Muzyka

sobota, 13 czerwca 2015

Rozdział 13

~Oczami Liam'a~

Wszedłem do domu zatrzaskując drzwi z hukiem. Nim zdążyłem zrobić dwa kroki od razu zlecieli się wszyscy. Brakowało tylko tu Viki. Pewnie była w pokoju.
-Liam co się stało? -spytał się Harry.
-Nic nie ważne.
-I tak się dowiemy prędzej czy później.
Westchnąłem. Mieli rację. Media będą teraz o tym trąbić.
-Pocałowała mnie przy paparazzi.
-Żartujesz chyba.
-Nie.
Opowiedziałem im wszystko od początku. Cały czas biły mi się myśli to co ona mi powiedziała. Nie mogłem zrozumieć co kierowało Sophią.
-Liam cokolwiek się będzie działo zawsze będziemy za wami.-powiedział Louis.-Od tego są przyjaciele.
-Dzięki wielkie.-powiedziałem.-Idę do siebie.
Wszedłem schodami na górę. Skierowałem swoje kroki do mojego pokoju. Wszedłem do środka. Victoria siedziała na łóżku z laptopem na kolanach. Widziałem po jej oczach że płakała. Podszedłem powoli do niej.






~Oczami Victorii~




Siedziałam na łóżku z laptopem i wpatrywałam się w zdjęcie, które ktoś umieścił na TT. Na zdjęciu znajdował się Liam z Sophią jak się całują. Zdjęcie było z dzisiejszą datą. Do oczu napłynęły mi łzy. Kilka łez spłynęło po moim policzku. Liam nie zrobiłby mi takiego czegoś. Byłam tak zszokowana widokiem tego zdjęcia, że nie zauważyłam że Liam wrócił. Ocknęłam się dopiero wtedy kiedy dotknął mojego ramienia.
-Płaczesz.-powiedział. Nie zabrzmiało to jak pytanie, tylko stwierdzenie.
-Wcale nie.-powiedziałam wycierając policzki od łez.
-Przecież widzę. Mogę wiedzieć jaki jest tego powód?
Obróciłam tylko laptopa w jego stronę nie odzywając się. Spojrzał się na zdjęcie.
-Skarbie to jest nieporozumienie. To ona mnie pocałowała. Ja od razu się wyrwałem. Nie masz powodu do zmartwień. Nigdy cię nie skrzywdzę.
-Czemu ona nam to robi?
-Nie wiem. Próbuje chyba mnie skompromitować.
-I co mówiła?
Opowiedział mi wszystko ze szczegółami. Byłam lekko zszokowana jego opowieścią.
-Ona nie da nam spokoju prawda?
-Nie wiem. Ale do czasu póki co załatwię ci ochronę tak na wszelki wypadek.
-Liam naprawdę nie musisz tego robić.
-Nie chcę by ci krzywdę zrobiła. Kocham cię. Ty jesteś dla mnie najważniejsza na świecie.
W oczach stanęły mi łzy.
-A czemu tym razem płaczesz?-spytał się.
-Wzruszyły mnie twoje słowa. Wciąż jeszcze nie mogę uwierzyć że kocha mnie taki wspaniały człowiek jak ty.
-Miło mi to słyszeć.
Pocałował mnie delikatnie a zarazem namiętnie.
-To idziemy na ten basen?
-A po co? Przecież tu jest basen.
-No tak.
-To ja idę założyć strój.
Wstałam z łóżka odkładając laptopa na miejsce i podeszłam do szafy. Wyjęłam z niej mój jedyny strój. Poszłam szybko do łazienki i przebrałam się. Związałam włosy w koka. Zmyłam makijaż. Zeszłam w szlafroku na dół. Liam już czekał na mnie przy basenie.
-To jak gotowa?-spytał gdy ściągałam szlafrok.
-Czy ja wiem.-powiedziałam drocząc się.-czy to dobry pomysł.
-Nie ma już odwrotu.-powiedział łapiąc mnie za ręce i przyciągając do siebie.
Nim się obejrzałam wylądowaliśmy już w wodzie. Pierwszy kontakt z wodą poraził mnie zimnem. Po pewnym czasie się przyzwyczaiłam.
-Ubije cię.-powiedziałam wynurzając się z wody.
-Za co? -powiedział śmiejąc się.
-Oj ty wiesz już za co.
Ochlapałam go wodą. Pożałowałam że to zrobiłam. Liam złapał mnie w pasie i zanurzył mnie w wodzie. Puścił mnie i wypłynęłam na powierzchnię.
-Nie wybaczę ci tego.-powiedziałam śmiejąc się.
-Oj skarbie. Proszę.-powiedział robiąc słodkie oczka.
-No nie wiem.
-Proszę.
-Pod jednym warunkiem. Robisz dzisiaj kolację.
-Dobrze.
Podpłynął blisko mnie i mnie pocałował. Odsunęłam się troszkę i złapałam go za ramiona i wepchnęłam go pod wodę. Śmiejąc się podpłynęłam szybko do brzegu. Nie zdążyłam nawet doznać ręką drabinki a poczułam silne ramiona wokół swojej talii. Przyparł mnie do ścianki basenu i pocałował delikatnie moją szyję.
-Misiek.-powiedziałam.
-Słucham cię skarbie.-powiedział między pocałunkami.
-Chłopcy mogą wyjrzeć przez okno.
-To sobie popatrzą.-powiedział uśmiechając się.
-Oj skarbie.
Odsunęłam się troszkę i wyszłam z wody. Podeszłam do leżaka i wzięłam ręcznik. Wytarłam się do sucha i włożyłam szlafrok. Weszłam do domu, poszłam do łazienki się przebrać. Gdy się już przebrałam zeszłam na dół. Zastałam Liam'a w kuchni. Zjadłam kanapki które przygotował. Po zjedzeniu kanapek przeszliśmy do salonu gdzie siedzieli reszta chłopaków. Po chwili zadzwonił telefon Louis'a. Odebrał go. Rozmawiał z kimś i się rozłączył.
-Chłopaki Paul nas woła do siebie.
-Eh.-powiedział Liam.-Powiedział co chce?
-Powiedział że dowiemy się na miejscu.
-To musimy jechać.
Chłopcy wstali i ubrali buty.
-Niedługo będziemy z powrotem skarbie.-powiedział Liam.
Pocałowałam go i wyszli.




Przepraszam że tak długo nie było rozdziału. Nie mam czasem kiedy pisać rozdziału postaram się to zmienić. Piszę je tylko dlatego że mam wierne dwie czytelniczki, którym bardzo dziękuję. :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz