Muzyka

niedziela, 19 kwietnia 2015

Rozdział 2.

Obudziłam się około godziny 10. Byłam jeszcze wciąż roztrzęsiona po wczorajszym dniu. Byłam dość nie wyspana, co chwile się w nocy budziłam. Wstałam z łóżka i poszłam do łazienki. Spojrzałam na swoją twarz. Miałam podkrążone oczy, gdzie nie gdzie miałam łzy. Jednym słowem wyglądałam okropnie. Weszłam pod prysznic i pozwoliłam gorącym strugom wody spłynąć po moim ciele. Pod dotykiem mody moje ciało powoli się rozluźniało. Wyszłam spod prysznica dopiero jak skończyła się ciepła woda. Owinęłam się ciasno ręcznikiem. Odczekałam chwilę i się ubrałam.




Pomalowałam się starannie by zakryć dokładnie te sińce pod oczami. Wyprostowałam jeszcze włosy i byłam gotowa. Zeszłam na dół i zrobiłam sobie miseczkę płatków. Starałam się nie myśleć o Mike'u. Ale co jakiś czas i tak zajrzy w moich myślach. Spojrzałam na zegarek. Dochodziła już prawie 12.  Umyłam miskę po sobie i poszłam ubrać buty. Po chwili usłyszałam dzwonek do drzwi. Otworzyłam i w nich stał Liam. Uśmiechnęłam się mimo wszystko. Odwzajemnił uśmiech.
-Cześć.-przywitałam się.
-Hej.
-To idziemy, nie?
-Pewnie.
Zamknęłam drzwi na klucz. Poszliśmy do samochodu. Liam jak na dżentelmena otworzył mi drzwi od strony pasażera. Wsiadłam i pojechaliśmy.
-Jak się spało?
-Nie najlepiej.
-Czemu?
Nie odpowiedziałam mu na pytanie. Dojechaliśmy już na miejsce. Wysiedliśmy i weszliśmy do środka. Zajęliśmy miejsca najdalej od innych. Po chwili przyszła kelnerka.
-Dzień dobry coś podać?
-Ja poproszę Cappuccino.-powiedziałam.
-A dla pana?
-To samo poproszę.
Kelnerka się oddalił. Przyjrzałam się twarzy chłopaka i zamarłam.
-Przepraszam.
-Za co?-spytał się zdziwiony.
-Jesteś ranny. Powinnam cię była wczoraj zawieźć do lekarza.
-Nie przejmuj się naprawdę. Nic mi nie jest.
Spojrzałam ze wstydem na swoje ręce.
-Odpowiesz mi na moje wcześniejsze pytanie?-spytał.
Potrzebowałam chwili by skojarzy o które chodzi.
-Hm to długa historia i zbyt bolesna.
-Postaram się zrozumieć.
-Dobrze. -zgodziłam się wreszcie.
Podeszła do nas kelnerka i przyniosła nasze zamówienie. Wzięłam filiżankę i upiłam dwa łyki.
-Chodzi o mojego chłopaka a raczej byłego.
-Kiedy się rozstaliście?
-Wczoraj.-powiedziałam ze smutkiem w głosie.
-Przykro mi.
-A mi nie. Nie chcę go znać.
-Coś ci zrobił? Skrzywdził cię?
-Zdradził mnie z moją przyjaciółką.
-A to drań.
-Nigdy mu tego nie wybaczę. Ani jej.
-Jak mogli ci takie świństwo zrobić.
-Nie wiedziałam że ją stać na takie coś. Przez rok udawała. Ukrywała to przede mną. Zawiodłam się na niej. I na nim.
Opowiedziałam mu wszystko ze szczegółami jak to wszystko się wydarzyło. Słuchał mnie uważnie. Ani razu mi nie przerwał. Gdy już skończyłam, zapadła chwilowa cisza. Dokończyłam swoją kawę w tym czasie.
-Gdybym to ja miał szczęście być z tobą to bym cię tak nigdy nie zranił.
-Nie chcę na nowo mieć chłopaka. Za świeże mam rany na sercu.
-Rozumiem. Dam ci czas.
-Naprawdę nie trać go dla mnie.
-Poczekam jak będziesz gotowa. Jesteś atrakcyjną dziewczyną.
-Proszę nie pleć bzdur.
-Mówię ci samą prawdę.
-To teraz opowiedz mi o sobie.-zmieniłam temat.
-A co dokładnie chcesz wiedzieć?
-Opowiedz o czymkolwiek.
Opowiadał mi o tym jak to dostał się do X-Factor. Jaką to tremę wtedy czuł. O swoich rodzicach. O swoich byłych dziewczynach. Dosłownie o wszystkim. Fajnie mi się z nim rozmawiało. Mogłabym go godzinami słuchać. Siedzieliśmy w tej kawiarni chyba z dwie godziny. W pewnej chwili podeszła do nas pewna dziewczynka i poprosiła Liam'a o autograf. Uśmiechnął się do niej i podpisał się jej na kartce. Dziewczynka podziękowała i odeszła szczęśliwa.
-Może pójdziemy się przejść?-zaproponował.
-Czemu nie.
Wstaliśmy i ruszyliśmy do wyjścia. Wyszliśmy w stronę parku.
-Mieszkasz tu od urodzenia?-spytał się.
-Nie. Przeprowadziłam się tu dopiero trzy lata temu. Jak miałam 15 lat zmarła moja mama. Ciotka mnie tu zabrała. Mieszkałam tutaj z nią rok. Potem poznałam tego dupka.
-Przykro mi z powodu twojej mamy. Gdzie wcześniej mieszkałaś?
-W Irlandii.
-Niall stamtąd jest.
Usiedliśmy na ławce koło fontanny.
-I co teraz zamierzasz?
-Co z czym?
-No z tym wszystkim.
-Nic znajdę pracę i będę żyć dalej.
-Jak coś będziesz potrzebować to daj znać.
-Dzięki ale dam sobie radę.
Siedzieliśmy chwilę w milczeniu patrząc się w wodę.
-Będę się zbierać już.-powiedziałam.
-Dobrze odwiozę cię.
Wstaliśmy i ruszyliśmy w stronę samochodu. Byliśmy w połowie drogi dopadli się do nas fotoreporterzy. Liam złapał mnie za rękę i pociągnął mnie za rękę. Biegliśmy szybko śmiejąc się gdy co jakiś czas się potykałam o własne nogi. Gdy już dobiegliśmy do auta nie czułam płuc. Wsiedliśmy czym prędzej i odjechaliśmy. Po drodze nie rozmawialiśmy zbytnio, dochodząc jeszcze do siebie po biegu. Po 10 minutach jazdy byliśmy już pod moim domem.
-Świetnie się dzisiaj bawiłam.-powiedziałam. Tak chyba wypadało powiedzieć po udanym dniu z przyjacielem.
-Ja również. Powtórzymy to kiedyś?
-Mi to odpowiada.
-Może jutro? Pojedziemy do mnie i obejrzymy film z chłopakami.
-Czy ja wiem.
-Masz już jakieś plany?
-Chciałam porozglądać się za pracą.
-Ale całego dnia ci to nie zajmie.
-Racja.-powiedziałam.-Napisze ci jutro dokładnie o której się spotkamy.
-Ok-powiedział.-Przyjadę po ciebie.
-Mogę sama przyjechać, adres pamiętam.
-Skoro tak wolisz.
-To do zobaczenia jutro.-powiedziałam.
-Do jutra. Cześć.
-Cześć.
Wysiadłam z samochodu i poszłam w stronę drzwi.

~Oczami Liam'a~

Victoria wysiadła z auta i skierowała się w stronę domu. Przez ten cały czas obserwowałem ją, dopóki nie zniknęła za drzwiami. Było mi jej naprawdę szkoda. Tyle się wycierpiała. Dzień z nią był naprawdę mile spędzony. Gdy odpalałem samochód, zauważyłem kolesia z kwiatami wpatrującego się we mnie. Co to jest za koleś? Czyżby to był ten drań? Zanim zdołałem odjechać podszedł do auta i zapukał w szybę. Otworzyłem ją nawet nie do połowy.
-Słucham.-powiedziałem.
-Trzymaj się od Victorii z daleka.-powiedział wkurzony.
-Ach to ty jesteś tym co ją skrzywdził.-powiedziałem wysiadając z auta.-A teraz mnie posłuchaj. Nie zamierzam pozwolić byś dalej jej robił cokolwiek.
-Kim ty w ogóle jesteś? Za kogo się uważasz?
-Nie twój zasrany interes.-powiedziałem podnosząc głos. Nie wiedziałem co się ze mną dzieję. Nigdy nie krzyczałem na kogoś. Zawsze starałem się spokojnie wszystko załatwiać.- A teraz radzę ci iść stąd i dać jej spokój. Ona naprawdę nie chce cię widzieć.
-Sam ją o to zapytam. Nie potrzebuje adwokata.
-Zjeżdżaj stąd.
-Nie.
Złapał mnie za kołnierz mojej koszuli i przyparł mnie do auta.
-Teraz ty posłuchaj. Victoria jest moją dziewczyną i nie pozwolę na to by jakiś laluś się koło niej kręcił. Jeśli nie odjedziesz stąd skopię ci ten tyłek.
-Zapomnij. Czas byś podkreślił czas przeszły. Victoria już nie jest z tobą.
Nie odpowiedział. Zamiast tego uderzył mnie pięścią w brzuch. Zgiąłem się z bólu. Drugi cios dostałem po twarzy.

~Oczami Victorii~

Zamknęłam za sobą drzwi. Zdjęłam z siebie żakiet. Nim zdążyłam się całkiem rozebrać usłyszałam z zewnątrz krzyki. Podeszłam do okna i wyjrzałam. Zobaczyłam Mike'a jak uderzył Liam'a najpierw w brzuch a potem w twarz. Musiałam szybko zareagować nim on zrobi mu jakąś krzywdę. Wybiegłam na zewnątrz.
-Zostaw go!-krzyknęłam.
Mike się popatrzył na mnie. Czym prędzej do niego doskoczyłam.
-Co ty sobie wyobrażasz?-Krzyknęłam.-Jak możesz?
-Robię to dla nas, skarbie.
-Nie mów do mnie skarbie. Nie ma już nas, zrozum to wreszcie.
-Ja cię dalej kocham.
-Nie!!-krzyknęłam.- Zapomnij o nas. Nie chcę cię znać. Nienawidzę cię!
-Nie mów tak.
-Będę tak mówić, bo taka jest prawda. Idź już stąd!! Nie chcę cię widzieć!!
Mike rzucił kwiatami na ulicę i odszedł.  Podeszłam szybko do Liam'a.
-Liam??!-powiedziałam spanikowana.-Nic ci nie jest?
-Jakoś przeżyję.
-Przepraszam cię za niego.
-Nie przejmuj się nim.
-Tak mi wstyd za niego.
-Nic się nie stało.
-Wejdź do środka. Nie pozwolę ci prowadzić w takim stanie.
-Nic mi nie jest, naprawdę.
-Liam nie bądź takim twardzielem.
-Naprawdę nic mi nie jest.
-Widzę jak się kulisz z bólu.
-To nic takiego.
-To daj się chociaż odwieźć.
-No dobrze.
Wzięłam go pod rękę i zaprowadziłam go od strony pasażera. Odpaliłam samochód i ruszyłam. Po drodze rozmyślałam co się wydarzyło. Byłam wściekła na Mike'a. Nie mógł mnie zostawić w spokoju? Nie chcę już mieć z nim nic wspólnego. Podjechałam pod jego dom. Wysiadłam i pomogłam Liam'owi. Wzięłam go pod rękę i zaprowadziłam go pod drzwi. Zadzwoniłam do drzwi. Po chwili otworzył mi chłopak z zielonymi oczami i lokami na głowie. Spojrzał najpierw na mnie i się uśmiechnął. Wtedy spojrzał na Liam'a i mina mu zrzedła.
-Liam co się stało?!-krzyknął spanikowany.
-Nie krzycz tak bardzo, sąsiedzi słyszą.
-Od kiedy to przejmujesz się sąsiadami?
-Nie ważne od kiedy.-Odezwałam się wreszcie.-pomóż mi go wprowadzić do środka.
-No tak.
Wziął Liam'a z drugiej strony i wprowadziliśmy go do środka. Weszliśmy do salonu. Reszta chłopaków podniosła się z kanapy zszokowani nagłym wtargnięciem.
-Co się stało?-spytał się mulat.
Posadziliśmy Liam'a na kanapie. Usiadłam koło niego.
-To dowiemy się?  co się stało?
Liam opowiedział im co się wydarzyło od samego początku. Zakryłam twarz dłońmi. Nie mogłam tak słuchać tego spokojnie. Było mi wstyd za to wszystko.
-Nie no nie wierzę. Najpierw jakaś dziewczyna się wczoraj potrąciła. Teraz jakiś koleś cię pobił. Co tu jest grane. I Kim ona jest?-Wskazał na mnie blondyn.
Musiałam się do wszystkiego przyznać.
-Nazywam się Victoria.
-To ty go wczoraj potrąciłaś?
-Tak.-powiedziałam ze wstydem.
-To wszystko jasne.-powiedział Louis.-A kim jest ten koleś?
-To mój były. Wczoraj się rozstaliśmy.
-Odkąd cię poznał są same problemy.
-To nie tak.-bronił mnie Liam.-To nie jej wina.
-Liam to prawda. Mówią co myślą. Gdybym wczoraj uważała na drodze to bym cię nie potrąciła.
-Nie mów tak. Ja tak nie uważam.
-Może już lepiej pójdę.-powiedziałam wstając.
-Nie odchodź jeszcze.
-Pamiętaj że jesteśmy na jutro umówieni.
-Pamiętam.
-To odpoczywaj.
-Dobrze. Masz jak wrócić?
-Nie martw się o mnie. Przejdę się.
-Nie no nie musisz się aż tak poświęcać. Odwiezie cię ktoś.
Liam spojrzał na Harry'ego.
-Dobrze odwiozę ją-powiedział.
-Do jutra.-powiedziałam.
Wyszłam a zaraz za mną Harry. Weszłam  do auta i zapięłam pas. Podałam mu adres i ruszyliśmy.


I mamy kolejny rozdział. :) Mam nadzieję że wam się spodoba :) Miłego czytania :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz