Muzyka

wtorek, 21 kwietnia 2015

Rozdział 3.

Rano obudził mnie dzwonek do drzwi. Ubrałam się na szybko i zeszłam na dół. Otworzyłam a w drzwiach stała Sara.
-Czego chcesz?-powiedziałam oschle.
-Chciałam cię przeprosić. Nie wiem czemu to zrobiłam.
-A myślisz że jak ja się z tym czuję? Przez rok czasu mnie oszukiwaliście.
-Wiem. Ale to już się nie powtórzy. Przysięgam, że rozstałam się z Mike'iem.
-To mnie już nie interesuje. Ja do niego i tak nie wrócę.
-Rozumiem, że cię zranił, ale daj mu szansę.
-Nie!!! Dlatego tu jesteś? On cię przysłał?
-Powiedział tylko żebym z tobą pogadała.
-Ale ja nie mam ochoty na jego temat gadać.
-Rozumiem cię.
-To czemu tu jesteś?
-Chciałam cię przeprosić. Wiem wrednie się wobec ciebie zachowywałam. Przepraszam. Jesteś moją najlepszą przyjaciółką i nie chcę ciebie stracić.
Moja złość do niej stopniowo słabła.
-Załóżmy że ci wierzę. Jak będę miała kogoś to też mi będziesz chciała go odebrać?
-Nie, obiecuję.
-Dam ci znać czy ci wybaczę.
-Proszę wybacz. Tęsknię za tobą.
-Zobaczę.
-To cześć.
-Cześć.-powiedziałam i zamknęłam drzwi.
Spojrzałam na zegarek. Była godzina 9. Poszłam na górę i skierowałam się do łazienki.Umyłam włosy, a potem je porządnie wysuszyłam. Zrobiłam lekki makijaż. Wyszłam z łazienki i poszłam do sypialni po potrzebne mi papiery. Schowałam je do torebki. Ubrałam szybko buty i wyszłam z domu. Wsiadłam do samochodu. Odpaliłam silnik i ruszyłam do CH. Na miejscu zaparkowałam auto na parkingu koło CH. Weszłam do budynku i rozejrzałam się po pierwszych sklepach czy nie szukają do pracy. Niestety w każdym co byłam i się pytałam, nie było żadnego naboru pracowników. Wyszłam zrezygnowana z budynku. Poszłam się jeszcze pospacerować. Przechodząc koło jednej z kawiarni zauważyłam na szybie ogłoszenie: "Poszukujemy kelnerki. Więcej informacji w kawiarni." Czemu by nie spróbować jako kelnerka. Przecież to nie jest taka ciężka praca. Weszłam do środka i podeszłam do kontuaru.
-Dzień dobry. -powiedziałam do niskiej brunetki.
-W czym mogę pomóc?-powiedziała.
-Ja w sprawie tego ogłoszenia o pracę.
-To ja zawołam kierownika.
-Dobrze. Poczekam.
Wyszła na zaplecze. W tym czasie rozejrzałam się po pomieszczeniu. Było ono nie wielkie, ale i nie za małe. Obserwowałam pracę innych kelnerek. Nie wydawała się trudna. Po chwili przyszedł kierownik.
-Zapraszam panią do środka.
Poprowadził mnie korytarzykiem do biura.
-Proszę usiąść.
Usiadłam na krzesełku i przyszykowałam CV.
-Więc poszukuje pani pracy. Ma pani jakieś doświadczenie?
-Niestety w kelnerstwie nie mam, ale bardzo szybko się uczę. Nie ukrywam że bardzo mi zależy na pracy.
-A ja nie ukrywam że poszukuję bardziej doświadczonych osób. Ale dam pani szansę. Może pani zacząć od jutra. Niech pani przyjdzie na godzinę 9.
-Dobrze. I dziękuję panu bardzo.
-Mam nadzieję że będzie nam się dobrze współpracowało.
-Ja też mam taką nadzieję.
Wstałam z krzesła i uścisnęłam rękę.
-To do zobaczenia jutro.-powiedział.
-Do widzenia.
Wyszłam z biura i już miałam wychodzić, gdy w drzwiach stanęło pięciu chłopaków. Podeszłam do Liam'a.
-O hej.-powiedział.-co tu robisz?
-Właśnie dostałam tu pracę jako kelnerka.
-To miło. Przysiądziesz się do nas?-spytał uśmiechając się do mnie.
-Nie no nie będę wam przeszkadzać.-powiedziałam. Aż za dobrze pamiętałam ich wczorajsze oskarżenia, że to moja wina.
- Nie będziesz przeszkadzała.-powiedział Louis.-Bardzo chętnie cię poznamy lepiej.
-Dobrze.
Usiedliśmy przy stoliku i zamówiliśmy po kawie.
-A jak się czujesz?-zagadnęłam Liam'a.
-Lepiej, dużo lepiej gdy cię tylko zobaczyłem.
Zarumieniałam się.
-A tak na poważnie? Tak mi głupio jeszcze za niego.
-Nic mi nie jest. Wszystko mi przeszło.
-To dobrze.
Upiłam łyk kawy.
-To kiedy zaczynasz pracę?-spytał się Harry.
-Jutro.
-A oprócz pracy co masz jeszcze w planie?
-Sama nie wiem. Muszę pojechać na zakupy. Mam lodówkę już prawie pustą.
-A przyjedziesz wieczorem na imprezę?-spytał się Liam.
-Hm. No dobrze. O której się zaczyna?
-Tak myślę że zacznie się o 20.
-Powinnam się zdążyć przygotować.
Dopiłam już ostatni łyk kawy.
-To ja będę lecieć.-powiedziałam.
-Czemu?-spytał zawiedziony Liam.
-Muszę mieszkanie posprzątać.
-Wpadnij do nas wieczorem na seans filmowy.-powiedział Louis.
-Dobra.
-To podjadę po ciebie o 19.
-Oki to do zobaczenia.


~Oczami Liam'a~


Gdy wyszła z kawiarni popatrzyłem się na chłopaków.
-Co wy kombinujecie?-spytałem się.
-A co możemy niby kombinować?
-Zapraszacie ją na imprezę o której nawet nie mam pojęcia że będzie. Potem na seans filmowy.
-Nie martw się nie zamierzamy ci jej poderwać jeśli o to ci chodzi. Zamierzamy ci jedynie pomóc.
-Pomóc? Co chcecie przez to powiedzieć?
-Widzę jak na nią patrzysz. Podoba ci się to widać.
-Sam sobie poradzę zresztą daję jej czas. Dopiero co rozstała się z chłopakiem. Potrzebuje trochę przerwy.
-Dobra dobra.
Wstaliśmy i ruszyliśmy w stronę wyjścia. Wsiedliśmy do samochodu i odjechaliśmy.




Mamy o to następny rozdział :) miłego czytania :) komentarz=motywacja :)

1 komentarz:

  1. Hej,zostałaś nominowana do Liebster Award :)
    więcej informacji na moim blogu
    http://actmyage2205.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń