~Oczami Victori~
W klubie byliśmy tak około 20. Dziewczyny czekały na nas po wejściem. Przywitałam się z nimi.
-Hej.-powiedziałam witając się z każdą z osobna buziakiem w policzek. -Poznajcie moją przyjaciółkę Sarę. Sara poznaj Eleanor i Perrie.
-Hej miło was poznać.-powiedziała Sar.
-Mi ciebie również.-powiedziały równocześnie El i Pezz, na co wybuchnęły śmiechem.
Weszliśmy wszyscy do środka i usiedliśmy w jednym boksie. Usiadłam koło Liam'a. Kątem oka zauważyłam że Sara usiadła koło Niall'a. Nie wiem czemu ale cieszyło mnie to. Byłaby z nich piękna para. Louis przyniósł nam wszystkim po drinku. Sam nie pił bo ktoś musiał prowadzić samochód. Upiłam powoli z kieliszka. Miałam ochotę dzisiaj dobrze się bawić. Pociągnęłam Liam'a za rękę i ruszyliśmy na parkiet. Tańczyłam w rytm muzyki. Co chwile ocierałam się ciałem o Liam'a. Piosenka zmieniła się. Zarzuciłam ręce na jego szyję. Liam przyciągnął mnie bliżej do siebie tak że stykaliśmy się ciałami. Pocałowałam go. Odwzajemnił pocałunek.
-Kocham cię.-szepnął mi do ucha gdy się od siebie odsunęliśmy.
-Ja ciebie też.-powiedziałam i cmoknęłam go w policzek.
Gdy muzyka się skończyła zeszliśmy z parkietu by trochę odsapnąć. Doszliśmy do naszego stolika. Usiedliśmy sami bo wszyscy poszli tańczyć. Rozejrzałam się po parkiecie. Louis tańczył z El, Zayn z Pezz, Harry wyrwał jakąś laskę a Niall co mnie cieszyło tańczył z Sar. Może coś miedzy nimi zaiskrzy. Miałam taką nadzieję. Może w końcu zapomniała o tym nie udanym związku. Siedziałam z Liam'em przy stoliku. Zamówiłam sobie jeszcze jednego drinka. Nie zamierzałam dużo pić. Po trzecim czy może czwartym drinku miałam już dość. Wszyscy byli już wstawieni. Czułam się dziwnie. Tak jakby ktoś mnie obserwował. Rozejrzałam się wszędzie ale nikogo takiego nie widziałam. Może miałam już jakieś urojenia. Za dużo wypiłam i mam za dużą wyobraźnię.
-Idę się przewietrzyć.-powiedziałam.
-Iść z tobą?-zapytał się Liam.
-Nie trzeba. Zresztą siedź bo nie wiem czy ustoisz na nogach.
-Oj tam.
Wstałam z krzesła i ruszyłam na tyły klubu. Otworzyłam drzwi na zewnątrz i wyszłam. Oparłam się o pobliski murek. Stałam tam wciągając świeżego powietrza do płuc. Nie wiem ile czasu tak stałam, ale postanowiłam już wrócić do środka. Zrobiłam może z dwa kroki i się zatrzymałam. Przejście do środka zagradzał dobrze mi znany osobnik.
-Widzę że beze mnie się dobrze bawisz.-powiedział ochrypniętym głosem.
-Nie waż się do mnie zbliżać.-powiedziałam.-Wiesz że masz zakaz.
-Mam w dupie ten zakaz. Nic mi nie zrobią.
-Czego chcesz?
-Chcę żebyś wróciła do mnie. Żebyś zostawiła tego pajaca.
-Nigdy. Ty jesteś chory. Powinieneś się leczyć.
-Ja powinienem się leczyć? Ja się dobrze czuję.
Zrobił kilka kroków w moją stronę. Odsunęłam się czym prędzej pod ścianę.
-Nie uciekaj. Nic ci nie zrobię.
-Zostaw mnie w spokoju. Zadzwonię po policję.
-Zostawię cię jak do mnie wrócisz.
-Nigdy w życiu. Mike nie rozumiesz tego że ja nie chcę z tobą być. Nic już dla mnie nie znaczysz.
-To cię nie zostawię.
Zrobił jeszcze kilka kroków w moją stronę. Stanął dokładnie przede mną. Złapał mnie za ramię i ścisnął je. Próbowałam się wyrwać.
-Nie tak szybko.
-Puść mnie!!-Krzyknęłam. Przestraszyłam się go nie na żarty.
Zamiast mnie puścić drugą ręką złapał mnie za szyję i przygniótł do ściany. Wyrywałam się i zaczęłam krzyczeć. Lecz bez skutku. Za mocno mnie trzymał.
-Pamiętaj że to jeszcze nie koniec.-powiedział i czym prędzej odszedł. Zjechałam po murku w dół. Do oczu napłynęły mi łzy. Zbyt bardzo byłam roztrzęsiona by podnieść się z ziemi.
-Oczami Liam'a~
Siedzieliśmy przy stoliku. Victorii wciąż nie było. Chłopaki byli już dość pijani. Już dobre pół godziny minęło jak wyszła na zewnątrz.
-Idę jej szukać.
-Idę z tobą.-powiedział Louis
-Dobra.
Wyszliśmy na zewnątrz głównym wyjściem. Rozejrzałem się dookoła. Nigdzie jej nie widziałem. Po chwili usłyszałem krzyk. Rozpoznałem głos Victorii. Popatrzyłem na Louis'a. Czym prędzej ruszył za róg budynku. Poszedłem w jego ślady wyprzedzając go. Zobaczyłam ją siedząca przy murku i płaczącą. Szybko do niej podszedłem.
-Kochanie co się stało?- powiedziałem biorąc ją za ręce i próbując podnieść.
-On tu był.-powiedziała i zaczęła jeszcze bardziej szlochać.
-Kto?
-Mike.
Gdy to powiedziała jego imię od razu otrzeźwiałem.
-Co on ci zrobił?-powiedziałem wściekły.
-Przyszedł za mną z klubu. Musiał być w środku. Nie chcę teraz o tym rozmawiać. Możemy wrócić już do domu?-poprosiła.
-Oczywiście. Louis pójdziesz po resztę.
-Spoko.
Louis wszedł do środka. Wziąłem Victorię za ręce i pociągnąłem ją do góry. Objąłem ją w pasie i poprowadziłem do naszego samochodu. Przez ten cały czas ją uspokajałem. Doszliśmy do samochodu. Louisa i reszty jeszcze nie było. Oparłem się samochód i przytuliłem ją do siebie.
-Jestem już przy tobie. Nic ci nie grozi.-Szeptałem jej co chwilę.
~Oczami Victorii~
Stałam wtulona do Liam'a. Do oczu wciąż ciskały mi się łzy. Po chwili przybyli reszta towarzystwa. Gdy tylko Sara mnie zobaczyła w jakim jestem stanie podbiegła do mnie i mnie przytuliła.
-Co się stało?-powiedziała przestraszona.
-Jutro ci opowiem jak będę w stanie.
-Przyjdź jutro do mnie.-powiedziała.
-Dobrze.
Wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy. Odwieźliśmy Sar pod sam dom. Wychodząc pożegnała się z nami. Szczególnie z Niall'em. Wysiadła i ruszyliśmy do domu. Na miejscu od razu poszłam do łazienki. Umyłam się szybko i poszłam do pokoju. Położyłam się na łóżku i wszystkie wspomnienia powróciły. Do oczu napłynęły mi nowa fala łez. Szlochałam w poduszkę nie mogąc się uspokoić. Czy on nie może dać mi spokoju. Czy już tak zawsze będzie? Po chwili do pokoju wszedł Liam. Położył się koło mnie i zobaczył że płaczę.
-Ej kochanie. Już wszystko jest dobrze. Nie pozwolę by on ci coś zrobił.
-Co ja mu takiego zrobiłam? To on mnie zdradził, to przez niego się rozstaliśmy. To była jego wina.-powiedziałam roztrzęsionym głosem.
-To jego wina i nie zadręczaj się tak.
Przytulił mnie do siebie i nawet nie wiem kiedy usnęłam w jego ramionach.
I mamy kolejny rozdział :) miłego czytania :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz