Muzyka

wtorek, 7 lipca 2015

Rozdział 17.

Rano obudziłam się nieco w lepszym nastroju. Przez noc się trochę uspokoiłam. Ale wciąż miałam lęki przed tym draniem. Wciąż pamiętam ten jego uścisk na szyi i jego groźby. Naprawdę nie wiem co mam zrobić z nim. Mam go już naprawdę dość. Wstałam po cichu z łóżka i wyszłam z pokoju. Zeszłam na dół i wyszłam na taras. Usiadłam w bujanym krześle i rozmyślałam co mogę z tym wszystkim zrobić. Po pierwsze nie mogłam się poddać. Musiałam z nim walczyć. Nawet mimo że się go bałam. Już nie jest tym człowiekiem którego kochałam kiedyś. Strasznie się zmienił. Po drugie miałam przy sobie Liam'a. Za co dziękowałam Bogu. Nie jestem sama z tym wszystkim. Mogłam też zadzwonić do ojca. Tylko co on może mi pomóc? W jaki sposób? Postanowiłam że jego w tą całą sytuację nie będę mieszała. Ale zadzwonić umówić się z nim mogę by pogadać. Wzięłam więc telefon z kieszeni piżamy i wykręciłam numer do ojca. Odebrał po trzecim sygnale.
-Halo.
-Cześć tato.-powiedziałam niepewnie.
Nie wiedziałam czy mogę tak do niego powiedzieć ale wolałam spróbować jak na to zareaguje.
-O cześć córeczko.-powiedział. Słyszałam po jego głosie że ucieszył się że powiedziałam do niego "Tato".
-Dzwonię do ciebie czy masz po południu czas. No wiesz, pogadać i ogólnie. Spotkalibyśmy się w jakiej kawiarni.
-W kawiarni powiadasz. Wiesz co mam lepszy pomysł. Może przyjedziesz do mnie na obiad. Poznasz moją partnerkę. Wspominała mi wczoraj że chciałaby cię poznać. Miałem do ciebie na dniach dzwonić.
-Czy ja wiem.-powiedziałam niepewnie.
Nie wiem czy jestem gotowa na to. Ale z drugiej strony to dobry pomysł.
-Jeśli chcesz możesz przyprowadzić swojego chłopaka, jak on miał na imię?
-Liam.-powiedziałam uśmiechając się.
-To przyjedź z Liam'em.
-To dobrze.-powiedziałam wreszcie zgadzając się.
-Wyśle ci adres w sms-ie.
-Dobrze tato.
-Bądź tak o 16. Myślę że się wyrobimy.
-Będę.
-To do zobaczenia córeczko.
-No cześć tato.
Rozłączyłam się i czekałam na sms'a od niego. Po chwili usłyszałam dźwięk sms'a. Odczytałam go i poszłam do kuchni. Wzięłam się za robienie jajecznicy. Zrobiłam naprawdę dużą porcję dla wszystkich. W miedzy czasie gdy wszystko szykowałam, większość już powstawała. Zjedli swoją porcję a ja poszłam do góry. Weszłam do pokoju i sprawdziłam czy Liam jeszcze śpi. Spał jak dziecko. Słodko wygląda jak śpi. Zrobiłam mu zdjęcie telefonem. Weszłam na telefonie na TT i wrzuciłam to zdjęcie z dopiskiem " Słodko wyglądasz gdy śpisz. Wczorajsza impreza dała ci w kość. Kocham cię. *.* "
 Wzięłam z szafy strój na dzisiaj i poszłam do łazienki się przebrać. Przemyłam się szybko i ubrałam. Zrobiłam lekki makijaż i rozpuściłam włosy. Wyszłam z łazienki i poszłam do kuchni i nalałam sobie soku do szklanki. Wypiłam go cały i umyłam po sobie szklankę. Chciałam się już odwrócić gdy poczułam na szyi pocałunki. Poczułam w brzuchu miliony motyli. Zawsze tak reagowałam gdy ktoś całował moją szyję.
-Ja też cię kocham.-powiedział.
Skapnęłam się że przeczytał już post na TT.
Obróciłam się w jego stronę i pocałowałam go. Złapał mnie za pośladki i posadził mnie na kredensie. Całował mnie delikatnie z zarazem namiętnie. Jego ręce wędrowały po całym moim ciele. Zjechał pocałunkami na moją szyję. Jęknęłam z rozkoszy.
-Ej weźcie. Idźcie do siebie. A nie w kuchni.-powiedział Louis.
Odsunęłam się czym prędzej i zeskoczyłam z blatu. Czułam dosłownie jak mi się palą policzki ze wstydu. Złapałam Liam'a za rękę i pociągnęłam go do góry do pokoju.
-Mmmm dokańczamy.-powiedział ruszając brwiami na co ja wybuchłam śmiechem.
-Niestety nie kochanie. Muszę ci coś powiedzieć.
-A co skarbie?
-Dzwoniłam dzisiaj do ojca. I zaprosił nas na obiad.
-To pojedziemy jak chcesz.
-Wiem. Zgodziłam się już.
-Na która idziemy? Na 16.
-Dobrze.
-Ja wychodzę. Jadę do Sary.
-Wiesz że Niall się w niej zakochał.
-No co ty?-powiedziałam.
-Sam mi to powiedział jak rozmawialiśmy ostatnio.
-Może coś miedzy nimi będzie.
-Możliwe.-powiedział.
Wyszłam z pokoju kierując się na dół. Po drodze wzięłam swoją torebkę i kluczyki do auta Liam'a. Moje jeszcze nie wróciło z warsztatu. Wyszłam z domu. Napisałam jeszcze do Sary że jadę. Wychodząc z domu miałam oczywiście ochroniarza. Wsiadłam do samochodu, a on zaraz za mną. Ruszyłam powoli samochodem i pojechałam. Pod domem Sary byłam po 15 minutach. Wysiadłam szybko z wozu mówiąc:
-Nie czekaj na mnie.
-Mam rozkazy że mam pani nie opuszczać.
Westchnęłam zrezygnowana. Podeszłam do drzwi i zadzwoniłam dzwonkiem. Po chwili drzwi otworzyła mi moja przyjaciółka. Weszłam do środka zamykając za sobą drzwi. Weszliśmy do salonu i zaczęły się pytania.
-Co się wczoraj stało? Wystraszyłam się nie na żarty. Liam coś ci zrobił?
-Nie, Liam nic mi nie zrobił. To Mike.
-Że co? Przecież on nie może się z tobą kontaktować.
-Ale się skontaktował.
-Co chciał? Gadaj mi tu wszystko.
Opowiedziałam jej wszystko. Gdy wszystko jej opowiedziałam, przytuliła mnie.
-Jeju kochana, co on wyprawia?
-Nie wiem. Ale on mnie przeraża.
-Nie dziwię ci się. Co za drań. Viki ty weź na siebie uważaj.
-Będę. Mam nawet ochroniarza.
-Nie gadaj.-powiedziała.
-Nie spuszcza mnie z oka gdy gdzieś wychodzę.
-Zero prywatności.
-Dokładnie. A teraz mi mów co jest między tobą a Niall'em.
-A co ma być?
-Widziałam jak wczoraj na siebie patrzyliście i jak się żegnaliście.
-No zaprosił mnie dzisiaj na kawę.
-I co zgodziłaś się?-spytałam uśmiechnięta.
-No tak.
-To super.
-Może tak.
-Widać gołym okiem że na siebie lecicie.
-A co jeśli on tylko chce mnie przelecieć i zostawi mnie.
-Nie zostawi. Wiem że spodobałaś mu się.
-Zobaczymy.
-Idę dzisiaj na obiad do ojca.
-Zaprosił cię?
-Tak. Mnie i Liam'a.
-Może poznasz wreszcie jego partnerkę.
-Ona chciałaby mnie poznać.
-Skąd wiesz?
-Powiedział mi.
-To raczej dobrze.
Spojrzałam na zegarek. Dochodziła już 13. Ale ten czas u niej zleciał.
-Będę już wracała do domu.
-Spoko.
-I nie zapomnij mi zrelacjonować twojego spotkania z Niall'em.
-Nie zapomnę.
Pożegnałam się buziakiem w policzek i wyszłam z domu.



I oto mamy kolejny rozdział :) Miłego czytania :)

piątek, 3 lipca 2015

Rozdział 16:

~Oczami Victori~


W klubie byliśmy tak około 20. Dziewczyny czekały na nas po wejściem. Przywitałam się z nimi.
-Hej.-powiedziałam witając się z każdą z osobna buziakiem w policzek. -Poznajcie moją przyjaciółkę Sarę. Sara poznaj Eleanor  i Perrie.
-Hej miło was poznać.-powiedziała Sar.
-Mi ciebie również.-powiedziały równocześnie El i Pezz, na co wybuchnęły śmiechem.
Weszliśmy wszyscy do środka i usiedliśmy w jednym boksie. Usiadłam koło Liam'a. Kątem oka zauważyłam że Sara usiadła koło Niall'a. Nie wiem czemu ale cieszyło mnie to. Byłaby z nich piękna para. Louis przyniósł nam wszystkim po drinku. Sam nie pił bo ktoś musiał prowadzić samochód. Upiłam powoli z kieliszka. Miałam ochotę dzisiaj dobrze się bawić. Pociągnęłam Liam'a za rękę i ruszyliśmy na parkiet. Tańczyłam w rytm muzyki. Co chwile ocierałam się ciałem o Liam'a. Piosenka zmieniła się. Zarzuciłam ręce na jego szyję. Liam przyciągnął mnie bliżej do siebie tak że stykaliśmy się ciałami. Pocałowałam go. Odwzajemnił pocałunek.
-Kocham cię.-szepnął mi do ucha gdy się od siebie odsunęliśmy.
-Ja ciebie też.-powiedziałam i cmoknęłam go w policzek.
Gdy muzyka się skończyła zeszliśmy z parkietu by trochę odsapnąć. Doszliśmy do naszego stolika. Usiedliśmy sami bo wszyscy poszli tańczyć. Rozejrzałam się po parkiecie. Louis tańczył z El, Zayn z Pezz, Harry wyrwał jakąś laskę a Niall co mnie cieszyło tańczył z Sar. Może coś miedzy nimi zaiskrzy. Miałam taką nadzieję. Może w końcu zapomniała o tym nie udanym związku. Siedziałam z Liam'em przy stoliku. Zamówiłam sobie jeszcze jednego drinka. Nie zamierzałam dużo pić. Po trzecim czy może czwartym drinku miałam już dość. Wszyscy byli już wstawieni. Czułam się dziwnie. Tak jakby ktoś mnie obserwował. Rozejrzałam się wszędzie ale nikogo takiego nie widziałam. Może miałam już jakieś urojenia. Za dużo wypiłam i mam za dużą wyobraźnię.
-Idę się przewietrzyć.-powiedziałam.
-Iść z tobą?-zapytał się Liam.
-Nie trzeba. Zresztą siedź bo nie wiem czy ustoisz na nogach.
-Oj tam.
Wstałam z krzesła i ruszyłam na tyły klubu. Otworzyłam drzwi na zewnątrz i wyszłam. Oparłam się o pobliski murek. Stałam tam wciągając świeżego powietrza do płuc. Nie wiem ile czasu tak stałam, ale postanowiłam już wrócić do środka. Zrobiłam może z dwa kroki i się zatrzymałam. Przejście do środka zagradzał dobrze mi znany osobnik.
-Widzę że beze mnie się dobrze bawisz.-powiedział ochrypniętym głosem.
-Nie waż się do mnie zbliżać.-powiedziałam.-Wiesz że masz zakaz.
-Mam w dupie ten zakaz. Nic mi nie zrobią.
-Czego chcesz?
-Chcę żebyś wróciła do mnie. Żebyś zostawiła tego pajaca.
-Nigdy. Ty jesteś chory. Powinieneś się leczyć.
-Ja powinienem się leczyć? Ja się dobrze czuję.
Zrobił kilka kroków w moją stronę. Odsunęłam się czym prędzej pod ścianę.
-Nie uciekaj. Nic ci nie zrobię.
-Zostaw mnie w spokoju. Zadzwonię po policję.
-Zostawię cię jak do mnie wrócisz.
-Nigdy w życiu. Mike nie rozumiesz tego że ja nie chcę z tobą być. Nic już dla mnie nie znaczysz.
-To cię nie zostawię.
Zrobił jeszcze kilka kroków w moją stronę. Stanął dokładnie przede mną. Złapał mnie za ramię i ścisnął je. Próbowałam się wyrwać.
-Nie tak szybko.
-Puść mnie!!-Krzyknęłam. Przestraszyłam się go nie na żarty.
Zamiast mnie puścić drugą ręką złapał mnie za szyję i przygniótł do ściany. Wyrywałam się i zaczęłam krzyczeć. Lecz bez skutku. Za mocno mnie trzymał.
-Pamiętaj że to jeszcze nie koniec.-powiedział i czym prędzej odszedł. Zjechałam po murku w dół. Do oczu napłynęły mi łzy. Zbyt bardzo byłam roztrzęsiona by podnieść się z ziemi.


-Oczami Liam'a~


Siedzieliśmy przy stoliku. Victorii wciąż nie było. Chłopaki byli już dość pijani. Już dobre pół godziny minęło jak wyszła na zewnątrz.
-Idę jej szukać.
-Idę z tobą.-powiedział Louis
-Dobra.
Wyszliśmy na zewnątrz głównym wyjściem. Rozejrzałem się dookoła. Nigdzie jej nie widziałem. Po chwili usłyszałem krzyk. Rozpoznałem głos Victorii. Popatrzyłem na Louis'a. Czym prędzej ruszył za róg budynku. Poszedłem w jego ślady wyprzedzając go. Zobaczyłam ją siedząca przy murku i płaczącą. Szybko do niej podszedłem.
-Kochanie co się stało?- powiedziałem biorąc ją za ręce i próbując podnieść.
-On tu był.-powiedziała i zaczęła jeszcze bardziej szlochać.
-Kto?
-Mike.
Gdy to powiedziała jego imię od razu otrzeźwiałem.
-Co on ci zrobił?-powiedziałem wściekły.
-Przyszedł za mną z klubu. Musiał być w środku. Nie chcę teraz o tym rozmawiać. Możemy wrócić już do domu?-poprosiła.
-Oczywiście. Louis pójdziesz po resztę.
-Spoko.
Louis wszedł do środka. Wziąłem Victorię za ręce i pociągnąłem ją do góry. Objąłem ją w pasie i poprowadziłem do naszego samochodu. Przez ten cały czas ją uspokajałem. Doszliśmy do samochodu. Louisa i reszty jeszcze nie było. Oparłem się samochód i przytuliłem ją do siebie.
-Jestem już przy tobie. Nic ci nie grozi.-Szeptałem jej co chwilę.




~Oczami Victorii~
Stałam wtulona do Liam'a. Do oczu wciąż ciskały mi się łzy. Po chwili przybyli reszta towarzystwa. Gdy tylko Sara mnie zobaczyła w jakim jestem stanie podbiegła do mnie i mnie przytuliła.
-Co się stało?-powiedziała przestraszona.
-Jutro ci opowiem jak będę w stanie.
-Przyjdź jutro do mnie.-powiedziała.
-Dobrze.
Wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy. Odwieźliśmy Sar pod sam dom. Wychodząc pożegnała się z nami. Szczególnie z Niall'em. Wysiadła i ruszyliśmy do domu. Na miejscu od razu poszłam do łazienki. Umyłam się szybko i poszłam do pokoju. Położyłam się na łóżku i wszystkie wspomnienia powróciły. Do oczu napłynęły mi nowa fala łez. Szlochałam w poduszkę nie mogąc się uspokoić. Czy on nie może dać mi spokoju. Czy już tak zawsze będzie? Po chwili do pokoju wszedł Liam. Położył się koło mnie i zobaczył że płaczę.
-Ej kochanie. Już wszystko jest dobrze. Nie pozwolę by on ci coś zrobił.
-Co ja mu takiego zrobiłam? To on mnie zdradził, to przez niego się rozstaliśmy. To była jego wina.-powiedziałam roztrzęsionym głosem.
-To jego wina i nie zadręczaj się tak.
Przytulił mnie do siebie i nawet nie wiem kiedy usnęłam w jego ramionach.




I mamy kolejny rozdział :) miłego czytania :)

niedziela, 28 czerwca 2015

Rozdział 15

~Oczami Victorii~


Czas w pracy minął mi bardzo szybko. Wyszłam z kawiarni i skierowałam się do samochodu "mojego osobistego" ochroniarza. Zawiózł mnie wprost do domu. Weszłam do środka. Chłopcy już wrócili do domu. Podeszłam do Liam'a i przywitałam się buziakiem w policzek.
-Jak tam po wywiadzie?
-Ach te hieny jedne. Wszystko chcieli wiedzieć.
-To aż tak źle?
-Nie no może być.
Poszłam do kuchni i wzięłam się za przygotowanie obiadu. Postanowiłam że zrobię spaghetti. Przyrządzenie tego dania dania zajęło mi nie całe pół godziny. Gdy już wszystko zrobiłam zwołałam chłopaków.
-Chłopaki obiad.
-Oki już idziemy.-usłyszałam w odpowiedzi.
Poustawiałam talerze na stole. Położyłam szklanki i nalałam soku do dzbanka. W tym czasie co wszystko przygotowywałam chłopcy zdążyli usiąść przy stole. Usiadłam obok Liam'a i wzięłam się za jedzenie swojej porcji. Jadłam powoli. Gdy już wszyscy skończyli jeść pozbierałam wszystkie naczynia i wzięłam się za sprzątanie kuchni. Chłopaki poszli do salonu. Umyłam dokładnie wszystkie naczynia. Pozmiatałam podłogi. Wyczerpana usiadłam w salonie na kanapie koło Liam'a.
-Chłopaki co robimy? Jest jeszcze wcześnie.
-Może pójdziemy do klubu?-zaproponował Harry.
-Czemu nie.-powiedziałam.-Jutro mam wolne więc możemy zabalować. Może od razu ściągnę moją przyjaciółkę.
-Dobry pomysł-powiedział Harry oblizując wargi.
-Tylko sobie za dużo nie wyobrażaj Harry. To jest moja przyjaciółka.
-Wiem.
-A my ściągniemy resztę dziewczyn.
Poszłam czym prędzej na górę do pokoju i dopadłam się do mojego telefonu. Wystukałam numer telefonu Sary i odczekałam chwilę.


~Oczami Sary.~


Siedzę już od godziny przed telewizorem i gapię się w pusty ekran. Jak on mógł. Kolejna randka zawalona. Nie miałam ochoty na nic. Miałam jedynie ochotę się nad sobą użalać. Na kanapie leżało już pełno brudnych chusteczek. Co rusz wyciągałam z opakowania nowe. Do oczu napływały mi łzy. Usłyszałam że dzwoni mi telefon. Podniosłam telefon z blatu stolika i sprawdziłam kto dzwoni. Okazało się że dzwoni Victoria. Odebrałam i przyłożyłam telefon do ucha.
-Halo?-powiedziałam ochrypłym głosem z płaczu.
-Sara? Ty płaczesz?
-Nie.-skłamałam.
-Daj spokój. Przecież wiesz że mnie nie oszukasz. Słyszę po twoim głosie.
-No dobrze płaczę.
-Co się stało?
-Nie mam ochoty o tym gadać.
-Wiesz co zaraz będę u ciebie i masz mi wszystko opowiedzieć.
Nim zdążyłam cokolwiek powiedzieć rozłączyła się. Nie minęło może 10 minut a usłyszałam  pukanie do drzwi. Wstałam z kanapy i poszłam otworzyć drzwi. Wpuściłam ją do środka. Przywitałam się z nią buziakiem w policzek i przeszliśmy do salonu.
-Więc opowiadaj co się stało?-powiedziała gdy tylko usiadłyśmy.
-Nie chcę o tym rozmawiać. Wszystko jest ok.
-Skarbie. Widzę przecież po twoich oczach. Całe zapuchnięte od płaczu.
Dobra jest. Chyba nie ma sensu nic ukrywać.
-No dobra. To wszystko przez chłopaka.
-Masz chłopaka?
-Miałam. Zerwał ze mną dzisiaj.
-Współczuję.
Przybliżyła się i przytuliła mnie. Nie zasłużyłam na taką przyjaciółkę.
-Co powiesz na imprezę?-zaproponowała.
-Nie wiem. Nie mam coś ochoty.
-No weź daj się namówić. Zapomnisz o tym dupku, a może poznasz kogoś innego.
-Liam ci pozwoli pójść na imprezę?
-Idzie z nami. A raczej idziemy całą paczką. Mam na myśli chłopaków i i ich dziewczyny. No i oczywiście będzie Niall.
-Czy ty próbujesz nas zeswatać?-powiedziałam podejrzliwie.
-No oczywiście że nie. Tylko proponuje byś poszła z nami. Rozerwiesz się trochę. Pobawisz przede wszystkim. To jak? Idziesz?
-Dobra, ale idę wyłącznie ze względu na ciebie. Trochę nie zręcznie się czuję przy tych twoich znajomych.
-To super że idziesz. To szykuj się, o 20 będziemy po ciebie. Ja jadę do siebie.
-Dobrze.
Gdy tylko wyszła z domu skierowałam się na górę do swojego pokoju. Podeszłam do szafy i wyjęłam z niej moją ulubioną sukienkę.
Poszłam do łazienki i ubrałam ją. Poprawiłam makijaż i uczesałam się w koka. Miałam jeszcze dużo czasu więc usiadłam w salonie i włączyłam sobie telewizor. Jednocześnie rozmyślałam o tym jak to będzie. Co się wydarzy.


~Oczami Niall'a~


Gdy tylko usłyszałem potwierdzenie że będzie na imprezie przyjaciółka Victorii moje serce zaczęło bić o wiele szybciej niż zawsze. Victoria mi powiedziała że dopiero co z nią chłopak zerwał. Więc muszę być ostrożny wobec niej. Odkąd ją zobaczyłem po raz pierwszy coś we mnie drgnęło, tylko sam nie wiem co. Wtedy sobie poprzysięgałem że będzie moja. Że postaram się o to by była naprawdę szczęśliwa. Chcę ją uszczęśliwiać dawać jej wszystko co będzie chciała. Od czasu ostatniego spotkania nie widziałem się z nią. Zszedłem na dół. Wszyscy byli już gotowi do wyjścia. Więc nie czekając wsiedliśmy do samochodu i podjechaliśmy pod dom Sary. Victoria wypchnęła mnie z samochodu.
-Idź po nią.-powiedziała uśmiechając się.
-Czemu ja? To twoja przyjaciółka.
-No idź. Nie pożałujesz.
-Co ty kombinujesz?
-Nic.
Przewróciłem oczami i poszedłem ścieżka prowadzącą do domu Sary. Co ta Victoria kombinuje. Westchnąłem i zapukałem do drzwi. Po chwili otworzyłam mi drzwi.
-Cześć.-powiedziałem i mnie zatkało.
Jej widok zaparł mi wdech w płucach. Pięknie wygląda w tej sukience. W ogóle to cała jest piękna. Stałem patrząc się na nią nie mogąc nic powiedzieć. Odebrało mi mowę.
-Yyy.-powiedziała.-Cześć. A gdzie jest Victoria?
-W samochodzie.
-Rozumiem.
Sara zamknęła drzwi i skierowaliśmy się do samochodu. Wsiedliśmy i pojechaliśmy.




I mamy o to kolejny rozdział. Przepraszam że tak długo nie było rozdziału. Miłego czytania :)



piątek, 19 czerwca 2015

Rozdział 14

~Oczami Liam'a~


Weszliśmy do gabinetu Paula i usiedliśmy w fotelach. Widzieliśmy po jego minie że nie jest szczególnie czymś zadowolony.
-Jest niedobrze.-powiedział.
-Ale o co chodzi dokładnie?-spytał Harry.
-Liam.-zaczął.-Wczoraj u was zjawia się Sophia a dzisiaj przyłapano was na całowaniu. Co z Victorią? O co tu chodzi?
-Po pierwsze-powiedziałem.-To Sophia mnie pocałowała a nie ja. A po drugie z Victorią wszystko sobie wyjaśniliśmy. Victoria wie jak to było.
-Media już do mnie wydzwaniają od samego rana. Chcą wiedzieć co się dzieje. Zmówiłem na jutro wywiad z nimi.
-No i pięknie. Jeszcze tego brakowało.
-Fani się zaczynają martwić.-kontynuował.-Chcę się wszystkiego dowiedzieć.
-Dobrze.
Opowiedziałem mu wszystko co wydarzyło się od wczoraj. O tym że Sophia przebiła opony w samochodzie Victorii.
-Paul chciałbym by Viki miała ochroniarza. Boję się o nią. Nie wiem do czego jeszcze Sophia może być zdolna.
-W porządku załatwię wszystko. Jutro przyśle ochroniarza.
-Dziękuję ci.
-A teraz jeszcze jedna rzecz. Za miesiąc zaczynacie trasę koncertową po USA.
-Jak długo będzie trwać?-spytałem.
-Około 3 miesiące.
-To będzie trzeba się przygotować.
-I jeszcze jedno. Za tydzień macie koncert tu w Londynie.
-Nie ma problemu.
-Narazie to wszystko na dzisiaj. Pamiętajcie jutro na 10.
-Dobrze.
Wyszliśmy z gabinetu. Wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy do domu.


~Oczami Victorii~


Chłopcy wrócili około 21. Leżałam już dawno na łóżku i przeglądałam neta. Po chwili do pokoju wszedł Liam i położył się koło mnie. Odłożyłam laptopa na miejsce.
-I jak tam?-Spytałam.
-Jutro przyślą do ciebie ochroniarza.
-Naprawdę nie musiałeś.
-Oj musiałem. Zwłaszcza że za miesiąc zaczynamy trasę koncertową.
-Och. Ile was nie będzie?
-Trzy miesiące. Tak około.
-Stęsknię się za tobą.-powiedziałam robiąc smutną minkę.
-Wiem ja za tobą też.
-I za tymi wariatami też.
-Oj te wariaty. Jakie by było życie bez nich.
-Żebyś wiedział.-zaśmiałam się.
Położyłam się na torsie Liam'a i nawet nie wiem kiedy zasnęłam. Rano obudziłam się przed 6. Wstałam po cichu z łóżka, podeszłam do szafy i wyjęłam z niej ciuchy na dzisiaj. W planach miałam dzisiaj tylko pracę. Wchodząc do łazienki poślizgnęłam się i upadłam. Ktoś kto kto kąpał się ostatni musiał wylać wodę aż na podłogę i nie wytarł po sobie. Ubiję ich normalnie. Wstałam i podeszłam do umywalki. Zrobiłam makijaż i uczesałam się w koński ogon. Ubrałam się w przygotowane ciuchy. Zeszłam na dół do kuchni. W kuchni siedzieli już Louis, Zayn i Harry.
-Kto z was kąpał się ostatni?
-Chyb ja.-powiedział Zayn.-A co?
-Mam cię ubić?-powiedziałam śmiejąc się.
-Ale za co? Co ja zrobiłem?
-Wylałeś na podłogę wodę i rano się poślizgnęłam na niej.
Wszyscy wybuchneli śmiechem.
-Sorry zapomniałem wytrzeć po sobie.
-Eh.
Nasypałam do miski moich ulubionych płatków. Usiadłam przy stole i zaczęłam wcinać swoje śniadanie. Jadłam powoli przeżuwając każdy kęs. Gdy już skończyłam umyłam po sobie miskę.
-Jakie plany macie na dzisiaj?-spytałam się chłopaków.
-Tylko wywiad o 10.
-Jaki wywiad?
-A co Liam nie powiedział ci?
-Widocznie zapomniał. Powiedział mi tylko o tej trasie koncertowej.
-Aha.
Wyszłam z kuchni, ubrałam buty i wyszłam z domu. Chciałam już wsiąść do samochodu ale zatrzymał mnie facet ubrań na czarno.
-Pani wybaczy ale odwiozę panią. Przydzielono mnie do pani ochrony.
-Rozumiem.
Wsiadłam do samochodu tego ochroniarza i pojechaliśmy.


~Oczami Liam'a~
Na 10 dojechaliśmy na miejsce. Weszliśmy do budynku. W sali byli już wszyscy zebrani. Usiedliśmy w fotelach i czekaliśmy na serię pytań. Trochę się tym wszystkim stresowałem. Nie wiedziałem jak to wszystko mam wyjaśnić. Zresztą Liam ogarnij się. Wszyscy usiedli na swoich miejscach. Kamery i obiektywy w naszą stronę. Poczułem się dosłownie tak jakbym pierwszy raz tak występował. Jakby to był mój pierwszy wywiad. Fotele nasze były poustawiane w pół księżyc. Na jednym z nich siedziała kobieta i to ona miała nam zadawać pytania, a raczej mi.
-No więc tak.-zaczęła.- Liam, doszły nas słuchy, że twoja była dziewczyna znów się koło ciebie kręci. Zastanawiamy się wszyscy czy do siebie wracacie? Co z Victorią? Czy jesteście dalej ze sobą?
Wziąłem głęboki wdech w płuca i odpowiedziałem.
-Nie wracam do Sophii. Nic mnie z nią już nie łączy. Nie rozstałem się z Victorią. Jesteśmy razem i nie zamierzamy się rozstać.
-Skoro nie wracasz do Sophii, to jakim cudem wytłumaczysz fakt że wczoraj pod jej domem się całowaliście. Co o tym sądzi Victoria jak się dowiedziała?
-To Sophia mnie pocałowała. Z Victorią sobie wszystko wyjaśniliśmy.
-A czemu cię pocałowała?
Westchnąłem. Miałem nadzieję że nie zada mi tego pytania.
-Bo ma nadzieje że do niej wrócę. Ale to jest wykluczone. Kocham Victorię. Jestem z nią szczęśliwy. A Sophia próbuje to zniszczyć. Nie może zrozumieć że już nas nic nie łączy. To ona mnie zraniła. To ona mnie zdradziła, a teraz próbuje zniszczyć mój związek!-powiedziałem.
Wybuchłem normalnie z tego wszystkiego. Troszkę za dużo tego powiedziałem niż powinienem. Od wczoraj jestem podminowany. Staram się tego wszystkiego nie okazywać, ale teraz już nie wytrzymałem i wybuchłem. Miałem ochotę się rozpłakać niczym małe dziecko, ale wiedziałem że nie mogę. Muszę być twardy. Nie mogę pokazać że jestem rozdarty.
-Rozumiemy cię dokładnie co przeżywasz. Wiedz że twoi fani są z tobą. A raczej z wami.-poprawiła się. - A co do waszej trasy koncertowej. Wypoczęliście dość długo od ostatniej trasy.
-Potrzebowaliśmy dużo odpoczynku.-powiedział Louis.
-Liam a co na to Victoria? Jak zareagowała na wieść że nie zobaczycie się przez 3 miesiące.
-Będziemy tęsknić za sobą. Ale to nic mamy przecież telefony i będziemy w kontakcie. Chcemy teraz jak najwięcej czasu ze sobą spędzić.
-Rozumiem. Na dzisiaj już myślę że wystarczy pytań. W takim razie dziękujemy.
Wstaliśmy czym prędzej z foteli i ruszyliśmy na zewnątrz. Chciałem jak najszybciej stąd wyjść.




Dedykuję ten rozdział Weronice Osa Stylinson. Dziękuję ci za to że dajesz mi siłę na to bym nie przestawała pisać. Sama już nie wierzę że to już 14 rozdział. :) w takim razie nie zanudzam i miłego czytania :)







sobota, 13 czerwca 2015

Rozdział 13

~Oczami Liam'a~

Wszedłem do domu zatrzaskując drzwi z hukiem. Nim zdążyłem zrobić dwa kroki od razu zlecieli się wszyscy. Brakowało tylko tu Viki. Pewnie była w pokoju.
-Liam co się stało? -spytał się Harry.
-Nic nie ważne.
-I tak się dowiemy prędzej czy później.
Westchnąłem. Mieli rację. Media będą teraz o tym trąbić.
-Pocałowała mnie przy paparazzi.
-Żartujesz chyba.
-Nie.
Opowiedziałem im wszystko od początku. Cały czas biły mi się myśli to co ona mi powiedziała. Nie mogłem zrozumieć co kierowało Sophią.
-Liam cokolwiek się będzie działo zawsze będziemy za wami.-powiedział Louis.-Od tego są przyjaciele.
-Dzięki wielkie.-powiedziałem.-Idę do siebie.
Wszedłem schodami na górę. Skierowałem swoje kroki do mojego pokoju. Wszedłem do środka. Victoria siedziała na łóżku z laptopem na kolanach. Widziałem po jej oczach że płakała. Podszedłem powoli do niej.






~Oczami Victorii~




Siedziałam na łóżku z laptopem i wpatrywałam się w zdjęcie, które ktoś umieścił na TT. Na zdjęciu znajdował się Liam z Sophią jak się całują. Zdjęcie było z dzisiejszą datą. Do oczu napłynęły mi łzy. Kilka łez spłynęło po moim policzku. Liam nie zrobiłby mi takiego czegoś. Byłam tak zszokowana widokiem tego zdjęcia, że nie zauważyłam że Liam wrócił. Ocknęłam się dopiero wtedy kiedy dotknął mojego ramienia.
-Płaczesz.-powiedział. Nie zabrzmiało to jak pytanie, tylko stwierdzenie.
-Wcale nie.-powiedziałam wycierając policzki od łez.
-Przecież widzę. Mogę wiedzieć jaki jest tego powód?
Obróciłam tylko laptopa w jego stronę nie odzywając się. Spojrzał się na zdjęcie.
-Skarbie to jest nieporozumienie. To ona mnie pocałowała. Ja od razu się wyrwałem. Nie masz powodu do zmartwień. Nigdy cię nie skrzywdzę.
-Czemu ona nam to robi?
-Nie wiem. Próbuje chyba mnie skompromitować.
-I co mówiła?
Opowiedział mi wszystko ze szczegółami. Byłam lekko zszokowana jego opowieścią.
-Ona nie da nam spokoju prawda?
-Nie wiem. Ale do czasu póki co załatwię ci ochronę tak na wszelki wypadek.
-Liam naprawdę nie musisz tego robić.
-Nie chcę by ci krzywdę zrobiła. Kocham cię. Ty jesteś dla mnie najważniejsza na świecie.
W oczach stanęły mi łzy.
-A czemu tym razem płaczesz?-spytał się.
-Wzruszyły mnie twoje słowa. Wciąż jeszcze nie mogę uwierzyć że kocha mnie taki wspaniały człowiek jak ty.
-Miło mi to słyszeć.
Pocałował mnie delikatnie a zarazem namiętnie.
-To idziemy na ten basen?
-A po co? Przecież tu jest basen.
-No tak.
-To ja idę założyć strój.
Wstałam z łóżka odkładając laptopa na miejsce i podeszłam do szafy. Wyjęłam z niej mój jedyny strój. Poszłam szybko do łazienki i przebrałam się. Związałam włosy w koka. Zmyłam makijaż. Zeszłam w szlafroku na dół. Liam już czekał na mnie przy basenie.
-To jak gotowa?-spytał gdy ściągałam szlafrok.
-Czy ja wiem.-powiedziałam drocząc się.-czy to dobry pomysł.
-Nie ma już odwrotu.-powiedział łapiąc mnie za ręce i przyciągając do siebie.
Nim się obejrzałam wylądowaliśmy już w wodzie. Pierwszy kontakt z wodą poraził mnie zimnem. Po pewnym czasie się przyzwyczaiłam.
-Ubije cię.-powiedziałam wynurzając się z wody.
-Za co? -powiedział śmiejąc się.
-Oj ty wiesz już za co.
Ochlapałam go wodą. Pożałowałam że to zrobiłam. Liam złapał mnie w pasie i zanurzył mnie w wodzie. Puścił mnie i wypłynęłam na powierzchnię.
-Nie wybaczę ci tego.-powiedziałam śmiejąc się.
-Oj skarbie. Proszę.-powiedział robiąc słodkie oczka.
-No nie wiem.
-Proszę.
-Pod jednym warunkiem. Robisz dzisiaj kolację.
-Dobrze.
Podpłynął blisko mnie i mnie pocałował. Odsunęłam się troszkę i złapałam go za ramiona i wepchnęłam go pod wodę. Śmiejąc się podpłynęłam szybko do brzegu. Nie zdążyłam nawet doznać ręką drabinki a poczułam silne ramiona wokół swojej talii. Przyparł mnie do ścianki basenu i pocałował delikatnie moją szyję.
-Misiek.-powiedziałam.
-Słucham cię skarbie.-powiedział między pocałunkami.
-Chłopcy mogą wyjrzeć przez okno.
-To sobie popatrzą.-powiedział uśmiechając się.
-Oj skarbie.
Odsunęłam się troszkę i wyszłam z wody. Podeszłam do leżaka i wzięłam ręcznik. Wytarłam się do sucha i włożyłam szlafrok. Weszłam do domu, poszłam do łazienki się przebrać. Gdy się już przebrałam zeszłam na dół. Zastałam Liam'a w kuchni. Zjadłam kanapki które przygotował. Po zjedzeniu kanapek przeszliśmy do salonu gdzie siedzieli reszta chłopaków. Po chwili zadzwonił telefon Louis'a. Odebrał go. Rozmawiał z kimś i się rozłączył.
-Chłopaki Paul nas woła do siebie.
-Eh.-powiedział Liam.-Powiedział co chce?
-Powiedział że dowiemy się na miejscu.
-To musimy jechać.
Chłopcy wstali i ubrali buty.
-Niedługo będziemy z powrotem skarbie.-powiedział Liam.
Pocałowałam go i wyszli.




Przepraszam że tak długo nie było rozdziału. Nie mam czasem kiedy pisać rozdziału postaram się to zmienić. Piszę je tylko dlatego że mam wierne dwie czytelniczki, którym bardzo dziękuję. :)

piątek, 5 czerwca 2015

Rozdział 12:

Rano obudziłam się po 6. Wciąż byłam wtulona do Liam'a. Leżało mi się przyjemnie. Ale no cóż jak trzeba wstać to trzeba. Chciałam wstać lecz Liam miał inne plany. Przewrócił się na w moją stronę i przygniótł mnie ręką. Próbowałam się wyrwać lecz bez skutku. Westchnęłam. Poczułam że Liam się zaśmiał.
-Ej.-powiedziałam.
-Słucham cię skarbie.-powiedział opierając głowę na ręce.
-Muszę się szykować do pracy.
-A nie możesz zostać? Zadzwonisz że się rozchorowałaś.
-Kuszące ale nie mogę. Pracuję tam tylko 2 miesiące. Nie chcę pracy stracić.
-Wiem. Popołudniu możemy pojechać na basen.
-Tylko najpierw pojadę do mieszkania swojego.
-Zapomniałaś czegoś wziąć?
-Nie. Sprzedaję mieszkanie i znalazłam kupca. Jestem z nim dzisiaj umówiona, żeby pokazać wszystko.
-Rozumiem. Tylko wróć szybko.
-Obiecuję jak najszybciej.
Pocałowałam go a on wykorzystał to i przybliżył mnie jeszcze bliżej. Przesunął się tak że leżałam pod nim. Zjechał pocałunkami na moją szyję.
-Liam skarbie. Wiem że jesteś napalony itd ale naprawdę muszę do pracy.
-Wiem. Ale jest dopiero 6.20. Zdążysz.-powiedział między pocałunkami.
-Wiem skarbie. Ale muszę wstać bo potem mi się nie będzie chciało.
-To raczej dobrze-powiedział uśmiechając się łobuzersko.
-Czasami jesteś niemożliwy.
-Wiem.
Wyplątałam się jakoś z jego uścisku i zeszłam z łóżka. Podeszłam do szafy i wyjęłam z niej ciuchy na dzisiaj. Weszłam do łazienki. Przemyłam się szybko i ubrałam na siebie przyszykowane ubranie. Zrobiłam lekki makijaż i związałam włosy w koński ogon. Zeszłam na dół do kuchni. W kuchni siedział już Louis i Harry.
-Hej.-powiedziałam.
-Hej. Ktoś tu jest chyba rannym ptaszkiem. Tak wczesna godzina i nie może spać?
-Praca.-uściśliłam w jednym słowie.
-Aha.
Zrobiłam sobie kawę i dwie kanapki. Dosiadłam się do chłopaków. Popijałam swoją kawę powoli. Zjadłam swoje kanapki i poszłam usiąść jeszcze przed telewizorem. Włączyłam go i przeskakiwałam z kanału na kanał szukając czegoś ciekawego. Nie leciało nic ciekawego więc wyłączyłam go. Spojrzałam na zegarek. Dochodziła już 7.40. Wstałam z kanapy i poszłam na przedpokój ubrać buty i kurtkę. Dałam Liam'owi buziaka w policzek i wyszłam z domu. Wsiadłam do samochodu i ruszyłam do pracy. Po 10 minutach byłam na miejscu. Zaparkowałam w swoim stałym miejscu i wysiadłam. Weszłam do budynku i skierowałam się do szatni. Przebrałam się i weszłam na salę. Miałam dzisiaj dużo więcej roboty niż zawsze. Ludzi dzisiaj mieliśmy od groma. Co jakiś czułam na sobie czyiś wzrok. Sprzątałam akurat swój stolik po ostatnim kliencie, gdy podeszła do mnie blond farbowana dziewczyna.
-Ty jesteś Victoria Miller, prawda?
-Zależy kto pyta.
-Jestem Sophia Smith. Dziewczyna Liam'a.
-A więc ty jesteś tą kretynką która myśli że może wszystko.
-Nie mów do mnie kretynka.-powiedziała uśmiechając się do mnie krzywo.
-Sorry ale musisz zrozumieć że Liam jest już zajęty. On ma już dziewczynę czyli mnie.
-To jeszcze nic straconego. Prędzej czy później i tak będziemy dalej parą.
-Jeśli myślisz że zdołasz nas rozdzielić to się grubo mylisz. Zrozum że Liam nie będzie z tobą.
-Mylisz się. Liam dalej mnie kocha. Ty jesteś jedynie zauroczeniem.
-Czy ty siebie słyszysz co ty mówisz? Ty masz coś jednak z głową. A teraz wybacz ale mam pracę więc żegnam.
-I tak się mnie tak łatwo nie pozbędziesz.-powiedziała.
-Zobaczymy.
Wyszłam na zaplecze. Oparłam się plecami o ścianę. Co ona sobie myśli? Liam miał co do niej rację. Ona nie zna skrupułów. Nie mogłam pozwolić sobie na to by ona wyprowadziła mnie z równowagi. Wyszłam z powrotem na sale, ale już jej nie było. Wzięłam się dalej za swoją robotę. Reszta czasu mineła mi bez niespodzianek. Wyszłam z pracy i skierowałam się do samochodu. Wsiadając do samochodu zauważyłam że mam przebitą oponę. No i pięknie. Co ja mam teraz zrobić? Wyjęłam telefon i zadzwoniłam do Liam'a. Odebrał po 3 sygnałach.
-Halo.-powiedział.
-Liam możesz przyjechać po mnie do pracy?
-A coś się stało?
-Ktoś mi opony przebił.
-Żartujesz? Już jadę do ciebie?
-Dobrze będę czekać.
Obeszłam dookoła cały samochód by sprawdzić czy nie ma jeszcze innych zniszczeń. Zauważyłam że mam dwie opony przebite, rysy na lakierze. Po 10 minutach przyjechał mój ukochany. Wysiadł z samochodu i podszedł do mnie. Obejrzał dokładnie samochód.
-To wygląda jakby ktoś jakimś narzędziem przebił. Domyślasz się może kto to zrobił?
-Jak to kto?
-Sophia?
-Była tu dzisiaj.
-Co chciała.
Opowiedziałam mu wszystko to co mi powiedziała. Przytulił mnie gdy tylko skończyłam mówić.
-Pogadam z nią żeby zostawiła nas w spokoju.
-A co z samochodem?
-Zadzwonię po pomoc drogową. Zabiorą samochód do naprawy.
-Chyba nie ma wyboru.
-A na którą jesteś umówiona?
-Za pół godziny mam być.
-Zdążysz.
Liam wyjął telefon i wykręcił numer do pomocy drogowej. Po 10 minutach czekania przyjechali. Zabrali moje auto a Liam zawiózł mnie do mojego starego mieszkania.
-Będę tu czekał na ciebie.
-Dobrze.
Facet z którym się wczoraj umówiłam stał już przed domem. Wysiadłam czym prędzej i udałam się w jego stronę.
-Dzień dobry.-powiedziałam.-To ja byłam z panem umówiona.
-Witam. -Powiedział ściskając mi rękę na powitanie.
-To zapraszam pana do środka pokaże co i jak i omówimy wszystko.
Weszliśmy do domu.
-Tu po lewej ma pan kuchnię.-Wskazałam na drzwi po lewej mojej stronie. -Jest całkowicie umeblowana.
-Rozumiem.
Przeszliśmy do kolejnego pomieszczenia.
-Tu jest salon z wejściem na taras.
-Dobrze. Ładne to mieszkanie.
Pokazałam wszystkie pomieszczenia po kolei. Gdy wszystko już zwiedziliśmy przeszliśmy do salonu.
-A mogę spytać czemu pani sprzedaje to mieszkanie? Coś z nim jest nie tak?
-Nie wszystko jest z nim w porządku. Po prostu zamieszkałam z chłopakiem i nie mam potrzeby już tu przebywania.
-Rozumiem. Bo nie chciałbym mieć później jakichkolwiek problemów. Pani rozumie o co mi chodzi. Mam dwójkę dzieci i zależy mi na tym by wszystko było w porządku.
-Ależ oczywiście rozumiem. Nie musi pan mieć żadnych obaw. Mieszkanie było niedawno remontowane. Ale jeśli panu nie pasuje taki czy inny kolor ścian to może pan kolor zmienić.
-Rozumiem. To ja może się zdecyduję na to mieszkanie.
-Dziękuję.
Podałam facetowi numer konta na który ma wpłacić daną kwotę za mieszkanie. W drodze powrotnej do domu milczałam. Dojechaliśmy na miejsce. Wysiedliśmy i ruszyliśmy do domu. Weszliśmy do domu i zaraz się na nas rzucili.
-I jak tam samochód?-Spytał się Niall.
-Koła do wymiany i lakier to samo.
-Kto tak załatwił ci auto.
-Podejrzewamy że to Sophia. Była dzisiaj u niej w pracy.
-Żartujecie?
-Nie.
-I co teraz?
-Pojadę zaraz z nią pogadać by dała nam już spokój.
Liam wziął kluczyki do auta i wyszedł. Poszłam na górę do pokoju i rzuciłam się na łóżko.


~Oczami Liam'a~


Po 15 minutach jazdy dojechałem na miejsce. Wysiadłem z auta zatrzaskując drzwiczki troszkę mocniej niż by wypadało. Podszedłem do drzwi i zapukałem do nich. Po chwili otworzyła mi Sophia.
-Liam. Cóż za miła niespodzianka.
-Musimy pogadać.
-Wejdź. Nie będziemy przecież rozmawiać w drzwiach.
Wszedłem do środka.
-Napijesz się herbaty?-zapytała.
-Nie, dzięki.
-Liam kochanie. Nie bądź taki skromny.-Powiedziała przybliżając się do mnie.
Chciała już mnie pocałować ale odepchnąłem ją od siebie.
-Opanuj się dobrze? Nie jesteśmy już razem.
-Wiem ale nie jest to nic straconego. Możemy przecież jeszcze do siebie wrócić.
-Sądzę że nie. My nie mamy do czego wracać. I proszę byś nie nachodziła Victorii.
-Co już się na mnie poskarżyła?
-Zniszczyłaś jej samochód?
-A nawet jeśli to co? Nie udowodnicie mi tego.
-My może nie, ale policja owszem. Uwierz mi szybko dojdą do tego kto to zrobił.
-Jakiś ty waleczny się zrobił? Ale wierz mi, groźby na mnie nie działają.
-Ja ci nie grożę, ja cię ostrzegam, że jeśli nie zostawisz nas w spokoju to wystąpimy o zakaz zbliżania się.
-Liam skarbie. I tak mnie się nie pozbędziesz.
-Nie mów do mnie skarbie. Kocham Victorię.
-Mnie też kochasz.
-Kochałem. I teraz tego żałuję.
-Nie mów tak.
-Zrozum wreszcie że miedzy nami koniec. I nic już między nami nie będzie.
-Nie potrafię.
-To może powinnaś pójść do specjalisty.
-Nie dzięki. Nie zrezygnuję tak łatwo.
-Musisz iść w uparte?
-Muszę. Bo cię kocham i będę o ciebie walczyła.
-Było o tym wcześniej myśleć zanim zaczęłaś mnie zdradzać.
-Ile mam cię za to przepraszać?
-Ty masz mnie nie przepraszać tylko dać już nam spokój.
-Liam proszę.
-Nie.-powiedziałem otwierając drzwi od jej domu.
Przed domem stało z 10 paparazzi. Chciałem już zamknąć za sobą drzwi. Sophia złapała mnie za rękę i przytrzymała mnie. Nim zdążyłem się odsunąć przybliżyła się i mnie pocałowała. Czym prędzej się odsunąłem.
-Nie rób tego więcej.-powiedziałem wściekły.
Jak może tak się zachowywać. Wsiadłem do auta i ruszyłem do domu. Jestem strasznie wściekły na nią. Całuje mnie publicznie i to jeszcze przed paparazzi. Co pomyśli sobie o tym Viki?




Proszę kolejny rozdział :) mam nadzieję że wam się spodoba :)

piątek, 29 maja 2015

Rozdział 11:

Chodziłam po pokoju zastanawiając się co to za dziewczyna. I dlaczego akurat chciała rozmawiać z Liam'em. Czy byli kiedyś parą? Co ich łączyło? Te pytania cały czas chodziły mi po głowie. Po 10 minutach czekania do pokoju wszedł Liam.
-Coś się stało?-zapytałam.
-Nic takiego.
-Na pewno?
-Okłamywać cię nie będę.
-To ja myślę. Więc co to za dziewczyna?
-Sophie to moja była dziewczyna.
A więc moje podejrzenia się sprawdzają.
-Rozumiem.
-Nie masz powodu do obaw kochanie. Między mną a nią jest już wszystko dawno skończone.
-Wierzę ci skarbie.
-Ona zniszczyła nas związek.
-A co zrobiła? Jeśli nie chcesz mówić to nie mów zrozumiem.
-Masz prawo wiedzieć.-powiedział wzdychając.-Zdradziła mnie i to jeszcze na moich oczach.
-Współczuję.-powiedziałam przytulając go.
-Nie ma czego. Ona widocznie była pomyłką.
-Opowiedz mi dokladnie jak to się stało?
-Byliśmy wtedy na randce w restauracji. Jedliśmy kolację i dostała sms-a. Powiedziała że musi skoczyć do toalety. Wyszła a ja nie wiem czemu poszedłem za nią. Zamiast pójść do toalety stała przed nią i całowała się z jakimś typem. Zamurowało mnie wtedy. Zamierzałem się jej wtedy oświadczyć. Nie czekając nawet na nią, zapłaciłem tylko za kolację i wyszedłem. Dzwoniła potem do mnie, ale nie odbierałem. Byłem wściekły na nią że tak mnie potraktowała. Z jednej strony byłem zły na nią a z drugiej mnie zraniła.
-Twoja intuicja ci podpowiedziała widocznie że masz za nią iść. Ona zachowała się podle wobec ciebie.
-Kochałem ją.-powiedział.- Ale to już nie ma znaczenia. Mam teraz ciebie. Ty pojawiłaś się w moim życiu i je poprzewracałaś do góry nogami. Kocham cię nawet nie wiesz jak bardzo.
-Ja ciebie też kocham skarbie.-powiedziałam.-I niech zgadnę że chciała do ciebie wrócić?
-No dokładnie. Ale przepędziłem ją. Mam nadzieję że już więcej nas nie nawiedzi. A w ogóle to skąd wiesz że chciała do mnie wrócić? Podsłuchiwałaś?-Spytał oskarżycielskim tonem.
-Nie skąd. Poprostu zgaduję. Większość kobiet chce wrócić do byłych jeśli to z ich winy rozpadł się związek.
-Sprytna jesteś.
-Po prostu kobieca intuicja.-powiedziałam.
-Jak mówisz, że kobieca intuicja to musisz wiedzieć, że ona będzie próbowała nas rozłączyć. Będzie próbowała wszystkiego. Jeśli będzie próbowała ci coś wmówić, to nie wierz jej.
-Będzie aż próbowała być taka wredna?
-Tak. Zbyt dobrze ją znam.
-Nie martw się. W jej słowa na pewno nie uwierzę.
-Cieszę się.
-Spotkałam wczoraj mojego ojca.-powiedziałam.
-Myślałem że nie utrzymujesz z nim kontaktu.
-Spotkałam go na cmentarzu.
-A co on tam robił?
-Odwiedzał mamę. Z początku go nie poznałam.
-I jak pogodziliście się?
-Można powiedzieć że tak. Powiedział że chce cię poznać.
-Mnie?
-No tak. Powiedział, że chce wiedzieć z kim spotyka się jego córka.-powiedziałam śmiejąc się.
-Mam się bać?-powiedział żartując sobie.
-Nie, raczej nie.
-Raczej?-Uśmiechnął się.
-Wiesz nie znam go jeszcze na tyle dobrze. Pamiętam tylko jego przebłyski z dzieciństwa.
-Ważne że jest już jest miedzy wami dobrze.
-Chyba tak.
-Będzie dobrze.-powiedział.
Teraz to on mnie przytulił i pocałował mnie w czółko.
-To skoro zapakowaliśmy moje rzeczy.-powiedziałam.-To należało by je teraz rozpakować.
-Święte słowa.-Powiedział.-Zrobiłem wczoraj dla ciebie miejsce w szafie.
-Dzięki. Dla mnie czy na moje ciuchy?-zażartowałam.
-Wiesz może być i dla ciebie.
Przewróciłam oczami. Zeszliśmy na dół i skierowaliśmy się schodami do garażu. Wzięliśmy na razie tylko walizki. Zanieśliśmy je na górę. Rozpakowałam je tak szybko jak to było możliwe. Po skończeniu usiadłam na łóżku.
-Wiesz co, te kartony to może lepiej nich zostaną w garażu. Bo nie zmieszczą się tu wszystkie rzeczy.
-Skoro tak chcesz. Przełożymy je tylko z samochodów do jakiegoś kąta.
-Spoko.
Zeszłam na dół do kuchni i nalałam sobie soku z lodówki. Opróżniłam szklankę jednym haustem. Spojrzałam na zegarek wiszący na ścianie. Dochodziła 20. Jak ten czas dzisiaj zleciał. Zajrzałam do salonu. Na kanapie siedzieli Liam, Harry, Niall i Louis. Zayn pewnie poszedł wcześniej spać albo siedział w swoim pokoju. Usiadłam na podłodze opierając się plecami o nogi Liam'a. W telewizji leciał jakiś mecz. Nie zbyt wiedziałam kto z kim gra, bo niezbyt mnie interesowała piłka nożna. Po chwili namysłu stwierdziłam że nie ma sensu siedzieć i słuchać komentatora. Wstałam i skierowałam się na górę. Weszłam do łazienki i wzięłam szybki prysznic. Poszłam do pokoju. Usiadłam jeszcze przy laptopie. Weszłam na stronkę na której dodałam ogłoszenie że sprzedam dom. Miałam już jedną osobę zainteresowaną kupnem. Odpisałam czym najprędzej. Umówiłam się z tą osobą na jutro że oprowadzę go po całym domostwie. Nawet nie wiedziałam że tak szybko mi zejdzie sprzedaż. Myślałam że troszkę dłużej to zajmie. Weszłam jeszcze na Skype i zauważyłam że Sara jest dostępna. Zamiast zadzwonić do niej po prostu wyslalam jej wiadomość.
-"Hej."-Napisałam.
-"A ty co już na kompie? xD"
-"A nic. Sprawdzałam czy już ktoś jest chętny do kupna mojego domu."
-"I jak rezultaty?"
-"Jest jeden koleś zainteresowany."
-"No to nieźle. Szybko ci poszła sprzedaż."
-"Jeszcze się tak nie ciesz. Może jeszcze zrezygnować."
-"Racja."
-"Dobra teraz nie ważny jest mój dom. Chciałam cię o coś zapytać?"
-"A o co?"
-"Coś jest między tobą a Niall'em?"-wypaliłam.
-"A co ma być? Fajny jest nie powiem. Ale wątpię by był mną zainteresowany."
-"Widziałam jak na ciebie patrzy. Chyba wpadłaś mu w oko."
-"Nie przesadzaj."
-"Nawet jak siedzieliście na tarasie w trójkę, nie zauważyłaś że rozmawiał głównie z tobą?"
-"Nie zwróciłam na to uwagi."
-"Oj kochana."
-"Co?"
-"Nic nic. "
-"To ja będę uciekać, te twoje pakowanie zmęczyło mnie troszkę."
-" No mnie też. A jeszcze jutro do pracy. To buziaki, pa."
Rozłączyłam się i zamknęłam laptopa. Odłożyłam go na miejsce i położyłam się. Po chwili do pokoju wszedł Liam i położył się koło mnie. Przytuliłam się do jego torsu. Wtulona tak zasnęłam szybko.




I mamy już kolejny rozdział :) dziękuję tym osobom które czytają mojego bloga. Jesteście inspiracją bym nie przestała pisać. :) Jeśli są jakieś błędy czy coś to przepraszam ale piszę na komórce i mogę nie zauważyć. :)