Muzyka

piątek, 17 kwietnia 2015

Prolog

Obudziłam się o 7 wtulona do swojego chłopaka. Jesteśmy już razem od ponad 2 lat. Mieszkamy w małym mieszkaniu w Londynie. Mike pracował jako mechanik, a ja aktualnie szukałam roboty. Wstałam z łóżka i poszłam do łazienki. Po drodze wzięłam z szafy ubrania na dzisiaj. Wzięłam szybką kąpiel i ubrałam się. Zrobiłam lekki makijaż i uczesałam się w kitkę. Zeszłam na dół i zaczęłam robić śniadanie. Po chwili poczułam na swojej talii ręce. Obróciłam się i popatrzyłam się na swojego ukochanego zielonookiego szatyna.
-Witam księżniczko.-powiedział całując mnie na powitanie.
-Hej. Zaraz skończę śniadanie.
-Nie trzeba skarbie, zjem na mieście.
Trochę to było dziwne. Zawsze jadł w domu.
-A to czemu?
-Mam dzisiaj dużo roboty więc muszę wcześniej wyjść.
-Aha.
-To ja będę leciał. Kocham cię.
-Ja ciebie też.
Pocałowałam go w policzek na do widzenia i zniknął za drzwiami.
Zrobiłam sobie dwie kanapki i je zjadłam. Zauważyłam że na stole leży telefon Mike'a. Widocznie go zapomniał. Wzięłam go i zauważyłam że ma sms-a. Nigdy nie sprawdzałam nikomu sms-ów, ale intuicja mi podpowiadała żebym zobaczyła. Nacisnęłam przycisk i byłam w szoku. Ktoś do niego napisał "Czekam na ciebie skarbie. S." Kto to znowu jest za S. Czyżby mnie zdradzał? Postanowiłam że podjadę do niego do pracy i z nim pogadam. Może ja coś źle rozumuję. Ubrałam buty i wyszłam z domu. Wsiadłam do samochodu i pojechałam prosto do jego warsztatu. Na miejscu nic się nie działo. Weszłam do środka. W środku przy samochodzie pracował jego wspólnik. Jego nigdzie nie widziałam.
-Gdzie jest Mike?-spytałam.
Spojrzał na mnie wystraszony i wskazał pokoik koło jego gabinetu.
Czego on się tak wystraszył? To czego się wystraszył dowiedziałam się gdy weszłam do pokoiku. Pół nadzy całowali się nie zwracając uwagi że ktoś wszedł. Nie no nie wierzę w to!! On z moją przyjaciółką? Jak on mógł? Odchrząknęłam. Oderwali się od siebie jak oparzeni.
-Viki? Co tu robisz?
-A jak myślisz? Zapomniałeś telefonu z domu i ci go przyniosłam. A ty co? Okazuje się że zdradzasz mnie z moją przyjaciółką!!!
-To nie tak jak myślisz.
-Tak jasne, daruj sobie!!!-powiedziałam wściekła.
-Viki proszę posłuchaj.
-Nie mamy już o czym rozmawiać. Jeszcze dziś masz się wyprowadzić z domu.
-Daj mi szansę proszę.-powiedział błagalnie.
-Trochę już za późno.
Zwróciłam się do Sary.
-Wiesz nie spodziewałam się tego po tobie.
-Sorry ale nie zasługujesz na niego.
-Jesteś zwykłą zdzirą.
-I kto to mówi.
-Co ja ci takiego zrobiłam? Co? No co ci zrobiłam?
-Wszystko masz czego ja nie mam. Rodzinę.-Zaczęła wyliczać.-Dom, chłopaka. A ja nic. Zawsze byłam sama. Więc postanowiłam ci coś odebrać.
-Ale to nie jest powód by niszczyć mi życie. Mam nadzieje że dopięłaś swego i dasz mi spokój. Życzę wam udanego życia.
Odwróciłąm się do nich plecami i odeszłam. Mike złapał mnie za rękę i zatrzymał mnie.
-Proszę daj mi szansę to wszystko jej wina. Szantażowała mnie.
-Ciekawe czym? Sorry ale nie mamy już o czym rozmawiać.
-Ja cię kocham.
-Jak byś mnie kochał to byś mnie nie zdradzał. Masz godzinę by się wyprowadzić.
Wyszłam z warsztatu i zaczerpnęłam świeżego powietrza. Wsiadłam do samochodu i odjechałam. Moje serce pękło na kilka kawałeczków. To boli. Jego zdrada boli niżbym mogła myśleć. Do oczu napłynęły mi łzy. Jechałam powoli. Nagle wyskoczyło mi coś na maskę. Zahamowałam z piskiem opon. Wysiadłam z samochodu czym prędzej. Na ziemi leżał brunet... .


I jak podoba wam się prolog? Jak myślicie? Kogo potrąciła Victoria?  Piszcie w komentarzach :)

2 komentarze: