Spojrzałam na zegarek. Była godzina 18.30. Odłożyłam wszystkie środki czystości na miejsce. Poszłam do pokoju i wyjęłam strój na dziś wieczór. Poszłam do łazienki i ubrałam się.
Zeszłam na dół i przyszykowałam kanapki na drogę. Zrobiłam pełny talerz wiedząc ile będzie osób. Zapakowałam je w folię aluminiową. Usłyszałam dzwonek do drzwi. Wzięłam kanapki i ruszyłam do drzwi. Otworzyłam je i zobaczyłam Liam'a.
-Hej.-powiedziałam uśmiechnięta.
-Hej, a co tam trzymasz w ręce?.
-Kanapeczki. Pomyślałam że jak będzie seans filmowy to warto żeby była przekąska jakaś.
-Nie musiałaś, wszystko mamy przygotowane.
-No szkoda by się teraz zmarnowały.
-Przy Niall'u się nie zmarnują. Uwierz on strasznie dużo je.
Zaśmiałam się. Zamknęłam za sobą drzwi i wsiadłam do auta. Ruszyliśmy powoli w stronę jego domu.
-Nie zgadniesz kto mnie dzisiaj rano nawiedził.
-Kto?-spytał.
-Moja najdroższa przyjaciółka.
-Co chciała?
-Żebym jej wybaczyła.
-I jak wybaczysz jej?
-Sama nie wiem.
-Postąp tak jak ci serce podpowiada.
-Próbuje ale nie wiem jak, cały czas jestem na nią zła. Cały czas myślę o tym że mnie oszukała i zdradziła. Tak nie postępuje prawdziwa przyjaciółka.
-Wiem.
Dojechaliśmy już pod dom. Wysiadłam z auta i ruszyłam z Niall'em do domu. Weszliśmy do środka. Chłopcy siedzieli juzw salonie czekając na nas.
-Jesteście głodni? -spytałam.
-No pewnie.-powiedział Niall.-Co masz?
-Kanapki.
-Super.-powiedział.
-To zaczynamy seans? O 22 muszę do domu wracać.
-Co tak wcześnie?
-Jutro do pracy idę.
-A no tak.
-To jaki film włączamy?-spytał się Harry.
-A jakie macie?
-Ja bym obejrzał jakiś horror-powiedział Louis.
-To wybierzcie jaki.-powiedziałam.
Położyłam kanapki na stoliku przy telewizorze wśród chipsów i paluszków. Chłopaki postanowili włączyć"Łowca Mogił". Już sam tytuł mi mówił że film będzie straszny. Usadowiłam się na kanapie koło Liam'a. Film już z początku był straszny. Co jakiś czas wzdrygałam się i w pewnym momencie rzuciłam się na Liam'a. Chłopak mnie przytulił. Gładził mnie po ramieniu dodawając otuchy.
Film skończył się dość wcześnie niż myślałam. Zdałam sobie sprawę że wciąż jestem wtulona w Liam'a. Czym prędzej się odsunęłam zawstydzona.
-Jeszcze zdążymy jeden film obejrzeć. Tylko błagam włączcie jakiś romans czy komedie. Byle nie horror.-poprosiłam.
-Spoko nie ma problemu.
Włączyli jakąś komedię. Oglądałam go w spokoju. W pewnym momencie gdy para na telewizorze zaczęła się całować, wstałam z kanapy.
-Wiecie co ja muszę już uciekać. Muszę jeszcze się przygotować do jutra.
-Czemu tak nagle?-spytał się Liam.
-Zapomniałam jeszcze paru rzeczy zrobić.
-No dobrze odwiozę cię.
Ruszyłam w stronę drzwi. Te nagłe wyjście to był tylko pretekst. Nie miałam ochoty patrzeć się jak jakaś para się obściskuje na moich oczach. Wciąż jeszcze mnie bolała zdrada Mike'a.
Liam dołączył do mnie przy samochodzie.
-Co się stało?-spytał się.
-Nic. Nie mam ochoty o tym gadać.
-To przez ten film?
-Nie.-skłamałam.
-Viki. Nie dam się nabrać. Obserwowałem cię i widziałem wszystko.
-Ale co widziałeś?
-Jak zareagowałaś na tą parę.
-To nie muszę chyba ci tłumaczyć jak się czuję.
-Spokojnie.
-Zawieź mnie po prostu do domu.
-Dobrze.
Otworzył mi drzwi od strony pasażera. Wsiadłam do środka i zapięłam pasy. Jechaliśmy w ciszy. Nie miałam potrzeby by ją przerywać. Zatrzymaliśmy się pod domem. Chciałam już wysiąść ale Liam mnie powstrzymał. Popatrzyłam się na niego zdziwiona.
-Mogę wysiąść?
-Czekaj chciałem ci coś powiedzieć.
-Tak?
-Wiem że jesteś jeszcze nie gotowa na nowy związek, ale chcę żebyś wiedziała że możesz na mnie liczyć. Zawsze możesz zwrócić się do mnie z pomocą.
-Wiem.
-Chce ci przez to powiedzieć że chce abyśmy zostali parą. Odkąd cię wtedy poznałem nie mogę o tobie przestać myśleć. Kocham cię.
Zszokowało mnie to jego wyznanie. Nie wiedziałam co mam powiedzieć. Patrzyłam się wciąż na niego.
-Ale...-powiedziałam.-Jestem nikim w stosunku do ciebie. Nie jestem ładna. Jestem zwyczajną dziewczyną. Nie zasługuje na kogoś takiego jak ty. Jestem nijaka.
-Masz mało wiary w siebie.-powiedział.-Dla mnie jesteś piękna.
Nie odezwałam się nic. Przybliżył się do mnie i musnął moje usta tak jakby nie wiedział czy zaprotestuję czy nie. Widząc że nie odsunęłam się, wpił się w moje usta całując je delikatnie. Odwzajemniłam ten pocałunek.Odsunął się uśmiechnięty.
-To jak zostaniesz moją dziewczyną?-spytał się.
-Muszę się nad tym zastanowić dobrze? Daj mi czas do jutra.
-Dobrze. Dam ci tyle czasu ile będziesz potrzebowała.
-Dzięki.
Wysiadłam z samochodu.
-Cześć.-powiedziałam zamykając drzwiczki.
Ruszyłam powoli do domu. Otworzyłam drzwi i weszłam do środka. Poszłam na górę do łazienki i wzięłam prysznic. Umyłam się szybko i wyszłam. Skierowałam się do sypialni. Położyłam się pod kołdrę. Rozmyślałam o tym co się przed chwilą wydarzyło. Nie wiem czy jestem gotowa na nowy związek. "On jest inny niż Mike, nie zrani cię", podpowiada mi głosik w głowie. Może i jest inny ale skąd mam wiedzieć czy nie zrani mnie. Może jest i uprzejmy ale to mogą być tylko pozory. Intuicja mi podpowiada żeby nie robić sobie nadziei, ale serce mówi co innego. To właśnie dzięki niemu powoli zapominam o Mike'u. Może jednak dam mu tą szansę? Chciałabym żeby tu byłą moja przyjaciółka i mi pomogła doradzić. Trochę za nią tęsknię mimo co. Postanowiłam że jutro zadzwonię do niej. Spojrzałam na zegarek na szafce nocnej. Była godzina 22. Obróciłam się w drugą stronę. Zamknęłam oczy i zmęczona usnęłam.
No to mamy kolejny rozdział. Jak myślicie da szansę Liamowi?
Muzyka
środa, 29 kwietnia 2015
piątek, 24 kwietnia 2015
Libster Award!!!
Dziękuję za nominację do Libster Award.
To są pytania które otrzymałam:
1.Skąd wzięła się nazwa dla bloga?
2.Jakich miałaś/eś idoli w dzieciństwie?
3.Jak rozumiesz pojęcie "być dobrym dla drugiego człowieka"?
4.Jaki był ostatnio obejrzany przez ciebie film?
5.Jakie masz pasje?
6.Wyobraź sobie,że wygrywasz 100 tys.zł na co wydajesz te pieniądze?
7.Czego nie lubisz jeść?
8.Co uważasz o samookaleczaniu się?
9.Czy byłabyś/byłbyś wstanie poświęcić swoje życie dla bliskiej ci osoby?
10.Lubisz czytać książki?
Moje odpowiedzi:
1. Hm jak wiadomo jestem Directionerką. Jestem nią od 2 lat. Nigdy wcześniej tak nie kochałam jak ich. Directioner Forever.
2. Kiedyś lubiłam Taylor'a Lautner'a, Rihanna, Miley Cyrus, Jonas Brothers.
3. Rozumiem to tak, że jak ktoś potrzebuje pomocy to trzeba pomóc, nie wyzywać się nawzajem, nie obrażać. Nie bić nikogo i nie robić innemu krzywdy.
4. 12 rund, że nigdy cię nie opuszczę.
5. Niestety ale n ie mam żadnej.
6. Na dobre cele, np. dla fundacji pomagającej chorym dzieciom.
7. Frytek, a mam je dzisiaj na kolacje i chłopak każe mi je zjeść.
8. Dla mnie to głupota. Po co się kaleczyć skoro potem blizny zostaną.
9. Myślę że tak. Nigdy nie znalazłam się w takiej sytuacji więc nie wiem.
10. Pewnie że tak.
Nominuję:
* http://sisterssolus.blogspot.com/
Moje Pytania:
1. Od kiedy jesteś directionerką/-em?
2. Kogo najbardziej lubisz z chłopców?
3. Co sądzisz o odejściu Zayn'a z zespołu?
4. Jaki najbardziej lubisz piosenkę?
5. Kim chcesz zostać w przyszłości?
6. Jaki filmy najbardziej lubisz?
7. Należysz jeszcze do jakiś innych fandomów?
8. Jakie masz marzenie?
9. Czy wystąpiłabyś/wystąpiłbyś w Mam talent by pokazać co potrafisz?
10. Czy chciałabyś zostać sławna/-y?
Jeszcze raz dziękuję za nominację :)
To są pytania które otrzymałam:
1.Skąd wzięła się nazwa dla bloga?
2.Jakich miałaś/eś idoli w dzieciństwie?
3.Jak rozumiesz pojęcie "być dobrym dla drugiego człowieka"?
4.Jaki był ostatnio obejrzany przez ciebie film?
5.Jakie masz pasje?
6.Wyobraź sobie,że wygrywasz 100 tys.zł na co wydajesz te pieniądze?
7.Czego nie lubisz jeść?
8.Co uważasz o samookaleczaniu się?
9.Czy byłabyś/byłbyś wstanie poświęcić swoje życie dla bliskiej ci osoby?
10.Lubisz czytać książki?
Moje odpowiedzi:
1. Hm jak wiadomo jestem Directionerką. Jestem nią od 2 lat. Nigdy wcześniej tak nie kochałam jak ich. Directioner Forever.
2. Kiedyś lubiłam Taylor'a Lautner'a, Rihanna, Miley Cyrus, Jonas Brothers.
3. Rozumiem to tak, że jak ktoś potrzebuje pomocy to trzeba pomóc, nie wyzywać się nawzajem, nie obrażać. Nie bić nikogo i nie robić innemu krzywdy.
4. 12 rund, że nigdy cię nie opuszczę.
5. Niestety ale n ie mam żadnej.
6. Na dobre cele, np. dla fundacji pomagającej chorym dzieciom.
7. Frytek, a mam je dzisiaj na kolacje i chłopak każe mi je zjeść.
8. Dla mnie to głupota. Po co się kaleczyć skoro potem blizny zostaną.
9. Myślę że tak. Nigdy nie znalazłam się w takiej sytuacji więc nie wiem.
10. Pewnie że tak.
Nominuję:
* http://sisterssolus.blogspot.com/
Moje Pytania:
1. Od kiedy jesteś directionerką/-em?
2. Kogo najbardziej lubisz z chłopców?
3. Co sądzisz o odejściu Zayn'a z zespołu?
4. Jaki najbardziej lubisz piosenkę?
5. Kim chcesz zostać w przyszłości?
6. Jaki filmy najbardziej lubisz?
7. Należysz jeszcze do jakiś innych fandomów?
8. Jakie masz marzenie?
9. Czy wystąpiłabyś/wystąpiłbyś w Mam talent by pokazać co potrafisz?
10. Czy chciałabyś zostać sławna/-y?
Jeszcze raz dziękuję za nominację :)
wtorek, 21 kwietnia 2015
Rozdział 3.
Rano obudził mnie dzwonek do drzwi. Ubrałam się na szybko i zeszłam na dół. Otworzyłam a w drzwiach stała Sara.
-Czego chcesz?-powiedziałam oschle.
-Chciałam cię przeprosić. Nie wiem czemu to zrobiłam.
-A myślisz że jak ja się z tym czuję? Przez rok czasu mnie oszukiwaliście.
-Wiem. Ale to już się nie powtórzy. Przysięgam, że rozstałam się z Mike'iem.
-To mnie już nie interesuje. Ja do niego i tak nie wrócę.
-Rozumiem, że cię zranił, ale daj mu szansę.
-Nie!!! Dlatego tu jesteś? On cię przysłał?
-Powiedział tylko żebym z tobą pogadała.
-Ale ja nie mam ochoty na jego temat gadać.
-Rozumiem cię.
-To czemu tu jesteś?
-Chciałam cię przeprosić. Wiem wrednie się wobec ciebie zachowywałam. Przepraszam. Jesteś moją najlepszą przyjaciółką i nie chcę ciebie stracić.
Moja złość do niej stopniowo słabła.
-Załóżmy że ci wierzę. Jak będę miała kogoś to też mi będziesz chciała go odebrać?
-Nie, obiecuję.
-Dam ci znać czy ci wybaczę.
-Proszę wybacz. Tęsknię za tobą.
-Zobaczę.
-To cześć.
-Cześć.-powiedziałam i zamknęłam drzwi.
Spojrzałam na zegarek. Była godzina 9. Poszłam na górę i skierowałam się do łazienki.Umyłam włosy, a potem je porządnie wysuszyłam. Zrobiłam lekki makijaż. Wyszłam z łazienki i poszłam do sypialni po potrzebne mi papiery. Schowałam je do torebki. Ubrałam szybko buty i wyszłam z domu. Wsiadłam do samochodu. Odpaliłam silnik i ruszyłam do CH. Na miejscu zaparkowałam auto na parkingu koło CH. Weszłam do budynku i rozejrzałam się po pierwszych sklepach czy nie szukają do pracy. Niestety w każdym co byłam i się pytałam, nie było żadnego naboru pracowników. Wyszłam zrezygnowana z budynku. Poszłam się jeszcze pospacerować. Przechodząc koło jednej z kawiarni zauważyłam na szybie ogłoszenie: "Poszukujemy kelnerki. Więcej informacji w kawiarni." Czemu by nie spróbować jako kelnerka. Przecież to nie jest taka ciężka praca. Weszłam do środka i podeszłam do kontuaru.
-Dzień dobry. -powiedziałam do niskiej brunetki.
-W czym mogę pomóc?-powiedziała.
-Ja w sprawie tego ogłoszenia o pracę.
-To ja zawołam kierownika.
-Dobrze. Poczekam.
Wyszła na zaplecze. W tym czasie rozejrzałam się po pomieszczeniu. Było ono nie wielkie, ale i nie za małe. Obserwowałam pracę innych kelnerek. Nie wydawała się trudna. Po chwili przyszedł kierownik.
-Zapraszam panią do środka.
Poprowadził mnie korytarzykiem do biura.
-Proszę usiąść.
Usiadłam na krzesełku i przyszykowałam CV.
-Więc poszukuje pani pracy. Ma pani jakieś doświadczenie?
-Niestety w kelnerstwie nie mam, ale bardzo szybko się uczę. Nie ukrywam że bardzo mi zależy na pracy.
-A ja nie ukrywam że poszukuję bardziej doświadczonych osób. Ale dam pani szansę. Może pani zacząć od jutra. Niech pani przyjdzie na godzinę 9.
-Dobrze. I dziękuję panu bardzo.
-Mam nadzieję że będzie nam się dobrze współpracowało.
-Ja też mam taką nadzieję.
Wstałam z krzesła i uścisnęłam rękę.
-To do zobaczenia jutro.-powiedział.
-Do widzenia.
Wyszłam z biura i już miałam wychodzić, gdy w drzwiach stanęło pięciu chłopaków. Podeszłam do Liam'a.
-O hej.-powiedział.-co tu robisz?
-Właśnie dostałam tu pracę jako kelnerka.
-To miło. Przysiądziesz się do nas?-spytał uśmiechając się do mnie.
-Nie no nie będę wam przeszkadzać.-powiedziałam. Aż za dobrze pamiętałam ich wczorajsze oskarżenia, że to moja wina.
- Nie będziesz przeszkadzała.-powiedział Louis.-Bardzo chętnie cię poznamy lepiej.
-Dobrze.
Usiedliśmy przy stoliku i zamówiliśmy po kawie.
-A jak się czujesz?-zagadnęłam Liam'a.
-Lepiej, dużo lepiej gdy cię tylko zobaczyłem.
Zarumieniałam się.
-A tak na poważnie? Tak mi głupio jeszcze za niego.
-Nic mi nie jest. Wszystko mi przeszło.
-To dobrze.
Upiłam łyk kawy.
-To kiedy zaczynasz pracę?-spytał się Harry.
-Jutro.
-A oprócz pracy co masz jeszcze w planie?
-Sama nie wiem. Muszę pojechać na zakupy. Mam lodówkę już prawie pustą.
-A przyjedziesz wieczorem na imprezę?-spytał się Liam.
-Hm. No dobrze. O której się zaczyna?
-Tak myślę że zacznie się o 20.
-Powinnam się zdążyć przygotować.
Dopiłam już ostatni łyk kawy.
-To ja będę lecieć.-powiedziałam.
-Czemu?-spytał zawiedziony Liam.
-Muszę mieszkanie posprzątać.
-Wpadnij do nas wieczorem na seans filmowy.-powiedział Louis.
-Dobra.
-To podjadę po ciebie o 19.
-Oki to do zobaczenia.
~Oczami Liam'a~
Gdy wyszła z kawiarni popatrzyłem się na chłopaków.
-Co wy kombinujecie?-spytałem się.
-A co możemy niby kombinować?
-Zapraszacie ją na imprezę o której nawet nie mam pojęcia że będzie. Potem na seans filmowy.
-Nie martw się nie zamierzamy ci jej poderwać jeśli o to ci chodzi. Zamierzamy ci jedynie pomóc.
-Pomóc? Co chcecie przez to powiedzieć?
-Widzę jak na nią patrzysz. Podoba ci się to widać.
-Sam sobie poradzę zresztą daję jej czas. Dopiero co rozstała się z chłopakiem. Potrzebuje trochę przerwy.
-Dobra dobra.
Wstaliśmy i ruszyliśmy w stronę wyjścia. Wsiedliśmy do samochodu i odjechaliśmy.
Mamy o to następny rozdział :) miłego czytania :) komentarz=motywacja :)
-Czego chcesz?-powiedziałam oschle.
-Chciałam cię przeprosić. Nie wiem czemu to zrobiłam.
-A myślisz że jak ja się z tym czuję? Przez rok czasu mnie oszukiwaliście.
-Wiem. Ale to już się nie powtórzy. Przysięgam, że rozstałam się z Mike'iem.
-To mnie już nie interesuje. Ja do niego i tak nie wrócę.
-Rozumiem, że cię zranił, ale daj mu szansę.
-Nie!!! Dlatego tu jesteś? On cię przysłał?
-Powiedział tylko żebym z tobą pogadała.
-Ale ja nie mam ochoty na jego temat gadać.
-Rozumiem cię.
-To czemu tu jesteś?
-Chciałam cię przeprosić. Wiem wrednie się wobec ciebie zachowywałam. Przepraszam. Jesteś moją najlepszą przyjaciółką i nie chcę ciebie stracić.
Moja złość do niej stopniowo słabła.
-Załóżmy że ci wierzę. Jak będę miała kogoś to też mi będziesz chciała go odebrać?
-Nie, obiecuję.
-Dam ci znać czy ci wybaczę.
-Proszę wybacz. Tęsknię za tobą.
-Zobaczę.
-To cześć.
-Cześć.-powiedziałam i zamknęłam drzwi.
Spojrzałam na zegarek. Była godzina 9. Poszłam na górę i skierowałam się do łazienki.Umyłam włosy, a potem je porządnie wysuszyłam. Zrobiłam lekki makijaż. Wyszłam z łazienki i poszłam do sypialni po potrzebne mi papiery. Schowałam je do torebki. Ubrałam szybko buty i wyszłam z domu. Wsiadłam do samochodu. Odpaliłam silnik i ruszyłam do CH. Na miejscu zaparkowałam auto na parkingu koło CH. Weszłam do budynku i rozejrzałam się po pierwszych sklepach czy nie szukają do pracy. Niestety w każdym co byłam i się pytałam, nie było żadnego naboru pracowników. Wyszłam zrezygnowana z budynku. Poszłam się jeszcze pospacerować. Przechodząc koło jednej z kawiarni zauważyłam na szybie ogłoszenie: "Poszukujemy kelnerki. Więcej informacji w kawiarni." Czemu by nie spróbować jako kelnerka. Przecież to nie jest taka ciężka praca. Weszłam do środka i podeszłam do kontuaru.
-Dzień dobry. -powiedziałam do niskiej brunetki.
-W czym mogę pomóc?-powiedziała.
-Ja w sprawie tego ogłoszenia o pracę.
-To ja zawołam kierownika.
-Dobrze. Poczekam.
Wyszła na zaplecze. W tym czasie rozejrzałam się po pomieszczeniu. Było ono nie wielkie, ale i nie za małe. Obserwowałam pracę innych kelnerek. Nie wydawała się trudna. Po chwili przyszedł kierownik.
-Zapraszam panią do środka.
Poprowadził mnie korytarzykiem do biura.
-Proszę usiąść.
Usiadłam na krzesełku i przyszykowałam CV.
-Więc poszukuje pani pracy. Ma pani jakieś doświadczenie?
-Niestety w kelnerstwie nie mam, ale bardzo szybko się uczę. Nie ukrywam że bardzo mi zależy na pracy.
-A ja nie ukrywam że poszukuję bardziej doświadczonych osób. Ale dam pani szansę. Może pani zacząć od jutra. Niech pani przyjdzie na godzinę 9.
-Dobrze. I dziękuję panu bardzo.
-Mam nadzieję że będzie nam się dobrze współpracowało.
-Ja też mam taką nadzieję.
Wstałam z krzesła i uścisnęłam rękę.
-To do zobaczenia jutro.-powiedział.
-Do widzenia.
Wyszłam z biura i już miałam wychodzić, gdy w drzwiach stanęło pięciu chłopaków. Podeszłam do Liam'a.
-O hej.-powiedział.-co tu robisz?
-Właśnie dostałam tu pracę jako kelnerka.
-To miło. Przysiądziesz się do nas?-spytał uśmiechając się do mnie.
-Nie no nie będę wam przeszkadzać.-powiedziałam. Aż za dobrze pamiętałam ich wczorajsze oskarżenia, że to moja wina.
- Nie będziesz przeszkadzała.-powiedział Louis.-Bardzo chętnie cię poznamy lepiej.
-Dobrze.
Usiedliśmy przy stoliku i zamówiliśmy po kawie.
-A jak się czujesz?-zagadnęłam Liam'a.
-Lepiej, dużo lepiej gdy cię tylko zobaczyłem.
Zarumieniałam się.
-A tak na poważnie? Tak mi głupio jeszcze za niego.
-Nic mi nie jest. Wszystko mi przeszło.
-To dobrze.
Upiłam łyk kawy.
-To kiedy zaczynasz pracę?-spytał się Harry.
-Jutro.
-A oprócz pracy co masz jeszcze w planie?
-Sama nie wiem. Muszę pojechać na zakupy. Mam lodówkę już prawie pustą.
-A przyjedziesz wieczorem na imprezę?-spytał się Liam.
-Hm. No dobrze. O której się zaczyna?
-Tak myślę że zacznie się o 20.
-Powinnam się zdążyć przygotować.
Dopiłam już ostatni łyk kawy.
-To ja będę lecieć.-powiedziałam.
-Czemu?-spytał zawiedziony Liam.
-Muszę mieszkanie posprzątać.
-Wpadnij do nas wieczorem na seans filmowy.-powiedział Louis.
-Dobra.
-To podjadę po ciebie o 19.
-Oki to do zobaczenia.
~Oczami Liam'a~
Gdy wyszła z kawiarni popatrzyłem się na chłopaków.
-Co wy kombinujecie?-spytałem się.
-A co możemy niby kombinować?
-Zapraszacie ją na imprezę o której nawet nie mam pojęcia że będzie. Potem na seans filmowy.
-Nie martw się nie zamierzamy ci jej poderwać jeśli o to ci chodzi. Zamierzamy ci jedynie pomóc.
-Pomóc? Co chcecie przez to powiedzieć?
-Widzę jak na nią patrzysz. Podoba ci się to widać.
-Sam sobie poradzę zresztą daję jej czas. Dopiero co rozstała się z chłopakiem. Potrzebuje trochę przerwy.
-Dobra dobra.
Wstaliśmy i ruszyliśmy w stronę wyjścia. Wsiedliśmy do samochodu i odjechaliśmy.
Mamy o to następny rozdział :) miłego czytania :) komentarz=motywacja :)
niedziela, 19 kwietnia 2015
Rozdział 2.
Obudziłam się około godziny 10. Byłam jeszcze wciąż roztrzęsiona po wczorajszym dniu. Byłam dość nie wyspana, co chwile się w nocy budziłam. Wstałam z łóżka i poszłam do łazienki. Spojrzałam na swoją twarz. Miałam podkrążone oczy, gdzie nie gdzie miałam łzy. Jednym słowem wyglądałam okropnie. Weszłam pod prysznic i pozwoliłam gorącym strugom wody spłynąć po moim ciele. Pod dotykiem mody moje ciało powoli się rozluźniało. Wyszłam spod prysznica dopiero jak skończyła się ciepła woda. Owinęłam się ciasno ręcznikiem. Odczekałam chwilę i się ubrałam.
Pomalowałam się starannie by zakryć dokładnie te sińce pod oczami. Wyprostowałam jeszcze włosy i byłam gotowa. Zeszłam na dół i zrobiłam sobie miseczkę płatków. Starałam się nie myśleć o Mike'u. Ale co jakiś czas i tak zajrzy w moich myślach. Spojrzałam na zegarek. Dochodziła już prawie 12. Umyłam miskę po sobie i poszłam ubrać buty. Po chwili usłyszałam dzwonek do drzwi. Otworzyłam i w nich stał Liam. Uśmiechnęłam się mimo wszystko. Odwzajemnił uśmiech.
-Cześć.-przywitałam się.
-Hej.
-To idziemy, nie?
-Pewnie.
Zamknęłam drzwi na klucz. Poszliśmy do samochodu. Liam jak na dżentelmena otworzył mi drzwi od strony pasażera. Wsiadłam i pojechaliśmy.
-Jak się spało?
-Nie najlepiej.
-Czemu?
Nie odpowiedziałam mu na pytanie. Dojechaliśmy już na miejsce. Wysiedliśmy i weszliśmy do środka. Zajęliśmy miejsca najdalej od innych. Po chwili przyszła kelnerka.
-Dzień dobry coś podać?
-Ja poproszę Cappuccino.-powiedziałam.
-A dla pana?
-To samo poproszę.
Kelnerka się oddalił. Przyjrzałam się twarzy chłopaka i zamarłam.
-Przepraszam.
-Za co?-spytał się zdziwiony.
-Jesteś ranny. Powinnam cię była wczoraj zawieźć do lekarza.
-Nie przejmuj się naprawdę. Nic mi nie jest.
Spojrzałam ze wstydem na swoje ręce.
-Odpowiesz mi na moje wcześniejsze pytanie?-spytał.
Potrzebowałam chwili by skojarzy o które chodzi.
-Hm to długa historia i zbyt bolesna.
-Postaram się zrozumieć.
-Dobrze. -zgodziłam się wreszcie.
Podeszła do nas kelnerka i przyniosła nasze zamówienie. Wzięłam filiżankę i upiłam dwa łyki.
-Chodzi o mojego chłopaka a raczej byłego.
-Kiedy się rozstaliście?
-Wczoraj.-powiedziałam ze smutkiem w głosie.
-Przykro mi.
-A mi nie. Nie chcę go znać.
-Coś ci zrobił? Skrzywdził cię?
-Zdradził mnie z moją przyjaciółką.
-A to drań.
-Nigdy mu tego nie wybaczę. Ani jej.
-Jak mogli ci takie świństwo zrobić.
-Nie wiedziałam że ją stać na takie coś. Przez rok udawała. Ukrywała to przede mną. Zawiodłam się na niej. I na nim.
Opowiedziałam mu wszystko ze szczegółami jak to wszystko się wydarzyło. Słuchał mnie uważnie. Ani razu mi nie przerwał. Gdy już skończyłam, zapadła chwilowa cisza. Dokończyłam swoją kawę w tym czasie.
-Gdybym to ja miał szczęście być z tobą to bym cię tak nigdy nie zranił.
-Nie chcę na nowo mieć chłopaka. Za świeże mam rany na sercu.
-Rozumiem. Dam ci czas.
-Naprawdę nie trać go dla mnie.
-Poczekam jak będziesz gotowa. Jesteś atrakcyjną dziewczyną.
-Proszę nie pleć bzdur.
-Mówię ci samą prawdę.
-To teraz opowiedz mi o sobie.-zmieniłam temat.
-A co dokładnie chcesz wiedzieć?
-Opowiedz o czymkolwiek.
Opowiadał mi o tym jak to dostał się do X-Factor. Jaką to tremę wtedy czuł. O swoich rodzicach. O swoich byłych dziewczynach. Dosłownie o wszystkim. Fajnie mi się z nim rozmawiało. Mogłabym go godzinami słuchać. Siedzieliśmy w tej kawiarni chyba z dwie godziny. W pewnej chwili podeszła do nas pewna dziewczynka i poprosiła Liam'a o autograf. Uśmiechnął się do niej i podpisał się jej na kartce. Dziewczynka podziękowała i odeszła szczęśliwa.
-Może pójdziemy się przejść?-zaproponował.
-Czemu nie.
Wstaliśmy i ruszyliśmy do wyjścia. Wyszliśmy w stronę parku.
-Mieszkasz tu od urodzenia?-spytał się.
-Nie. Przeprowadziłam się tu dopiero trzy lata temu. Jak miałam 15 lat zmarła moja mama. Ciotka mnie tu zabrała. Mieszkałam tutaj z nią rok. Potem poznałam tego dupka.
-Przykro mi z powodu twojej mamy. Gdzie wcześniej mieszkałaś?
-W Irlandii.
-Niall stamtąd jest.
Usiedliśmy na ławce koło fontanny.
-I co teraz zamierzasz?
-Co z czym?
-No z tym wszystkim.
-Nic znajdę pracę i będę żyć dalej.
-Jak coś będziesz potrzebować to daj znać.
-Dzięki ale dam sobie radę.
Siedzieliśmy chwilę w milczeniu patrząc się w wodę.
-Będę się zbierać już.-powiedziałam.
-Dobrze odwiozę cię.
Wstaliśmy i ruszyliśmy w stronę samochodu. Byliśmy w połowie drogi dopadli się do nas fotoreporterzy. Liam złapał mnie za rękę i pociągnął mnie za rękę. Biegliśmy szybko śmiejąc się gdy co jakiś czas się potykałam o własne nogi. Gdy już dobiegliśmy do auta nie czułam płuc. Wsiedliśmy czym prędzej i odjechaliśmy. Po drodze nie rozmawialiśmy zbytnio, dochodząc jeszcze do siebie po biegu. Po 10 minutach jazdy byliśmy już pod moim domem.
-Świetnie się dzisiaj bawiłam.-powiedziałam. Tak chyba wypadało powiedzieć po udanym dniu z przyjacielem.
-Ja również. Powtórzymy to kiedyś?
-Mi to odpowiada.
-Może jutro? Pojedziemy do mnie i obejrzymy film z chłopakami.
-Czy ja wiem.
-Masz już jakieś plany?
-Chciałam porozglądać się za pracą.
-Ale całego dnia ci to nie zajmie.
-Racja.-powiedziałam.-Napisze ci jutro dokładnie o której się spotkamy.
-Ok-powiedział.-Przyjadę po ciebie.
-Mogę sama przyjechać, adres pamiętam.
-Skoro tak wolisz.
-To do zobaczenia jutro.-powiedziałam.
-Do jutra. Cześć.
-Cześć.
Wysiadłam z samochodu i poszłam w stronę drzwi.
~Oczami Liam'a~
Victoria wysiadła z auta i skierowała się w stronę domu. Przez ten cały czas obserwowałem ją, dopóki nie zniknęła za drzwiami. Było mi jej naprawdę szkoda. Tyle się wycierpiała. Dzień z nią był naprawdę mile spędzony. Gdy odpalałem samochód, zauważyłem kolesia z kwiatami wpatrującego się we mnie. Co to jest za koleś? Czyżby to był ten drań? Zanim zdołałem odjechać podszedł do auta i zapukał w szybę. Otworzyłem ją nawet nie do połowy.
-Słucham.-powiedziałem.
-Trzymaj się od Victorii z daleka.-powiedział wkurzony.
-Ach to ty jesteś tym co ją skrzywdził.-powiedziałem wysiadając z auta.-A teraz mnie posłuchaj. Nie zamierzam pozwolić byś dalej jej robił cokolwiek.
-Kim ty w ogóle jesteś? Za kogo się uważasz?
-Nie twój zasrany interes.-powiedziałem podnosząc głos. Nie wiedziałem co się ze mną dzieję. Nigdy nie krzyczałem na kogoś. Zawsze starałem się spokojnie wszystko załatwiać.- A teraz radzę ci iść stąd i dać jej spokój. Ona naprawdę nie chce cię widzieć.
-Sam ją o to zapytam. Nie potrzebuje adwokata.
-Zjeżdżaj stąd.
-Nie.
Złapał mnie za kołnierz mojej koszuli i przyparł mnie do auta.
-Teraz ty posłuchaj. Victoria jest moją dziewczyną i nie pozwolę na to by jakiś laluś się koło niej kręcił. Jeśli nie odjedziesz stąd skopię ci ten tyłek.
-Zapomnij. Czas byś podkreślił czas przeszły. Victoria już nie jest z tobą.
Nie odpowiedział. Zamiast tego uderzył mnie pięścią w brzuch. Zgiąłem się z bólu. Drugi cios dostałem po twarzy.
~Oczami Victorii~
Zamknęłam za sobą drzwi. Zdjęłam z siebie żakiet. Nim zdążyłam się całkiem rozebrać usłyszałam z zewnątrz krzyki. Podeszłam do okna i wyjrzałam. Zobaczyłam Mike'a jak uderzył Liam'a najpierw w brzuch a potem w twarz. Musiałam szybko zareagować nim on zrobi mu jakąś krzywdę. Wybiegłam na zewnątrz.
-Zostaw go!-krzyknęłam.
Mike się popatrzył na mnie. Czym prędzej do niego doskoczyłam.
-Co ty sobie wyobrażasz?-Krzyknęłam.-Jak możesz?
-Robię to dla nas, skarbie.
-Nie mów do mnie skarbie. Nie ma już nas, zrozum to wreszcie.
-Ja cię dalej kocham.
-Nie!!-krzyknęłam.- Zapomnij o nas. Nie chcę cię znać. Nienawidzę cię!
-Nie mów tak.
-Będę tak mówić, bo taka jest prawda. Idź już stąd!! Nie chcę cię widzieć!!
Mike rzucił kwiatami na ulicę i odszedł. Podeszłam szybko do Liam'a.
-Liam??!-powiedziałam spanikowana.-Nic ci nie jest?
-Jakoś przeżyję.
-Przepraszam cię za niego.
-Nie przejmuj się nim.
-Tak mi wstyd za niego.
-Nic się nie stało.
-Wejdź do środka. Nie pozwolę ci prowadzić w takim stanie.
-Nic mi nie jest, naprawdę.
-Liam nie bądź takim twardzielem.
-Naprawdę nic mi nie jest.
-Widzę jak się kulisz z bólu.
-To nic takiego.
-To daj się chociaż odwieźć.
-No dobrze.
Wzięłam go pod rękę i zaprowadziłam go od strony pasażera. Odpaliłam samochód i ruszyłam. Po drodze rozmyślałam co się wydarzyło. Byłam wściekła na Mike'a. Nie mógł mnie zostawić w spokoju? Nie chcę już mieć z nim nic wspólnego. Podjechałam pod jego dom. Wysiadłam i pomogłam Liam'owi. Wzięłam go pod rękę i zaprowadziłam go pod drzwi. Zadzwoniłam do drzwi. Po chwili otworzył mi chłopak z zielonymi oczami i lokami na głowie. Spojrzał najpierw na mnie i się uśmiechnął. Wtedy spojrzał na Liam'a i mina mu zrzedła.
-Liam co się stało?!-krzyknął spanikowany.
-Nie krzycz tak bardzo, sąsiedzi słyszą.
-Od kiedy to przejmujesz się sąsiadami?
-Nie ważne od kiedy.-Odezwałam się wreszcie.-pomóż mi go wprowadzić do środka.
-No tak.
Wziął Liam'a z drugiej strony i wprowadziliśmy go do środka. Weszliśmy do salonu. Reszta chłopaków podniosła się z kanapy zszokowani nagłym wtargnięciem.
-Co się stało?-spytał się mulat.
Posadziliśmy Liam'a na kanapie. Usiadłam koło niego.
-To dowiemy się? co się stało?
Liam opowiedział im co się wydarzyło od samego początku. Zakryłam twarz dłońmi. Nie mogłam tak słuchać tego spokojnie. Było mi wstyd za to wszystko.
-Nie no nie wierzę. Najpierw jakaś dziewczyna się wczoraj potrąciła. Teraz jakiś koleś cię pobił. Co tu jest grane. I Kim ona jest?-Wskazał na mnie blondyn.
Musiałam się do wszystkiego przyznać.
-Nazywam się Victoria.
-To ty go wczoraj potrąciłaś?
-Tak.-powiedziałam ze wstydem.
-To wszystko jasne.-powiedział Louis.-A kim jest ten koleś?
-To mój były. Wczoraj się rozstaliśmy.
-Odkąd cię poznał są same problemy.
-To nie tak.-bronił mnie Liam.-To nie jej wina.
-Liam to prawda. Mówią co myślą. Gdybym wczoraj uważała na drodze to bym cię nie potrąciła.
-Nie mów tak. Ja tak nie uważam.
-Może już lepiej pójdę.-powiedziałam wstając.
-Nie odchodź jeszcze.
-Pamiętaj że jesteśmy na jutro umówieni.
-Pamiętam.
-To odpoczywaj.
-Dobrze. Masz jak wrócić?
-Nie martw się o mnie. Przejdę się.
-Nie no nie musisz się aż tak poświęcać. Odwiezie cię ktoś.
Liam spojrzał na Harry'ego.
-Dobrze odwiozę ją-powiedział.
-Do jutra.-powiedziałam.
Wyszłam a zaraz za mną Harry. Weszłam do auta i zapięłam pas. Podałam mu adres i ruszyliśmy.
I mamy kolejny rozdział. :) Mam nadzieję że wam się spodoba :) Miłego czytania :)
Pomalowałam się starannie by zakryć dokładnie te sińce pod oczami. Wyprostowałam jeszcze włosy i byłam gotowa. Zeszłam na dół i zrobiłam sobie miseczkę płatków. Starałam się nie myśleć o Mike'u. Ale co jakiś czas i tak zajrzy w moich myślach. Spojrzałam na zegarek. Dochodziła już prawie 12. Umyłam miskę po sobie i poszłam ubrać buty. Po chwili usłyszałam dzwonek do drzwi. Otworzyłam i w nich stał Liam. Uśmiechnęłam się mimo wszystko. Odwzajemnił uśmiech.
-Cześć.-przywitałam się.
-Hej.
-To idziemy, nie?
-Pewnie.
Zamknęłam drzwi na klucz. Poszliśmy do samochodu. Liam jak na dżentelmena otworzył mi drzwi od strony pasażera. Wsiadłam i pojechaliśmy.
-Jak się spało?
-Nie najlepiej.
-Czemu?
Nie odpowiedziałam mu na pytanie. Dojechaliśmy już na miejsce. Wysiedliśmy i weszliśmy do środka. Zajęliśmy miejsca najdalej od innych. Po chwili przyszła kelnerka.
-Dzień dobry coś podać?
-Ja poproszę Cappuccino.-powiedziałam.
-A dla pana?
-To samo poproszę.
Kelnerka się oddalił. Przyjrzałam się twarzy chłopaka i zamarłam.
-Przepraszam.
-Za co?-spytał się zdziwiony.
-Jesteś ranny. Powinnam cię była wczoraj zawieźć do lekarza.
-Nie przejmuj się naprawdę. Nic mi nie jest.
Spojrzałam ze wstydem na swoje ręce.
-Odpowiesz mi na moje wcześniejsze pytanie?-spytał.
Potrzebowałam chwili by skojarzy o które chodzi.
-Hm to długa historia i zbyt bolesna.
-Postaram się zrozumieć.
-Dobrze. -zgodziłam się wreszcie.
Podeszła do nas kelnerka i przyniosła nasze zamówienie. Wzięłam filiżankę i upiłam dwa łyki.
-Chodzi o mojego chłopaka a raczej byłego.
-Kiedy się rozstaliście?
-Wczoraj.-powiedziałam ze smutkiem w głosie.
-Przykro mi.
-A mi nie. Nie chcę go znać.
-Coś ci zrobił? Skrzywdził cię?
-Zdradził mnie z moją przyjaciółką.
-A to drań.
-Nigdy mu tego nie wybaczę. Ani jej.
-Jak mogli ci takie świństwo zrobić.
-Nie wiedziałam że ją stać na takie coś. Przez rok udawała. Ukrywała to przede mną. Zawiodłam się na niej. I na nim.
Opowiedziałam mu wszystko ze szczegółami jak to wszystko się wydarzyło. Słuchał mnie uważnie. Ani razu mi nie przerwał. Gdy już skończyłam, zapadła chwilowa cisza. Dokończyłam swoją kawę w tym czasie.
-Gdybym to ja miał szczęście być z tobą to bym cię tak nigdy nie zranił.
-Nie chcę na nowo mieć chłopaka. Za świeże mam rany na sercu.
-Rozumiem. Dam ci czas.
-Naprawdę nie trać go dla mnie.
-Poczekam jak będziesz gotowa. Jesteś atrakcyjną dziewczyną.
-Proszę nie pleć bzdur.
-Mówię ci samą prawdę.
-To teraz opowiedz mi o sobie.-zmieniłam temat.
-A co dokładnie chcesz wiedzieć?
-Opowiedz o czymkolwiek.
Opowiadał mi o tym jak to dostał się do X-Factor. Jaką to tremę wtedy czuł. O swoich rodzicach. O swoich byłych dziewczynach. Dosłownie o wszystkim. Fajnie mi się z nim rozmawiało. Mogłabym go godzinami słuchać. Siedzieliśmy w tej kawiarni chyba z dwie godziny. W pewnej chwili podeszła do nas pewna dziewczynka i poprosiła Liam'a o autograf. Uśmiechnął się do niej i podpisał się jej na kartce. Dziewczynka podziękowała i odeszła szczęśliwa.
-Może pójdziemy się przejść?-zaproponował.
-Czemu nie.
Wstaliśmy i ruszyliśmy do wyjścia. Wyszliśmy w stronę parku.
-Mieszkasz tu od urodzenia?-spytał się.
-Nie. Przeprowadziłam się tu dopiero trzy lata temu. Jak miałam 15 lat zmarła moja mama. Ciotka mnie tu zabrała. Mieszkałam tutaj z nią rok. Potem poznałam tego dupka.
-Przykro mi z powodu twojej mamy. Gdzie wcześniej mieszkałaś?
-W Irlandii.
-Niall stamtąd jest.
Usiedliśmy na ławce koło fontanny.
-I co teraz zamierzasz?
-Co z czym?
-No z tym wszystkim.
-Nic znajdę pracę i będę żyć dalej.
-Jak coś będziesz potrzebować to daj znać.
-Dzięki ale dam sobie radę.
Siedzieliśmy chwilę w milczeniu patrząc się w wodę.
-Będę się zbierać już.-powiedziałam.
-Dobrze odwiozę cię.
Wstaliśmy i ruszyliśmy w stronę samochodu. Byliśmy w połowie drogi dopadli się do nas fotoreporterzy. Liam złapał mnie za rękę i pociągnął mnie za rękę. Biegliśmy szybko śmiejąc się gdy co jakiś czas się potykałam o własne nogi. Gdy już dobiegliśmy do auta nie czułam płuc. Wsiedliśmy czym prędzej i odjechaliśmy. Po drodze nie rozmawialiśmy zbytnio, dochodząc jeszcze do siebie po biegu. Po 10 minutach jazdy byliśmy już pod moim domem.
-Świetnie się dzisiaj bawiłam.-powiedziałam. Tak chyba wypadało powiedzieć po udanym dniu z przyjacielem.
-Ja również. Powtórzymy to kiedyś?
-Mi to odpowiada.
-Może jutro? Pojedziemy do mnie i obejrzymy film z chłopakami.
-Czy ja wiem.
-Masz już jakieś plany?
-Chciałam porozglądać się za pracą.
-Ale całego dnia ci to nie zajmie.
-Racja.-powiedziałam.-Napisze ci jutro dokładnie o której się spotkamy.
-Ok-powiedział.-Przyjadę po ciebie.
-Mogę sama przyjechać, adres pamiętam.
-Skoro tak wolisz.
-To do zobaczenia jutro.-powiedziałam.
-Do jutra. Cześć.
-Cześć.
Wysiadłam z samochodu i poszłam w stronę drzwi.
~Oczami Liam'a~
Victoria wysiadła z auta i skierowała się w stronę domu. Przez ten cały czas obserwowałem ją, dopóki nie zniknęła za drzwiami. Było mi jej naprawdę szkoda. Tyle się wycierpiała. Dzień z nią był naprawdę mile spędzony. Gdy odpalałem samochód, zauważyłem kolesia z kwiatami wpatrującego się we mnie. Co to jest za koleś? Czyżby to był ten drań? Zanim zdołałem odjechać podszedł do auta i zapukał w szybę. Otworzyłem ją nawet nie do połowy.
-Słucham.-powiedziałem.
-Trzymaj się od Victorii z daleka.-powiedział wkurzony.
-Ach to ty jesteś tym co ją skrzywdził.-powiedziałem wysiadając z auta.-A teraz mnie posłuchaj. Nie zamierzam pozwolić byś dalej jej robił cokolwiek.
-Kim ty w ogóle jesteś? Za kogo się uważasz?
-Nie twój zasrany interes.-powiedziałem podnosząc głos. Nie wiedziałem co się ze mną dzieję. Nigdy nie krzyczałem na kogoś. Zawsze starałem się spokojnie wszystko załatwiać.- A teraz radzę ci iść stąd i dać jej spokój. Ona naprawdę nie chce cię widzieć.
-Sam ją o to zapytam. Nie potrzebuje adwokata.
-Zjeżdżaj stąd.
-Nie.
Złapał mnie za kołnierz mojej koszuli i przyparł mnie do auta.
-Teraz ty posłuchaj. Victoria jest moją dziewczyną i nie pozwolę na to by jakiś laluś się koło niej kręcił. Jeśli nie odjedziesz stąd skopię ci ten tyłek.
-Zapomnij. Czas byś podkreślił czas przeszły. Victoria już nie jest z tobą.
Nie odpowiedział. Zamiast tego uderzył mnie pięścią w brzuch. Zgiąłem się z bólu. Drugi cios dostałem po twarzy.
~Oczami Victorii~
Zamknęłam za sobą drzwi. Zdjęłam z siebie żakiet. Nim zdążyłam się całkiem rozebrać usłyszałam z zewnątrz krzyki. Podeszłam do okna i wyjrzałam. Zobaczyłam Mike'a jak uderzył Liam'a najpierw w brzuch a potem w twarz. Musiałam szybko zareagować nim on zrobi mu jakąś krzywdę. Wybiegłam na zewnątrz.
-Zostaw go!-krzyknęłam.
Mike się popatrzył na mnie. Czym prędzej do niego doskoczyłam.
-Co ty sobie wyobrażasz?-Krzyknęłam.-Jak możesz?
-Robię to dla nas, skarbie.
-Nie mów do mnie skarbie. Nie ma już nas, zrozum to wreszcie.
-Ja cię dalej kocham.
-Nie!!-krzyknęłam.- Zapomnij o nas. Nie chcę cię znać. Nienawidzę cię!
-Nie mów tak.
-Będę tak mówić, bo taka jest prawda. Idź już stąd!! Nie chcę cię widzieć!!
Mike rzucił kwiatami na ulicę i odszedł. Podeszłam szybko do Liam'a.
-Liam??!-powiedziałam spanikowana.-Nic ci nie jest?
-Jakoś przeżyję.
-Przepraszam cię za niego.
-Nie przejmuj się nim.
-Tak mi wstyd za niego.
-Nic się nie stało.
-Wejdź do środka. Nie pozwolę ci prowadzić w takim stanie.
-Nic mi nie jest, naprawdę.
-Liam nie bądź takim twardzielem.
-Naprawdę nic mi nie jest.
-Widzę jak się kulisz z bólu.
-To nic takiego.
-To daj się chociaż odwieźć.
-No dobrze.
Wzięłam go pod rękę i zaprowadziłam go od strony pasażera. Odpaliłam samochód i ruszyłam. Po drodze rozmyślałam co się wydarzyło. Byłam wściekła na Mike'a. Nie mógł mnie zostawić w spokoju? Nie chcę już mieć z nim nic wspólnego. Podjechałam pod jego dom. Wysiadłam i pomogłam Liam'owi. Wzięłam go pod rękę i zaprowadziłam go pod drzwi. Zadzwoniłam do drzwi. Po chwili otworzył mi chłopak z zielonymi oczami i lokami na głowie. Spojrzał najpierw na mnie i się uśmiechnął. Wtedy spojrzał na Liam'a i mina mu zrzedła.
-Liam co się stało?!-krzyknął spanikowany.
-Nie krzycz tak bardzo, sąsiedzi słyszą.
-Od kiedy to przejmujesz się sąsiadami?
-Nie ważne od kiedy.-Odezwałam się wreszcie.-pomóż mi go wprowadzić do środka.
-No tak.
Wziął Liam'a z drugiej strony i wprowadziliśmy go do środka. Weszliśmy do salonu. Reszta chłopaków podniosła się z kanapy zszokowani nagłym wtargnięciem.
-Co się stało?-spytał się mulat.
Posadziliśmy Liam'a na kanapie. Usiadłam koło niego.
-To dowiemy się? co się stało?
Liam opowiedział im co się wydarzyło od samego początku. Zakryłam twarz dłońmi. Nie mogłam tak słuchać tego spokojnie. Było mi wstyd za to wszystko.
-Nie no nie wierzę. Najpierw jakaś dziewczyna się wczoraj potrąciła. Teraz jakiś koleś cię pobił. Co tu jest grane. I Kim ona jest?-Wskazał na mnie blondyn.
Musiałam się do wszystkiego przyznać.
-Nazywam się Victoria.
-To ty go wczoraj potrąciłaś?
-Tak.-powiedziałam ze wstydem.
-To wszystko jasne.-powiedział Louis.-A kim jest ten koleś?
-To mój były. Wczoraj się rozstaliśmy.
-Odkąd cię poznał są same problemy.
-To nie tak.-bronił mnie Liam.-To nie jej wina.
-Liam to prawda. Mówią co myślą. Gdybym wczoraj uważała na drodze to bym cię nie potrąciła.
-Nie mów tak. Ja tak nie uważam.
-Może już lepiej pójdę.-powiedziałam wstając.
-Nie odchodź jeszcze.
-Pamiętaj że jesteśmy na jutro umówieni.
-Pamiętam.
-To odpoczywaj.
-Dobrze. Masz jak wrócić?
-Nie martw się o mnie. Przejdę się.
-Nie no nie musisz się aż tak poświęcać. Odwiezie cię ktoś.
Liam spojrzał na Harry'ego.
-Dobrze odwiozę ją-powiedział.
-Do jutra.-powiedziałam.
Wyszłam a zaraz za mną Harry. Weszłam do auta i zapięłam pas. Podałam mu adres i ruszyliśmy.
I mamy kolejny rozdział. :) Mam nadzieję że wam się spodoba :) Miłego czytania :)
sobota, 18 kwietnia 2015
Rozdział 1
Wystraszyłam się nie na żarty. Chłopak podniósł się. Przyłożyłam ręce do ust.
-Bardzo pana przepraszam. Nie wiem jak to się stało.
-Piła pani coś i wsiadła pani za kierownicę?
-Ależ oczywiście że nie.-powiedziałam szybko.- Przepraszam jeszcze raz.
Brązowooki brunet przyjrzał mi się uważnie czy aby czasem nie kłamie. Chyba mi uwierzył.
-Załóżmy że pani wierzę. To jakim cudem mnie pani nie zauważyła?
-Przepraszam ale mam mętlik w głowie.
-Rozumiem.
-Mogę to jakoś panu wynagrodzić?
-Aż tak staro wyglądam?
-Nie.-powiedziałam rumieniąc się. -Po prostu nie wypada mówić na ty, gdy pana nie znam.
-Liam jestem.-przedstawił się. -Liam Payne.
Coś mi mówiło jego nazwisko.
-A to czasem nie jest pan piosenkarzem z One Direction?
-Tak to ja. -powiedział zakłopotany.
-Aha. To miło mi cię poznać. Ja jestem Victoria Miller.
-Mi ciebie również.
-Może cię zawiozę do lekarza co?
-Nie ma takiej potrzeby. Naprawdę.-powiedział.
-To może cię gdzieś podwiozę?
-Jak jesteś już taka chętna to czemu nie.-powiedział uśmiechając się.
-Tylko nie pomyśl sobie czegoś to tylko podwózka.
-Nie no spokojnie ja nie z tych co są szybcy do wszystkiego.
-To dobrze.-powiedziałam.-Wsiadaj.
Usiadłam za kierownicą i zapięłam pasy. Podał mi adres. I pojechaliśmy.
-Spotkamy się jeszcze kiedyś?-spytał.
-Może kiedyś. Ale wiedz że nie umawiam się na randki.
-Masz kogoś?
-Nie.
-Dobrze. To jako przyjaciele.
-Dobra. Jako przyjaciele bardziej mi odpowiada.
-To może wpadniesz do nas jutro? Jakiś film obejrzymy?
-Nas? Czyli kto jeszcze będzie?
-No chłopacy. Mieszkamy razem.
-Czy ja wiem.
-To może na kawę? Tylko jako przyjaciele.
-Dobra niech będzie kawa.
- To może jutro o 12?
- Spoko.
Podjechaliśmy już na miejsce.
-Jeszcze raz cię bardzo przepraszam za to. Jest mi naprawdę głupio.
-Naprawdę nic się nie stało. Nie przejmuj się już tak bardzo. Do wesela się zagoi.- powiedział żartobliwie.- To do jutra.
-No do jutra.
Zapisałam mu na kartce mój numer telefonu i adres.
-Cześć.-powiedział.
-Cześć.
Wysiadł z auta i zamknął drzwi za sobą. Odpaliłam silnik i ruszyłam do domu.
~Oczami Liama~
Wysiadłem z samochodu Victorii i ruszyłem w stronę drzwi wejściowych. Z wypadku wyszedłem bez szwanku. Otworzyłem drzwi i wszedłem do środka. Usłyszałem z salonu chłopaków. Zdjąłem buty i powiesiłem kurtkę na wieszaku. Wszedłem do salonu i stanąłem w progu. Chłopacy oglądali jakiś mecz.
-Hej.
-O hej.-powiedział Zayn i spojrzał na mnie.- Co ci się stało?
Reszta się popatrzyła na mnie i rzucili się na mnie.
-Co się stało?!-Domagał się wyjaśnień spanikowany Niall.
-Nic takiego.-powiedziałem zmieszany.
-Cały jesteś potargany.
Dopiero teraz zobaczyłem swoje spodnie. Były poharatane w paru miejscach. Brudne jak nie wiem co.
-A bo zostałem potrącony.
-Co?-powiedział zszokowany Harry. - Nic ci nie jest?
-Nie.-powiedziałem.-Wszystko jest ok.
-Kto to był?
-Pewna dziewczyna.
-Kim ona jest?-spytał się Louis.
-Nazywa się Victoria.
-Przecież mogła cię zabić.-powiedział Zayn.
-Chłopaki wiem że się martwicie ale nic mi nie jest.-powiedziałem.-A po za tym jechała wolno.
-To całe szczęście.
-Idę się przebrać.
Poszedłem na górę i skierowałem się do łazienki. Otworzyłem drzwi i wszedłem do środka. Przyjrzałem się jeszcze raz swojemu odbiciu. Włosy miałem potargane i całe w błocie. Spodnie porozrywane w paru miejscach. Twarz miałem usmarowaną ziemią i w kilku miejscach ranki, którymi nie trzeba było się przejmować. Były tak płytkie że w mgnieniu oka się zagoją. Ściągnąłem z siebie potargane ubrania i wziąłem szybko kąpiel. Wysuszyłem się szybko. Ubrania zebrałem i wyrzuciłem do kosza na śmieci. Resztę dnia spędziłem w swoim pokoju przy komputerze.
~Oczami Victorii~
Dojechałam pod swój dom. Wysiadłam i podeszłam do drzwi. Otworzyłam je i stanęłam w progu. W salonie czekał na mnie Mike.
-Czego chcesz?
-Proszę pogadajmy na spokojnie.
-Trochę za późno na taką rozmowę.
-Daj mi się wytłumaczyć. Proszę.-błagał.
-Nie Mike.-powiedziałam już wkurzona.-Z nami koniec. I nie zmienię zdania. Pakuj swoje walizki i wynoś się z mojego życia. Już nie ma w nim ciebie. Straciłam do ciebie zaufanie. Jesteś dla mnie nikim. Tyle ci dawałam z mojej strony a ty jak mnie potraktowałeś. Masz 30 minut by się spakować i wyjść. I ani minuty dłużej.
Chyba dotarło do niego to że nic nie wskóra. Poszedł na górę i zaczął się pakować. Przed wyjściem odwrócił się do mnie.
-Przepraszam.
-Twoje przeprosiny są nic nie warte.
- Wiedz że się nie poddam. Będę o ciebie walczył.
-Nie Mike-powiedziałam.-Zostaw mnie już w spokoju. Wyjdź!!
Popatrzył się na mnie zdziwiony i wyszedł. Nigdy na niego nie krzyczałam. Gdy zamknęły się za nim drzwi, rzuciłam się na górę i położyłam się cała w łzach na łóżku. Skuliłam się cała. Złapałam rękami kolana i kołysałam się to w przód to w tył. Nie docierało do mnie to że ktoś kto był mi bliski mógł mnie aż tak bardzo zranić. Tak bardzo mu ufałam. Łzy cały czas ciekły mi po policzkach. Nie mogłam ich uspokoić. W końcu udało mi się odpłynąć w ramiona morfeusza.
I jak rozdział? Może być? Piszcie jak wam się podoba to mnie zmotywuje do kolejnych rozdziałów :)
-Bardzo pana przepraszam. Nie wiem jak to się stało.
-Piła pani coś i wsiadła pani za kierownicę?
-Ależ oczywiście że nie.-powiedziałam szybko.- Przepraszam jeszcze raz.
Brązowooki brunet przyjrzał mi się uważnie czy aby czasem nie kłamie. Chyba mi uwierzył.
-Załóżmy że pani wierzę. To jakim cudem mnie pani nie zauważyła?
-Przepraszam ale mam mętlik w głowie.
-Rozumiem.
-Mogę to jakoś panu wynagrodzić?
-Aż tak staro wyglądam?
-Nie.-powiedziałam rumieniąc się. -Po prostu nie wypada mówić na ty, gdy pana nie znam.
-Liam jestem.-przedstawił się. -Liam Payne.
Coś mi mówiło jego nazwisko.
-A to czasem nie jest pan piosenkarzem z One Direction?
-Tak to ja. -powiedział zakłopotany.
-Aha. To miło mi cię poznać. Ja jestem Victoria Miller.
-Mi ciebie również.
-Może cię zawiozę do lekarza co?
-Nie ma takiej potrzeby. Naprawdę.-powiedział.
-To może cię gdzieś podwiozę?
-Jak jesteś już taka chętna to czemu nie.-powiedział uśmiechając się.
-Tylko nie pomyśl sobie czegoś to tylko podwózka.
-Nie no spokojnie ja nie z tych co są szybcy do wszystkiego.
-To dobrze.-powiedziałam.-Wsiadaj.
Usiadłam za kierownicą i zapięłam pasy. Podał mi adres. I pojechaliśmy.
-Spotkamy się jeszcze kiedyś?-spytał.
-Może kiedyś. Ale wiedz że nie umawiam się na randki.
-Masz kogoś?
-Nie.
-Dobrze. To jako przyjaciele.
-Dobra. Jako przyjaciele bardziej mi odpowiada.
-To może wpadniesz do nas jutro? Jakiś film obejrzymy?
-Nas? Czyli kto jeszcze będzie?
-No chłopacy. Mieszkamy razem.
-Czy ja wiem.
-To może na kawę? Tylko jako przyjaciele.
-Dobra niech będzie kawa.
- To może jutro o 12?
- Spoko.
Podjechaliśmy już na miejsce.
-Jeszcze raz cię bardzo przepraszam za to. Jest mi naprawdę głupio.
-Naprawdę nic się nie stało. Nie przejmuj się już tak bardzo. Do wesela się zagoi.- powiedział żartobliwie.- To do jutra.
-No do jutra.
Zapisałam mu na kartce mój numer telefonu i adres.
-Cześć.-powiedział.
-Cześć.
Wysiadł z auta i zamknął drzwi za sobą. Odpaliłam silnik i ruszyłam do domu.
~Oczami Liama~
Wysiadłem z samochodu Victorii i ruszyłem w stronę drzwi wejściowych. Z wypadku wyszedłem bez szwanku. Otworzyłem drzwi i wszedłem do środka. Usłyszałem z salonu chłopaków. Zdjąłem buty i powiesiłem kurtkę na wieszaku. Wszedłem do salonu i stanąłem w progu. Chłopacy oglądali jakiś mecz.
-Hej.
-O hej.-powiedział Zayn i spojrzał na mnie.- Co ci się stało?
Reszta się popatrzyła na mnie i rzucili się na mnie.
-Co się stało?!-Domagał się wyjaśnień spanikowany Niall.
-Nic takiego.-powiedziałem zmieszany.
-Cały jesteś potargany.
Dopiero teraz zobaczyłem swoje spodnie. Były poharatane w paru miejscach. Brudne jak nie wiem co.
-A bo zostałem potrącony.
-Co?-powiedział zszokowany Harry. - Nic ci nie jest?
-Nie.-powiedziałem.-Wszystko jest ok.
-Kto to był?
-Pewna dziewczyna.
-Kim ona jest?-spytał się Louis.
-Nazywa się Victoria.
-Przecież mogła cię zabić.-powiedział Zayn.
-Chłopaki wiem że się martwicie ale nic mi nie jest.-powiedziałem.-A po za tym jechała wolno.
-To całe szczęście.
-Idę się przebrać.
Poszedłem na górę i skierowałem się do łazienki. Otworzyłem drzwi i wszedłem do środka. Przyjrzałem się jeszcze raz swojemu odbiciu. Włosy miałem potargane i całe w błocie. Spodnie porozrywane w paru miejscach. Twarz miałem usmarowaną ziemią i w kilku miejscach ranki, którymi nie trzeba było się przejmować. Były tak płytkie że w mgnieniu oka się zagoją. Ściągnąłem z siebie potargane ubrania i wziąłem szybko kąpiel. Wysuszyłem się szybko. Ubrania zebrałem i wyrzuciłem do kosza na śmieci. Resztę dnia spędziłem w swoim pokoju przy komputerze.
~Oczami Victorii~
Dojechałam pod swój dom. Wysiadłam i podeszłam do drzwi. Otworzyłam je i stanęłam w progu. W salonie czekał na mnie Mike.
-Czego chcesz?
-Proszę pogadajmy na spokojnie.
-Trochę za późno na taką rozmowę.
-Daj mi się wytłumaczyć. Proszę.-błagał.
-Nie Mike.-powiedziałam już wkurzona.-Z nami koniec. I nie zmienię zdania. Pakuj swoje walizki i wynoś się z mojego życia. Już nie ma w nim ciebie. Straciłam do ciebie zaufanie. Jesteś dla mnie nikim. Tyle ci dawałam z mojej strony a ty jak mnie potraktowałeś. Masz 30 minut by się spakować i wyjść. I ani minuty dłużej.
Chyba dotarło do niego to że nic nie wskóra. Poszedł na górę i zaczął się pakować. Przed wyjściem odwrócił się do mnie.
-Przepraszam.
-Twoje przeprosiny są nic nie warte.
- Wiedz że się nie poddam. Będę o ciebie walczył.
-Nie Mike-powiedziałam.-Zostaw mnie już w spokoju. Wyjdź!!
Popatrzył się na mnie zdziwiony i wyszedł. Nigdy na niego nie krzyczałam. Gdy zamknęły się za nim drzwi, rzuciłam się na górę i położyłam się cała w łzach na łóżku. Skuliłam się cała. Złapałam rękami kolana i kołysałam się to w przód to w tył. Nie docierało do mnie to że ktoś kto był mi bliski mógł mnie aż tak bardzo zranić. Tak bardzo mu ufałam. Łzy cały czas ciekły mi po policzkach. Nie mogłam ich uspokoić. W końcu udało mi się odpłynąć w ramiona morfeusza.
I jak rozdział? Może być? Piszcie jak wam się podoba to mnie zmotywuje do kolejnych rozdziałów :)
piątek, 17 kwietnia 2015
Prolog
Obudziłam się o 7 wtulona do swojego chłopaka. Jesteśmy już razem od ponad 2 lat. Mieszkamy w małym mieszkaniu w Londynie. Mike pracował jako mechanik, a ja aktualnie szukałam roboty. Wstałam z łóżka i poszłam do łazienki. Po drodze wzięłam z szafy ubrania na dzisiaj. Wzięłam szybką kąpiel i ubrałam się. Zrobiłam lekki makijaż i uczesałam się w kitkę. Zeszłam na dół i zaczęłam robić śniadanie. Po chwili poczułam na swojej talii ręce. Obróciłam się i popatrzyłam się na swojego ukochanego zielonookiego szatyna.
-Witam księżniczko.-powiedział całując mnie na powitanie.
-Hej. Zaraz skończę śniadanie.
-Nie trzeba skarbie, zjem na mieście.
Trochę to było dziwne. Zawsze jadł w domu.
-A to czemu?
-Mam dzisiaj dużo roboty więc muszę wcześniej wyjść.
-Aha.
-To ja będę leciał. Kocham cię.
-Ja ciebie też.
Pocałowałam go w policzek na do widzenia i zniknął za drzwiami.
Zrobiłam sobie dwie kanapki i je zjadłam. Zauważyłam że na stole leży telefon Mike'a. Widocznie go zapomniał. Wzięłam go i zauważyłam że ma sms-a. Nigdy nie sprawdzałam nikomu sms-ów, ale intuicja mi podpowiadała żebym zobaczyła. Nacisnęłam przycisk i byłam w szoku. Ktoś do niego napisał "Czekam na ciebie skarbie. S." Kto to znowu jest za S. Czyżby mnie zdradzał? Postanowiłam że podjadę do niego do pracy i z nim pogadam. Może ja coś źle rozumuję. Ubrałam buty i wyszłam z domu. Wsiadłam do samochodu i pojechałam prosto do jego warsztatu. Na miejscu nic się nie działo. Weszłam do środka. W środku przy samochodzie pracował jego wspólnik. Jego nigdzie nie widziałam.
-Gdzie jest Mike?-spytałam.
Spojrzał na mnie wystraszony i wskazał pokoik koło jego gabinetu.
Czego on się tak wystraszył? To czego się wystraszył dowiedziałam się gdy weszłam do pokoiku. Pół nadzy całowali się nie zwracając uwagi że ktoś wszedł. Nie no nie wierzę w to!! On z moją przyjaciółką? Jak on mógł? Odchrząknęłam. Oderwali się od siebie jak oparzeni.
-Viki? Co tu robisz?
-A jak myślisz? Zapomniałeś telefonu z domu i ci go przyniosłam. A ty co? Okazuje się że zdradzasz mnie z moją przyjaciółką!!!
-To nie tak jak myślisz.
-Tak jasne, daruj sobie!!!-powiedziałam wściekła.
-Viki proszę posłuchaj.
-Nie mamy już o czym rozmawiać. Jeszcze dziś masz się wyprowadzić z domu.
-Daj mi szansę proszę.-powiedział błagalnie.
-Trochę już za późno.
Zwróciłam się do Sary.
-Wiesz nie spodziewałam się tego po tobie.
-Sorry ale nie zasługujesz na niego.
-Jesteś zwykłą zdzirą.
-I kto to mówi.
-Co ja ci takiego zrobiłam? Co? No co ci zrobiłam?
-Wszystko masz czego ja nie mam. Rodzinę.-Zaczęła wyliczać.-Dom, chłopaka. A ja nic. Zawsze byłam sama. Więc postanowiłam ci coś odebrać.
-Ale to nie jest powód by niszczyć mi życie. Mam nadzieje że dopięłaś swego i dasz mi spokój. Życzę wam udanego życia.
Odwróciłąm się do nich plecami i odeszłam. Mike złapał mnie za rękę i zatrzymał mnie.
-Proszę daj mi szansę to wszystko jej wina. Szantażowała mnie.
-Ciekawe czym? Sorry ale nie mamy już o czym rozmawiać.
-Ja cię kocham.
-Jak byś mnie kochał to byś mnie nie zdradzał. Masz godzinę by się wyprowadzić.
Wyszłam z warsztatu i zaczerpnęłam świeżego powietrza. Wsiadłam do samochodu i odjechałam. Moje serce pękło na kilka kawałeczków. To boli. Jego zdrada boli niżbym mogła myśleć. Do oczu napłynęły mi łzy. Jechałam powoli. Nagle wyskoczyło mi coś na maskę. Zahamowałam z piskiem opon. Wysiadłam z samochodu czym prędzej. Na ziemi leżał brunet... .
I jak podoba wam się prolog? Jak myślicie? Kogo potrąciła Victoria? Piszcie w komentarzach :)
-Witam księżniczko.-powiedział całując mnie na powitanie.
-Hej. Zaraz skończę śniadanie.
-Nie trzeba skarbie, zjem na mieście.
Trochę to było dziwne. Zawsze jadł w domu.
-A to czemu?
-Mam dzisiaj dużo roboty więc muszę wcześniej wyjść.
-Aha.
-To ja będę leciał. Kocham cię.
-Ja ciebie też.
Pocałowałam go w policzek na do widzenia i zniknął za drzwiami.
Zrobiłam sobie dwie kanapki i je zjadłam. Zauważyłam że na stole leży telefon Mike'a. Widocznie go zapomniał. Wzięłam go i zauważyłam że ma sms-a. Nigdy nie sprawdzałam nikomu sms-ów, ale intuicja mi podpowiadała żebym zobaczyła. Nacisnęłam przycisk i byłam w szoku. Ktoś do niego napisał "Czekam na ciebie skarbie. S." Kto to znowu jest za S. Czyżby mnie zdradzał? Postanowiłam że podjadę do niego do pracy i z nim pogadam. Może ja coś źle rozumuję. Ubrałam buty i wyszłam z domu. Wsiadłam do samochodu i pojechałam prosto do jego warsztatu. Na miejscu nic się nie działo. Weszłam do środka. W środku przy samochodzie pracował jego wspólnik. Jego nigdzie nie widziałam.
-Gdzie jest Mike?-spytałam.
Spojrzał na mnie wystraszony i wskazał pokoik koło jego gabinetu.
Czego on się tak wystraszył? To czego się wystraszył dowiedziałam się gdy weszłam do pokoiku. Pół nadzy całowali się nie zwracając uwagi że ktoś wszedł. Nie no nie wierzę w to!! On z moją przyjaciółką? Jak on mógł? Odchrząknęłam. Oderwali się od siebie jak oparzeni.
-Viki? Co tu robisz?
-A jak myślisz? Zapomniałeś telefonu z domu i ci go przyniosłam. A ty co? Okazuje się że zdradzasz mnie z moją przyjaciółką!!!
-To nie tak jak myślisz.
-Tak jasne, daruj sobie!!!-powiedziałam wściekła.
-Viki proszę posłuchaj.
-Nie mamy już o czym rozmawiać. Jeszcze dziś masz się wyprowadzić z domu.
-Daj mi szansę proszę.-powiedział błagalnie.
-Trochę już za późno.
Zwróciłam się do Sary.
-Wiesz nie spodziewałam się tego po tobie.
-Sorry ale nie zasługujesz na niego.
-Jesteś zwykłą zdzirą.
-I kto to mówi.
-Co ja ci takiego zrobiłam? Co? No co ci zrobiłam?
-Wszystko masz czego ja nie mam. Rodzinę.-Zaczęła wyliczać.-Dom, chłopaka. A ja nic. Zawsze byłam sama. Więc postanowiłam ci coś odebrać.
-Ale to nie jest powód by niszczyć mi życie. Mam nadzieje że dopięłaś swego i dasz mi spokój. Życzę wam udanego życia.
Odwróciłąm się do nich plecami i odeszłam. Mike złapał mnie za rękę i zatrzymał mnie.
-Proszę daj mi szansę to wszystko jej wina. Szantażowała mnie.
-Ciekawe czym? Sorry ale nie mamy już o czym rozmawiać.
-Ja cię kocham.
-Jak byś mnie kochał to byś mnie nie zdradzał. Masz godzinę by się wyprowadzić.
Wyszłam z warsztatu i zaczerpnęłam świeżego powietrza. Wsiadłam do samochodu i odjechałam. Moje serce pękło na kilka kawałeczków. To boli. Jego zdrada boli niżbym mogła myśleć. Do oczu napłynęły mi łzy. Jechałam powoli. Nagle wyskoczyło mi coś na maskę. Zahamowałam z piskiem opon. Wysiadłam z samochodu czym prędzej. Na ziemi leżał brunet... .
I jak podoba wam się prolog? Jak myślicie? Kogo potrąciła Victoria? Piszcie w komentarzach :)
czwartek, 16 kwietnia 2015
Bohaterowie
Victoria Miller, lat 18
Mike Braun, lat 19
Sara Writhe, lat 18
Liam Payne, lat 20
Harry Styles, lat 19
Niall Horan, lat 20
Louis Tomlinson, lat 22
Zayn Malik, lat 20
Prolog już wkrótce.
Mike Braun, lat 19
Sara Writhe, lat 18
Liam Payne, lat 20
Harry Styles, lat 19
Niall Horan, lat 20
Louis Tomlinson, lat 22
Zayn Malik, lat 20
Prolog już wkrótce.
Subskrybuj:
Posty (Atom)









