~Oczami Victorii~
Czas w pracy minął mi bardzo szybko. Wyszłam z kawiarni i skierowałam się do samochodu "mojego osobistego" ochroniarza. Zawiózł mnie wprost do domu. Weszłam do środka. Chłopcy już wrócili do domu. Podeszłam do Liam'a i przywitałam się buziakiem w policzek.
-Jak tam po wywiadzie?
-Ach te hieny jedne. Wszystko chcieli wiedzieć.
-To aż tak źle?
-Nie no może być.
Poszłam do kuchni i wzięłam się za przygotowanie obiadu. Postanowiłam że zrobię spaghetti. Przyrządzenie tego dania dania zajęło mi nie całe pół godziny. Gdy już wszystko zrobiłam zwołałam chłopaków.
-Chłopaki obiad.
-Oki już idziemy.-usłyszałam w odpowiedzi.
Poustawiałam talerze na stole. Położyłam szklanki i nalałam soku do dzbanka. W tym czasie co wszystko przygotowywałam chłopcy zdążyli usiąść przy stole. Usiadłam obok Liam'a i wzięłam się za jedzenie swojej porcji. Jadłam powoli. Gdy już wszyscy skończyli jeść pozbierałam wszystkie naczynia i wzięłam się za sprzątanie kuchni. Chłopaki poszli do salonu. Umyłam dokładnie wszystkie naczynia. Pozmiatałam podłogi. Wyczerpana usiadłam w salonie na kanapie koło Liam'a.
-Chłopaki co robimy? Jest jeszcze wcześnie.
-Może pójdziemy do klubu?-zaproponował Harry.
-Czemu nie.-powiedziałam.-Jutro mam wolne więc możemy zabalować. Może od razu ściągnę moją przyjaciółkę.
-Dobry pomysł-powiedział Harry oblizując wargi.
-Tylko sobie za dużo nie wyobrażaj Harry. To jest moja przyjaciółka.
-Wiem.
-A my ściągniemy resztę dziewczyn.
Poszłam czym prędzej na górę do pokoju i dopadłam się do mojego telefonu. Wystukałam numer telefonu Sary i odczekałam chwilę.
~Oczami Sary.~
Siedzę już od godziny przed telewizorem i gapię się w pusty ekran. Jak on mógł. Kolejna randka zawalona. Nie miałam ochoty na nic. Miałam jedynie ochotę się nad sobą użalać. Na kanapie leżało już pełno brudnych chusteczek. Co rusz wyciągałam z opakowania nowe. Do oczu napływały mi łzy. Usłyszałam że dzwoni mi telefon. Podniosłam telefon z blatu stolika i sprawdziłam kto dzwoni. Okazało się że dzwoni Victoria. Odebrałam i przyłożyłam telefon do ucha.
-Halo?-powiedziałam ochrypłym głosem z płaczu.
-Sara? Ty płaczesz?
-Nie.-skłamałam.
-Daj spokój. Przecież wiesz że mnie nie oszukasz. Słyszę po twoim głosie.
-No dobrze płaczę.
-Co się stało?
-Nie mam ochoty o tym gadać.
-Wiesz co zaraz będę u ciebie i masz mi wszystko opowiedzieć.
Nim zdążyłam cokolwiek powiedzieć rozłączyła się. Nie minęło może 10 minut a usłyszałam pukanie do drzwi. Wstałam z kanapy i poszłam otworzyć drzwi. Wpuściłam ją do środka. Przywitałam się z nią buziakiem w policzek i przeszliśmy do salonu.
-Więc opowiadaj co się stało?-powiedziała gdy tylko usiadłyśmy.
-Nie chcę o tym rozmawiać. Wszystko jest ok.
-Skarbie. Widzę przecież po twoich oczach. Całe zapuchnięte od płaczu.
Dobra jest. Chyba nie ma sensu nic ukrywać.
-No dobra. To wszystko przez chłopaka.
-Masz chłopaka?
-Miałam. Zerwał ze mną dzisiaj.
-Współczuję.
Przybliżyła się i przytuliła mnie. Nie zasłużyłam na taką przyjaciółkę.
-Co powiesz na imprezę?-zaproponowała.
-Nie wiem. Nie mam coś ochoty.
-No weź daj się namówić. Zapomnisz o tym dupku, a może poznasz kogoś innego.
-Liam ci pozwoli pójść na imprezę?
-Idzie z nami. A raczej idziemy całą paczką. Mam na myśli chłopaków i i ich dziewczyny. No i oczywiście będzie Niall.
-Czy ty próbujesz nas zeswatać?-powiedziałam podejrzliwie.
-No oczywiście że nie. Tylko proponuje byś poszła z nami. Rozerwiesz się trochę. Pobawisz przede wszystkim. To jak? Idziesz?
-Dobra, ale idę wyłącznie ze względu na ciebie. Trochę nie zręcznie się czuję przy tych twoich znajomych.
-To super że idziesz. To szykuj się, o 20 będziemy po ciebie. Ja jadę do siebie.
-Dobrze.
Gdy tylko wyszła z domu skierowałam się na górę do swojego pokoju. Podeszłam do szafy i wyjęłam z niej moją ulubioną sukienkę.
Poszłam do łazienki i ubrałam ją. Poprawiłam makijaż i uczesałam się w koka. Miałam jeszcze dużo czasu więc usiadłam w salonie i włączyłam sobie telewizor. Jednocześnie rozmyślałam o tym jak to będzie. Co się wydarzy.
~Oczami Niall'a~
Gdy tylko usłyszałem potwierdzenie że będzie na imprezie przyjaciółka Victorii moje serce zaczęło bić o wiele szybciej niż zawsze. Victoria mi powiedziała że dopiero co z nią chłopak zerwał. Więc muszę być ostrożny wobec niej. Odkąd ją zobaczyłem po raz pierwszy coś we mnie drgnęło, tylko sam nie wiem co. Wtedy sobie poprzysięgałem że będzie moja. Że postaram się o to by była naprawdę szczęśliwa. Chcę ją uszczęśliwiać dawać jej wszystko co będzie chciała. Od czasu ostatniego spotkania nie widziałem się z nią. Zszedłem na dół. Wszyscy byli już gotowi do wyjścia. Więc nie czekając wsiedliśmy do samochodu i podjechaliśmy pod dom Sary. Victoria wypchnęła mnie z samochodu.
-Idź po nią.-powiedziała uśmiechając się.
-Czemu ja? To twoja przyjaciółka.
-No idź. Nie pożałujesz.
-Co ty kombinujesz?
-Nic.
Przewróciłem oczami i poszedłem ścieżka prowadzącą do domu Sary. Co ta Victoria kombinuje. Westchnąłem i zapukałem do drzwi. Po chwili otworzyłam mi drzwi.
-Cześć.-powiedziałem i mnie zatkało.
Jej widok zaparł mi wdech w płucach. Pięknie wygląda w tej sukience. W ogóle to cała jest piękna. Stałem patrząc się na nią nie mogąc nic powiedzieć. Odebrało mi mowę.
-Yyy.-powiedziała.-Cześć. A gdzie jest Victoria?
-W samochodzie.
-Rozumiem.
Sara zamknęła drzwi i skierowaliśmy się do samochodu. Wsiedliśmy i pojechaliśmy.
I mamy o to kolejny rozdział. Przepraszam że tak długo nie było rozdziału. Miłego czytania :)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz