Muzyka

niedziela, 17 maja 2015

Rozdział 7:

Rano obudziłam się przed 6. Liam jeszcze chrapał. Wstałam ostrożnie z łóżka i skierowałam się do łazienki. Spojrzałam na swoje odbicie w lustrze. Oczy miałam dalej popuchnięte od wczorajszego płaczu. Przez noc uspokoiłam się na tyle że mogę iść teraz do pracy. Przemyłam na szybko twarz. Przebrałam się w wczorajsze ubrania i zeszłam na dół do kuchni. W kuchni siedzieli już Harry i Louis. Gdy tylko weszłam spojrzeli się na mnie. Harry widząc mnie zdziwił się. Chyba nic mu nikt nie powiedział.
-A ty co tu robisz?-Spytał się.
-Nie mam zbytniej ochoty o tym mówić. Niech może Louis ci powie.
Wyszłam z kuchni i skierowałam się do salonu. Usiadłam na kanapie. Włączyłam telewizor i zaczęłam skakać między kanałami. Nie znalazłszy nic ciekawego wyłączyłam go. Po chwili do salonu wszedł Liam. Usiadł koło mnie i przyciągnął mnie do siebie.
-Jak się spało mojej księżniczce?-spytał się.
-Może być.-powiedziałam.
-Idziesz do pracy?
-Muszę.
-Dobrze zawiozę cię.
-Tylko zawieź mnie najpierw do domu. Muszę się przebrać.
-To chodźmy.
Wstaliśmy z kanapy. Liam poszedł na górę się przebrać. Czekałam na niego pod drzwiami. Po chwili zszedł na dół i wyszliśmy na dwór. Wsiedliśmy do samochodu i odjechaliśmy. Wchodząc do domu skierowałam się na górę. W sypialni miałam taki sam bałagan jak w salonie. Ciuchy z szafy miałam wszystkie na ziemi. Zauważyłam na swojej szafce nocnej kartkę. Podeszłam do niej i wzięłam tą kartkę. Pisało na niej: "I tak mnie się nie pozbędziesz."
Zeszłam czym prędzej na dół i pokazałam tą kartkę Liam'owi. Przeczytał ją i spojrzał się na mnie.
-Myślisz że to twój były?-spytał się.
-Tak myślę że to on.
-Weźmiemy tą kartkę na policję później.
-Taki też miałam zamiar.
Poszłam szybko na górę i wygrzebałam z tego bałaganu jakieś ubrania na dziś. Czuję że z tej randki nici będą. Będę musiała wsiąść się za sprzątanie dzisiaj. Pobiegłam szybko do łazienki bo miałam strasznie mało czasu teraz. W łazience zauważyłam że miałam taki sam bałagan a na lustrze ktoś napisał: "Dziwka". Czy ten koszmar się kiedyś skończy? Miałam już tego naprawdę dość. Przebrałam się w szybko i zeszłam na dół. Przy schodach napotkałam Liam'a. Wziął mnie w ramiona i przyciągnął mnie do siebie. Pocałował mnie najpierw policzek a potem przesunął ustami troszkę w bok i wpił się w moje usta. Całował mnie delikatnie. Oplotłam ręce wokół jego szyji.
Oderwawszy się od niego powiedziałam:.
-Kocham cię. Cieszę się że cię poznałam. Że jesteś ze mną.
-Ja ciebie również kocham. Będę tyle ile będziesz chciała.
Uśmiechnęłam się do niego i przytuliłam się do niego.
Powiedziałam mu o tym napisie na lustrze. Widziałam że go to wkurzyło.
-Niech ja go dorwę.
-Liam policja się nim zajmie.
-No ale jak tak można.
-Dobra chodźmy już bo się spóźnię do pracy.
-Dobrze. Ja mam teraz rano próbę. Później po ciebie przyjadę do pracy i pojedziemy na komisariat
-W porządku.-powiedziałam.
Wyszliśmy z domu. Wsiadłam do samochodu i ruszyliśmy. Pod kawiarnią byliśmy 5 minut przed 7. Pożegnałam się z Liam'em buziakiem i weszłam do środka. Weszłam do szatni i się przebrałam. Wyszłam z szatni i poszłam na salę. Praca szła mi naprawdę łatwo.
*Po pracy.
Wyszłam na zewnątrz i wsiadłam do samochodu. Pojechaliśmy od razu na komisariat. Wchodząc do środka podeszliśmy do informacji.
-Dzień dobry ja miałam się dzisiaj zgłosić.
-Pani nazwisko?
-Victoria Miller.
Pogrzebał w papierach i wyszukał mnie.
-Proszę przejść do pokoju nr 24 drugie piętro. Pani sprawę prowadzi detektyw Emil Ross.
Wskazał nam drogę do wind i pojechaliśmy na drugie piętro. Wysiedliśmy z windy i skierowaliśmy się do pokoju który nam wskazał policjant. Zapukałam do środka.
-Proszę.-usłyszałam
Weszłam do skromnego gabinetu.
-Zapraszam, proszę usiąść.
Usiedliśmy z Liam'em we wskazanych krzesłach.
-Mam kilka pytań do pani.
-Dobrze.
Wyciągnął dyktafon i notatnik. Czułam się tak jakby była podejrzaną.
-Czy wie może pani kto mógł się do pani włamać?
-Mogę podejrzewać jedynie mojego byłego. Rozstaliśmy się niedawno i nie może się jeszcze pozbierać. Zresztą zostawił mi na szafce kartkę.
-Jaką kartkę?
Wyjęłam tą kartkę z torebki i przekazałam detektywowi. Wziął ją i przeczytał.
-Po tym pani twierdzi że to on?
-Tak. Zresztą poznaję że to jego pismo.
-A gdzie pani była kiedy to się stało?
-Byłam na imprezie u mojego chłopaka.
-Pan także tam był?
-Oczywiście.-powiedział Liam.-Chyba nie jestem podejrzany?
-Oczywiście muszę sprawdzić wszystkie tropy.
-Rozumiem.-powiedział Liam.
-Kiedy się pani z nim rozstała?
-Nie cały tydzień temu.
-Czy od tamtej pory panią nachodził?
-Tak. Pobił nawet mojego aktualnego chłopaka.-Wskazałam na Liam'a.
-Czy zgłosili to państwo na policję?
-Nie.
-Dlaczego? Kiedy dokładnie pobił go? I w jakim sensie pobił?
-Dwa dni temu. Uderzył go pare razy z pięści w brzuch i po twarzy. Musiałam go odciągnąć żeby nie zrobił mu nic złego.
-Panią też bił?
-Mnie nie.
-A czemu się pani z nim rozstała?
-Przyłapałam go na zdradzie.
-Rozumiem. W drzwiach nie zauważono włamania. Czy mógłby mieć klucze?
-Możliwe. Mieszkaliśmy razem do czasu rozstania.
-A pan chce złożyć skargę na tego pana?-spytał
-Tak.-powiedział Liam.
Detektyw spisał dane Mike'a.
-Ściągniemy go do komendy i zatrzymamy.
-Dziękuję. Będę bardzo wdzięczna jeśli on da mi już spokój.
-Postaramy się go szybko złapać. To by było na tyle. Jeśli będziemy coś więcej wiedzieć damy pani znać.
-Dobrze.
-W razie gdyby coś się działo proszę ma pani moją wizytówkę.
-Dziękuję bardzo.
-W takim razie do widzenia.
-Do widzenia.
Wyszliśmy z gabinetu i skierowaliśmy się do wind. Naprawdę dziękowałam w duchu Liam'owi za to że ze mną pojechał. Wspierał mnie jak tylko mógł. Za to go właśnie pokochałam.




Dziękuję bardzo Emi Marii za to że daje mi tą motywację by pisać. Dedykuję ten rozdział tobie. Mam nadzieję że ci się spodoba. :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz