Otworzyłam drzwi Sarze.
-Hej-powiedziałam.- Wejdź.
Wpuściłam ją do środka. Przeszliśmy od razu do salonu.
-Chcesz herbaty?-zapytałam się przyjaciółki.
-Pewnie. I opowiadaj co się stało.
-Skąd wiesz że akurat coś się stało?
-Znamy się nie od dziś kochana.
-To ja i wiem.
Przeszłam do kuchni i wstawiłam czajnik. Nasypałam cukru do kubków i dodałam torebkę herbaty. Gdy woda się zagotowała zalałam oba kubki. Zaniosłam je do salonu i usiadłam na kanapie przy Sarze.
-Opowiadaj.
-Eh. No dobra.
Wzięłam głęboki wdech.
-Przeprowadzam się.-powiedziałam.
-Co?-powiedziała.-Gdzie? Chyba nie za miasto? Co będzie wtedy z Liam'em?
-Spokojnie. Przeprowadzam się do niego.
-No co ty?-powiedziała zaskoczona.
-No prawdę ci mówię. Sama byłam zaskoczona jego propozycją, ale się zgodziłam.
-To super. To znak, że zależy mu na tobie i to bardzo.
Uśmiechnęłam się do niej.
-Kiedy się do niego wprowadzasz?
-Jutro będę się pakowała.
-Pomóc ci może?
-A wiesz w sumie możesz. Liam też przyjedzie mi pomóc. Będziecie mieli się okazję poznać.
-No ja myślę. Już tyle jesteście ze sobą a jeszcze go nie poznałam.
-Wiem.
-A robiliście już to?
-Ale co?
-No wiesz o czym mówię.
Pomyślałam chwilę i mnie olśniło.
-A to. Tak.-powiedziałam odwracając głowę w inną stronę.
-I jak było?
-No jak mogło być? Normalnie. Nie będę ci przecież opowiadać co i jak.
-Wiem wiem, ale jestem ciekawa.
-To poskrom tą swoją ciekawość.
Westchnęłam zrezygnowana.
-Jest jeszcze coś.-powiedziałam.
-Co?
-Nie zgadniesz kogo widziałam na cmentarzu dzisiaj.
-Kogo?-spytała.
-Mojego ojca.
-Że co niby?
-Nawet mnie nie poznał.-powiedziałam wściekła na to wspomnienie.
-Nie widział cię tyle czasu.
-To nie jest wytłumaczenie
-A co powiedział?
-Że chce to wszystko mi wynagrodzić. Że chce to wszystko naprawić. Tyle czasu go nie widziałam a on nagle się pojawia i co? Myśli że wszystko będzie dobrze?
-Może przemyślał swoje błędy.
-Nie obchodzi mnie to już.
-Oj kochana zbyt dużo czasu może minęło ale myślę że powinnaś dać mu szansę. W końcu jest twoim ojcem.
-Wiem że nim jest. Ale to nie jest takie proste. Ja praktycznie nic o nim nie wiem.
-To spotkaj się z nim i umów. Wtedy sobie z nim pogadasz.
-Wiesz zastanowię się jeszcze nad tym.
To była trudna decyzja w moim życiu. Kiedyś pragnęłam go poznać. Ale teraz nie mam zbytnio ochoty na to.
Z zamyśleń wyrwał mnie dzwonek do drzwi.
-Spodziewałaś się kogoś?-spytała się mnie Sara.
-Nikogo.
Wstałam z kanapy i podeszłam do drzwi. Otworzyłam je a w drzwiach stał mój dawno nie widziany tatuś.
-Czego chcesz?-powiedziałam chamsko.
-Chcę pogadać.
-Dobra masz 10 minut.
Wpuściłam go do salonu.
-Sara to jest właśnie mój ojciec.
-Dzień dobry.-powiedział do niej.
-Dzień Dobry. Viki ja będę leciała. Nie chcę wam przeszkadzać.
I wyszła z salonu.
-To o czym chcesz rozmawiać?-spytałam.-O tym jaki jesteś wspaniałym ojcem? Bo ja myślę że nie ma takiej potrzeby.
-Skarnie, wiem że jesteś zła i masz do tego prawo. Ale daj mi to dokładnie wytłumaczyć.
-To słucham.
-Po wypadku było mi strasznie trudno się pozbierać. Byłem załamany że twoja mama nie żyje. Strasznie ją kochałem. Ty byłaś jeszcze mała i nie wiedziałem czy sobie poradzę z tobą. Z wychowaniem ciebie. Więc postanowiliśmy z twoją ciotką że zamieszkasz z nią. A ja miałem się troszkę pozbierać po tym wszystkim.
-A jak się pozbierałeś to czemu nie wróciłeś?
-Bałem się. Bałem się że mnie nie poznasz. Że będziesz się mnie bała.
-Czekałam na ciebie całe dnie. Co wieczór siedziałam przy oknie i czekałam jak przyjdziesz.
Do oczu napłynęły mi łzy. Nie mogłam w to uwierzyć.
-Wiem kochanie i przepraszam cię za to.
-Nie mogę w to wszystko uwierzyć. To jest zbyt trudne.
-Proszę cię córeczko. Zostałaś mi tylko ty.
-Dobrze postaram się.
-Dziękuję. Może teraz nie masz ochoty mnie bardziej poznać, to może na kiedy indziej się umówimy?
-Jutro się wyprowadzam z tego mieszkania.-powiedziałam.
-Och. A gdzie będziesz teraz mieszkała?
-U mojego chłopaka.
-Masz chłopaka?
-No mam. Coś taki zdziwiony?
-Nie nic. Cieszę się że ci się w życiu układa.
-Więc jak będziemy gdzieś się kiedyś spotykali to tylko gdzieś na mieście.
-W porządku.-powiedział.
-Może teraz póki tu jeszcze nic nie spakowałam napijemy się herbaty?
Uśmiechnął się na moją propozycję.
-Z chęcią.
Przeszłam do kuchni. Wlałam wody do czajnika i wstawiłam ją. Dodałam herbaty do kubków. Gdy woda już się zagotowała zalałam je i zaniosłam do salonu. Usiadłam na kanapie a ojciec zaraz za mną.
-Więc co porabiałeś jak cię nie było?
-Próbowałem zapomnieć o tym wypadku. Pracowałem dużo.
-Znalazłeś sobie jakąś inną?
-Nikt nie zastąpi twojej mamy, ale jest jedna taka.
-Jesteś z nią szczęśliwy?
-Na tyle by o wszystkim zapomnieć.
-Przepraszam że na ciebie tak naskoczyłam. Ale byłam naprawdę zażenowana wszystkim.
-Nic się nie stało córeczko.
-Postaram się od teraz naprawdę poprawić i lepiej cię poznać.
-A ja ciebie. I musisz mnie poznać z tym twoim chłopakiem. Jak to tak, żeb ojciec nie wiedział z kim jego córka się spotyka.
-Spokojnie, wszystko w swoim czasie. Tylko musisz wiedzieć jedno. To nie jest zwykły chłopak.
-Czyli?
-Jest piosenkarzem. Śpiewa w zespole.
-Czyli jest sławny.
-No dokładnie.
-Jak wy się poznaliście?
-To długa historia.
-Chętnie jej wysłucham.
Westchnęłam. Opowiedziałam mu mniej więcej szczegółowo. Słuchał mnie uważnie.
-I tak po prostu się w tobie zakochał?
-Tak.
-Kochasz go?
-Tak. Jest teraz dla mnie wszystkim.
-To dobrze.
Siedzieliśmy w ciszy. Patrzyłam się w okno pustymi oczami.
-Ja będę już wracał.-powiedział.
-Mieszkasz w Londynie?-spytałam.
-Pod Londynem. Jakieś 15 km.
-Aha.
-Masz tu mój numer. Jak będziesz potrzebowała mojej pomocy to dzwoń.
-Mhm.
-To do zobaczenia córeczko.-powiedział i wyszedł.
Po jego wizycie nadal byłam lekko zdenerwowana. Umyłam brudne naczynia i ogarnęłam trochę. Zrobiłam zdjęcia kuchni, salonu i innych pomieszczeń. Musiałam mieć jakieś żeby móc wystawić dom na sprzedaż. Wrzuciłam wszystkie zdjęcia do neta i podpisałam je wszystkie. Po skończeniu weszłam jeszcze na tt. Odkąd fani Liam'a dowiedzieli się że jestem z Liam'em przybywało mi follow'ów. Co jakiś czas nawet pisali do mnie. Niektórzy że mnie wspierają i że życzą mi szczęścia, a niektórzy mnie hejtują. Starałam się nie przejmować tymi bredniami co o mnie wypisują. Zamknęłam laptopa i poszłam się wykąpać. Weszłam do wanny. Położyłam się tak że była tylko głowa na powierzchni. Leżałam tak dłuższy czas. Umyłam się porządnie i wyszłam. Wytarłam się do sucha. Poszłam do pokoju i położyłam się na łóżku. Leżąc tak, zasnęłam.
***
Rano obudziłam się około 9. Wstałam i poszłam do łazienki się ubrać. Ubrałam się robiąc od razu mały makijaż. Zeszłam na dół do kuchni. Zrobiłam sobie kawy. Czekał mnie dzisiaj ciężki dzień. Pakowanie się jest ciężką pracą. Dopiłam ostatni łyk kawy i usłyszałam pukanie do drzwi. Podeszłam do drzwi i otworzyłam je. W drzwiach stał uśmiechnięty Liam a za nim stali Louis i Niall.
-Hej skarbie.-powiedział.-Przyprowadziłem nam pomocników.
-Oj nie trzeba było. Przyjdzie mi jeszcze pomóc moja przyjaciółka.
-Im więcej rąk do pomocy tym lepiej.-powiedział Niall.
Weszli do środka. Liam przywitał się ze mną długim pocałunkiem.
-Tęskniłem za tobą.-Szepnął mi do ucha.
-Ja za tobą też. Sara powinna być też lada chwila.
Przeszliśmy na razie do salonu. Ledwo usiadłam na kanapie a usłyszałam dzwonek do drzwi.
Wstałam i podeszłam by je otworzyć.
-Hej Sara.-powiedziałam ściskając ją na powitanie.
-Hej.
Przeszliśmy do salonu. Chłopacy wstali z kanapy.
-To jest moja przyjaciółka Sara.-powiedziałam.-Saro poznaj mojego chłopaka Liam'a.
Sara uśmiechnęła się nie pewnie.
-Cześć-powiedziała.
-Cześć miło cię wreszcie poznać.
-Wzajemnie.
-A to są Liam'a przyjaciele.-powiedziałam.-Louis i Niall.
-Hej.
Niall podszedł do Sary i pocałował ją w dłoń. Sara zarumieniła się. Uśmiechnęłam się.
-To co. Bierzemy się za robotę?
-Tak jest pani kapitan.-zażartował Liam.
Przewróciłam oczami. Rozdałam im wcześniej uszykowane kartony i powiedziałam co mają do nich pakować. Sama poszłam do swojego pokoju i wyciągnęłam z pod łóżka z dwie walizki. Spakowałam do nich zawartość mojej szafy. Zajęło mi to z co najmniej dwie godziny. Po spakowaniu tych walizek, zniosłam ja na dół i postawiłam je koło drzwi.
-Jak wam idzie?-spytałam.
-Nie najgorzej-powiedziała Sara.-Więcej tego nie miałaś?
-Nie.-powiedziałam śmiejąc się. - Idę jeszcze z góry popakować.
*** 4 godziny później.
Otarłam pot z głowy i usiadłam na kanapie. Liam usiadł koło mnie. Oparłam się głową o jego ramię.
-No i skończone.-powiedział.
-Jakbym sama pakowała to bym do jutra nie skończyła. Dziękuję ci.-powiedziałam.
-Ależ nie masz za co.-powiedział i pocałował mnie czule.
Odwróciłam się do reszty, ale się ulotnili gdzieś.
-A oni gdzie?-spytałam.
-Pewnie poszli się dotlenić.
-Pakujemy do Auta?
-Pewnie.
-To ja pójdę ich poszukać.
Wyszłam na taras i cała trójka siedziała przy stoliku. Niall cały czas rozmawiał z Sarą. Muszę się później jej wypytać czy czasem między nimi coś jest.
-Będziemy pakowali już do auta.-powiedziałam.
-Dobrze już idziemy.
Weszłam z powrotem do środka i wzięłam się za noszenie kartonów. Wszystko oczywiście nie zmieściło się w jednym aucie. Wpakowaliśmy to jeszcze do drugiego. Ze wszystkim włącznie zajęło nam to wszystko 7 godzin. Nawet niezły czas.
-To ja będę leciała.-powiedziała Sara.
-Dzięki wielkie.-powiedziałam.
-Nie ma za co.
Uścisnęłyśmy się na pożegnanie. Sara odeszła a my wsiedliśmy do samochodów i odjechaliśmy. Pod domem czekała nas trochę skomplikowana sprawa. Stało tam co najmniej dziesięciu paparazzi. No i świetnie. Trochę nam to minie zanim ich wszystkich ominiemy. Na całe szczęście chłopacy mieli garaż połączony z domem, to nie będzie takie sporego zamieszania. Ochroniarz próbowali utorować dla nas przejazd. Wjechaliśmy do garażu i zamknęliśmy go. Przyszliśmy od razu schodami na górę.
-Chłopaki co się dzieje przed domem?-spytała się Liam.
Z salonu wyszedł Zayn.
-Liam jest problem.-powiedział Zayn szeptem.
-Czyli?
-W salonie jest Sophia.
-Że co?
-Jaka Sophia?-spytałam się.
-Później ci wyjaśnię.-powiedział Liam. -Co ona tu robi?
-Sam chciałbym to wiedzieć. Powiedziała że chce z tobą pogadać.
-Dobra załatwię to wszystko i po sprawię.-powiedział i zwrócił się do mnie. - Skarbie idź na górę a ja zaraz do ciebie dołączę.
-Ale czemu?
-Bo to sprawa między mną a nią.
-Skoro tak mówisz.
Liam wszedł do salonu. A ja poszłam do góry.
~Oczami Liam'a~
Wszedłem do salonu. Siedziała na kanapie. Gdy mnie tylko zobaczyła od razu podniosła się i chciała mnie do siebie przytulić. Odepchnąłem jej ręce.
-Liam.-powiedziała.
-Czego ty chcesz?
-Chciałam cię przeprosić. Wiem że cię zraniłam ale daj mi szansę.
-Zapomnij. Nigdy nie dam ci już szansy.
-Proszę.
-Twoje prośby nie zmienią tego co zrobiłaś.
-Wiem. Nie mogli byśmy spróbować chociaż.
-Nie. Zresztą mam już dziewczynę.
-Coś tam słyszałam. Możesz przecież z nią zerwać.
-Ty chyba jesteś nie poważna.-powiedziałem.
-Ona nie zasługuje na ciebie.
-Jest o wiele więcej warta od ciebie.
-Liam nie mów tak
-Mówię prawdę. A teraz jak możesz to wyjdź stąd.
-Liam.
-Wyjdź!-powiedziałem po raz ostatni.
Wziąłem ją pod rękę i wyprowadziłem ją na zewnątrz.
-Nie przychodź tu więcej. -powiedziałem i zawołałem jednego z ochroniarzy.-Wyprowadź ją dalej.
Skinął głową.
-Liam, proszę.
-Zapomnij.
Próbowała mnie złapać za rękę ale ja cofnąłem się i zniknąłem za drzwiami.
I mamy kolejny rozdział :) Mam nadzieję że wam się spodoba :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz