużo osób. Ruch zwiększył się po południu więc miałam kupę roboty. Gdy nadszedł czas końca mojej zmiany poszłam do szatni się przebrać. Wychodząc z szatni zajrzałam do biura.
-Bardzo pięknie pani Miller. Jestem z pani zadowolony.
-Dziękuję.-powiedziałam rumieniąc się.
-Tu już przygotowałem umowę dla pani. Niech pani najpierw ją przeczyta a potem podpisze.
-Dobrze.
Usiadłam na krześle i zaczęłam czytać starannie by niczego nie przeoczyć. Po zakończeniu czytania podpisałam wyraźnie w miejscu gdzie był podpis. Oddałam umowę i sam podpisał. Oddał mi kopię.
-Tu ma pani grafik już na cały miesiąc.
-Dziękuję jeszcze raz.
-No to do zobaczenia jutro.-powiedział i uścisnął mi rękę.
-Do widzenia.
Wyszłam z biura i wyszłam na salę. W jednym z boksów zauważyłam moją przyjaciółkę. Podeszłam szybko do niej i przywitałam się z nią.
-Hej.-powiedziałam.
-Hej.-powiedziała.-Jeszcze raz cię za wszystko przepraszam.
-Tylko mi więcej tego nie rób.
-Dobrze. Nic nie będę robić.
-Napijemy się po kawie ok?
-Spoko.
Zamówiliśmy po kawie i po ciastku.
-Co tam u ciebie? Utrzymujesz z Mike'em kontakt?-spytała się.
-Nie. I nie mam zamiaru.
-To dobrze bo to dupek.
-Najgorszy ze wszystkich.
-Masz już może kogoś na oku?
-Nie wiem sama.
-To znaczy że jest ktoś.-powiedziała.-Opowiadaj.
-Ale co tu opowiadać?
-Jak się poznaliście?
-Eh.-powiedziałam.
Wiedziałam że tak będzie. Że nie da mi spokoju. Będzie wiercić mi dziurę w brzuchu dopóki jej nie powiem. Dlatego zaczęłam już sama mówić. Opowiedziałam jej wszystko ze szczegółami. Gdy dowiedziała się że Mike go pobił, wyklęła go. Za to ją zawsze lubiłam, za to że jest wyrozumiała i potrafiła wysłuchać człowieka.
-Wiesz jak on mógł. Obiecuje ci że on się więcej nie zbliży do ciebie.
-No mam nadzieję że nie zbliży się bo sama mam ochotę mu wkopać do dupy.
-A jak się nazywa ten twój nowy chłopak?
-Liam Payne. Ale to nie jest mój chłopak tylko przyjaciel.
-Ale przyjaciele się nie całują.
-To on mnie pocałował.
-To znaczy że mu się podobasz.-powiedziała uśmiechając się.- I co zamierzasz z tym zrobić?
-Nie wiem, niby leci na mnie a jak mnie porzuci? Jak mu się znudzę?
-A może mu się nie znudzisz? Może wam się ułoży? Spróbuj, nic ci nie zaszkodzi.
-Sama nie wiem.
-Podoba ci się?
-Tak.
-A co ci serce podpowiada?
-Żebym mu dała szansę, ale rozum co innego mi mówi.
-Nie słuchaj się rozsądku. Rób to co ci mówi serce.
Zastanowiłam się nad jej słowami. Może i miała rację. Zawsze potrafiła dobrze doradzić. Tak samo było z Mike'iem. Doradziła mi żebym się z nim umówiła i co z tego wyszło? Może teraz będzie inaczej. Może mi się tym razem uda.
-Mówią Liam Payne, nie masz chyba na myśli tego piosenkarza?
-No jego mam na myśli.
-Szczęściara.-stwierdziła.
Spojrzałam się na zegarek. Dochodziła 17.
-Wiesz co ja muszę już uciekać. Muszę jechać na zakupy. A na 20 jest impreza.
-Jaka impreza?-spytała się.
-Liam mnie zaprosił do siebie na impreze.
-No nie tak beze mnie będziesz się bawić?
-No nie poradzę już na to nic.
-To udanej zabawy.-powiedziała.-I daj jemu szansę.
-Zobaczymy. -powiedziałam uśmiechając się.
Wyszłyśmy z kawiarni. Sara pożegnała się ze mną standardowym pożegnaniem, czyli buziakiem w policzek. Poszłam czym prędzej do samochodu. Podjechałam do pobliskiego marketu. Weszłam do środka z wózkiem i wędrowałam miedzy półkami zastanawiając się co mam dokładnie kupić. Postanowiłam że przygotuję na szybkiego jakieś ciasto. Kupiłam najpotrzebniejsze składniki. Dokupiłam jeszcze produkty na jutro na obiad. Idąc do kasy napotkałam po drodze Louisa.
-O cześć.-powiedziałam
-O witam panią.-powiedział śmiejąc się.-Cóż za spotkanie.
-A no widzisz. Zakupy robię.
-To widać. Nakupowałaś tego tyle jakby sklepy wszystkie przez miesiąc były zamknięte.-zaśmiał się.
-Oj tam oj tam. Ciasto dzisiaj zrobię i przyniosę.
-To zrób duże bo jak Niall'owi po smakuje to zje wszystko.
-Nie ma problemu.-powiedziałam uśmiechając się.
-To do zobaczenia później.
-No do później.
Zapłaciłam za swoje zakupy i ruszyłam do samochodu. Zapakowałam je do bagażnika i ruszyłam do domu. Wchodząc do środka zaniosłam wszystkie zakupy do kuchni. Rozpakowałam je. Wzięłam się za przygotowanie ciasta. Wyjęłam potrzebne do niego składniki. Wrzuciłam je wszystkie do miski i zmiksowałam je. Wlałam otrzymaną masę do formy i wsadziłam do piekarnika. Nastawiłam czas i w tym czasie postanowiłam pójść się przyszykować. Postanowiłam że założę jedną z moich ulubionych sukienek. Niebieską do kolan z odkrytymi do połowy plecami. Poszłam do łazienki wzięłam szybki prysznic. Włożyłam sukienkę i pomalowałam się delikatnie. Związałam włosy w warkocza plecionego. Zeszłam na dół i usłyszałam piekarnik. Podeszłam do niego i wyjęłam ciasto. Zakryłam je folią aluminiową i wsadziłam do reklamówki. Po chwili usłyszałam dzwonek do drzwi. Spojrzałam na zegarek. Była dopiero 18.30. Kogo tu niesie. Podeszłam do drzwi i otworzyłam je. W drzwiach stał Liam. Trochę się zdziwiłam, bo impreza jest dopiero o 20.
-Cześć.-powiedziałam.- Wejdź. A co tak wcześnie?
-Przyjechałem tak wcześniej bo w domu już wszystko zrobione to pomyślałem że przyjdę ci pomóc.
-Dzięki za miłe chęci.-powiedziałam uśmiechając się.-ale ja już praktycznie wszystko zrobiłam.
-Oh.
-Zastanawiałam się jeszcze czy nie zrobić sałatki.
-Nawet dobry pomysł.
-To może nie przyjechałeś na darmo.-zaśmiałam się dając mu sójkę w bok.
-To do roboty.
Przeszliśmy do kuchni. Z lodówki wyjęłam pomidory, ogórki, cebulę, sałatę, majonez i inne potrzebne produkty.
-To pokrój pomidora w kostkę dobrze?-spytałam się.
-Tak jest pani profesor.-zaśmiał się.
Pokroiliśmy wszystkie składniki i wrzuciliśmy je do miski. Doprawiłam je solą i pieprzem. Wymieszałam to wszystko z majonezem i sałatka była gotowa. Owinęłam ją folią aluminiową i włożyłam do drugiej reklamówki. Odwróciłam się w stronę Liam'a. Liam przybliżył się do mnie bliżej.
-Wiem że nie jesteś pewnie gotowa jeszcze na nowy związek...
-Liam.-przerwałam mu.-Ja sobie to już przemyślałam.
-I co?
-Dobrze, dam tą szansę, możemy spróbować...
Nie zdążyłam nic więcej powiedzieć. Wpił się w moje usta całując je delikatnie. Odwzajemniłam tan pocałunek. Oderwałam się od niego i wtuliłam się w jego tors.
-Dziękuję że mi zaufałaś. Ja cię naprawdę nie skrzywdzę.
-Wiem. Jesteś całkiem inny niż Mike.
-A jak tam sprawa z twoją przyjaciółką?
-Wybaczyłam jej.
-Aha.
-Przemyślała to sobie i zrozumiała że źle zrobiła.
-Rozumiem.
-To jak jedziemy?
-Pewnie.
Komentarz=motywacja
Przepraszam że tak długo nie było rozdziału ale miałam dużo obowiązków. Mam nadzieję że wam się spodoba.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


